Trudno się pozbyć lasu, choć jest tylko na papierze
Właściciele nieruchomości powinni dokładnie przyjrzeć się, jak ich posesje są ujęte w ewidencji gruntów. Grunty leśne nie powinny być rolą, ale należy je obsadzić odpowiednim rodzajem roślinności. Starostowie mają odpowiednie instrumenty prawne, aby zmusić właścicieli do zalesienia, nawet gdy okaże się, że określona działka została zakwalifikowana jako leśna przez pomyłkę, mimo że od zawsze była polem uprawnym. Teren leśny to również pułapka planistyczna.

Sama definicja prawna lasu jest dość precyzyjna.
Przepisy definiują las jako grunt po powierzchni większej lub równej 10 arów (czyli 0,1 hektara). Dodatkowym warunkiem uznania gruntu za las jest to, aby był on pokryty roślinnością leśną (ewentualnie może on być czasowo jej pozbawiony). Grunt ten musi być przeznaczony co do zasady do produkcji leśnej – przypomina Joanna Orłowska-Pączek, radca prawny.
Mec. Orłowska-Pączek powołuje się na ustawę z 28 września 1991 r. o lasach (Dz. U. z 2026 r. poz. 663), która definiuje, co jest lasem. Podstawowymi zasadami prowadzenia gospodarki leśnej jest powszechna ochrona lasów, trwałość utrzymania lasów, ciągłość i zrównoważone wykorzystanie wszystkich funkcji lasów oraz powiększanie zasobów leśnych. Art. 13 ustawy zobowiązuje właściciel lasów do trwałego utrzymywania lasów i zapewnienia ciągłości ich użytkowania, a w szczególności do zachowania w lasach roślinności leśnej (upraw leśnych) oraz naturalnych bagien i torfowisk. Jednym z ich wielu obowiązków jest ponowne wprowadzanie roślinności leśnej (upraw leśnych) w lasach w okresie do pięciu lat od usunięcia drzewostanu.
O tych wszystkich zasadach przekonuje się boleśnie Franciszek Jóźwiak (dane zmienione) spod Łodzi, który ma prawie hektarową działkę w gminie Rozprza. Od lat uprawia tę działkę jako rolę. Otrzymał ze starostwa w Piotrkowie Trybunalskim nakaz, aby zalesić ponad 2261 mkw. gruntu, gdyż z ewidencji gruntów wynikało, że teren ten figuruje tam jako las. Niezgodność dokumentów ze stanem faktycznym wykryto analizując ortofotomapę przy okazji uzgadniania opinii do „wuzetki” dla jednej z działek w pobliżu, co uruchomiło całą procedurę.
Nie było nas – był las
Morga ziemi była zaklasyfikowana jako las (LsV), choć – jak podkreślał pan Franciszek, który był właścicielem działki od 2000 r. – funkcjonowała jako pole uprawne. Tak było i wcześniej, gdyż ten fragment był uprawiany od trzech pokoleń, aż do dziś, jako pole rolne. Na dowód tego pokazywał urzędnikom zdjęcia lotnicze (tzw. naloty fotogrametryczne) wykonane jeszcze za PRL, a potem w 1992 r. Proponował też, aby mieszkańcy wsi Romanówka byli świadkami, że w terenie nic się od dekad nie zmieniło, a las być może i rósł tam, ale znacznie wcześniej. Od niepamiętnych czasów nikt tam nie dokonywał też wycinek, gdy ten fragment nieruchomości był gruntem ornym.
Urzędnicy byli jednak nieustępliwi – zarówno starostwo, jak i Samorządowe Kolegium Odwoławcze nakazały panu Franciszkowi przywrócenie na „brakujących” 2261 metrach działki lasu do końca 2026 r. Podstawą prawną był art. 24 ustawy. Jeśli właściciel lasu niestanowiącego własności Skarbu Państwa nie wykonuje swoich ustawowych obowiązków albo zadań zawartych w uproszczonym planie urządzenia lasu, w tym w szczególności w zakresie ponownego wprowadzenia roślinności leśnej (upraw leśnych), to starosta nakazuje wykonanie tych obowiązków i zadań w drodze decyzji. Powołano się m.in. na operat klasyfikacyjny z 1994 r. Wiele lat później wykonywana była też Inwentaryzacja Stanu Lasu (ISL) na okres 2019-2028 i tam też działkę ujęto jako las. Co ciekawe, zgodnie z opisem taksacyjnym „leśna” morga ziemi składała się z trzech części – jedna była porośnięta sosnami, druga brzozami, ale przy tych 2200 mkw. w wykazie rozbieżności wyraźnie wpisano, ze zamiast sosen jest pole uprawne. Ostatecznie uznano jednak, że zaorane pole nie jest jakąś pomyłką w dokumentach, ale grunt leśny został pozbawiony drzewostanu, więc celowym jest nakazanie wykonania obowiązku polegającego na ponownym wprowadzeniu roślinności leśnej, aby zalesiona była cała morga. Okoliczność, że na działce brak jest drzewostanu (i stan taki ma miejsce od momentu przejęcia działki przez obecnego właściciela), nie upoważnia do traktowania jej jako działki innego przeznaczenia niż leśne. Własność jest prawem, ale nakłada też na właściciela określone obowiązki. W odniesieniu do działek leśnych obowiązki te określają przepisy ustawy o lasach.
Decyzja o ponownym wprowadzeniu roślinności leśnej może zostać wydana, gdy po upływie pięciu lat od usunięcia drzewostanu właściciel ponownie go nie wprowadził. Analizując zapisy ISL, urzędnicy starostwa stwierdzili, że pięcioletni termin już upłynął. Stąd wydanie nakazu zalesienia. Nie przekonały ich też argumenty pana Franciszka, że ujawnienie lasu na działce było wynikiem błędnie sporządzonego w 1994 r. wykazu zmian gruntowych.
Decyzję nakazująca przywrócenie lasu podtrzymał też Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi, choć jednocześnie podsunął panu Franciszkowi sposób, jak można rozstrzygnąć ten problem.
Jeżeli zgodnie z ewidencją gruntów i budynków określone działki są lasem, a w sprawie nie wydano decyzji o zmianie lasu na użytek inny niż leśny, to brak jest podstaw do kwestionowania, iż użytek gruntowy stanowi las. Bez znaczenia jest przy tym aktualny stan gruntu. Nawet jeśli z jakichkolwiek przyczyn las utracił swoje cechy, użytek leśny nie traci przez to swego charakteru. Należy przy tym podkreślić, iż zmiany o charakterze faktycznym, a zatem z pominięciem przepisów ustawy o lasach, nie mogą stanowić podstawy do dokonania zmiany w ewidencji gruntów i wykreślenia użytku leśnego – czytamy w uzasadnieniu wyroku.
Nie będzie nas – będzie las?
Sprawa pana Franciszka czeka na wyznaczenie terminu na wokandzie NSA (I OSK 1061/26), ale nie ma on wielkich nadziei. Dlatego wystąpił już o aktualizację danych ewidencyjnych na podstawie art. 24 ust. 2a pkt 2 ustawy z 17 maja 1989 r. - Prawo geodezyjne i kartograficzne (Dz. U. z 2024 r. poz. 1151), jak również o przeprowadzenie ponownej gleboznawczej klasyfikacji gruntu.
Eksperci radzą, aby właściciele nieruchomości dokładnie przeanalizowali dokumentację z nimi związaną i porównali ją ze stanem faktycznym w terenie. Literki „Ls”, zwłaszcza te wpisane mylnie bądź nieaktualne, mogą być bowiem źródłem kłopotów. W razie rozbieżności ze stanem faktycznym, nie zmieni się tego niejako „od ręki”.
W sprawach dotyczących gruntów leśnych kluczowe jest ustalenie, skąd wynika rozbieżność między dokumentacją a rzeczywistym sposobem użytkowania nieruchomości, a następnie wybór właściwej procedury. Potrzebne są znajomość przepisów i odpowiednia kolejność działań. Skierowanie wniosku w niewłaściwym trybie albo pominięcie istotnego etapu postępowania może opóźnić rozwiązanie problemu o wiele miesięcy – podkreśla Magdalena Adamczewska, mediator i radca prawny specjalizująca się w prawie leśnym.
Michał Rutkowski, adwokat, wspólnik w kancelarii Graś i Wspólnicy, zwraca również uwagę, że Skarbowi Państwa (reprezentowanemu przez Lasy Państwowe) przysługuje z mocy prawa prawo pierwokupu gruntu oznaczonego jako las w ewidencji gruntów i budynków, w przypadku gdy dochodzi do jego sprzedaży. Dotyczy to również lasów prywatnych, których właścicielami są osoby fizyczne.
W przeciwieństwie do prawa pierwokupu ustanowionego względem nieruchomości rolnych, przepisy dotyczące gruntów leśnych ustanawiają owe prawo na rzecz Skarbu Państwa niezależnie od powierzchni nieruchomości. Wyłączenie takiego prawa należy jednak przyjąć w sytuacji, gdy grunt oznaczony jest jako grunty zadrzewione i zakrzewione (symbol Lz). W praktyce nierzadko dane w ewidencji gruntów nie są uaktualniane na bieżąco, co za tym idzie, stan ujawniony w ewidencji może być sprzeczny z rzeczywistym przeznaczeniem i wykorzystywaniem danego gruntu. Może więc dojść zarówno do sytuacji, w której Skarbowi Państwa będzie przysługiwało przedmiotowe prawo względem gruntu niezadrzewionego (a zatem nieposiadającego desygnatów ustawowej definicji lasu), jednak oznaczonego w ewidencji gruntów jako Ls – lasy, jak i sytuacji, gdy ze względu na brak takiego oznaczenia w ewidencji, pomimo zalesienia terenu, Lasy Państwowe nie będą posiadały ustawowych podstaw do skorzystania na rzecz Skarbu Państwa z prawa pierwokupu – tłumaczy mec. Rutkowski.
Dobrze jest też sprawdzić, jak nieruchomości tylko „na papierze” będące lasem zakwalifikowano w nowych planach ogólnych. Być może w przyszłości w ogóle nie będzie można ich wykorzystać do innych celów niż leśne.
Jest też jeszcze procedura, która opisuje art. 13 ust. 2 ustawy o lasach. Przepis ten dopuszcza zmianę lasu na użytek rolny w przypadkach szczególnie uzasadnionych potrzeb właścicieli lasów. W odniesieniu do gruntów niestanowiących własności Skarbu Państwa decyzję wydaje starosta na wniosek właściciela. Uzyskanie zgody jest jednak wymagające. Ustawodawca przewidział wyjątek od zasady trwałego utrzymywania lasów, a samo przekonanie właściciela, że grunt byłby bardziej przydatny do produkcji rolnej, nie przesądza o spełnieniu ustawowej przesłanki.
Wyjątkowy charakter tej regulacji nie oznacza jednak, że organ może poprzestać na ogólnym odwołaniu do konieczności ochrony lasów. Uznanie administracyjne wymaga rzetelnego zbadania indywidualnej sytuacji właściciela i wyważenia jego potrzeb. WSA w Rzeszowie w wyroku z 11 stycznia 2018 r. (II SA/Rz 1254/17), podkreślił konieczność wyjaśnienia sytuacji życiowej wnioskodawców, zwłaszcza ich warunków materialnych i rodzinnych. Właściciel powinien zatem w tym postępowaniu przedstawić konkretne okoliczności i dowody wskazujące, dlaczego możliwość rolniczego wykorzystania właśnie tego gruntu ma dla niego szczególne znaczenie. W opisanej sprawie argumentacja mogłaby obejmować udokumentowaną historię rolniczego użytkowania nieruchomości, okoliczności jej zakwalifikowania jako Ls w 1994 r., znaczenie gruntu dla funkcjonowania gospodarstwa oraz rzeczywiste skutki ekonomiczne wykonania nakazu zalesienia - tłumaczy mec. Adamczewska.
Istotne jest jednak to, że procedura z art. 13 ust. 2 ustawy o lasach służy uzyskaniu zgody na zmianę lasu na użytek rolny na przyszłość.
Nie jest trybem stwierdzenia, że oznaczenie Ls wprowadzono przed laty wadliwie. Może więc stanowić dodatkową drogę rozwiązania problemu właściciela, ale nie zastępuje kwestionowania podstaw nakazu zalesienia. Ujawnia się tu też szczególny paradoks. Rolnik, który twierdzi, że jego pole błędnie uznano za las, musi rozważać wystąpienie o zgodę na jego „zamianę” z powrotem w użytek rolny - dodaje mec. Adamczewska.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.










