PZP: Ciąg dalszy sporu o kontrakt Rail Baltica
Konsorcjum Mirbud-Torpol, którego oferta została wykluczona przez Krajową Izbę Odwoławczą z przetargu na modernizację linii kolejowej Białystok-Ełk, będącej częścią szklaku Rail Baltica, złożyło do Sądu Okręgowego odwołanie oraz wniosek o zabezpieczenie roszczenia, co ma polegać na wstrzymaniu zawarcia umowy z konsorcjum Budimex-PORR, którego oferta była druga w kolejności, ale o ok. 410 milionów złotych droższa. Podejście do sprawy dzieli też przedstawicieli branży budowlanej.

Chodzi o istniejący od ponad 150 lat szlak kolejowy Białystok-Ełk. Do tej pory ten odcinek torów był znany głównie z tego, że po pierwszej wojnie światowej urzędnikiem kolejowym na jednej ze stacji na nim był Aleksander Kaczyński, dziadek byłego premiera Jarosława i nieżyjącego prezydenta Lecha. Teraz może się to zmienić, gdyż odcinek ten ma być fragmentem tworzonej Rail Baltica, czyli strategicznej normalnotorowej linii kolejowej łączącej Warszawę i Białystok z najważniejszymi miastami państw bałtyckich (Litwy, Łotwy i Estonii, a – dzięki połączeniu promowemu – także Finlandii). Głośno jest o nim z powodu kontrowersji przetargowych na jego modernizację.
W listopadzie konsorcjum Mirbud-Torpol zostało wskazane jako zwycięzca przetargu na przebudowę tego odcinka. Jednak po dwóch miesiącach Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) nakazała inwestorowi (PKP Polskim Liniom Kolejowym) odrzucić ofertę konsorcjum Mirbud-Torpol z powodu braku w dokumentacji przetargowej informacji o nałożonej na Mirbud w 2022 r. karze środowiskowej w wysokości 15.000 złotych (wyrok KIO z 19 stycznia 2026 r., KIO 4908/25 i inne).
Przegrane konsorcjum złożyło w poniedziałek 23 bm. do Sądu Okręgowego w Warszawie skargę na wyrok KIO, ale kilka dni wcześniej zgłosiło też wniosek o zabezpieczenie roszczenia. Zabezpieczenie ma polegać na wstrzymaniu zawarcia umowy – chodzi o niedopuszczenie do powstania nieodwracalnych skutków, jakie wywołałoby zawarcie przez PKP PLK umowy z innymi oferentami.
Konsekwentnie stoimy na stanowisku, że niepodanie informacji o incydentalnej karze w dokumentach przetargowych nie powinno mieć wpływu na rozstrzygnięcie tego postępowania. Podejmiemy kroki prawne w obronie kontraktu, w którym nasza oferta była najkorzystniejsza. Warto zwrócić uwagę, że mówimy o karze w wysokości 15 tys. zł, przy czym najwyższa możliwa sankcja wynosiła 1 mln zł. Już sam wymiar kary pokazuje więc minimalną skalę naruszenia w tym przypadku. Inny kluczowy aspekt, to kwestia przedawnienia kary w toku postępowania przetargowego. Ta przedawniła się jeszcze przed decyzją o wyborze oferty naszego konsorcjum – czytamy w oświadczeniu spółki Mirbud.
Odnosząc się do komunikatu Mirbudu, rzeczniczka KIO Agnieszka Trojanowska zwraca uwagę, że nie da się na jego podstawie ustalić, jakie roszczenia i w jaki sposób spółka chce zabezpieczyć. Jej zdaniem, można jedynie przypuszczać, że chodzi o zabezpieczenie się przed zawarciem umowy przez zamawiającego z innym wykonawcą. Jak wskazuje Trojanowska, podstawą kwestionowanego przez Mirbud rozstrzygnięcia KIO nie był fakt nałożenia na wykonawcę kary środowiskowej, ale zatajenie przed zamawiającym informacji o obciążeniu taką karą.
Zamawiającego PKP PLK nie obowiązuje żaden inny zakaz prowadzenia postępowania o udzielenie zamówienia, poza zakazem zawarcia umowy do czasu ogłoszenia przez Izbę orzeczenia. To oznacza, że zamawiający może podejmować czynności w postępowaniu np. dokonać wyboru oferty najkorzystniejszej, natomiast do czasu rozpoznania odwołań przez KIO nie może zawrzeć umowy - podkreśla Trojanowska.
Zakaz zawarcia umowy nie obowiązuje w okresie prowadzenia postępowania skargowego przed sądem.
Fakt wniesienia wniosku o zabezpieczenie, także nie powoduje automatycznego zakazu podejmowania czynności przez zamawiającego. Wyłącznie w sytuacji, gdyby sąd rozpoznał wniosek o zabezpieczenie roszczenia pozytywnie i tego zabezpieczenia udzielił, wówczas zamawiający nie mógłby podejmować czynności, w takim zakresie, w jakim wynikałoby to z udzielonego zabezpieczenia - informuje Trojanowska.
PLK SA oświadczyły zaś, że prowadzą postępowanie zgodnie z ustawą z 11 września 2019 r. - Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1320). Jednocześnie PKP PLK działa zgodnie z wyrokami wydanymi w sprawie. I choć wykonawca ma prawo złożyć do sądu skargę na wyrok KIO wraz z wnioskiem o zabezpieczenie przed zawarciem umowy, to do sądu należy decyzja w sprawie takiego wniosku.
W przypadku odmowy sądu, zamawiający jest uprawniony do dalszych działań, w tym do zawarcia umowy. Decydujące będzie postanowienie sądu. Zawarcie umowy musi też zostać poprzedzone kontrolą prezesa Urzędu Zamówień Publicznych - podkreśla Tomasz Łotowski z zespołu prasowego PKP PLK.
Łotowski dodaje, że PKP PLK szacują obecnie możliwość podpisania umowy na drugi kwartał tego roku, a rozpoczęcie robót budowlanych w zakresie prac przygotowawczych - na czwarty kwartał. Realizacja umowy przewidziana jest na ponad trzy lata od dnia podpisania.
Spór w branży budowlanej
Ruch giełdowej spółki ze Skierniewic polegający na wniesieniu skargi oraz na wystąpieniu z wnioskiem o zabezpieczenie roszczenia, odbił się szerokim echem w branży budowlanej. Stanowisko w tej precedensowej sprawie i ofensywy medialnej, jaką rozpoczął Mirbud, dotyczącej przetargu na Rail Baltica zajęło dwóch członków zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (PZPB), którzy zastanawiają się, jak znaleźć złoty środek pomiędzy sprawnością postępowań przed KIO i sądami, a praktyką kwestionowania dużych kontraktów z powodu małych uchybień, co oznacza wielomiesięczne opóźnienia oraz skutkuje koniecznością wyboru niekiedy znacznie wyższych ofert przez zamawiających.
System zamówień publicznych musi opierać się na pełnej przejrzystości i równym traktowaniu wykonawców. Obowiązek ujawniania informacji wymaganych przepisami nie jest kwestią uznaniową, lecz warunkiem uczciwej konkurencji, a dopuszczenie sytuacji, w której jedni uczestnicy wypełniają obowiązki informacyjne, a inni tego nie robią, podważałoby zaufanie do całego systemu inwestycji publicznych. Należy wyraźnie odróżniać sytuację, gdy przedmiotem sporu jest sama wysokość kary administracyjnej bądź umownej od sytuacji, gdy przedmiotem sporu jest nieujawnienie kary zamawiającemu, mimo że obowiązek informacyjny w tym zakresie wynika wprost z przepisów. PZP nie uzależnia obowiązku ujawnienia od wysokości sankcji – kluczowy jest sam fakt jej nałożenia oraz przedstawienie działań naprawczych (tzw. self-cleaning). Prawidłowe wykonanie takiego obowiązku spoczywa na każdym wykonawcy, biorącym udział w postępowaniu - podkreśla Jan Styliński, prezes PZPB.
Styliński podkreśla, że w inwestycjach infrastrukturalnych kluczowa jest wiarygodność i transparentność uczestników rynku. Zamawiający musi dysponować pełną wiedzą o wykonawcach, aby podejmować decyzje w oparciu o kompletne dane. Jego zdaniem, nie chodzi o wysokość kary czy skalę inwestycji, lecz o zasadę – obowiązki informacyjne stanowią element bezpieczeństwa procesu i nie mogą być traktowane wybiórczo.
Zatajanie informacji, które powinny zostać ujawnione w toku postępowania, podważa transparentność procedur i może wpływać na równość konkurencji między wykonawcami. Nawet w przypadku projektów o wartości kilku miliardów złotych nie może to wpływać na interpretację obowiązków wykonawców. Przepisy obowiązują wszystkich uczestników w jednakowym zakresie, niezależnie od wielkości kontraktu czy pozycji rynkowej podmiotów. Decyzje organów rozstrzygających powinny opierać się wyłącznie na faktach, dokumentach oraz obowiązujących regulacjach prawnych, a nie na emocjach czy presji opinii publicznej – podkreśla Styliński.
Natomiast Damian Kaźmierczak, wiceprezes PZPB zauważa, że obecny poziom opłaty sprawia, że odwołania bywają traktowane jako narzędzie taktyczne, a nie środek ochrony prawnej stosowany w uzasadnionych przypadkach. W jego ocenie warto podjąć debatę nad rozwiązaniami, które ograniczą nadużywanie tego instrumentu, nie odbierając wykonawcom prawa do obrony swoich interesów.
Niemniej jednak – zdaniem Kaźmierczaka - transparentność postępowań, równe traktowanie wykonawców oraz konsekwentne stosowanie przepisów są kluczowe dla stabilności rynku inwestycji publicznych i bezpieczeństwa wydatkowania środków publicznych.
Stanowiskiem obu prezesów PZPB - korzystnym dla Budimexu - zaskoczony jest Mirbud.
Nie było ono konsultowane z członkami Rady PZPB i w związku z tym nie może być traktowane jako rzekome stanowisko „branży infrastrukturalnej”. Mirbud S.A., którego prezes Jerzy Mirgos zasiada w Radzie PZPB, zwraca uwagę, że opublikowane stanowisko opowiada się po stronie konkurencyjnego do Mirbud S.A. konsorcjum spółek biorących udział w przetargu na przebudowę linii kolejowej Rail Baltica między Białymstokiem a Ełkiem, tj. konsorcjum Budimex-Porr. Stanowisko to w sposób jawny przeczy zasadzie transparentności i bezstronności zarządu PZPB, należy więc je traktować wyłącznie w kategoriach wyrażania prywatnych opinii członków zarządu Związku. Ponadto zwracamy uwagę, iż PZPB nie reprezentuje branży wykonawców infrastruktury kolejowej, czego dotyczy przedmiotowa sprawa - podkreśla Paweł Bruger, dyrektor ds. korporacyjnych w Mirbudzie w oświadczeniu przekazanym mediom.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





