W czwartek 29 października Komisja ds. Reformy Nadzoru Właścicielskiego przy Ministerstwie Aktywów Państwowych jednogłośnie przyjęła projekt nowelizacji prawa handlowego.  - Jesteśmy coraz bliżej przekazania projektu pod głosowanie w Sejmie, na co czekamy z niecierpliwością - powiedział Jacek Sasin, wicepremier i minister aktywów państwowych. Przypomnijmy, że projekt skierowany do konsultacji na początku sierpnia wywołał falę uwag. Jak powiedział Filip Ostrowski, dyrektor biura do spraw reformy nadzoru właścicielskiego w MAP podczas internetowej debata pt. „Ostateczny kształt noweli KSH - Zmiany do projektu wprowadzone w wyniku konsultacji publicznych”, projekt ma trafić na rząd w drugiej połowie listopada, i zaraz potem do Sejmu. Podczas debaty, prowadzonej przez Janusza Kowalskiego, wiceministra aktywów państwowych, pełnomocnik rządu ds. reformy nadzoru właścicielskiego nad spółkami Skarbu Państwa, nie ujawniono projektu, omówiono tylko część wprowadzone zmiany.  - Przez 45 dni trwania konsultacji otrzymaliśmy niemal 800 stron komentarzy, które w realny sposób wpłyną na ostateczny kształt projektu – dodaje minister Kowalski. Prawo.pl ustaliło, jak ma wyglądać wersja przyjęta w czwartek przez Komisję.

Czytaj również: Projekt prawa holdingowego w ogniu krytyki - uderzy w spółki finansowe i giełdowe >>

 



 

Co się zmienia w projekcie prawa holdingowego 

Prof. Andrzej Szumański z Uniwersytetu Jagiellońskiego, przewodniczący zespołu eksperckiego do spraw prawa koncernowego w Ministerstwie Aktywów Państwowych wyjaśnia, że obecnie mamy szóstą wersję projektu prawa grupy spółek, datowaną na 27 października. I przyznaje, że istotnie różni się ona od wersji z 20 lipca br., która została poddana uzgodnieniom między resortowym oraz konsultacjom publicznym.  - Projekt w samym założeniu jest efektem kompromisu pomiędzy przeciwstawnymi możliwościami regulacji prawa grupy spółek (prawa holdingowego) tj. pomiędzy sprawnym zarządzaniem grupą a ochroną poszczególnych interesów (spółki zależnej, jej wierzycieli, wspólników mniejszościowych). Obecna wersja projektu jest znacznie uproszczona w stosunku do wersji pierwotnej – podkreśla prof. Szumański.

Zrezygnowano z „trójpodziału” spółek zależnych na jednoosobowe, z większością 75 proc. kapitału zakładowego spółki dominującej w spółce zależnej oraz pozostałe, ograniczając się do dwupodziału tj. jednoosobowe spółki zależne i pozostałe. Uwzględniony został udział dominujących spółek prawa obcego w jej polskich spółkach zależnych - nie będą musiały ujawniać KRS wzmianki o grupie. Ograniczono też wydawanie wiążących poleceń przez spółkę dominująca, gdy nie pozwalają na to przepisy szczególne np. prawa energetycznego. To oznacza, że zgodnie ze zgłoszonymi uwagami, wiążące polecenia nie będą wydawane w spółkach energetycznych. Tu prawo unijne wyraźnie bowiem mówi, że wspólny zarząd nie może objąć spółek dystrybucyjnych, przesyłowych i wytwarzających energię.

Ponadto po wielu konsultacjach z zakresu podmiotowego prawa holdingowego zostały wyłączone te spółki zależne, które są spółkami publicznymi. -  W praktyce takie przypadki są niszowe, zaś objęcie zakresem regulacji spółki publicznej zależnej generuje bardzo dużo trudnych do rozwiązania problemów prawnych – tłumaczy prof. Szumański. Wzmocniona została też ochrona spółki zależnej oraz jej wspólników mniejszościowych. Spółka zależna ma obowiązek odmówić wykonania wiążącego polecenia spółki dominującej tj. jednoosobowe spółki zależne, gdy grozi to ich niewypłacalnością, zaś pozostałe spółki zależne w przypadkach określonych tzw. kazusem Rozenbluma. Ułatwione zostało też prawo wyjścia ze spółki zależnej jej wspólników mniejszościowych.  Prawo.pl ustaliło ponadto, że grupa będzie tworzona na podstawie uchwały zgromadzenia wspólników lub akcjonariuszy, a nie zmiany umowy lub statutu spółki. Ponadto grupy mają móc tworzyć nie tylko spółki zależne, ale też powiązane. Jak zmiany oceniają eksperci?

Uwzględnienie uwag to krok w dobrym kierunku

Aneta Serowik, adwokat z kancelarii Kochański & Partners uważa, że dwie najważniejsze zmiany to te o wyłączeniach z grupy zależnych spółek publicznych i dodanie prawa do wyjścia ze spółki mniejszościowych udziałowców. O wyłączenie spółek publicznych zabiegało m.in. Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych. Dr Mirosław Kachniewski, prezes zarządu SEG zwracał uwagę, że zaproponowane przepisy dotyczące grup spółek w szczególności uderzą w spółki giełdowe, które mają szerokie grono akcjonariuszy indywidualnych jak i podmiotów, w których miliony Polaków gromadzi swoje oszczędności. Druga zmiana dająca prawo wyjścia ze spółki jest bardzo ważna dla mniejszościowych udziałowców. – To rozwiązanie, które funkcjonuje np. w prawie włoskim czy niemieckim – mówi mec. Serowik. – Pozwala ono wszystkim wspólnikom, którzy nie godzą się na to, aby spółka zależna była w grupie, na wyjście z niej – ocenia mec. Serowik.

 


Zły projekt jest jeszcze gorszy

Inaczej na projekt, nawet po uwzględnieniu zmian, patrzy prof. Michał Romanowski, adwokat i wspólnik w kancelarii Romanowski i Wspólnicy. – Z punktu widzenia istoty projektu zaproponowane zmiany nie usuwają jego podstawowej wady, którą jest utrudnianie działania grup pod hasłem wprowadzania ułatwień. Przepisy wywołają konflikt między kadrą zarządzającą spółki matki i spółek córek, stworzy opozycję w jednej grupie. Menedżerowie spółek zależnych będą musieli recenzować decyzje spółek matek pod rygorem odpowiedzialności karnej. Zniknie coś, co powinno stanowić podstawę działania, zaufanie. Skutkiem projektu będzie tworzenie się udzielnych księstw spółek w grupach kapitałowych Skarbu Państwa – podkreśla prof. Romanowski. 

Czytaj również rozmowę z prof. Kidybą: Projektowane przepisy o grupach spółek zburzą system >>

Prof. Romanowski krytykuje też zmianę polegająca na podejmowaniu jedynie uchwały o wejściu do grupy, bez zmiany umowy czy statutu. Podjęcie takiej uchwały jest możliwe zwykłą większością, a obowiązuje ona od dnia podjęcia. Zmiana statutu wymaga uzyskania większości kwalifikowanej – 3/4 głosów w spółkach akcyjnych i 2/3 w spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością. - Trzeba mieć więc większość, aby uchwalić zmianę statutu. Ponadto taka uchwała podlega kontroli sądowej, bo wchodzi w życie w momencie ujawnienia wpisu w KRS. Sąd ma tu siłę sprawczą, może uznać np. że zmiana statutu jest sprzeczna z prawem lub dobrymi obyczajami. Zmiana statutu ma więc większą funkcję ochronną dla akcjonariuszy mniejszościowych – tłumaczy prof. Romanowski. Z tym poglądem zgadza się też mec. Serowik.

Prof. Romanowski uważa także, że grupy nie powinny tworzyć spółki nie powiązane kapitałowo. - To jest rozwiązanie  fatalne. Wspólnikowi nie jest obojętne, co się stanie z pieniędzmi, bo strata spółki jest jego stratą, a zatem nie działa na jej szkodę. Ryzyko finansowe nie dotyczy zaś podmiotów powiązanych, decydować może inne kryterium. A życie pokazuje, ze w najtrudniejszych sytuacjach czasami jedynym sposobem na zażegnanie konfliktu jest wspólne ryzyko finansowe, choć są różne emocje, to pieniądz wymusza racjonalne decyzje. Jego brak, może prowadzić do nadużyć i to daleko idących. To jest hazard moralny, który polega na tym, że odnoszę zyski, ale nie ponoszę ryzyka za straty, hulaj dusza piekła nie ma – podsumowuje prof. Romanowski. I jego zdaniem choć to wydawało się niemożliwe, to zły projekt może okazać się jeszcze gorszy.