Jak dowiedział się serwis Prawo.pl, Zakład Ubezpieczeń Społecznych odnotował już ponad 11 tys. nowych dłużników wśród płatników. Są to głównie firmy z branż: gastronomia, hotelarstwo, eventy i turystyka, które nie zapłaciły dotąd składek na ubezpieczenie społeczne za luty 2020 r., choć termin minął w połowie marca. – Zakład analizuje na bieżąco sytuację płatników – usłyszeliśmy w ZUS. Z naszych informacji wynika, że Zakład spodziewa się tego, że w kolejnych miesiącach może być tylko gorzej. W walce z kryzysem ma pomóc pakiet zwany tarczą antykryzysową, zaprezentowany w środę przez rząd. Eksperci są ostrożni w komentarzach. Z oceną działań wstrzymują się do czasu, gdy pojawią się konkretne propozycje przepisów. Nie kryją jednak lekkiego rozczarowania z powodu rozwiązań, których zabrakło.

Czytaj również: Jest pakiet antykryzysowy dla przedsiębiorców i pracowników >>

 


Więcej elementów brakuje, niż jest

Według BCC i Pracodawców RP, przede wszystkim należało zwolnić z obowiązku odprowadzania składek do ZUS przez przedsiębiorców, a nie tylko odłożyć go w czasie . - Zawieszenie płatności składek to tak naprawdę tylko odwleczenie nieuniknionego, czyli spłaty zaległości. Przedsiębiorcy liczyli na konkretne propozycje, rozstrzygnięcia, jak np. na umorzenie składek na ubezpieczenie społeczne w przypadku firm, które zawieszają swoją działalność - mówi Robert Lisicki, dyrektor Departamentu Pracy Konfederacji Lewiatan.  - Wyczekiwany przez przedsiębiorców pakiet osłonowy, jest zdaniem BCC dalece niewystarczający, aby firmy mogły funkcjonować w dobie koronawirusa - dodaje Marek Goliszewski prezes BCC. I wskazuje, że w zapowiedziach wsparcia dla firm nie nawiązano do postulowanego odroczenia do 1 stycznia 2021 roku wprowadzenia PPK dla pracodawców zatrudniających do 50 pracowników oraz wstrzymania obowiązku opłacania składek PPK w średnich i dużych firmach.

Czytaj w LEX: Pracownicze Plany Kapitałowe - nowe obowiązki pracodawców >

 - Patrząc z perspektyw jednego z największych pracodawców w regionie, zatrudniającego ponad 4500 pracowników, w którym działają cztery związki zawodowe - zabrakło rozwiązań dla dużych firm, w tym produkcyjnych, które nie mogą w praktyce skorzystać z pracy zdalnej, bo dotyczy ona tylko osób pracujących w obszarach wsparcia biznesu - mówi Edyta Snakowska-Estorninho, szefowa departamentu prawnego i compliance w firmie Pratt&Whitney, produkującej m.n. silniki samolotowe. - Nasze oczekiwania to: zwolnienie z opłacania składek na ubezpieczenia społeczne na najbliższy kwartał, zwolnienie z PIT, CIT, PFRON, FP, PPK oraz PPE, a także wprowadzenie możliwość jednostronnego zawieszania przez pracodawców poszczególnych postanowień zakładowego prawa pracy oraz niestosowania warunków umów o pracę ponad minima kodeksowe. W kontekście współfinansowania utrzymania zatrudnienia potrzebujemy jasnych kryteriów i konkretnych rozwiązań legislacyjnych do tzw. przestoju z art. 81 Kodeksu pracy – dodaje Snakowska-Estorninho. Ponadto, nie poruszono kwestii: uwolnienia środków z kont split payment VAT, zabezpieczenia przed odpowiedzialnością za niezrealizowanie umów - podkreśla.

Czytaj w LEX: Przestój a rozliczanie czasu pracy >

Eksperci wskazują konkretne problemy do rozwiązania i wyjaśniają dlaczego jest tak ważne, aby zajął się nimi rząd.

Kto płaci za okres kwarantanny i izolacji

W ocenie Sławomira Parucha, radcy prawnego, partnera w kancelarii Paruch Chruściel Schiffter, obecne przepisy w zakresie ciężaru ekonomicznego stwierdzonych zakażeń koronawirusem, całkowicie zaburzają równowagę konkurencyjną i są  niesprawiedliwe społecznie. - Wystarczy, że jeden pracownik danej firmy zachoruje i w praktyce cała jej działalność może być wstrzymana z uwagi na konieczność kwarantanny. Dla dobra publicznego poświęcony zostanie losowo dotknięty pracodawca. Jego konkurenci zyskają nieuzasadnioną przewagę – tłumaczy mec. Paruch. I dodaje: - Konieczne jest podjęcie działań, które ułatwią niwelowanie skutków tej sytuacji. Ciężar finansowy izolacji pracowników, w tym kwarantanny, powinien pokrywać ZUS, czyli my wszyscy, a nie tylko "wybrani" pracodawcy. Obecnie do okresu kwarantanny lub izolacji stosuje się ogólne zasady, czyli pracodawca płaci wynagrodzenie chorobowe przez 33 dni niezdolności do pracy w ciągu roku (14 dni w przypadku osób po 50 roku życia), a dopiero potem ZUS wypłaca zasiłek chorobowy.

Czytaj w LEX: Uprawnienia i obowiązki pracodawcy związane z koronawirusem >

Jak zmienić umowę, by dostać dofinansowanie wynagrodzenia

Rząd zapowiedział, że firmy będą mogły obniżyć wymiar czasu pracy pracownika do 0,8 etatu przy zachowaniu co najmniej płacy minimalnej, a wówczas połowę wynagrodzenia do limitu 40 proc. przeciętnego wynagrodzenia pokryje Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
-  Rozwiązanie to służy ratowaniu przedsiębiorstw oraz zachowaniu miejsc pracy i zapewnieniu środków do życia pracowników firm dotkniętych kłopotami finansowymi z powodu koronawirusa. - Czekamy jednak na szczegółowe rozwiązania dotyczące m.in. sposobu przeprowadzenia zmiany warunków zatrudniania – mówi Moniki Smulewicz, prowadząca Akademię Mistrzostwa Kadrowo-Płacowego.

Sprawdź w LEX: Jakie świadczenia przysługują pracownikowi, jeśli pracownik lub jego dziecko zostanie objęty kwarantanną w zw. z epidemią koronawirusa? >  

Przestój wciąż wymaga zgody

Przedsiębiorcy pozytywnie oceniają zapowiedź wsparcia w okresie przestoju wprowadzonego na podstawie art. 81 kodeksu pracy. Firmom w postoju państwo pokryje blisko połowę wynagrodzeń i składki ZUS. - To rozwiązanie oceniamy pozytywnie. Niestety w tej kwestii pojawia się jedna bariera, o której rząd w swoim pakiecie nie wspomniał. Mianowicie konieczność uzgodnienia kwestii przestoju ekonomicznego ze związkiem zawodowym lub reprezentacją pracowników. Bez tej zgody zawartej w formie porozumienia nie ma mowy o przestoju. Pytanie, jak długo będzie trwały te uzgodnienia i jak się one zakończą. W przypadku trudnej sytuacji przedsiębiorstwa każdy dzień jest ważny – tłumaczy Robert Lisicki.

Sprawdź w LEX: Czy pracodawca może występować do pracowników z wnioskiem o informację, czy w okresie ostatnich 14 dni przebywali w regionie podwyższonego zagrożenia epidemiologicznego i/lub czy mieli kontakt z osobą zakażoną? >

Bez przesunięcia CIT i uwolnienia środków z podzielonej płatności

Założenia planu antykryzysowego nie zawierają wielu postulatów, o które apelowali księgowi, doradcy podatkowi i organizacje przedsiębiorców. Wśród zapowiadanych rozwiązań znalazły się jedynie: przesunięcie terminu na złożenie PIT do końca czerwca, zniesienie opłaty prolongacyjnej, którą normalnie płaci się za przesunięcie terminu płatności podatku lub rozłożenie na raty, i możliwość otrzymania zwrotu CIT poprzez korektę podatku z 2019 r.  o wysokość strat w 2020 r. Wychodzi jednak, że jedynie branże szczególnie dotknięte kryzysem - np. transport, turystyka, w sytuacji spadku przychodów o 50 proc. w 2020 r. - w stosunku do 2019 r. - zyskają prawo obniżenia dochodu do opodatkowania o wysokość straty w 2020 r. poprzez korektę CIT za 2019 r. do limitu 5 mln złotych.

Małgorzata Samborska, doradca podatkowy, dyrektor w Grant Thornton, podkreśla, że przedsiębiorcy liczyli na jasne i konkretne ułatwienia podatkowe, które w prosty sposób odroczyłyby wszelkie terminy podatkowe i zawieszenie obowiązku zapłaty podatku. Ważne były również mniejsze zmiany, jak chociażby odejście od obowiązku stosowania obowiązkowego split payment po to, aby nie blokować płynności finansowej firm. Z zapowiedzi rządu nie wynika jednak, że takie rozwiązania znajdą się w finalnej wersji ustawy.

Czytaj w LEX: Zagrożenie koronawirusem a prawo do prywatności >  

Arkadiusz Łagowski, doradca podatkowy, partner w kancelarii Martini i wspólnicy, członek Rady Podatkowej Lewiatana, potwierdza, że zapowiedzi rządu pozostawiają duży niedosyt. Zwraca uwagę, że przedsiębiorcy mieli wiele oczekiwań. Niemal cały biznes staje teraz w obliczu dramatycznej sytuacji, co grozi m.in. załamaniem płynności finansowej. - Rząd, poza PIT, nie odniósł się wczoraj wcale do możliwego przesunięcia terminów rozliczeń podatkowych, złożenia deklaracji, sprawozdań finansowych, sprawozdań do GUS czy NBP – podkreśla Arkadiusz Łagowski. Jego zdaniem, obowiązków sprawozdawczych nie da się teraz zrealizować w ustawowych terminach z powodu braków kadrowych. O tym przedstawiciele rządu jednak nie wspominali.

Zobacz również:

Koronawirus utrudni biegłym weryfikację sprawozdań finansowych >>

JPK to nie wszystko, księgowi apelują o wydłużenie terminów >>

Brak skutecznych sądów on-line

Marcin Maruszczak, radca prawny, zauważa też, że nie padły żadne propozycje dotyczące wymiaru sprawiedliwości. - Brakuje planu na działanie sądów w nowych warunkach, które mogą się utrzymać nawet dłużej niż miesiąc. Obrót gospodarczy nie zniknie z dnia na dzień, ale zmieni kurs. W tym nowym nurcie mamy te same problemy tj. brak płatności, nadużycia itp. Potrzebne jest szybkie i sprawne rozwiązywanie sporów - tak, aby uczciwi przedsiębiorcy nie byli niszczeni przez nieuczciwych. Potrzebna jest szybka informatyzacja sądów i przejście w tryb zdalny. O tym nie padło ani jedno słowo – mówi Marcin Maruszczak. Nie ma też nic o zawieszeniu biegu terminów procesowych (ustawowych) i sądowych, o co postulowało prezydium Krajowej Rady Radców Prawnych. Mec. Maruszczak dodaje, że brakuje pomysłów, jak wprowadzić gospodarkę na nowe tory, np. wykorzystując sieć 5G, przyspieszając cyfryzację państwa.

Czytaj w LEX: Bieg terminu przedawnienia roszczeń w dobie epidemii >

Być może część rozwiązań pojawi się w projektach ustaw. Patrycja Lose, dyrektor departamentu komunikacji Ministerstwa Rozwoju, zapowiada, że projekty konkretnych ustaw powinny być gotowe do końca tygodnia. Marcin Barłog, radca prawny z kancelarii FILIPIAK BABICZ podsumowuje, że to właśnie od konkretnych rozwiązań prawnych będzie zależeć skuteczność tarczy antykryzysowej.

Czytaj w LEX: Funkcjonowanie kancelarii prawnej i środki prawne w praktyce w sytuacji stanu zagrożenia epidemicznego koronawirusem >