Pakiet przepisów, które pozwolą biznesowi przetrwać koronawirusa, przyjęty został w środę podczas posiedzenia Rady Gabinetowej, czyli rządu pod przewodnictwem prezydenta. Projekt, na który gospodarka czeka niecierpliwie od piątku, czyli od ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego, składa się z pięciu filarów. Pierwszy to ochrona pracowników przed utratą miejsc pracy (o wartości 30 mld zł), drugi dla przedsiębiorców (74,2 mld zł), trzeci dla służby zdrowia (7,5 mld zł), czwarty dla zabezpieczenia systemu finansów (70,3 mld zł) i piąty to inwestycje publiczne (30 mld zł). Całkowitą wartość pakietu rząd szacuje na 212 mld zł,  czyli blisko 10 proc. PKB. Stąd możesz pobrać kluczowe założenia pakietu >>

Czytaj również: Dziurawa tarcza antykryzysowa - biznes punktuje braki >>

- Ten pakiet ma pozwolić nam przetrwać te kilka miesięcy, ile ciągle nie wiadomo, a potem odbudować gospodarkę. Wierzę, że za parę tygodni wiadomości będą lepsze, ten pakiet ma w tym dopomóc - podkreślił premier Mateusz Morawiecki. Prezydent Andrzej Duda podkreślił, że ten program zostanie przelany na teksty ustaw i musi być gotowy w tym tygodniu.

Czytaj w LEX: Prawa i obowiązki pełnomocników procesowych w praktyce w związku z koronawirusem >

Program będzie nosił nazwę "Gospodarcza i społeczna tarcza antykryzysowa dla bezpieczeństwa przedsiębiorców i pracowników w związku z pandemią wirusa SARS- Cov -2". Jego wartość ma wynieść 212 miliardów złotych. Szczegółów jednak wciąż brak, a w nich tkwi diabeł. Co więcej premier i prezydent nie powiedzieli prawie nic o podatkach. Organizacje pracodawców bardzo krytycznie oceniają przedstawiony pakiet. - Na podstawie zaprezentowanych zapowiedzi można wyciągnąć dwa wnioski. Albo rząd i prezydent nie doceniają skali zagrożenia gospodarki albo nie mają pomysłu co mogliby w tej sytuacji zrobić - ocenia dr Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan.

Czytaj w LEX: Zagrożenie koronawirusem a prawo do prywatności >

 


Co dla pracowników i samozatrudnionych

Dla przedsiębiorców, którzy spełnią kryteria związane ze spadkiem obrotów, zarejestrowaniem straty finansowej, państwo ma pokryć 40 proc. wynagrodzenia pracowników do wysokości średniego wynagrodzenia w gospodarce. Pieniądze te będą wypłacane z Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych - Jetem przekonany, że dzięki temu parę milionów osób, nawet 3-4 miliony, będzie czuć się bezpieczniej na rynku pracy - mówił premier.  Tyle, że GUS publikuje przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw - w lutym 2020 r. wyniosło 5330,48 zł.  - To oznacza, że firmy, których obroty spadną w okresie dwóch miesięcy o 15 proc., wykażą w jednym z tych miesięcy stratę albo ich obrót w okresie jednego miesiąca spadnie o 25 proc. w stosunku do poprzedniego będą mogły obniżyć wymiar czasu pracy pracownika do 0,8 etatu przy zachowaniu co najmniej płacy minimalnej. Państwo z FGŚP pokryje wówczas połowę wynagrodzenia pracownika, do limitu 40 proc. przeciętnego wynagrodzenia. - Dzięki temu pracodawca obniży koszty pracy o 60 proc. - wylicza Monika Smulewicz, prowadząca Akademię Mistrzostwa Kadrowo-Płacowego. - Rozwiązanie ma charakter solidarnościowy, a jego koszty pokryją w 20 proc. – pracownik, w 40 proc. - państwo (FGŚP) i w 40 proc. -  pracodawca - dodaje ekspertka. Ponadto państwo dołoży się do pensji pracowników firm w postoju. Pokryje im blisko połowę wynagrodzeń i składki ZUS. Z kolei osoby prowadzące własną działalność gospodarczą oraz zatrudnione na umowach zlecenia czy o dzieło będą mogły dostać z ZUS do  80 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli do 2080 zł. Obecnie wynagrodzenie minimalne wynosi 2600 zł. - Firmy o obniżonych obrotach, stracie z ostatnich miesięcy, mogą liczyć na dopłatę do 40 proc. wynagrodzenia przeciętnego dla pracownika, o ile same zapłacą drugie 40 proc. Pracownicy otrzymają zatem maksymalnie 80 proc. średniej.  Jednak ważne jest żeby przestoju ekonomicznego, czy obniżonego czasu pracy, nie wprowadzać układem zbiorowym. To spowoduje, że przepis stanie się martwy. W najlepszej sytuacji będą musiały upłynąć miesiące zanim uda się do tego doprowadzić - ocenia na szybko dr Grzegorz  Baczewski. Czytaj też: Firmy w kłopotach dostaną na 40 proc. wynagrodzeń, będzie też pomoc dla osób na umowach zlecenia i o dzieło >>

Sprawdź w LEX:

Premier dodał jednak, że dla pracowników ważne są też inne działania, jak odraczanie spłat za kredyt, czy walka z rosnącymi cenami - mają być pilnowane przez UOKiK i inne urzędy.  Ponadto w porozumieniu z dostawcami mediów, np. energii, gazu będą odraczane opłaty za nie. Premier zapowiedział też, że jeśli zapadnie decyzja o przedłużeniu zamknięcia szkół, przedszkoli, żłobków, zasiłek opiekuńczy dla rodziców dzieci do lat 8 zostanie przedłużany o kolejne dwa tygodnie.

Co dla przedsiębiorców

W drugim filarze dla przedsiębiorców planowane są m.in. gwarancje kredytowe, mikropożyczki, leasing operacyjny dla sektora transportowego oraz szereg rozwiązań o charakterze gwarancyjnym i płynnościowym dostarczanych przez Polski Fundusz Rozwoju, Bank Gospodarstwa Krajowego i Agencję Rozwoju Przemysłu. Będą też przesuwane składki na ZUS. - Odsuwanie płatności ZUS i innych na trzy miesiące dla firm, które już widzą, że będą walczyć o życie co najmniej do końca roku – oraz  kumulowanie im tych płatności na maj i czerwiec, to nawet nie jest plaster na krwawiąca ranę - ocenia dr Grzegorz Baczewski.

Ponadto blisko 500 tys. małych firm zatrudniających do 9 pracowników, będą  mogły dostać 5 tys. zł bezzwrotnej pożyczki, jeżeli nie zdecydują się na zwolnienie pracowników przez sześć miesięcy. - Taka mala firma będzie mogła też liczyć na odroczenie składek i zaliczek na wszystkie podatki - podkreśliła minister rozwoju. Ponadto PFR uruchomi dodatkowe środki na dokapitalizowanie dużych i średnich firm - łącznie o wartości 6 mld zł, a KUKE zaoferuje nowe ubezpieczenia transakcji handlowych. Ponadto rząd obiecuje wydłużenie ważności okresowych badań lekarskich oraz wydłużenie wiz pobytowych i zezwoleń na pobyt czasowy cudzoziemców.

Co, dla najbardziej poszkodowanych branż

Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju, podkreśla, że ma specjalne propozycje dla branży turystycznej i transportowej, najbardziej dotkniętych przez epidemię. Biura podróży, w tym organizatorzy zielonych szkół, na zwrot pieniędzy za niezrealizowane wycieczki i przedsięwzięcia będą miały 180 dni.  Po tym czasie będzie mogła też zaproponować vouchery zamiast gotówki. Tyle, że zgodnie z dyrektywą o usługach turystycznych na zwrto jest 14 dni. Czy Unia zmieni dyrektywę? Z kolei po tych 180 dniach będzie można odebrać voucher na imprezę. Ponadto MR ma propozycję dla firm transportowych. - Szacuje się, że ok. 25-30 proc. firm z tej branży może stracić zdolność od obsługi rat leasingowych, a mamy ok. 278 tys. leasingowanych pojazdów, przede wszystkim przez mikro i małe firmy. Dlatego ARP będzie refinansować umowy leasingowe. Na ten cel przeznaczamy 1,7 mld zł - mówiła minister Emilewicz. ARP stawia system informatyczny, który ma ruszyć już za dwa tygodnie.

Czytaj w LEX: Uprawnienia i obowiązki pracodawcy związane z koronawirusem >

Jak ustaliło Prawo.pl wśród zmian mają się też znaleźć dwie bardzo istotne - jedna dla stosunków cywilnoprawnych, a druga dla spółek. Pierwsza uznaje zagrożenie koronawirusem za siłę wyższą, co pozwoli wstrzymać postępowania sądowe i bieg terminów procesowych. Druga dopuszcza zdalne podejmowanie uchwał przez zarządy blisko 500 tysięcy spółek, w tym banków, ubezpieczycieli, itp. Ponadto pakiet ma przewidywać, że umowy o usługi budowlane zawarte w trybie zamówień publicznych będą przedłużone o czas trwania zagrożenia epidemicznego. Prezydent Andrzej Duda dodał w środę, że firmy, które opóźniają się  z realizacją zamówień publicznych nie muszą się bać, że kary nie będą stosowane, i to zostanie uregulowane w pakiecie. Według ustaleń Prawo.pl te przepisy mają obowiązywać od 1 kwietnia. Marcin Mączyński z Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego, czeka na szczegóły, bo to w nich tkwi diabeł. Dodaje jednak, że pakiet powinien zacząć obowiązywać jak najszybciej. Jego branża to 10 tys. przedsiębiorców i milion miejsc pracy, które za chwilę przestaną istnieć.

Czytaj również: ZUS dopuszcza odroczenie płatności składek, ale nie bezwarunkowo >>

To za mało - brakuje wielu rozwiązań

Zdaniem organizacji pracodawców to, co proponuje rząd, to za mało. Ich zdaniem zabrakło całego szeregu rozwiązań, które są oczekiwane tu i teraz, żeby firmy mogły w ogóle funkcjonować. Wśród nich wymieniają m.in.:  zawieszenie terminów procesowych, zawieszenia obowiązku badań lekarskich dla pracowników, skoro nie działa medycyna pracy, przedłużenie oświadczeń o zatrudnieniu cudzoziemców, uwolnienia środków z kont split payment VAT, odsunięcia podatków sankcyjnych, zabezpieczenia przed odpowiedzialnością za niezrealizowanie umów. - Brakuje też realnych rozwiązań, dających wsparcie firmom z branż, które już dziś znalazły się na granicy upadłości. Gwarancje i wakacje kredytowe nie wystarczą. Ważne jest również, że ogłoszona kwota 212 mld złotych wydaje się imponująca, ale pytanie ile z tego faktycznie trafi do pracowników i przedsiębiorców - podkreśla dr Grzegorz  Baczewski.

Czytaj w LEX: Funkcjonowanie kancelarii prawnej i środki prawne w praktyce w sytuacji stanu zagrożenia epidemicznego koronawirusem >

Plan antykryzysowy nie zawiera też wielu postulatów, o które apelowali doradcy podatkowi. Przewiduje jedynie przesunięcie terminu deklaracji PIT do końca czerwca oraz możliwość dla przedsiębiorców do otrzymania zwrotu CIT poprzez korektę podatku z 2019 o wysokość strat w 2020 r. A w dodatku nawet te propozycje są niejasne i bez projektów ustaw, z konkretnym zapisem, trudno się do nich odnieść. Czy należy zatem rozumieć, że termin na złożenie zeznania podatkowego dla większości podatników CIT czyli 31 marca nie uległ zmianie? - Pozostaje nam jedynie poczekać na projekty ustaw. Mamy nadzieję, że zostaną one opublikowane niezwłocznie, gdyż czasu pozostaje niewiele – twierdzi Małgorzata Samborska, doradca podatkowy, dyrektor w Grant Thornton. Ekspertka podkreśla, że przedsiębiorcy liczyli na jasne i konkretne ułatwienia podatkowe, które w prosty sposób odroczyłyby wszelkie terminy podatkowe i zawieszenie obowiązku zapłaty podatku. Ważne były również mniejsze zmiany, jak chociażby odejście od obowiązku stosowania obowiązkowego split payment po to, aby nie blokować płynności finansowej firm.

Co dla ochrony zdrowia

Premier zapowiedział też 7,5 mld zł na wsparcie ochrony zdrowia, szpitale jednoimienne, zaopatrzenia w sprzęt. Już teraz marszałkowie mogą na ochronę zdrowia przesuwać środki z funduszy unijnych.

Czytaj w LEX: Jakie obowiązki nakłada specustawa o koronawirusie na podmioty lecznicze? >

Co dla bezpieczeństwa systemu finansów publicznych

- We współpracy z NBP, z KNF, z MF przygotowaliśmy pakiet kapitałowy, płynnościowy, który ma służyć jako ochrona naszych depozytów bankowych, lokat, żeby Polacy czuli się bezpiecznie. - Zapewniamy, że w bankomatach nie zabraknie pieniędzy, one są i będą - mówił premier. Jednocześnie przypomniał, że z inicjatywy prezydenta banki wprowadzają już tzw. wakacje kredytowe na uproszczonych zasadach.

Ile na inwestycje publiczne

- W sytuacji, gdy mamy kryzys, a nawet recesję, potrzebne są inwestycje publiczne - mówił Mateusz Morawiecki. I zapewnił, że zostanie zbudowany fundusz w wysokości co najmniej 30 mld zł na inwestycje publiczne. - Fundusz będzie używany na wzmocnienie wydatków na drogi samorządowe, cyfryzację, modernizację szkół, transformację energetyczną, ochronę środowiska, przebudowę elementów infrastruktury całego państwa: energetycznej, telekomunikacyjnej, internetowej, drogowej, kolejowej. I są to środki niezależne od jakichkolwiek funduszy europejskich  - podkreślił premier.

Czytaj w LEX: Obowiązki personelu medycznego w związku z rozpoznaniem zakażeń i chorób zakaźnych >