Oznaczenia geograficzne: dlaczego Polska zostaje w tyle?
Produkty, których nazwy wskazują na pochodzenie z konkretnego regionu, miejscowości lub kraju, mogą już uzyskać unijną ochronę oznaczenia geograficznego. Nowe przepisy chroniące lokalne dziedzictwo były zapowiadane jako szansa dla takich tradycyjnych wyrobów, jak ceramika z Bolesławca i szkło z Krosna. Rejestrację uzyskali już wytwórcy z Czech, Słowacji czy Słowenii, tymczasem w Polsce czekamy dopiero na pierwszy wniosek. Co poszło nie tak?

Przez lata system ochrony oznaczeń geograficznych w Unii Europejskiej dotyczył produktów rolnych i spożywczych. Prawa ochronne uzyskały takie wyroby jak cebularz lubelski, andruty kaliskie czy polska wódka. O rejestrację zabiegały przede wszystkim zrzeszenia producentów, widząc w tym szansę na ochronę przed podróbkami, a także rozgłos marketingowy.
Z czasem system rozszerzono na produkty rzemieślnicze i przemysłowe. Instytucje unijne przygotowujące nowe przepisy jako wyroby mogące uzyskać ochronę wymieniały zwykle porcelanę Limoges z Francji, weneckie szkło Murano i polską ceramikę z Bolesławca. Inne podawane przykłady z naszego kraju to koronka koniakowska, szkło krośnieńskie, biżuteria z bursztynu bałtyckiego i porcelana Ćmielów. W popularyzację nowego prawa ochronnego zaangażował się Urząd Patentowy RP, który jesienią ub.r. zorganizował poświęconą mu konferencję „Dziedzictwo, które inspiruje – oznaczenia geograficzne, lokalne rzemiosło i design”.
Przepisy o nowych oznaczeniach geograficznych (OG lub GI od ang. geographical indications) weszły w życie 1 grudnia 2025 r. Niedawno Komisja Europejska podsumowała pół roku ich obowiązywania, anonsując złożenie – zwykle za pośrednictwem krajowych organów własności intelektualnej - 74 wniosków o rejestrację. Wśród najbardziej aktywnych państw KE wymieniła Czechy, Francję, Portugalię, Słowenię, Słowację i Szwecję. Polski nie ma na liście, bo i nikt z naszego kraju nie zabiega o uzyskanie takiej ochrony. Piotr Brylski, radca UPRP, potwierdza, że dotąd nie wpłynął ani jeden wniosek o rejestrację oznaczenia geograficznego dla produktu rzemieślniczego lub przemysłowego na podstawie przepisów unijnych obowiązujących od 1 grudnia 2025 r.
Czytaj też w LEX: Ochrona oznaczeń geograficznych żywności i napojów - nowe przepisy >
Słowacja, Czechy i Słowenia – są już pierwsze OG
Komunikat KE okazuje się nieco na wyrost, bo do najbardziej aktywnych państw wymienia wszystkie, które przekazały jakiekolwiek zgłoszenia. Nie zmienia to faktu, że bliska Polsce geograficznie i kulturowo, ale znacznie mniejsza Słowacja zarejestrowała już 10 wniosków, a dwa z nich uzyskały unijną rejestrację. Chronione są dzięki temu drewniane zabawki z miejscowości Kyjatice („Kyjatické hračky”) i tradycyjny haft z okolic wsi Senohrad („Senohradská výšivka”). Niedawno rejestrację uzyskały też koronki z czeskiego Vamberku („Vamberecká krajka”) oraz słoweńskiego miasta Idrija („Idrijska čipka”).
Dlaczego polscy wytwórcy nie zabiegają o podobną ochronę? Producenci szkła z Krosna i ceramiki z Bolesławca, wymieniani przez UPRP jako przykładowi beneficjenci nowego systemu, nie odpowiedzieli na nasze pytania.
- System funkcjonuje od niespełna kilku miesięcy, dlatego jest jeszcze zbyt wcześnie, aby wyciągać wnioski dotyczące zainteresowania tą formą ochrony – zastrzega Piotr Brylski z UPRP. Zwraca jednak uwagę na charakter nowego prawa ochronnego.
Oznaczenie geograficzne to nie znak towarowy
- W przeciwieństwie do wielu innych praw własności intelektualnej, oznaczenie geograficzne nie jest prawem przyznawanym pojedynczemu przedsiębiorcy. Jego uzyskanie wymaga wypracowania wspólnego stanowiska przez środowisko producentów związanych z danym wyrobem, przygotowania szczegółowej specyfikacji produktu oraz udokumentowania związku pomiędzy jego cechami a miejscem pochodzenia. Są to procesy, które z natury wymagają czasu – tłumaczy Piotr Brylski.
Podejście to podzielają prawnicy reprezentujący podmioty korzystające z ochrony własności intelektualnej.
- Uważam, że dla pojedynczego producenta, np. osoby na jednoosobowej działalności gospodarczej, rodzinnego warsztatu czy niewielkiej manufaktury oznaczenie geograficzne może być z założenia mniej atrakcyjne niż znak towarowy. Przy ograniczonych zasobach rzemieślnik prawdopodobnie wybierze inwestycję we własną markę niż w oznaczenie wspólne – mówi Natalia Basałaj, radca prawny z Kancelarii Hansberry Tomkiel.
Czytaj też w LEX: Prawo własności intelektualnej wobec zmian i oczekiwań współczesnych społeczeństw >
- Dla wielu twórców czy małych producentów bardziej intuicyjne są znaki towarowe – prostsze w zrozumieniu i dające indywidualną kontrolę. Oznaczenie geograficzne wymaga innego myślenia – wspólnej definicji produktu, standardów jakości i długofalowego zarządzania systemem – wskazuje Katarzyna Jedynak-Gierada, rzecznik patentowy (Patpol Kancelaria Patentowa).
OG wymagają współpracy konkurentów
Mec. Basałaj uważa, że barierą mentalną dla wytwórców może być konieczność zrzeszenia się z lokalnymi konkurentami w ramach grupy producentów. Pojedynczy podmiot może ubiegać się o rejestrację tylko wyjątkowo, gdy jest jedynym zainteresowanym producentem, a obszar geograficzny nie został wyznaczony wyłącznie na podstawie granic jego nieruchomości i wyróżnia się szczególnymi cechami. - Oznaczenie geograficzne ma bowiem służyć ochronie wspólnego dziedzictwa i promowaniu całego regionu, a nie interesom jednego producenta – podsumowuje prawniczka.
- W Polsce wiele produktów rzemieślniczych powstaje w modelu rozproszonym, często bez silnych organizacji branżowych, które mogłyby przeprowadzić wspólny proces rejestracji i później zarządzać prawem. Tymczasem oznaczenia geograficzne wymagają właśnie działania zbiorowego – i to bywa barierą organizacyjną – dodaje Katarzyna Jedynak-Gierada. Jej zdaniem w Czechach i Słowacji widać większą aktywność organizacji branżowych oraz silniejsze powiązanie rzemiosła z turystyką i marką samego kraju.
Czytaj też w LEX: Obowiązki wytwórców opakowań - studium przypadku >
Również Piotr Brylski zwraca uwagę na stowarzyszenia, cechy lub organizacje zrzeszające producentów konkretnych wyrobów regionalnych, które w innych krajach mogą wspólnie przygotowywać i prowadzić proces rejestracji. - W Polsce takie modele współpracy w obszarze produktów rzemieślniczych i przemysłowych dopiero się rozwijają – ocenia radca UPRP.
Natalia Basałaj jako inną możliwą przyczynę braku zainteresowania OG wymienia konieczność ujawnienia specyfikacji produktu. - Może to budzić obawy producentów co do ujawnienia elementów know-how oraz potencjalnego ułatwienia innym podmiotom działającym w tym samym regionie korzystania z chronionej nazwy – wyjaśnia. Dodaje też, że w celu uzyskania ochrony nie wystarczy wykazanie, że produkt pochodzi z danego regionu.
Czytaj też w LEX: Wybrane aspekty własności intelektualnej w branży rolno-spożywczej ze szczególnym uwzględnieniem oznaczeń geograficznych >
- Niezbędne jest udowodnienie realnego związku jego jakości lub renomy z pochodzeniem geograficznym. Wymaga to również szczegółowego opisania procesu produkcji, precyzyjnego wyznaczenia granic obszaru oraz przedstawienia stosownych dowodów historycznych - mówi mec. Basałaj. Zwraca też uwagę na kwestię proceduralną: Polska nie skorzystała z możliwości uzyskania odstępstwa pozwalającego na bezpośrednie składanie wniosków do Urzędu UE ds. Własności Intelektualnej (EUIPO), przewidzianej dla państw o niewielkim zainteresowaniu krajowym systemem ochrony tego rodzaju oznaczeń.
Czytaj też w LEX: Wędzone jabłko sechlońskie z unijnym znakiem ChOG >
Rejestracja OG: procedury i bariery
Aby uzyskać rejestrację, najpierw należy przejść etap krajowy przed Urzędem Patentowym RP. Następnie wniosek trafia do EUIPO, który niedawno w swoich wytycznych opisał obowiązującą przed nim procedurę. Ta bywa rozbudowana - przykładowo, jeśli wniosek zostanie uznany za niekompletny lub wymagający wyjaśnień, zostanie cofnięty do organu krajowego, a wnioskodawca będzie zobligowany do uzupełnień.
- W efekcie dokumentacja może wielokrotnie krążyć między UPRP a EUIPO, a postępowanie – zamiast mieć charakter dwustopniowy – w praktyce przybierać postać wieloetapowego procesu, wydłużającego czas uzyskania ochrony i zwiększającego obciążenia administracyjne – podsumowuje Natalia Basałaj.
Procedura na etapie krajowym zostanie dopiero określona w planowanej nowelizacji prawa własności przemysłowej. Projekt UC134 przewiduje powołanie Rady ds. Oznaczeń Geograficznych na Produkty Rzemieślnicze i Przemysłowe jako organu opiniodawczo-doradczego prezesa UPRP. Kompetencje kontrolne ma zaś otrzymać Inspekcja Handlowa. Projekt zakłada również możliwość udzielania przez wojewodę lub jednostki samorządu terytorialnego wsparcia przy przygotowaniu wniosku o rejestrację oznaczenia geograficznego, jednak – jak zwraca uwagę mec. Basałaj – pomoc ta nie została bliżej uregulowana.
Mec. Basałaj wyjaśnia, że chociaż ustawa jest dopiero przygotowywana, UPRP już dziś ma kompetencje do przyjmowania wniosków. Wynika to z krajowych przepisów o oznaczeniach geograficznych, zawartych w prawie własności przemysłowej.
Czytaj też w LEX: Zasady kontroli stosowania przez przedsiębiorców oznaczeń geograficznych zgodnie z rozporządzeniem 2024/1143 >
Koronka koniakowska jako przykład OG
Krajowy system ochrony oznaczeń geograficznych działa od dawna, ale również nie cieszy się popularnością. Widnieje w nim obecnie tylko jedno oznaczenie, zarejestrowane w 2022 r. i dotyczące koronki koniakowskiej. Jego uzyskanie to zasługa dużej aktywności, jaką przejawia Centrum Koronki Koniakowskiej. Organizacja szykuje się zresztą do złożenia wniosku o rejestrację unijną, może być więc pierwszym podmiotem, który przetrze polskim wytwórcom szlaki przecierane już przez słowackich i czeskich sąsiadów. Wspiera ją w tym Urząd Patentowy, którego przedstawiciele uczestniczyli w kwietniu br. w Koniakowie w spotkaniu na temat nowego systemu.
- Koronka koniakowska jest przykładem produktu, który łączy unikalne umiejętności rzemieślnicze, wielopokoleniową tradycję oraz silny związek z miejscem pochodzenia – ocenia Piotr Brylski z UPRP.
Czytaj też w LEX: Promocja rzemiosła i poprzez rzemiosło na przykładzie Śląska Opolskiego >
- Moim zdaniem niski poziom zainteresowania nowym systemem oznaczeń geograficznych dla rzemiosła i produktów przemysłowych w Polsce wynika raczej z kombinacji czynników praktycznych niż z samej konstrukcji przepisów – uważa Katarzyna Jedynak-Gierada. - Przede wszystkim w Polsce nadal brakuje świadomości, że oznaczenia geograficzne mogą być realnym narzędziem budowania przewagi rynkowej także poza żywnością – w rzemiośle czy produkcji przemysłowej. Ten system jest nowy, a rynek dopiero uczy się, jak go „używać” w strategii marki – podsumowuje.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.









