Parlament w ekspresowym tempie uchwalił tzw. ustawę prądową, która zamroziła ceny energii dla firm (o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw). Jest tak nieprecyzyjna, że teraz głowią się nad nią prawnicy, a także zespół do spraw wdrożenia ustawy o cenach prądu. Nie ma nawet pewności, czy z obniżki skorzystają firmy, które zawarły umowy do 30 czerwca ur.

Czytaj również: Akcyza na energię obniżona, rachunki nie wzrosną >>

Generalnie, zgodnie z art. 5 noweli,  w 2019 roku stawki dotyczące przesyłania i dystrybucji energii pozostają na poziomie tych z 31 grudnia 2018 r., a sprzedaży tych z 30 czerwca 2018 r.  Art. 6 zobowiązuje zaś przedsiębiorstwa prowadzące działalność w zakresie obrotu energią elektryczną, które po dniu 30 czerwca zawarły umowy sprzedaży energii elektrycznej lub umowy kompleksowe z ceną wyższą niż wynikająca z poprzedniej umowy, lub jeśli jest zawierana po raz pierwszy – z ceną wyższą niż ta ustalona w art. 5 musi zmienić umowy do 1 kwietnia 2019 r. ze skutkiem od dnia 1 stycznia 2019 roku. – Oznacza to, że przedsiębiorstwa zostały zobowiązane do zmiany ceny energii na cenę nie wyższą niż stosowaną w dniu 30 czerwca 2018 r., z uwzględnieniem nowej stawki podatku akcyzowego na energię elektryczną określonej komentowaną ustawą – tłumaczy Łukasz Jankowski, radca prawny, partner, szef zespołu prawa energetycznego w kancelarii prawnej Wierzbowski Eversheds Sutherland. -  Dotyczy to również kontraktów pomiędzy przedsiębiorstwami obrotu - dodaje.

 


 

Przedsiębiorstwa nie powinny uchylać się przed tym obowiązkiem, bo mogą  dostać karę w wysokości do 5 proc. przychodu w poprzednim roku podatkowym. Urząd Regulacji Energetyki może potraktować jako naruszenie zastosowanie niewłaściwej ceny lub stawki w danej jednostce czasu. - Wyobrażam sobie, ze w skrajnym przypadku może to być nawet okres rozliczeniowy - wówczas kara mogłaby dotyczyć każdego np. miesiąca naruszeń - mówi Łukasz Jankowski.  Ponadto naruszenie tego typu, zwłaszcza powtarzane, stanowi naruszenie warunków koncesji na obrót.  W skrajnym przypadku może skutkować jej cofnięciem. Tyle, że większość firm już dostało lub otrzyma wkrótce wyższe rachunki. I pytają co z nimi zrobić? Czy można je kwestionować, czy może negocjować nową stawkę?

Indywidualne negocjacje

Generalnie opłaty za dystrybucje i cena dla gospodarstw domowych powinna wynikać z taryfy zatwierdzonej przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Taryfy jednak dopiero czekają na zatwierdzenie. Zgodnie bowiem z nowelizacją przedsiębiorstwo energetyczne, które ustaliło ceny i stawki opłat na podstawie wcześniejszych przepisów ma obowiązek wystąpić do prezesa URE z wnioskiem o zmianę taryfy do 30 stycznia 2019 roku lub uwzględnić w cenniku ceny energii zgodnie z ustawą. Czy wobec  braku zatwierdzonej taryfy, przedsiębiorcy mogą negocjować nowe stawki?

- Ustawa nie wyklucza kontraktów zawieranych indywidualnie. Jeśli cena w danym kontrakcie została ustalona indywidualnie - w określonych w tzw. ustawie prądowej przypadkach powinny zostać dokonane zmiany w umowie mające na celu ustalenie ceny na poziomie cennika z czerwca 2018 roku – uważa Łukasz Jankowski.

Tyle, że powstaje pytanie, czy negocjować mogą wszyscy, czy tylko przedsiębiorcy, których ustawa dotyczy, czyli którzy zawarli umowy po 30 czerwca lub nowe. Z danych URE wynika, że od czerwca do listopada 2018 r. sprzedawcę energii grupie taryfowej A,B, C, a więc przemysłowej) zmieniło 4576 odbiorców, najwięcej w październiku.

Według Łukasza Jankowskiego literalna wykładnia wskazywałaby, ze ceny należy uwzględniać dla wszystkich kontraktów. - Dla tych zawartych po 30 czerwca trzeba na pewno zmienić umowy do końca kwietnia. Przy takiej interpretacji różnica byłaby więc tylko w formie wprowadzenia zmiany - tłumaczy Jankowski.

Zdaniem Jana Sakławskiego z kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy, z pewnością odbiorcy, którzy zawarli umowy po 30 czerwca ur.  powinni jak najszybciej wzywać sprzedawców do zmieniania cenników bądź aneksowania umów. Dlaczego? - Sprzedawcy zapewne będą chcieli maksymalnie wydłużyć termin związania starymi cenami, tak, aby okres pomiędzy obniżeniem cen a wypłatą rekompensat był jak najkrótszy. Zwłaszcza że, nowelizacja nie mówi, w jakim terminie nastąpi wyrównanie przez przedsiębiorstwa energetyczne ewentualnie pobranych nadpłat, bo obniżona cena ma być stosowana od 1 stycznia - tłumaczy Sakławski. Według niego pozostałych nowela nie obejmuje.

Droga sądowa

- Dlatego przedsiębiorcy, którzy zawarli umowy przed 30 czerwca  mogą zastanowić się nad wniesieniem do sądu pozwu o ustalenie, czy podwyższenie ceny było skuteczne - radzi Sakławski.  - Często spotykaną praktyką na rynku sprzedaży energii jest wprowadzanie do umów sprzedaży klauzul, które pozwalają na aktualizację ceny w związku ze zdarzeniami, które miały wpływ na biznes sprzedawcy. Treści poszczególnych klauzul różnią się od siebie znacząco. Część z nich pozwala na aktualizację jedynie w przypadku zmiany przepisów prawa wpływających na składniki ceny (np. opłata akcyzowa), a część daje sprzedawcy niemal nieograniczoną możliwość waloryzacji, ze szkodą dla odbiorcy – tłumaczy mecenas Sakławski.  

 


 

Drogę sądową wybrała jedna z firm produkcyjnych, która otrzymała od sprzedawcy informację o podwyżce ceny prądu o 80 proc., co sprawiło, że  musiała  liczyć się z dodatkowymi miesięcznymi wydatkami w wysokości 200 tys. zł. - Poza pozwem wnieśliśmy o zabezpieczenie na czas trwania sporu sądowego. Sąd przychylił się do „zakonserwowania” ceny energii po stawce poprzedzającej podwyższenie – tłumaczy mec. Sakławski, który reprezentuje firmę. Dzięki temu firma wciąż płaci niższe rachunki.

Zabezpieczenie - dobra taktyka

Wniosek o udzielenia zabezpieczenia można złożyć w pozwie lub przed udzieleniem powództwa. Wówczas trzeba wnieść jedynie 100 zł (art. 69 pkt 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych). Sąd w postanowieniu może orzec, że regulowanie ceny za energię elektryczną przez czas trwania postępowania będzie bez uwzględnienie dokonanej i kwestionowanej podwyżki. Zabezpieczenia powoduje więc, że cena energii pozostaje  na dotychczasowym poziomie. Jeżeli sąd uwzględni wniosek o zabezpieczenie, powództwo powinno zostać wytoczone w ciągu dwóch tygodni od doręczenia postanowienia, w przeciwnym razie zabezpieczenie upadnie. Wniosek o udzielenie zabezpieczenia można zawrzeć również w pozwie. Wówczas nie podlega odrębnej opłacie. Pozew zaś będzie podlegać opłacie w wysokości 5 proc. od wartości przedmiotu sporu (art. 13 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych).
- Z taktycznego punktu widzenia  lepiej złożyć wniosek o udzielenie zabezpieczenia przed wszczęciem postępowania, by sprawdzić czy jesteśmy w stanie choć uprawdopodobnić zasadność roszczenia – uważa Damian Nartowski, radca prawny. – Wówczas ograniczamy też ryzyko związane z kosztami postępowania. Wnosimy bowiem tylko 100 zł opłaty za zabezpieczenie – dodaje. Choć jego zdaniem niewiele firm zdecyduje się na taki krok.

Analiza umowy i podjęcia drogi sądowej może być jednak inwestycją na przyszłość. Nie wiadomo do kiedy mają obowiązywać „zamrożone” cenniki. Tzw. ustawa prądowa generalnie ma działać w 2019 r. - Wiadomo natomiast, że te same mechanizmy, które odpowiadają za podwyżki w 2018, pozwolą na ich powtórne wykonanie już po obowiązkowej obniżce – podsumowuje Łukasz Jankowski.