NSA: Słoma pszenna przy żywności jest zakazana
Na obszarze Unii Europejskiej nie powinno się stosować materiałów do kontaktu z żywnością, zawierających popularny ekologiczny surowiec - słomę pszenną. Chodzi głównie o lunchboxy i zastawę stołową, gdyż mogą zawierać śladowe ilości glutenu i zaszkodzić chorującym na cefalię. Przekonał się o tym boleśnie jeden z importerów opakowań z Chin podczas wizyty urzędników Sanepidu.

Chodziło o kontrolę przeprowadzoną u jednego z wielkopolskich importerów wyrobów z tworzyw sztucznych przeznaczonych do kontaktu z żywnością (zamówionych w Chinach). Sanepid wykrył trzy grupy produktów – a konkretnie były to różnej pojemności lunchboxy - wykonane w 30 proc. z włókien słomy pszennej, a w 70 proc. z polipropylenu.
Podczas kontroli przedłożono do wglądu świadectwa spełnienia wymagań zdrowotnych wystawione przez Państwowego Granicznego Inspektora Sanitarnego, gdy towary przypłynęły kontenerowcem do Trójmiasta. Sanepid nie uznał ich za właściwe, ponieważ z treści wniosków firmy o dokonanie granicznej kontroli sanitarnej produktów wynikało, iż dokumentami towarzyszącymi dla wniosków były wyłącznie dokumenty przewozowe i faktury, które nie są potwierdzeniem jakości zdrowotnej towaru. Są to jedynie dokumenty handlowe określające ilość towaru, rodzaj opakowań, środek transportu, adresy dostawcy, odbiorcy i przewoźnika.
Ponadto spółka przedstawiła deklarację zgodności z kilkoma unijnymi rozporządzeniami oraz deklarację dla produktów opisującą ich skład. Firma posiadała też dwa sprawozdania z badań na temat migracji globalnej w ww. płynach modelowych. Badania zostały przeprowadzone w polskim, specjalistycznym laboratorium.
Sanepid blokuje dystrybucję chińszczyzny
Sanepid uznał, że skoro wykaz unijny nie zawiera włókna słomy pszennej jako substancji dozwolonej w wyrobach przeznaczonych do kontaktu z żywnością, to tym samym uznać należy, iż środek ten jest niedopuszczalny. Nie ma go bowiem na liście stanowiącej załącznik I do rozporządzenia nr 10/2011/WE. Produkty zawierające słomę pszenną nie powinny więc zostać wprowadzone do obrotu. Sanepid wysłał powiadomienie informacyjne w ramach funkcjonowania Systemu Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności i Paszach (RASFF).
Finałem kontroli była zaś decyzja Sanepidu nakazująca wycofanie lunchboxów z obrotu, jako wyrobów przeznaczonych do kontaktu z żywnością, w których użyto niedozwolonego składnika. Kontrolerzy zobowiązali importera, aby doprowadził do zwrotu produktu przez sieć swoich dystrybutorów. Wycofanie z rynku miało polegać na odebraniu wszystkich egzemplarzy produktu oraz zakazie prezentowania i oferowania go konsumentom przez cały łańcuch dostawców. Spółka – jako importer i generalny dystrybutor – ponosi bowiem szczególną odpowiedzialność, gdyż na wszystkich etapach postępowania należy zapewnić możliwość śledzenia pochodzenia materiałów i wyrobów przeznaczonych do kontaktu z żywnością, aby ułatwić kontrolę, wycofać z rynku wadliwe produkty, poinformować konsumentów o niebezpieczeństwie.
Firma odwołała się argumentując, że przedstawione w sprawie świadectwa spełnienia wymagań zdrowotnych przez lunchboxy zostały wydane przez graniczną placówkę Sanepidu po wpłynięciu do portu i stanowią dokumenty urzędowe. Są więc dowodami tego, co zostało w nich urzędowo stwierdzone, a więc tego że wszystkie produkty spełniają wymagania w zakresie wymagań zdrowotnych i mogą być przeznaczone do kontaktu z żywnością. Można je więc dystrybuować na terytorium UE. Spółka chciała też wyjaśnień, dlaczego Sanepid nie uznał za właściwą deklaracji producenta.
Kontrolerzy mieli rację
Odwołanie trafiło najpierw do wojewódzkiego Sanepidu, a następnie do sądów administracyjnych (WSA w Poznaniu i NSA). We wtorek, 17 marca, NSA prawomocnie oddalił jednak skargę kasacyjną spółki. Pierwszy argument urzędników i sędziów brzmiał następująco: skoro wykaz unijny nie zawiera włókna słomy pszennej jako substancji dozwolonej, to tym samym uznać należy, iż środek ten jest niedopuszczalny. Produkty zawierające te substancje nie powinny zostać wprowadzone do obrotu.
Tworzywa sztuczne przeznaczone do kontaktu z żywnością mogą być wytwarzane wyłącznie z substancji, które zostały dokładnie ocenione i są dopuszczone zgodnie z rozporządzeniem 10/2011/WE. Unijny wykaz substancji, które można stosować w produkcji materiałów i wyrobów z tworzyw sztucznych, został określony w załączniku do tego rozporządzenia. Zawiera około 900 takich substancji, ale nie obejmuje bambusa i wielu podobnych materiałów pochodzenia roślinnego, a tym włókna słomy pszennej. Stosowanie więc takich składników wymaga uzyskania oddzielnego, indywidualnego zezwolenia. Producent powinien był uzyskać odpowiednią autoryzację, czego nie zrobił. Zgodnie z rozporządzeniem 1935/2004/WE to importer jest odpowiedzialny za spełnienie wymogów określonych w niniejszym rozporządzeniu w przedsiębiorstwie pozostającym pod ich kontrolą.
Ocenę ryzyka dla substancji umieszczonych w unijnym wykazie przeprowadza Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności. Ocena ta obejmuje substancje, istotne zanieczyszczenia, przewidywaną reakcję i produkty rozpadu przy zamierzonym zastosowaniu, ewentualną migrację w najmniej korzystnych przewidywalnych warunkach zastosowania i toksyczności. Tylko wyjątkowo, na podstawie art. 6 ust. 4-5 rozporządzenia 10/2011/WE substancje niewłączone do unijnego wykazu mogą być obecne w warstwach z tworzyw sztucznych: jeśli są dodane w sposób niezamierzony albo są to substancje pomocnicze w procesie polimeryzacji. Te przypadki nie zachodzą jednak w tej konkretnej sprawie, zwłaszcza, że słoma pszenna to aż 30 proc. składu zakwestionowanych lunchboxów. Słomy pszennej nie ma też w wykazie tymczasowym obowiązującym po 2010 r., który dopuszcza dalsze stosowanie dodatków, których nie ma w podstawowym wykazie unijnym (a które mogły być dopuszczalne na obszarze UE wcześniej).
Po drugie – uzyskanie świadectwa na granicy jest wyłącznie warunkiem wstępnym dla wprowadzenia do obrotu, zwłaszcza, że Sanepid ma tam do dyspozycji niepełną dokumentację (najczęściej jedynie faktury i dokumenty przewozowe). To uzasadnia możliwość ich późniejszej weryfikacji. Świadectwa z granicy – choć są dokumentami urzędowymi – nie są więc niepodważalne, ani wyłącznie wystarczające do stwierdzenia określonej okoliczności. Organy nie powinny też przyjmować ustaleń tych dokumentów w sposób bezkrytyczny. Art. 76 par. 3 kodeksu postępowania administracyjnego pozwala przeprowadzić dowód przeciwko treści dokumentu urzędowego, zaś zasady logicznego rozumowania wskazują, że ustalenia protokołu mogą być niepełne, wymagające dodatkowych czynności wyjaśniających lub niewystarczająco znajdujące potwierdzenie w pozostałym materiale dowodowym. Szczególna moc dowodowa dokumentu urzędowego polega jedynie na tym, że organ nie może odrzucić istnienia faktu stwierdzonego w dokumencie urzędowym bez przeprowadzenia przeciwdowodu. Nie jest to równoznaczne z przyjęciem wynikających z niego okoliczności za udowodnione, lecz z koniecznością podjęcia inicjatywy w celu obalenia domniemania wynikającego z tego dowodu - jeśli okoliczność stwierdzona w dokumencie urzędowym, budzi wątpliwości w świetle pozostałych okoliczności i dowodów, bądź jawi się jako niepełna czy niejasna.
Sądy wytknęły też spółce niestaranność deklaracji producenta, która zawierała jedynie lakoniczne informacje, a brakowało na niej np. daty wystawienia. Sędziowie przypomnieli, że to importerzy przyjmują na siebie spore ryzyko prawne i finansowe wyszukując tanich i nie zawsze rzetelnych dostawców i producentów spoza Europy.
Za Atlantykiem legalne, w Europie zakazane
Słoma pszenna stwarza kłopoty z jeszcze jednego powodu - w niektórych reklamach kierowanych na polski rynek pojawiają się stwierdzenia, że - zmieszana z plastikiem - jest ona bezpieczna dla żywności i konsumentów z powołaniem się na jej dopuszczenie w Stanach Zjednoczonych (USA). To akurat prawda – nadzór nad takimi produktami sprawuje tamtejsza Agencja ds. Żywności i Leków (FDA), która ocenia bezpieczeństwo konkretnych substancji i ich zastosowań w opakowaniach do żywności. Dystrybutor, który chce na terenie USA sprzedawać bioplastik na bazie słomy, składa do FDA odpowiednie powiadomienie, a urzędnicy mają 120 dni na ocenę, czy dany materiał nie uwalnia szkodliwych substancji powyżej bezpiecznych limitów. Produkty typu „wheat straw plastic” (np. lunchboxy, talerze) to zazwyczaj kompozyty słomy i polimerów (najczęściej polipropylenu). W USA takie kompozyty są legalne i powszechnie sprzedawane jako alternatywa dla plastiku, o ile użyte spoiwo (polimer) jest zatwierdzone przez FDA do kontaktu z żywnością. Niemniej jednak o możliwości dystrybucji produktu w Polsce przesądzają unijne przepisy, a nie amerykańskie, zwłaszcza, że w 2023 r. Unia Europejska jeszcze bardziej zaostrzyła przepisy dotyczące naturalnych produktów mieszanych z plastikiem z obawy o śladowe ilości nie tylko glutenu, ale też pestycydów i toksyn (nowe rozporządzenie 2023/1442/UE).
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





