TSUE: Sędziowie nie odpowiedzą na ważne pytania o darmowy kredyt
Z wokandy Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej znika ważna sprawa zainicjowana przez sąd w Łodzi, który zadał kilka istotnych pytań o kształt sankcji kredytu darmowego. W kwietniu w Luksemburgu mają jednak zapaść przełomowe wyroki w dwóch innych ważnych dla kredytobiorców sprawach.

Wiosenna rozgrywka o kształt polskiej sankcji kredytu darmowego (SKD), a więc również poważne skutki finansowe dla konsumentów, firm w drodze cesji przejmujących roszczenia, jak i sektora bankowego, zaczęła się – posłużmy się tu terminologią tenisową – od seta wygranego przez banki. Trybunał Sprawiedliwości wydał 5. bm. postanowienie o umorzeniu sprawy C-566/24. Były to jedne z najważniejszych „kredytowych” pytań prejudycjalnych, jakie trafiły z Polski do Luksemburga. Odpowiedź na nie miała zdeterminować losy wielu innych spraw o SKD, które już toczą się przed polskimi sądami, a być może zachęciłaby kolejnych konsumentów mających kredyty i pożyczki do występowania z powództwami przeciwko branży finansowej.
Polskie pytania, unijne umorzenie
Łódzki proces zainicjowała Consumer Rights Recovery sp. z o.o. (dawniej Helpfind Recovery), skupująca roszczenia od konsumentów, w tym głównie te dotyczące SKD. Sprawa dotyczyła umowy kredytu konsumenckiego z 2021 r., w której odsetki policzono nie tylko od kwoty wypłaconej pożyczkobiorcy, ale od całości podstawy (czyli również od kwoty prowizji). Po dwóch latach konsument powołał się na art. 45 ustawy z 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim (Dz.U. z 2025 r. poz. 1362), czyli sankcję kredytu darmowego. Zaraz potem dokonał cesji swoich roszczeń na rzecz spółki-cesjonariusza, która od razu pozwała Santander Bank Polska o ok. 11 tysięcy złotych. Zarzucała ona przed sądem, że bank obliczył odsetki od kwoty kredytu powiększonej o kwotę prowizji. Bank bronił się zarzutami o nieważności cesji wierzytelności, a ponadto nieważnością oświadczenia konsumenta o skorzystaniu z SKD, jako złożonego po upływie roku od wypłaty kredytu. Chodziło niby o niewielką kwotę, ale sprawa nagle okazała się wyjątkowo istotna dla całego rynku usług finansowych, gdy polski sąd postanowił w niej wystąpić z siedmioma pytaniami prejudycjalnymi do TSUE.
W grudniu ub.r. w swojej analizie Rzecznik Finansowy dr Michał Ziemiak zwracał uwagę na sprawę C-566/24, podkreślając, że mogłaby ona odpowiedzieć na większość aktualnych dylematów podnoszonych także w innych pytaniach prejudycjalnych z Polski o SKD, czekających na swoje odpowiedzi w TSUE. Chodziło zwłaszcza o odpowiedź na dwa ważne pytania – o odsetki od prowizji i liczenie rocznego terminu na skorzystanie z SKD. Dlatego Rzecznik Finansowy zdecydował się na opublikowanie ogólnego oświadczenia dotyczącego spraw z SKD. Na podstawie art. 63 kodeksu postępowania cywilnego, RF może przedstawiać sądowi istotny dla sprawy pogląd w oświadczeniu. Zgodnie z poglądami doktryny, może to być oświadczenie ogólne, dotyczące sposobu wykładni prawa w określonej kategorii spraw – stąd taka forma działania Michała Ziemiaka.
Konstrukcje umów polegające na zaliczeniu części kosztów należnych kredytodawcy do kwoty kredytu (używanej w oderwaniu od pojęcia całkowitej kwoty kredytu, która funkcjonuje w umowie jako odrębne pojęcie), od której liczone są odsetki, wydaje się mieć na celu, po pierwsze - zastrzeżenie dodatkowego zysku dla kredytodawcy, w sposób nie znajdujący odzwierciedlenia w świadczeniu na rzecz kredytobiorców (pobierane jest bowiem oprocentowanie, a więc wynagrodzenie kredytodawcy, od kwoty, która nie jest pozostawiona do dyspozycji kredytobiorcy). A po drugie - poprzez sztuczne podniesienie kwoty kredytu (zaliczenie części pozaodsetkowej kosztów do jej kapitału), zaprezentowanie bardziej korzystnego wskaźnika RRSO (poprzez ukazanie bardziej korzystnej proporcji kwoty kapitału do kosztów) – stwierdza Rzecznik w tym oświadczeniu.
Na korzyść konsumentów Ziemiak interpretuje w oświadczeniu kwestię rocznego terminu, która też była przedmiotem pytania wysłanego z Łodzi do TSUE.
Z wykonaniem umowy mamy do czynienia dopiero w sytuacji, w której obie strony wywiążą się z ciążących na nich obowiązków. W praktyce, najczęściej będzie to dzień spłaty kredytu przez konsumenta. Dopiero od tego momentu zaczyna biec roczny termin, o którym mowa w art. 45 ust. 5 – czytamy w ogólnym oświadczeniu RF.
Ogólnie RF starał się w tym oświadczeniu ogólnym odpowiedzieć na zdecydowaną większość zagadnień podnoszonych przez łódzki sąd, ale i na wątpliwości pięciu innych sądów, które też wystąpiły do TSUE w sprawach SKD.
Sąd rejonowy chciał precedensu w TSUE
Co ciekawe, w umorzonej właśnie sprawie C-566/25 sądowi rejonowemu wcale nie zależało na szybkim zakończeniu procesu, na co zwraca uwagę śledzący losy pytań prejudycjalnych w sprawach SKD Paweł Wójcik, prezes Votum Finance Help S.A. Podkreśla on, że pomimo kwestionowania zasadności dochodzenia roszczeń o SKD, prawnicy Santander Bank Polska uznali łódzkie powództwo w styczniu 2025 r., licząc, że to zakończy proces sądowy i uniemożliwi zajęcie stanowiska przez Trybunał.
Jednak sąd rejonowy postanowił nie podejmować postępowania i co prawda rozpoznać uznanie powództwa, ale z zastrzeżeniem. Powołał się na art. 213 par. 2 kodeksu postępowania cywilnego, zgodnie z którym sąd jest związany uznaniem powództwa, chyba że uznanie jest sprzeczne z prawem lub zasadami współżycia społecznego albo zmierza do obejścia prawa. Jednocześnie sąd poinformował TSUE, że strona pozwana uznała powództwo, ale w jego ocenie nie skutkuje to koniecznością automatycznego umorzenia przedmiotowego postępowania lub wydania wyroku, zgodnie z treścią złożonego pozwu. Ponadto polski sąd wskazał, że uzyskanie odpowiedzi na zadane pytania prejudycjalne jest kluczowe do ustalenia, czy uznanie powództwa nie stanowi próby obejścia prawa. Ponieważ jego zdaniem istnieją uzasadnione wątpliwości - czy uznanie powództwa nie jest wyrazem dążenia do zapobiegnięcia wydania przez TSUE odpowiedzi na zadane w sprawie pytanie prejudycjalne. A to należałoby ocenić jako zachowanie przeciwne fundamentalnym zasadom, na których opiera się system prawa krajowego oraz unijnego – relacjonuje Wójcik.
TSUE jednak finalnie był innego zdania.
Odesłanie prejudycjalne nie ma służyć wydawaniu opinii doradczych w przedmiocie pytań ogólnych i hipotetycznych, lecz ma być podyktowane potrzebą skutecznego rozstrzygnięcia sporu. Ponadto zgodnie z art. 100 par. 2 regulaminu postępowania Trybunał może w każdej chwili stwierdzić, że przesłanki jego właściwości nie są już spełnione. Jeżeli zatem okaże się, że pytania prejudycjalne w sposób oczywisty nie mają już znaczenia dla rozstrzygnięcia sporu w postępowaniu głównym, Trybunał powinien umorzyć postępowanie – czytamy w uzasadnieniu postanowienia TSUE.
Polscy sędziowie nadgorliwi?
TSUE daje też paliwo pozwanym w innych podobnych sprawach, a jednocześnie zniechęca polskich sędziów, którzy kierowali pytania prejudycjalne do Luksemburga do nadgorliwości, skoro strona uznała powództwo i chciałaby szybko zakończyć sprawę, choćby i taktycznie, aby zablokować sprawę w Luksemburgu (o kilku takich sprawach pisaliśmy w tekście frankowicze kredyty WIBOR w TSUE).
O ile sąd odsyłający udzielił pewnych wskazówek co do konsekwencji proceduralnych uznania powództwa, o tyle nie przedstawił on żadnej informacji pozwalającej uznać, że spór w postępowaniu głównym, którego przedmiotem są roszczenia pieniężne i który toczy się między spółką zajmującą się windykacją wierzytelności a bankiem, nie stał się bezprzedmiotowy. Nie wyjaśnił on również, w jaki sposób wspomniane uznanie powództwa mogłoby być sprzeczne z prawem lub z dobrymi obyczajami i jaki byłby wpływ odpowiedzi Trybunału na pytania prejudycjalne na ocenę takiej sprzeczności. Ponadto sąd ten nie powołuje się na żadną konkretną okoliczność, która pozwalałaby sądzić, że przedmiotowe uznanie powództwa mogłoby na mocy prawa krajowego stanowić próbę obejścia prawa – czytamy w uzasadnieniu postanowienia TSUE.
Warto zauważyć, że na stanowisko TSUE czekał też Sąd Najwyższy, który pod koniec lipca zawiesił postępowanie III CZP 15/25, gdyż nie chciała samodzielnie wypowiadać się na temat SKD. Sędziowie w warszawskim gmachu przy Placu Krasińskich nie wezmą się jednak od razu do samodzielnych odpowiedzi na pytania o SKD, gdyż w postanowieniu o zawieszeniu odwoływali się też do innych spraw, które nadal znajdują się w TSUE.
Gorąca wiosna w Luksemburgu
W kwietniu w TSUE czekają nas jednak dwie kolejne sprawy kredytowe – jedna z SKD, druga dotycząca kredytów frankowych. W czwartek, 16 kwietnia br., TSUE odpowie na pytanie, czy dyrektywa 93/13/EWG stoi na przeszkodzie przepisom krajowym, które pozwalają sądowi krajowemu na uwzględnienie przedawnionego roszczenia przedsiębiorcy przeciwko konsumentowi o zwrot świadczeń nienależnych spełnionych na podstawie umowy, która stała się nieważna na skutek zawarcia w niej nieuczciwych warunków umownych, jeżeli wymagają tego względy słuszności lub zasady współżycia społecznego. Od odpowiedzi na to pytanie zależy los wielu spraw wytoczonych przez banki frankowiczom o zwrot kapitału kredytu bądź potrącenie wzajemnych roszczeń (C-753/24).
To jedno z ostatnich zagadnień prawnych wymagających uregulowania i ujednolicenia w sprawach frankowych. Dla banków to może być newralgiczne pytanie, gdyż bieg przedawnienia ich roszczeń wynosi trzy lata i rozpoczyna się w momencie, w którym konsument zakwestionuje treść umowy np. wezwaniem do zapłaty lub reklamacją. Kierunek wykładni przepisów wskazany prze TSUE będzie miał bezpośrednie zastosowanie do wszystkich spraw, w których konsumenci zostali pozwani przez bank o zwrot kapitału i w ramach działań obronnych podnieśli zarzut przedawnienia kapitału banku – podkreśla Wojciech Bochenek, radca prawny, komplementariusz w Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych sp.k.
Tydzień później TSUE rozstrzygnie sprawę C-744/24. Jedno z pytań jest zbliżone do tego łódzkiego, gdyż dotyczy oprocentowania kredytów konsumenckich. Sąd Rejonowy we Włodawie zapytał bowiem TSUE o los postanowień, które przewidują oprocentowanie nie tylko kwoty wypłaconej konsumentowi, ale również pozaodsetkowych kosztów kredytu (tj. prowizji lub innych opłat, które nie są składnikami wypłaconej konsumentowi kwoty kredytu, tj. nie należą do całkowitej kwoty kredytu, a które składają się na całkowitą kwotę do zapłaty).
To może oznaczać, że zamknięcie przez TSUE łódzkiej sprawy nie będzie skuteczne. Tak - optymistycznie dla kredytobiorców oraz podmiotów procesujących się z bankami - zakłada mec. Bochenek.
Pomimo umorzenia sprawy C-566/24 swój finał w TSUE będzie miała sprawą C-744/24, w której Trybunał rozstrzygnie zagadnienie związane z praktyką kredytowania kosztów kredytu oraz związany z tym obowiązek informacyjny w przedmiocie kosztów kredytu i sposobu liczenia oprocentowania. To istotne zagadnienie, gdyż stanowi jeden z głównych zarzutów stawianych prze konsumentów w sporach z bankami o sankcję kredytu darmowego - tłumaczy mec. Bochenek.
Taktyka przynajmniej niektórych banków z umarzaniem spraw w TSUE jest jednak zauważalna, gdyż opóźnia znaczące rozstrzygnięcia w sprawach SKD, która staje się coraz poważniejszym problem sądowym i finansowym dla sektora finansowego nad Wisłą.
Trzymając się terminologii tenisowej, banki co raz częściej „kreczują” w sprawach sądowych, w których polskie sądy zadają pytania o SKD. To przemyślana i wyrafinowana strategia, bo lepiej poświęcić jeden mecz, niż doprowadzić do fali przegranych. Choć z drugiej strony to może wydawać się zaskakujące. Bo wszędzie bankowcy podkreślają, że umowy kredytów konsumenckich są zgodne z prawem i nie zawierają żadnych błędów. Jednocześnie zaprzeczają sami sobie, dążąc po cichu do masowej konsolidacji starych umów, a w nowych nie pobierają w ogóle prowizji albo kredytują je bez odsetek. Dziwne to, bo przecież prawidłowych umów się nie zmienia. Tak jak nie zmienia się zwycięskiego składu. Zatem piłka cały czas w grze, czekamy na wyrok TSUE – dodaje Paweł Wójcik.
Dwie kolejne „kwietniowe” sprawy mają sygnatury C-752/24 i C-901/24 W pierwszej – dotyczącej kredytu frankowego - chodzi o bieg terminu przedawnienia roszczenia banku przeciwko konsumentowi o zwrot świadczeń nienależnych spełnionych na podstawie umowy, która stała się nieważna na skutek zawarcia w niej nieuczciwych warunków umownych. Polski sąd pyta TSUE, czy ten bieg przedawnienia zostaje przerwany przez wniesienie przez bank pozwu o zapłatę, który został złożony przed prawomocnym zakończeniem wszczętego wcześniej przez konsumenta procesu o ustalenie nieważności umowy kredytu. W drugiej sprawie zaś pytanie prejudycjalne też dotyczy frankowiczów i dylematu, jak na bieg terminu przedawnienia roszczenia banku (bądź jego przerwanie) wpływa złożenie przez konsumenta oświadczenia, że jest świadomy, że w związku z nieważnością umowy ma obowiązek zwrócić świadczenie, które otrzymał od banku na podstawie nieważnej umowy.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





