Tylko w Mazowieckim Urzędzie Marszałkowskim w poniedziałek 16 grudnia na wpis do Bazy Danych o Odpadach (BDO) oczekiwało 8 tys. wniosków. Dziennie wpływa ich od 500 do 800, gdy w okresie letnim było ich ok. 100-130. Może byłoby ich mniej, gdyby Ministerstwo Środowiska, a teraz Klimatu wcześniej zdecydowało się na zmiany w zasadach elektronicznej ewidencji. Pierwszy krok w tym kierunku zrobiło dopiero w sobotę 14 grudnia. Tego dnia do konsultacji trafił projekt rozporządzenia, który ma sprawić, że 1,5 miliona firm, w tym sporo budowlanych, zostanie zwolnionych z obowiązku ewidencjonowania odpadów. Zdaniem urzędów marszałkowskich to za późno - firmy i tak zasypują je pytaniami, mailami, wnioskami. Czytaj również: Minister Klimatu, objaśnia, kto nie musi rejestrować się w bazie BDO >>

Czytaj w LEX: Baza danych o odpadach - obowiązki przedsiębiorcy >

Według branży odpadowej to za mało. Ona bowiem od 1 stycznia ma korzystać z BDO, której wersja produkcyjna dopiero wystartowała i są do niej uwagi. Z kolei Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców, kroki podjęte przez resort nazywa próbą gaszenia pożaru benzyną. Rzecznik postulował, by z obowiązku wyłączone zostały małe firmy, a ponadto przez co najmniej pół roku równolegle dopuszczono ewidencję papierową i elektroniczną. Ponowi tę propozycję w środę na posiedzeniu sejmowej Komisji Ochrony Środowiska.

Czytaj również: Odpady pogrążą tysiące firm. Potrzebne zmiany w prawie >>

 


Co proponuje resort klimatu

Za sprawą projektu nowego rozporządzenia w sprawie rodzajów odpadów i ilości odpadów, dla których nie ma obowiązku prowadzenia ewidencji odpadów, 1,5 miliona firm, w tym sporo budowlanych, będzie zwolnionych z uciążliwej ewidencji - obowiązkowej od 2001 roku.  To te, które w niewielkich ilościach wyrzucają plastik, papier, szkło czy tekstylia. Załącznik  do obecnie obowiązującego rozporządzenia liczy jedynie 18 pozycji. W projekcie jest ich o 15 więcej. Zwolnione z obowiązku mają być firmy, które produkują rocznie do 100 kg opakowań z drewna i metalu, do 500 kilogramów opakowań z tworzyw sztucznych, papieru i tektury oraz szkła, a także do 200 kg  opakowań z tekstyliów i wielomateriałowych.
Jak pisze w uzasadnieniu Michał Kurtyka, minister klimatu, to odpady, które często powstają w wyniku prowadzonej działalności przez małe punkty usługowe, handlowe lub biurowe, np. przez rozpakowanie opakowań zbiorczych zakupionych produktów, zużywania opakowanych produktów służących świadczeniu usług lub prowadzeniu samej działalności.

Czytaj w LEX: Baza Danych o Odpadach - najnowsze zmiany >

Ponadto ewidencja nie będzie obciążała firm, które rocznie zużywają mniej niż 5 kg nośników elektrycznych, np. dysków komputerowych i płyt CD,  a także do 10 kilogramów przeterminowanej żywności. Z 10 do 20 kilogramów zwiększono limity dla tonerów, i z 0,5 do 2 kilogramów dla baterii. Jak tłumaczy Michał Kurtyka, w wyniku zgłaszanych uwag, zarówno przez organizacje branżowe, jak i pojedyncze podmioty, trzeba od 1 stycznia zwiększyć limit ilości odpadów, bo dotychczasowe wartości były na tyle niewielkie, że były przeważnie przekraczane w ciągu roku. To oznacza, że znaczna część przedsiębiorców, zwłaszcza jednoosobowych nie będzie musiała bać się, że nie sprosta elektronicznej ewidencji. Wszystko wskazuje, że minister zdąży podpisać nowe rozporządzenie i opublikować w Dzienniku Ustaw do 1 stycznia.. Organizacje społeczne na konsultacje dostały bowiem tylko trzy dni. 

Sprawdź w LEX: Czy salon kosmetyczny powinien być zarejestrowany w BDO? >

Michał Wieremiejczyk, zastępca dyrektora Departamentu Opłat Środowiskowych Mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego przyznaje, że w jakimś sensie będzie to ułatwienie. - Tylko szkoda, że tak późno zostanie wprowadzone. Na ten moment jest to projekt rozporządzenia i do ostatecznego wprowadzenia w życie musimy jeszcze poczekać. Dlatego nadal przyjmujemy formularze od wszystkich osób prowadzących działalność gospodarczą, dziennie nawet 800 – mówi Michał Wieremiejczyk

 


To jest połowiczna zmiana, która nie rozwiąże problemu

Zdaniem Adma Abramowicza, minister na rozwiązanie palącego problemu wybrał sposób, który go do końca nie rozwiąże.  - Z faktu, że nie przekracza się limitów, trzeba się wytłumaczyć. Firmy więc powinny i tak je składować, ważyć i ewidencjonować. Dla małych firm to jest nadal obowiązek nie do udźwignięcia - uważa Adam Abramowicz.

Sprawdź w LEX: Czy na każdym paragonie fiskalnym i fakturze musi być umieszczony nr BDO? >

Na inny problem zwraca uwagę Adam Małyszko, prezes zarządu stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów FORS. – Obecnie te firmy mają obowiązek ewidencjonowania odpadów, tyle że na papierze. Do 15 marca 2020 roku zaś powinny złożyć roczne sprawozdanie o wytwarzanych odpadach. I od nowego roku mogą to zrobić tylko przez BDO. A zatem i tak muszą się zarejestrować w bazie – podkreśla Adam Małyszko. Zwraca ponadto uwagę, że projekt nie wyłączy z obowiązku zakładów kosmetycznych, fryzjerskich, gabinetów lekarskich, które wytwarzają odpady niebezpieczne. Dlatego też Adam Abramowicz postulował wyłączenie miko, małych i średnich firm. - Jeśli resort nie chce wyłączyć średnich, to niech chociaż wyłączy mikrofirmy, czyli te zatrudniające do 8 osób. Ustawodawca uznał, że rolnicy do 75 ha nie są w stanie podołać obowiązkom biurokratycznym wynikającym z ustawy i nie muszą. Mikrofirmy niczym się nie różnią od tych rolników dlatego również powinny być wyłączone -  podkreśla Adam Abramowicz.

Sprawdź w LEX: Czy biuro świadczące usługi biurowo-księgowe zobowiązane jest do zarejestrowania się w BDO? >

Projekt rozporządzenia nie zwalnia też z żadnych obowiązków wprowadzających produkty takie jak: pojazdy, opakowania, produkty w opakowaniach, baterie, oleje, opony, sprzęt elektryczny i elektroniczny oraz produkty zawierające, opony, oleje, smary, baterie i akumulatory - te ma każde z miliona używanych aut, sprowadzanych co roku do Polski. -  Przedsiębiorcy muszą również prowadzić ewidencję wprowadzonych produktów poza BDO, natomiast sprawozdanie mogą przekazać wyłącznie przez BDO. Potencjalnie taki obowiązek może mieć każdy przedsiębiorca - w tym 2,7 miliona mikro, małych, średnich przedsiębiorstw - dodaje Adam Małyszko.

Sprawdź w LEX: Czy wytwórca odpadu tonerów i zużytego papieru w firmie biurowej musi zarejestrować się w BDO? >

Z kolei Karol Wójcik, przewodniczący Rady Programowej Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami uważa, że to dobry pomysł.  – Rzecznik małych i średnich przedsiębiorców zaproponował zwolnienie podmiotowe, dla firm zatrudniających do 50 osób. Resort wybrał zwolnienie przedmiotowe, wskazując firmom, których odpadów nie trzeba ewidencjonować. Tyle, że dla branży odpadowej, ta zmiana nie ma żadnego znaczenia – podkreśla. - My 1 stycznia odbierając odpady od firm, będziemy musieli każdą czynność, czyli odbiór, transport i przekazanie kolejnej firmie rejestrować w bazie, której wersja produkcyjna ruszyła dopiero wczoraj – podkreśla Karol Wójcik. I dodaje, że już widać, że system nie zadziała. Podobnie uważa Adam Małyszko.

Sprawdź w LEX: Czy mały sklep, w którym sprzedawane produkty pakowane są nieodpłatnie w papier w celu zabezpieczenia produktu przed zniszczeniem podlega pod wpis w rejestrze BDO? >

Branża opadowa boi się chaosu

Ministerstwo Klimatu w ocenie skutków projektu przyznaje, że odpady zwolnione z ewidencji będą wykazywane w sprawozdaniach podmiotów zbierających lub przetwarzających. Są to tzw. profesjonaliści, którzy od nowego roku muszą korzystać z nowej bazy. W poniedziałek 16 grudnia wystartowała jej wersja produkcyjna. Krystian Szczepański, dyrektor Instytutu Ochrony Środowiska, odpowiedzialny za stworzenie BDO podkreśla, że działa ona poprawnie. – Około godziny 15.15 w systemie było ok. 1000 podmiotów, do tego czasy zgłoszono nam niewiele uwag – podkreśla.

Karol Wójcik zwraca jednak uwagę, że po pierwsze firmy z branży odpadowej nie zdążą zintegrować BDO ze swoimi systemami odpadowymi. Firma KEWO, producent  programu do kompleksowej ewidencji odpadów, już podjęła decyzję o nieimplementowaniu w programie KEWO systemu BDO, który będzie obowiązywał przedsiębiorców od stycznia 2020 roku, a co więcej nie będzie wspierał ewidencji w 2020 r. Z kolei Eko-Soft planuje integrację, ale ponieważ udostępniony przez BDO moduł nie posiada wszystkich potrzebnych funkcji, a wiele nadal działa niepoprawnie, to termin jej wdrożenia może zostać przesunięty na połowę stycznia. Ponadto Karol Wójcik wskazuje, że wytwórcy odpadów informują o opóźnieniach we wpisach do BDO i przyznawaniu numeru rejestrowego, a bez niego nikt nie odbierze od nich odpadów - trzeba go umieszczać na dokumentach.

Zobacz procedurę w LEX: Wpis do rejestru podmiotów wprowadzających produkty, produkty w opakowaniach oraz gospodarujących odpadami >

Podobnie jest w przypadku aktualizacji danych, np. o nowym miejscu prowadzenia działalności. Nawet jak ktoś jest zarejestrowany, to aktualizacja trwa nawet 30 dni. A to nie jedyne problemy, jakie zgłasza branża. Inne dotyczą szacowania wagi przez wytwórców, podawania numeru rejestracyjnego pojazdu, który po nie przyjedzie. – By dopracować system przez rok powinien funkcjonować jednocześnie obowiązek ewidencji papierowej i elektronicznej – podkreślają zgodnie  Karol Wójcik i Adam Małyszko.

Adam Abramowicz napisał 11 grudnia w tej sprawie pismo do premiera Mateusza Morawieckiego z prośbą o poparcie zmian, umożliwiających prowadzenie ewidencji dwutorowo. To jednak wymaga zmiany w ustawie o odpadach, a na jej  uchwalenie zostało już bardzo mało czasu – siedem dni roboczych. Projekt w tej sprawie przesuwający elektronizację o rok zgłosił klub PSL-Kukiz'15. Jego pierwsze czytanie ma się odbyć 19 grudnia. By został uchwalony, musiałby zyskać poparcie PiS, a także zostać przyjęty przez Senat, którego ostatnie posiedzenie w tym roku kończy się 18 grudnia. Wszystko więc wskazuje, że 1 stycznia w odpadach może zapanować chaos.