Bezpłatny e-book CBAM: od regulacji do odpowiedzialności - obowiązki dla firm w 2026 roku
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Przepisy o greenwashingu dopiero za rok? Wątpliwości związane z prawem UE

Połączone komisje sejmowe proponują, by przepisy wdrażające dyrektywę 2024/825 – czyli dyrektywę EmpCo, wprost przewidującą zakaz tzw. greenwashingu - były stosowane od 27 września 2027 r., a nie od 27 września 2026 r. Poprawka nie przesądza jeszcze o ostatecznym kształcie ustawy, ale zasadniczo zmienia charakter sporu – pisze Agnieszka Trzaska-Śmieszek, adwokatka, partnerka w KKG Legal.

Agnieszka Trzaska Smieszek

W takich okolicznościach powrót do dyskusji o dodatkowym okresie przejściowym dla przedsiębiorców rodzi pytanie nie tylko o politykę regulacyjną, ale przede wszystkim o granice dopuszczalnej swobody państwa członkowskiego w procesie wdrażania prawa UE.

Problem ma znaczenie znacznie szersze niż sama walka z nieuczciwymi twierdzeniami środowiskowymi. Dotyczy bowiem granic swobody ustawodawcy krajowego, w sytuacji gdy termin transpozycji dyrektywy już upłynął (w przypadku EmpCo 27 marca 2026 r.), a Komisja Europejska wszczęła przeciwko państwu członkowskiemu postępowanie naruszeniowe.

Z perspektywy przedsiębiorców uzasadnieniem są koszty wymiany opakowań i etykiet, cykle rotacji towarów oraz potrzeba przewidywalnego dostosowania procesów. Z perspektywy prawa Unii Europejskiej powstaje jednak pytanie, czy ustawodawca krajowy może przesunąć datę stosowania przepisów, którą sama dyrektywa określiła jednoznacznie. Wątpliwości są poważne, zwłaszcza że termin transpozycji już upłynął, a wobec Polski wszczęto postępowanie naruszeniowe.

 

Dwie daty, dwa obowiązki państwa

Dyrektywa EmpCo rozróżnia dwa etapy. Do 27 marca 2026 r. państwa członkowskie miały przyjąć i opublikować przepisy niezbędne do jej wykonania oraz powiadomić o tym Komisję Europejską. Od 27 września 2026 r. miały natomiast rozpocząć ich stosowanie. Polska nie dochowała pierwszego terminu. Rządowy projekt ustawy, zmieniającej ustawę o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawę o prawach konsumenta, wpłynął do Sejmu 10 lipca 2026 r.

Proponowana poprawka nie przesuwa więc terminu transpozycji, ponieważ ten już upłynął. Odracza za to o rok stosowanie przepisów krajowych, mimo że art. 4 dyrektywy wskazuje 27 września 2026 r. jako datę, od której państwa członkowskie mają je stosować. To rozróżnienie jest kluczowe dla oceny prawnej poprawki.

Czy Polska może przesunąć termin EmpCo?

Zgodnie z art. 288 Traktatu o funkcjonowaniu UE, dyrektywa wiąże państwo członkowskie co do rezultatu, pozostawiając organom krajowym wybór formy i środków. Ustawodawca może zatem zdecydować, w jakich ustawach umieścić nowe regulacje, jak skonstruować sankcje oraz jak ukształtować rozwiązania proceduralne.

Swoboda ta nie pozwala jednak na jednostronną zmianę terminu wyznaczonego przez prawodawcę unijnego. Roczne odroczenie stosowania całej ustawy nie byłoby wyłącznie technicznym przepisem przejściowym. Prowadziłoby do utrzymania przez kolejny rok stanu, w którym rezultat wymagany przez dyrektywę nie zostałby w pełni osiągnięty. Trudno byłoby to pogodzić zarówno z brzmieniem art. 4 dyrektywy, jak i z zasadą lojalnej współpracy oraz skuteczności prawa UE.

Inaczej należałoby oceniać rozwiązania o węższym zakresie. Można rozważać regulacje odnoszące się do konkretnych zapasów opakowań, oznaczeń naniesionych przed określoną datą albo produktów już wprowadzonych do obrotu. Takie przepisy mogłyby ograniczać nieproporcjonalne koszty i chronić pewność obrotu, pod warunkiem że byłyby precyzyjne, czasowo ograniczone i nie obejmowały praktyk, które już obecnie mogą zostać uznane za wprowadzające konsumentów w błąd.

Poprawka zakładająca przesunięcie stosowania ustawy w całości ma jednak inny ciężar prawny. Nie różnicuje sytuacji przedsiębiorców ani produktów i nie ogranicza się do problemu tzw. old stocks. Dlatego jej obrona jako proporcjonalnego rozwiązania technicznego byłaby znacznie trudniejsza.

Argumenty biznesu są istotne, ale nie rozstrzygają sporu

Zwolennicy okresu przejściowego wskazują na koszty dostosowania komunikacji, opakowań, etykiet, materiałów sprzedażowych i procedur compliance, a także na konieczność sprzedaży produktów już znajdujących się w magazynach lub obrocie. Podnoszą również, że przedsiębiorcy nie powinni ponosić negatywnych konsekwencji opóźnienia krajowego procesu legislacyjnego.

Argumenty te uzasadniają poszukiwanie rozwiązań ograniczających koszty dostosowania, ale nie dają państwu kompetencji do przesunięcia daty stosowania wynikającej z dyrektywy. Trzeba też uwzględnić, że akt został przyjęty w 2024 r., a unijny harmonogram był znany z wyprzedzeniem. Im szersze i dłuższe odroczenie, tym słabszy staje się argument oparty na proporcjonalności, a silniejszy zarzut naruszenia skuteczności prawa UE.

 

Postępowanie naruszeniowe zwiększa ryzyko

Komisja Europejska wszczęła wobec Polski postępowanie w związku z brakiem terminowej transpozycji. Przyjęcie rozwiązania, które z góry zakłada niestosowanie przepisów przez kolejny rok, mogłoby zostać ocenione jako dalsze utrzymywanie uchybienia. Sam fakt uchwalenia ustawy nie zamyka bowiem problemu, jeżeli jej przepisy nie mają być stosowane w terminie wymaganym przez dyrektywę.

Ostateczna ocena należałaby do instytucji unijnych, a w razie sporu do Trybunału Sprawiedliwości UE. Z legislacyjnego punktu widzenia bezpieczniejsze byłoby jednak poszukiwanie rozwiązań punktowych niż generalne odsunięcie stosowania całej ustawy do 2027 r.

Opóźnienie ustawy nie oznacza zawieszenia zakazu greenwashingu

Niezależnie od dalszych losów poprawki przedsiębiorcy nie powinni traktować odroczenia EmpCo jako okresu wolnego od ryzyka. Już obecne przepisy zakazują praktyk wprowadzających konsumentów w błąd, także w odniesieniu do właściwości środowiskowych produktów i usług. Nowa regulacja przede wszystkim doprecyzowuje istniejące standardy, rozszerza katalog praktyk zakazanych w każdych okolicznościach i wprowadza dodatkowe obowiązki informacyjne dotyczące między innymi trwałości, naprawialności oraz aktualizacji produktów.

Dlatego z perspektywy compliance racjonalne pozostaje kontynuowanie przeglądu twierdzeń środowiskowych, oznaczeń i procesów zatwierdzania komunikacji. Wynik prac parlamentarnych może wpłynąć na datę stosowania nowych, szczegółowych zakazów w prawie krajowym, ale nie usuwa ryzyka wynikającego z przepisów obowiązujących już dziś.

Roczne opóźnienie EmpCo budzi wątpliwości

Polska może wprowadzać przepisy przejściowe, ale nie każdy okres przejściowy będzie zgodny z prawem UE. Rozwiązania dotyczące ściśle określonych produktów lub zapasów można uzasadniać proporcjonalnością i ochroną pewności prawa. Roczne odroczenie stosowania całej ustawy oznaczałoby natomiast odejście od daty wprost wskazanej w dyrektywie.

Najmocniejszy wniosek jest więc następujący: poprawka odpowiada na realne problemy przedsiębiorców, ale rozwiązuje je instrumentem obarczonym poważnym ryzykiem prawnym. Bardziej proporcjonalny kompromis powinien ograniczać koszty dostosowania w sposób punktowy, bez przesuwania realizacji unijnego harmonogramu o kolejny rok.

Autorka: Agnieszka Trzaska-Śmieszek, adwokatka, partnerka w KKG Legal

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

 

 

Polecamy książki biznesowe