Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Szpitale protestują, bo dobijają je żądania płacowe pominiętych grup zawodowych

Przed Ministerstwem Zdrowia dziś będą protestować dyrektorzy szpitali powiatowych i przedstawiciele samorządów. Powiedzą, że wpadają w coraz większe długi z powodu żądań płacowych grup zawodowych, które pominięto przy podwyżkach. Złożą petycję, w której m.in.: prócz uregulowania siatki płac, oczekują wzrostu wycen świadczeń o 15 proc.

Szpitale protestują, bo dobijają je żądania płacowe pominiętych grup zawodowych
Źródło: iStock

Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych mówi, że sytuacja jest krytyczna, dlatego zdecydowali się przyjechać i protestować pod resortem zdrowia. Podkreśla, że szpitale zadłużają się w rekordowym tempie. W ubiegłym roku samorządy musiały zapłacić 180 mln zł za zobowiązania szpitali, które do nich należą. Dla porównania rok wcześniej zabrakło 40 ml zł.

Szpitale mają po roku o miliard złotych więcej długu - czytaj tutaj>>

Regulacja płac to podstawa

- Ten skok zobowiązań wynika z rozregulowania siatki płac przez porozumienia zawierane przez Ministerstwo Zdrowia – podkreśla prezes Malinowski. – Minister zdrowia podpisał porozumienia w sprawie wzrostu płac tylko z wybranymi grupami zawodowymi: pielęgniarkami, lekarzami, rezydentami i ratownikami medycznymi. Efekt jest taki, że pominięte zawody takie jak: fizjoterapeuci, diagności laboratoryjni czy technicy radiologii, też upomnieli się o podwyżki.

Diagności laboratoryjni: Bez nas szpitale staną, też chcemy podwyżek!​ - czytaj tutaj>>

Malinowski wyjaśnia, że dyrektorzy szpitali zostali postawieni pod ścianą. Na podwyżki dla pielęgniarek czy lekarzy dostali część pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia. Ale – by szpital mógł działać – musieli podnieść płace fizjoterapeutom czy diagnostom, ale to już zrobili zadłużając placówki.

- Tak dalej nie da się funkcjonować, dlatego w jednym z postulatów chcemy, by resort zdrowia uregulował kwestie płac dla wszystkich grup zawodowych związanych z ochroną zdrowia – podkreśla Malinowski. – Trzeba przywrócić tabele płac, bo teraz rozpiętości są za duże.

Przykład: fizjoterapeuci zarabiają od 2200 do 2400 zł brutto, a pielęgniarki otrzymały podwyżki w wysokości 1600 zł brutto. Płace lekarzy specjalistów, jeśli zgodzą się dyżurować w jednym szpitalu, wynoszą 6750 zł brutto.

Co zawiera pakiet Szumowskiego dla pielęgniarek? - czytaj tutaj>>

Obiecany wzrost wycen to za mało

Krzysztof Żochowski, wiceprezes OZPSP podkreśla, że zależy im na tym, by wynagrodzenia poszczególnych zawodów medycznych i niemedycznych uregulować w nowelizacji ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych.

Dziś protestujący złożą w ministerstwie petycję ze swoimi żądaniami. Prócz uregulowania spraw związanych z zarobkami, chcą także wzrostu wyceny wszystkich świadczeń o 15 proc. Przypomnijmy, że resort zdrowia – po negocjacjach – podał, że od 5 do 15 proc. wzrosną wyceny procedur w internie i chirurgii ogólnej. NFZ podał, że na zwiększenie wyceny punktowej w na oddziałach chorób wewnętrznych i chirurgii ogólnej w 2019 r. przeznaczy ponad 680 mln zł. Prezes NFZ Andrzej Jacyna zapowiedział, że kolejna podwyżka wycen planowana jest w lipcu, wtedy miałyby być podniesione ryczałty w szpitalnych oddziałach ratunkowych oraz izbach przyjęć.

NFZ więcej zapłaci za leczenie na chirurgii i internie - czytaj tutaj>>

- Podniesienie wzrostu finansowania w internie i chirurgii oznacza dla szpitala wzrost ryczałtów o 1 do 2 proc. – mówi Malinowski. - To za mało, by pokryć koszty naszych zobowiązań związanych z podniesieniem cen prądu, leków czy materiałów jednorazowych.

Krzysztof Żochowski wymienia, że w petycji, którą dziś złożą do ministra chcą także, by resort zdrowia zapłacił za świadczenia wykonane poza limitem. - Chcemy także zmian w finansowaniu udarów oraz oddziałów intensywnej terapii (OIT) – wymienia Żochowski. – Te bardzo drogie świadczenia zostały ujęte w ryczałcie, a my chcemy, by za nie płacono odrębnie. Inaczej nie będziemy w stanie zbilansować oddziałów intensywnej terapii - doaje.


Szpitale na krawędzi bankructwa albo część do likwidacji - czytaj tutaj>>

Jeśli odmrożą stawkę, potrzebne będą miliony

Szefowie lecznic w piśmie do ministra podkreślają, że jeśli rząd przychyli się do postulatu NSZZ Solidarność i odmrozi stawkę bazową w tym roku, a nie w lipcu 2020 r., wtedy będą potrzebować na ten cel dodatkowych pieniędzy. Dyrektorzy szpitali przypominają, że do tej pory nie dostali żadnych pieniędzy na wydatki, które musieli ponieść w związku z wejściem z życie w ubiegłym roku nowelizacji tej ustawy oraz ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę.

Przypomnijmy, że NSZZ Solidarność i inne związki zawodowe zaapelowały, by stawkę bazową odmrozić wcześniej. Minister Szumowski podał, że rozmawia na ten temat z minister finansów Teresą Czerwińską, a decyzja w sprawie, czy kwota będzie odmrożona w tym roku, a jeśli tak, to w jakiej części, zapadnie do połowy kwietnia.

Podwyżki w ochronie zdrowia możliwe od lipca tego roku - czytaj tutaj>>

Minister zdrowia Łukasz Szumowski na Trójstronnym Zespole ds. Spraw Ochrony Zdrowia podał, że analizowane jest, jakie skutki przyniosłoby odmrożenie stawki bazowej na poziomie 4200 zł od lipca 2019 r. Wtedy w 2019 r. koszty wyniosłyby 230 mln zł (to jest ok. 100 mln zł więcej niż zakłada obecna ustawa), a w 2020 r. - 630 mln zł (obecna ustawa zakłada wydatki w wysokości 540 mln zł), w 2021 r. – były blisko 800 mln zł, w 2022 – ok. 3 mld zł.

Minister zdrowia mówił, że gdyby wcześniej częściowo odmrożono kwotę bazową, to na wynagrodzenia dla pracowników w ochronie zdrowia już od 2019 r. potrzebowaliby ok. 100 mln zł więcej. Z danych resortu zdrowia wynika, że gdyby odmrożono stawkę bazową, wtedy podwyżki najbardziej odczuliby pracownicy ochrony zdrowia, inni niż lekarze i pielęgniarki, bo to do nich wcześniej trafiłyby wyższe pieniądze.

Będą podwyżki w ochronie zdrowia. Prezydent podpisał ustawę - czytaj tutaj>>

Zgodnie z przepisami, przy obliczaniu minimalnego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych obowiązuje teraz zamrożona kwota bazowa w wysokości 3900 zł. Zgodnie z obowiązującymi przepisami kwota ta zostanie uwolniona w lipcu 2020 r. To znaczy, że dopiero od tego czasu dyrektorzy będą się posługiwali już kwotą przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia przy obliczaniu najniższych wynagrodzeń, które teraz wynosi ok. 4500 zł.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej