Analizowana obecnie w Senacie ustawa o szczególnych zasadach organizacji wyborów powszechnych na prezydenta RP przewiduje możliwość zarządzenia wyłącznie głosowania korespondencyjnego na danym terenie z uwagi na sytuację epidemiczną. Może to dotyczyć gminy lub jej części, ale też większej liczby gmin w regionie.

Uprawniony do takiej decyzji jest minister zdrowia, który może wydać rozporządzenie w tej sprawie po zasięgnięciu opinii Państwowej Komisji Wyborczej. Akt taki ma być wydany nie później niż 7 dni przed dniem wyborów, uwzględniając sytuację epidemiczną na tym terenie. W rozporządzeniu ma być określony sposób i tryb organizacji tego głosowania.

Trudno przesądzać, czy może dojść do takiej sytuacji podczas wyborów, które mają się odbyć najprawdopodobniej w wakacje. Ostatnio sytuacja epidemiczna była najtrudniejsza na Śląsku, co powoduje obawy, że obostrzenia mogą tam potrwać najdłużej.  

 


Samorządy doświadczone, ale nie na taką skalę

W przypadku podjęcia przez ministra zdrowia decyzji o przeprowadzeniu wyborów wyłącznie w formie głosowania korespondencyjnego - z uwagi na sytuację epidemiologiczną na danym terenie – w praktyce może się okazać, że zabraknie czasu na ich przygotowanie. Samorządy mają co prawda już pewne doświadczenia w zakresie organizowania wyborów hybrydowych. Jednak nie na taką skalę, jak zakładają przygotowywane przepisy.

Do tej pory taka formuła dotyczyła pojedynczych przypadków, były to pakiety dla osób niepełnosprawnych. Przeprowadzenie głosowania w formie korespondencyjnej w całej gminie wiąże się z przygotowaniem i wysłaniem dużej liczby pakietów wyborczych – dla wszystkich uprawnionych mieszkańców. Taka skala przedsięwzięcia może rodzić problemy organizacyjne.

Czytaj w LEX: Wpływ specustawy koronawirusowej na funkcjonowanie jednostek samorządu terytorialnego >

Szykowanie tysięcy pakietów to czasochłonna praca

Ustawa wskazuje, że pakiety przygotowuje urząd. Piotr Absalon, sekretarz miasta Radlin podkreśla, że dotychczas mimo niewielkiej liczby pakietów, ich przygotowanie nie było łatwe i wiązało się z dość zawiłą procedurą. Jak tłumaczy, urząd gminy przygotowywał pakiety razem z urzędnikiem wyborczym. Musiała się również zebrać obwodowa komisja wyborcza, w celu opieczętowania kart przed ich wysyłką. Dopiero wtedy można było je zapakować i wysłać pocztą.

W Radlinie, w sytuacji wprowadzenia wyłącznie głosowania korespondencyjnego, należałoby przygotować ok. 12 tysięcy pakietów. Sekretarz szacuje, że na przygotowanie jednego pakietu potrzeba 5 minut – łącznie na opieczętowanie, spakowanie, zaadresowanie, zarejestrowanie i sprawdzenie, czy czynności przeprowadzono prawidłowo. Jak wylicza, 60 osób – a tyle mniej więcej urzędników pracuje w Urzędzie Miasta Radlin - musiałoby w tym celu pracować przez 16 godzin. Sekretarz zauważa, że pracę ułatwiłby automat do pakowania przesyłek listowych. Adresowanie ułatwić może też techniczne rozwiązanie – drukowanie nazwisk i adresów wyborców ze spisu wyborców na naklejkach, które będą następnie umieszczane na kopertach. Proces ten również wymaga jednak czasu, od przygotowania do druku i naklejenia.

Czytaj w LEX: Ograniczenia, nakazy i zakazy w związku z walką z epidemią koronawirusa obowiązujące od 20 kwietnia w zakresie istotnym dla jst >

Jak wskazuje Dariusz Skrobol, burmistrz Pszczyny, w przypadku głosowania korespondencyjnego, które obejmuje 40 183 wyborców, konieczne będzie powołanie zespołu spośród pracowników urzędu, który zajmie się przygotowaniem pakietów. - Powstaje zatem kolejne ryzyko wzajemnego zakażania się osób pracujących w tym zespole – mówi. I zauważa, że ustawa stanowi, że pakiet wyborczy może być doręczony do wyborcy przez upoważnionego pracownika urzędu. Tymczasem większość pracowników Urzędu Miejskiego, w sytuacji wprowadzenia stanu epidemii w Polsce, wycofała swoje deklaracje zgody na udział w pracach przy wyborach. - Postępujący wzrost zachorowań w powiecie pszczyńskim może skutkować ograniczeniami kadrowymi, co może spowodować obiektywny brak możliwości wykonania w terminach wszystkich nałożonych na gminę obowiązków – zaznacza burmistrz.

Dopisywanie się do spisów wyborców w ostatniej chwili

Zasadniczą kwestią jest, ile dni przed głosowaniem może zapaść decyzja ministra zdrowia. Zgodnie z procedowaną w Senacie ustawą, nie może jej ogłosić później niż 7 dni przed wyborami. Tymczasem w normalnych warunkach zamiar głosowania korespondencyjnego wyborca zgłasza komisarzowi wyborczemu za pośrednictwem urzędu gminy do 12 dnia przed dniem wyborów. W zgłoszeniu musi podać adres, na który ma być wysłany pakiet wyborczy.

Według Piotra Absalona może dojść do sytuacji, w której wyborcy będą pozbawieni prawa wyborczego. Jak mówi, przy wyborach tradycyjnych, jeśli ktoś nie zdąży dopisać się do rejestru lub spisu wyborców w miejscu zamieszkania, może przemieścić się i zagłosować w lokalu właściwym ze względu na zameldowanie. W przypadku wyborów korespondencyjnych, pakiet zostanie wysłany na adres widniejący w spisie wyborców, część osób może więc ich nie dostać, jeśli mieszkają gdzie indziej.

Materiały niezbędne do wysyłki

Pakiety wyborcze powinny być dostarczone do gmin przez organy wyborcze, jednak inne materiały związane z wyborami, jak np. naklejki na koperty gminy muszą zabezpieczyć sobie same, odpowiednio wcześniej. A zakup kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy naklejek „na zapas” jest o tyle ryzykowny, że jeśli nie będzie wyborów wyłącznie korespondencyjnych, gmina ich po prostu nie wykorzysta.

Pieczętowanie kart przez obwodowe komisje wyborcze

Komisje wyborcze pieczętowały karty wyborcze rano w dniu wyborów, a karty wysyłane w pakietach wyborczych –  przed ich spakowaniem. Pieczątka obwodowej komisji wyborczej była podstawowym potwierdzeniem oryginalności karty. Pytanie, jak ten problem będzie rozwiązany, biorąc pod uwagę fakt, że poranne pieczętowanie trwało około 3 godzin.

- Być może w tych wyborach karty nie będą w ogóle pieczętowane przez komisje. O tym ma zdecydować Państwowa Komisja Wyborcza – mówi Piotr Absalon.  Dodatkowo w stanie epidemii praca komisji stwarza zdrowotne zagrożenie dla jej członków. Konieczne będą więc szczególne zabezpieczenia. Niezależnie od tego zabezpieczone muszą zostać lokale wyborcze i musi być zapewniona obsługa informatyczna.

Zobacz też: Wybory: Nie ma jeszcze terminu, ale będzie kłopot, jeśli druga tura wypadnie po zakończeniu kadencji>>
 

Burmistrz ma zapewnić bezpieczeństwo w komisjach i urzędzie

Dariusz Skrobol zauważa, że zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego członków obwodowych komisji wyborczych zgodnie z przyjętymi uregulowaniami jest zadaniem burmistrza. I to burmistrz ponosi pełną odpowiedzialność za zdrowie członków Obwodowych Komisji Wyborczych w tym ryzyko ewentualnego zarażenia wirusem.

- Nie wszystkie lokale wyborcze na terenie gminy stwarzają warunki do zapewnienia dwumetrowego dystansu pomiędzy wyborcami. Ograniczenie liczby osób w lokalu wymagałoby zaangażowania jednego członka komisji w organizację pracy, co spowodowałoby jego ciągłe narażenie na kontakt z osobami oddającymi głosy - mówi. Ponadto praca komisji odbywałaby się bez przerwy przez zarówno czas głosowania jak i czas niezbędny do przygotowania protokołu. - Trudno wyobrazić sobie sytuację otwierania kopert, liczenia głosów, sporządzania protokołu z zachowaniem wymaganego bezpiecznego dystansu - dodaje.

Burmistrz pyta też, co z bezpieczeństwem pracowników gminy, którzy muszą dostarczyć niezbędne środki do pracy komisji oraz wyposażyć lokal wyborczy. - Wymaga to wielu działań logistycznych ze strony pracowników gminy wymuszających częsty kontakt międzyludzki. Ponadto istnieje bardzo duże ryzyko przeniesienia zakażenia w pakietach wyborczych – zaznacza.

Trudne, ale nie niemożliwe

Samorządowcy podkreślają, że wybory zawsze były dużym przedsięwzięciem, wymagały sporego wysiłku i zaangażowania dużej liczby osób. W przypadku skróconego czasu na ich przygotowanie i nowej formy głosowania, będzie to szczególnie utrudnione.

– Przewidziane w najgorszym scenariuszu siedem dni, to drastycznie mało czasu – mówi Piotr Absalon. Co gorsza, mogą być już wtedy wysłane pakiety do osób, które o to wcześniej zawnioskowały. Będzie więc trzeba szczególnie uważać, żeby nie wysłać komuś niepotrzebnie ich jeszcze raz. - Organizacja wyborów w tej formie w tak krótkim czasie wydaje się bardzo trudna, ale oczywiście nie niemożliwa. Jednak przy dużej liczbie pakietów będzie to olbrzymim wyzwaniem. W związku z tym ryzyko błędu jest spore – zaznacza sekretarz.

Zarówno Radlin jak i Pszczyna należą do Śląskiego Związku Gmin i Powiatów, największej regionalnej organizacji samorządowej, zrzeszającej 140 samorządów z woj. śląskiego.

Głosowanie to wrzucenie karty do urny

Patryk Wachowiec, analityk prawny Forum Obywatelskiego Rozwoju podkreśla, że głosowanie stacjonarne w określonym miejscu i czasie należy do polskiej tożsamości konstytucyjnej i nigdy wcześniej rządzący „nie zabraniali obywatelom oddać głosu w lokalach wyborczych”. Wybory od zawsze rozumiane były jako wrzucenie karty do urny w komisji wyborczej.

- Głosowanie korespondencyjne, wprawdzie praktykowane w niektórych krajach, nie powinno być jedynym sposobem wzięcia udziału w wyborach – szczególnie na skalę ogólnopolską, jak dzieje się to w wyborach prezydenckich. Niewielkie doświadczenie organizowania wyborów w tej formie, skutkiem czego rośnie ryzyko wystąpienia błędów lub nieprawidłowości, przemawia za traktowaniem takiego rozwiązania jako dodatkowego - uważa.

Ministerstwo Zdrowia na razie nie wypowiada się na ten temat.