Głosowanie w formule hybrydowej, czyli w lokalach wyborczych lub korespondencyjnie na wniosek - takie zmiany zamierzają wprowadzić PiS i Porozumienie. Nie będzie jednak poprawiania dopiero co uchwalonej ustawy o głosowaniu korespondencyjnym, tylko nowa ustawa. We wtorek w południe projektem ma zająć się Sejm. Więcej>>

Wybory 10 maja nie odbyły się, Państwowa Komisja Wyborcza, mimo zapowiedzi, że złoży sprawozdanie z wyborów, uznając, że brak było możliwości głosowania na kandydatów, nie złożyła go. W konsekwencji marszałek Sejmu ma 14 dni na wyznaczenie nowego terminu wyborów, a Sąd Najwyższy pozostawi bez dalszego biegu ewentualne protesty wyborcze.

 


Mało czasu na ustalenie zasad nowych czynności

Każdy rodzaj wyborów powoduje różne konsekwencje podjęcia przygotowań. Do tej pory w Polsce sprawdziliśmy jedynie procedury dotyczące głosowania tradycyjnego z niewielkim udziałem głosowania korespondencyjnego przez osoby niepełnosprawne.

Według dr Marty Żerkowskiej-Balas, politolog i socjolog z Uniwersytetu SWPS, jesteśmy w stanie oszacować, ile czasu potrzeba na przygotowanie wyborów tradycyjnych, a każda inna forma to obecnie wyzwanie, bo wszystkie czynności będą musiały być zrealizowane w dość krótkim czasie.

Czytaj w LEX: Wpływ epidemii koronawirusa na samorządy >

Jak nam mówi, najważniejsze jest podjęcie decyzji, kto by miał w jaki sposób głosować, a jeśli głosowanie korespondencyjne miałoby być dobrowolne dla wszystkich, to „czy, jak, komu i do kiedy należy zgłosić, jaką formę wyborów wybieramy”. - Jeśli okaże się, że bardzo duża będzie liczba osób, które zdecydują się na głosowanie korespondencyjne, to wracamy do trudności logistycznych związanych z tego rodzaju głosowaniem - mówi.

Czytaj w LEX: Ograniczenia, nakazy i zakazy w związku z walką z epidemią koronawirusa obowiązujące od 20 kwietnia w zakresie istotnym dla jst >

Głosowanie hybrydowe to więcej pracy dla komisji wyborczych

Nie wiemy jeszcze, czy ta sama komisja będzie liczyła oba rodzaje głosów. Jeśli tak, to oprócz liczenia głosów oddanych w lokalu, dochodzi jeszcze liczenie głosów korespondencyjnych, co oznacza więcej pracy dla komisji. - Trzeba każdą kopertę otworzyć, sprawdzić pod względem rzetelności oddania głosu, zaznaczyć wyborcę na  liście. Dopiero potem zliczyć głosy – wymienia dr Żerkowska-Balas.

Jak dodaje, dodatkowym utrudnieniem będzie to, że głosy mają być oddane jednego dnia – nie wiemy, czy mają trafić do urn czy do skrzynek w miejscach przy lokalach wyborczych. - Trudno sobie wyobrazić, że jeśli skrzynki mają być rozmieszczone w wielu miejscach, to tego samego dnia koperty trafią do komisji wyborczych, bo dostarczenie musi potrwać – podkreśla.  

Czytaj w LEX: Zdalny tryb obradowania organów kolegialnych jednostek samorządu terytorialnego >

Dla zaufania wyborców konieczna informacja i kontrola

Jak zauważa dr hab. Jacek Haman z Instytutu Socjologii UW, członek zespołu ekspertów wyborczych Fundacji Batorego, system głosowania i liczenia głosów w dotychczasowej formie dawał możliwości oddolnej obserwacji i kontroli całej procedury. Tymczasem, jak podkreśla, przy wyborach korespondencyjnych nie ma jak jej kontrolować. Może mieć to wpływ na nieufność do procedur wyborczych – pisze w opracowaniu dla Fundacji Batorego.

Dr hab. Bartłomiej Michalak, prof. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu podkreśla w innym opracowaniu ekspertów wyborczych Fundacji Batorego, że przy organizacji wyborów niezbędna jest współpraca i zaangażowanie przede wszystkim Państwowej Komisji Wyborczej, przedstawicieli samorządów gminnych, Poczty Polskiej, Ministerstwa Zdrowia i odpowiednich służb sanitarnych, a także niezależnych ekspertów w zakresie chorób zakaźnych, prawa wyborczego i organizacji wyborów. Jego zdaniem głosowanie korespondencyjne musi zapewniać możliwie najwyższy poziom  bezpieczeństwa epidemiologicznego dla wszystkich i pozostawać w zgodzie z podstawowymi zasadami prawa wyborczego.

Czytaj w LEX: Wpływ specustawy koronawirusowej na funkcjonowanie jednostek samorządu terytorialnego >

Zdaniem dr Marty Żerkowskiej-Balas największym problemem jest tu jednak kwestia zaufania do systemu. - Takie głosy się już pojawiały, że nasze dane wyciekają, że nie wiadomo, kto będzie miał do nich dostęp. Kluczowa będzie tu polityka informacyjna, jaką władze zdecydują się realizować, która uświadomi obywateli, że ten proces jest dobrze przygotowany i gwarantuje tajność wyborów - mówi.

Czytaj w LEX: Terminy prawa administracyjnego i postępowania sądowoadministracyjnego według specustawy koronawirusowej >

Konieczność doręczenia pakietu do rąk własnych wyborcy

Pakiet wyborczy nie może być drukiem bezadresowym lub nierejestrowanym, bo nie ma pewności, że jeden pakiet wyborczy dotrze do jednego uprawnionego do głosowania obywatela. Adres zameldowania nie może być domyślnym adresem dla pakietów wyborczych, bo duża część wyborców mieszka pod innymi adresami – zaznacza Bartłomiej Michalak.             

Związana z tym jest więc konieczność doręczenia pakietu do rąk własnych wyborcy, nie do skrzynki czy do mieszkania. Tak jak jest to w przypadku dokumentów sądowych, których nie może odebrać nikt, kto nie ma upoważnienia. Drugie zabezpieczenie to forma podania danych osobowych. - W Wlk. Brytanii i Niemczech to dodatkowa koperta, która zawiera dane osoby głosującej, służy tylko do tego, żeby zaznaczyć na liście wyborców, że dana osoba głosowała. Analogicznie jak sprawdzanie dowodów osobistych w lokalu wyborczym – wyjaśnia dr Żerkowska-Balas.

Czytaj w LEX: Prowadzenie postępowania administracyjnego w okresie koronawirusa (COVID-19) z uwzględnieniem przepisów specustawy koronawirusowej >