Marcin Malinowski: Jak ocenia pani statystyki dotyczące korzystania z profilu zaufanego, podane kilka dni temu przez KPRM? Czy dzięki temu rośnie liczba spraw załatwianych online?

Anna Streżyńska, CEO MC2 Innovations, minister cyfryzacji w latach 2015–2018, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej w latach 2006–2012: Sądząc po popycie na profil i podpis zaufany, rośnie liczba dostępnych na tej drodze spraw, a zatem już choćby z tego powodu rośnie liczba spraw załatwianych. Pamiętać trzeba, że w 2016 roku udostępniliśmy możliwość założenia i obsługi profilu zaufanego przez credentiale konta bankowego (czyli poprzez login i hasło dostępowe do konta bankowego – przyp. MM). To wspaniale upowszechniło profil zaufany – okazało się, że wcześniejsza konieczność pamiętania osobnego loginu i hasła do tego konta była dużą barierą. Gdy obejmowałam stanowisko, było 400 tys. użytkowników. Dodatkowo pandemia sprzyja cyfrowej rewolucji, bo przeciąga się czas braku lub ograniczonej możliwości załatwiania spraw bezpośrednio w urzędach. Podpis zaufany wykorzystywany jest także poza administracją, to też sprzyja jego popularyzacji.

Czytaj w LEX: Tymczasowy profil zaufany z perspektywy jednostek samorządu terytorialnego >

Cieszy wzrost liczby korzystających, ale trzeba pamiętać, że profil zaufany to tylko nasza tożsamość w sieci, weryfikowana online. Do tego potrzebujemy podpisu zaufanego – który już jest, ale znaczna część administracji i jednostek podległych go nie honoruje. Podpis zaufany z kolei musi być prosty w obsłudze przy podpisywaniu i odczytywaniu. Obecny mechanizm, kolokwialnie mówiąc, zmiany pliku w xml nie jest przyjazny dla użytkownika i wymaga podpisywarki i odczytywarki webowej. Powinien być wizualizowany w pliku. Podpis musi też być jasno przypisany do konkretnych rodzajów spraw i uszeregowany z innymi mnożącymi się rozwiązaniami, które samej administracji się mylą. Podczas gdy już podpisuję niektóre umowy biznesowe tym podpisem, PARP, NCBR, sądy i inne agendy rządowe go nie akceptują.

Sprawdź w LEX: Czy starostwo może posiadać więcej niż jedną skrzynkę podawczą na ePUAP?  >

 


 

Jakie funkcjonalności pani zdaniem są jeszcze niezbędne?

Podpis to nadal nie wszystko – cały ePUAP, czyli obywatel.gov.pl , powinien być poprawiony od strony UX, czyli intuicyjności i łatwości obsługi, szczególnie wyszukiwania, oraz uzupełniony o pozostałe usługi. Prawdziwa prostota i intuicyjność przyjdzie wtedy, gdy uprościmy procesy formalno-prawne, wyeliminujemy niepotrzebne czynności i połączymy całą administrację jednym węzłem, w którym dzięki profilowi i podpisowi, zaciągając wszelkie potrzebne dane z różnych rejestrów państwowych, system niemal całkowicie samodzielnie zrealizuje nasze żądanie do administracji, począwszy od jego przedłożenia, przez opłacenie, aż do odebrania odpowiedzi.

Zobacz też: W urzędach sprawy online wciąż wspieramy ręcznie i papierowo>>

 

Jak to ma się do planów z czasów, gdy pani kierowała cyfryzacją w Polsce?

To dokładnie to, o co nam chodziło. Upowszechnienie Profilu zaufanego przez banki, wprowadzenie Podpisu Zaufanego, to wprost moje pomysły. Do tego rozwiązania mTożsamości czyli dokumenty w smartfonie. Ale żeby zachować prawdę: wiele systemów nie zostało zrealizowanych, mimo że prace nad nimi zostały uruchomione. To między innymi Platforma Integracji Usług i Danych, na której miało dochodzić do automatycznej wymiany danych między urzędami tak, aby obywatel nie musiał wykonywać pracy za administrację.

Sprawdź w LEX: W jaki sposób organ powinien prowadzić postępowanie, jeżeli wniosek i uzupełnienia wpływają do organu epuapem z podpisem elektronicznym? >

W optymalnym wymarzonym przez nas świecie administracji, obywatel mówi do swojego smartfona „złóż wniosek o …”, a system wie: od kogo i do kogo i wysyła tam informację o wniosku. Po stronie urzędnika system wie, jakie dokumenty musi zobaczyć urzędnik, jakie dane musi poznać, np. panieńskie nazwisko, imiona rodziców, ilość i wiek dzieci, informacja o statusie związku małżeńskiego, adresy, inne dane, przygotowane w innym urzędzie dokumenty potwierdzające jakieś fakty. Składa je razem i dostarcza urzędnikowi w postaci formularza, lub w przypadku, gdy decyzja nie jest uznaniowa, system automatycznie załatwia sprawę sam, oblicza należność, obciąża konto, lub przeciwnie, przelewa świadczenie. Gdy status obywatela się zmieni, system sam pilnuje, żeby zmieniła się także decyzja w jego sprawie, na przykład dopisuje kolejne dziecko, dolicza świadczenie z uwagi na dodatkowe uprawnienia, itd.  Przykłady można by mnożyć.

 

Przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego od wielu lat pozwalają na np. ograniczenie ilości danych, jakie musi wprowadzić obywatel do formularzy.

Tak. Na początek wystarczałoby, żeby system sam zaciągał dane. Przecież od 10 lat obowiązuje art. 220 kpa, który wymaga, żeby obywatel nie dostarczał administracji danych, które ona gdziekolwiek w swojej strukturze już ma. Obywatel taki wniosek podpisywałby i składał. Ale docelowo może to działać aż tak prosto jak powiedziałam wcześniej, na ustne żądanie, bo smartfon może nas identyfikować biometrycznie, a my możemy podpisywać tak samo. W wielu miejscach w ogóle nie musimy podpisywać, ponieważ niektóre świadczenia czy uprawnienia wynikają wprost z mocy prawa i nie wymagają wniosku ani innej inicjatywy obywatela. Mam nadzieję, że do tego dojdziemy.