Dodatek osłonowy to kluczowy element rządowej tarczy antyinflacyjnej, który ma zniwelować rosnące ceny energii i gazu. Rząd zapewnia, że wsparcie obejmie blisko 6,8 mln gospodarstw domowych. Program ma kosztować 4,7 mld zł. Jego obsługę rząd scedował na gminy, które mają otrzymać dotację na ten cel z budżetu państwa za pośrednictwem wojewodów.

Więcej: Komu przysługuje dodatek osłonowy>>

Gminy zapotrzebowanie na dotacje na pierwszy kwartał będą składać dopiero od 15 lutego, a pieniądze otrzymają w marcu. Wcześniej muszą więc poszukać pieniędzy w swoich budżetach. Nie mają też narzędzi (program do obsługi dodatku osłonowego mają dopiero kupić) ani wytycznych, jak interpretować niektóre zapisy ustawy.

- Sam druk wniosków to koszt kilkunastu tysięcy złotych. Do obsługi tego programu będę musiała zaangażować sztab ludzi, przeorganizować pracę, zorganizować kasy wypłat – wylicza Jolanta Zarębska, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Grudziądzu.

- Gminy będą miały duży problem z realizacją tego zdania w terminie określonym w ustawie ze względu na jego skalę. Strona rządowa zachowała się nieuczciwe. Projekt ustawy kompletnie nie był z nami konsultowany, nie był oceniany przez praktyków i mamy takie problemy jakie mamy. Ustawa o dodatku osłonowym wymaga pilnej poprawy – jest przekonany Marek Wójcik, sekretarz Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu.

Wielu nie dostanie pierwszej tury podwyższonego wsparcia

Zdaniem samorządowców pośpiech w przygotowaniu ustawy widać na każdym kroku. Jako przykład podają wyższy dodatek osłonowy, który przysługuje gospodarstwom domowym, gdzie głównym źródłem ogrzewania jest np. kocioł na paliwo stałe. Ale tylko wtedy, kiedy źródło ciepła zostało wpisane do centralnej ewidencji emisyjności budynków. I tu pojawia się problem.

Zgodnie z art. 15 ust. 1 ustawy z 28 października 2020 r. o zmianie ustawy o wspieraniu termomodernizacji i remontów oraz niektórych innych ustaw, właściciel lub zarządca budynku lub lokalu na złożenie deklaracji w odniesieniu do źródła ciepła lub źródła spalania paliw ma czas do 1 lipca 2022 roku. Przepis art. 15 ust. 2 tej ustawy normuje, że w terminie 6 miesięcy od dnia otrzymania deklaracji w postaci pisemnej wójt, burmistrz lub prezydent miasta wprowadza do centralnej ewidencji emisyjności budynków dane i informacje zawarte w deklaracji z wykorzystaniem systemu teleinformatycznego obsługującego tę ewidencję.

Czytaj w LEX: Uchwała w sprawie określenia wzoru wniosku o wypłatę dodatku energetycznego >

- Oznacza, to że w momencie składania wniosku wnioskodawca po pierwsze nie ma obowiązku złożenia deklaracji o źródłach ciepła lub źródłach spalania paliw, a nawet jeżeli to zrobi nie ma wpływu na to, czy deklaracja ta została do ewidencji wprowadzona – wskazuje Bernadeta Skóbel, radca prawny, kierownik działu monitoringu prawnego i ekspertyz Związku Powiatów Polskich.

Wskazuje też na przepis przejściowy art. 27g tzw. ustawy z 21 listopada 2008 r. o wspieraniu termomodernizacji i remontów oraz o centralnej ewidencji emisyjności budynków, z którego wynika, że deklarację składa się do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta a ten, jeżeli deklaracja wpłynęła w formie pisemnej ma 30 dni na wprowadzenie jej do ewidencji.

- Rozwiązanie przyjęte w ustawie o dodatku osłonowym może spowodować masowe składanie deklaracji, których urzędy gmin i miast nie będą w stanie szybko obsłużyć. Ustawa, która różnicuje sytuację osób, których piece zostały wpisane do ewidencji – uważa Bernadeta Skóbel.

Czytaj w LEX: Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków - obowiązki właścicieli i zarządców budynków oraz JST w 2021 >

Anna Wiśniewska z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Dąbrowie Chełmińskiej dodaje, że wiele ludzi nie ma świadomości, że gospodarstwo trzeba wpisać do CEEB, a także, że samo złożenie deklaracji nie jest tożsame z dokonaniem wpisu do ewidencji do ewidencji, bo na to urzędy gmin mają sześć miesięcy. - Trudno egzekwować od mieszkańców, aby złożyli ten wniosek, skoro mają na to jeszcze pół roku – mówi.

Zobacz procedurę w LEX: Krywan Tomasz, Ulga termomodernizacyjna – warunki >

Pracownicy ośrodków pomocy społecznej, z którymi rozmawialiśmy zwracają też uwagę, że zainteresowani są zdziwieni, że świadczenie jest wypłacane tylko raz (z opcją dwóch rat), bo z przekazu medialnego wnioskowali, że wsparcie ma charakter comiesięczny 

 


W pandemii w MOPS będzie oblężenie

Ale to nie jedyne ograniczenie w ubieganiu się o dodatek osłonowy. Przepisy wskazują, że wnioski można składać jedynie drogą papierową lub przez ePUAP

- Zainteresowanie jest bardzo duże, ale większość osób nie posiada komputera i drukarki, aby wydrukować wniosek, nie mówiąc o tym, że nie korzystają z ePUAP. Około 70 procent zainteresowanych przyjdzie wniosek odebrać osobiście. Potem wrócą, aby wrzucić go do urny. I tak pod koniec stycznia w kolejnym szczycie pandemii Covid będziemy mieli w urzędzie tłok. Ustawa nie wymaga posiadania konta bankowego do wpłaty dodatku, sporo osób przyjdzie odebrać pieniądze w kasach. Na dodatek wniosek jest obszerny i dla wielu niezrozumiały. Starsza osoba, rzeczywiście potrzebująca takiego wsparcia, będzie miała ogromny problem z jego wypełnieniem – wskazuje Jolanta Zarębska dyrektor MOPS w Grudziądzu.

Chodzi np. o rubryki we wniosku dotyczące kryterium dochodowego. Ustawa nie wymaga zaświadczeń o rocznych dochodach. Urzędnicy mają opierać się jedynie na oświadczeniu wnioskodawcy składanym pod rygorem świadomości odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia.  Zdaniem urzędników tak łatwo nie będzie. I nie tylko ze względu na procedury wydatkowania środków publicznych i urzędowy brak zaufania.

- Gros ludzi nie wie, jakie dochody ma wpisać, opodatkowane, nie opodatkowane, dochody utracone, lista jest długa. Trudno byłoby pociągnąć ich do odpowiedzialności karnej, że wpisują takie dochody, a nie inne, bo często robią to z powodu braku świadomości – mówi Jolanta Zarębska. I dodaje, że urzędnicy będą musieli więc sprawdzać w różnych bazach prawdziwość oświadczeń, przeliczać, weryfikować czy rzeczywiści w danym lokalu mieszka faktycznie tyle ludzi, czy nikt z tego gospodarstwa nie złożył już wniosku wcześniej.

- A jeśli urzędnik wyliczy, że dochód jest większy od dopuszczalnego, to jeszcze będzie wyliczał dodatek według reguły złotówkę za złotówkę. W skrajnym wypadku wypłaci uprawnionemu 20 zł, w dwóch ratach na cały rok. A to wszystko czas, robota, koszty i finalnie może okazać się, że skórka niewarta jest wyprawki. Z punktu widzenia finansów publicznych ten program jest niegospodarny – uważa Jolanta Zarębska. 

Sejm ledwo uchwalił, rząd będzie poprawiał

- Te przepisy nie są przejrzyste, będą wzbudzały wiele kontrowersji i samorządy będą miały z nim ogromny problem. Choćby z dlatego, że nie trzeba mieć żadnego tytułu do lokalu, nie trzeba mieć żadnej umowy na korzystanie z energii elektrycznej. Ta ustawa to typowy przykład trafności powiedzenia: co nagle to po diable, przykład przepychania ustawy kolanami na siłę z powodów nieekonomicznych – mówi Marek Wójcik.

Słabości ustawy dostrzega też ministerstwo klimatu i środowiska, które na posiedzeniu komisji wspólnej rządu i samorządu zadeklarowało, że na początku stycznia pochyli się na projektem nowelizacji ustawy, która obowiązuje raptem od 4 stycznia.

- Uważamy za niezbędne skorygowanie przepisów jak najszybciej jak to możliwe. Będziemy proponowali korekty terminów, aby można było rozpatrywać wnioski dłużej, bo końcówka marca to będzie szaleństwo - mówi Marek Wójcik.