Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska:  Czy funkcjonariusze, którzy uniemożliwiają dojazd karetki pogotowia do osób koczujących oraz przekazanie żywności i lekarstw na granicy polsko-białoruskiej nie popełniają przestępstwa z kodeksu karnego: nieudzielenie pomocy (162 kk), a także narażenie zdrowia lub życia (art.160 kk)?

Monika Płatek:  Trzeba zwrócić uwagę na dwie rzeczy: przepis to nie rzeczywistość. Druga rzecz to, jak ta rzeczywistość wygląda. To, czy przepis jest realizowany, zależy w dużej mierze od kultury prawnej, od nawyku, od rutyny.Od października 2015 roku ludzie, którzy doszli do władzy zgodnie z prawem, których Konstytucja ogranicza w demokratycznych decyzjach, co oznacza, że mają prawo do realizowania swoich programów, ale realizacja tych programów może się odbywać tylko i wyłącznie w ramach Konstytucji. Konstytucja wyznacza zakres funkcjonowania urzędów jak również, jak dalece nie można w tych programach realizować celów, które naruszają prawa człowieka.

Czytaj też
Prof. Klaus: Łamiemy unijną dyrektywę powrotową>>
MSZ: Stosujemy się do konwencji dotyczącej statusu uchodźców>>

Prawa człowieka oznaczają, że rządzący mają miecz, którym jest władza. A prawa człowieka to tarcza, która mówi - stop. Nawet jeśli masz w ręku miecz, to musisz się tu zatrzymać.

Polska jest krajem, w którym demokracja jawi się jako marzenie. Polska ma wątłe korzonki demokracji i to wpływa na funkcjonowanie władzy. Żyjemy w kraju, w którym nie jesteśmy tylko ofiarami, ale także sprawcami, mamy na swoim koncie zachowania mocno nacjonalistyczne i prymitywne, a jednocześnie - całe pokłady niechęci i poczucia niższości. W takich okolicznościach przychodzi władza, która mówi, że jesteśmy najlepsi i możemy wszystko, a jednocześnie łamie podstawowe prawa człowieka i niszczy podstawowe instytucje. W związku z tym czy wskazane przepisy kodeksu karnego będą zastosowane czy nie - jest dużą niewiadomą.

 

Wojciech Brzozowski, Adam Krzywoń, Marcin Wiącek

Sprawdź  
POLECAMY

Jednak Konstytucja obowiązuje i jest w niej zapisane prawo azylu.

W art. 56 Konstytucji mówi się, że cudzoziemcy mogą korzystać z prawa azylu na zasadach określonych w ustawie. W punkcie drugim zapisano, że cudzoziemcowi, który poszukuje w RP ochrony przed prześladowaniem może być przyznany status uchodźcy, zgodnie z wiążącymi RP umowami międzynarodowymi. Tymi umowami są Konwencja Genewska z 1951 roku, która podkreśla, że nie ma ludzi nielegalnych. Człowiek, który ubiega się o azyl, nie musi tego azylu otrzymać, ale musi otrzymać papier i wraz z papierem o azyl - opiekę ze strony państwa, która pozwala na przeżycie.

Państwo jednak może, ale nie musi udzielić azylu?

Nie musi udzielić azylu, ale musi przeprowadzić człowieka przez procedurę azylową. Nie można robić tego, na co wskazuje rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji z 13 marca 2020 roku, w którym mówi się o czasowym zawieszeniu ruchu granicznego. Można ograniczyć ruch graniczny, ale nie można pozbawiać ludzi prawa do azylu. Nie można w kolejnym rozporządzeniu z 21 sierpnia 2021 r. wykluczać w praktyce możliwości ubiegania się o azyl. Odwołanie od tej decyzji wchodzi w grę, ale nie do kolegi, który stoi wyżej. To nie jest odwołanie! My już to dokładnie wiedzieliśmy wchodząc w 1989 roku w nową rzeczywistość. Nie można odwoływać się od decyzji pogranicznika do jego szefa. Taka procedura jest nieprawidłowa, a co więcej - takiego rozporządzenia nie można wydać. Dlatego, że rozporządzeniem - aktem niższego rzędu, nie wolno zmieniać aktu wyższego rzędu, czyli ustawy o cudzoziemcach z 13 czerwca 2006 r.  i ich prawie do udzielania ochrony.

Czytaj: Zmiana przepisów ma utrudnić przekraczanie polskiej granicy>>

To wszystko pokazuje jak władza lekceważy sobie obowiązujące przepisy. A władza, która lekceważy przepisy, tym samym lekceważy ludzi, którzy starają się o azyl oraz obywateli tego kraju. Mnie reprezentuje władza, która pozbawia ludzi prawa do przeżycia, to znaczy, że jej zachowanie spada na mnie i o mnie świadczy. To jest sygnał, że moje życie też jest (może być) zagrożone, tak jak tej 15-latki na granicy białorusko-polskiej. 

Trzeba sobie uzmysłowić, że ktoś, kto nie respektuje prawa i używa dehumanizujących pojęć, odwraca uwagę od człowieczeństwa tych osób. I wobec mnie, także kiedyś może ich użyć, a więc pozbawić mnie godności.

Żołnierze i straż graniczna wykonują rozkazy i polecenia przełożonych. Gdyby je złamali to będą odpowiadać przynajmniej służbowo, a może nawet karnie?

W Kodeksie karnym znajduje się art. 318, który dotyczy wykonania rozkazu. Stanowi on, że nie popełnia przestępstwa żołnierz, który dopuszcza się czynu zabronionego będącego wykonaniem rozkazu, chyba że wykonując rozkaz umyślnie popełnia przestępstwo.

Żołnierz  i pogranicznik na granicy zanim przystąpi do pracy składa przysięgę na wierność Konstytucji RP. Przysięga ta mówi, że jest on zobowiązany udzielić pomocy stosownej do przepisów obowiązujących w tym kraju, wynikających z Konwencji Genewskiej i art. 56 Konstytucji. W związku z tym nie udawajmy, że taki żołnierz nie popełnia przestępstwa umyślnego.

A dalej art. 123 kk mówi: Kto, naruszając prawo międzynarodowe (Konwencja Genewska), wobec ludności cywilnej obszaru okupowanego, zajętego lub na którym toczą się działania zbrojne, albo innych osób korzystających w czasie działań zbrojnych z ochrony międzynarodowej, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12.  itd.

 

W Polsce jeszcze wojny nie ma...

Naprawdę? Skoro premier mówi o wojnie hybrydowej i wie, że Białoruś to nie jest kraj, który będzie respektował przepisy międzynarodowe, nie jest też objęty Konwencją Rady Europy, to nieludzkie poniżające traktowanie jest naruszaniem międzynarodowych przepisów.

Trzeba też powołać art. 124 kk. Według tego przepisu odpowiada karnie ten kto dopuszcza się zamachu na godność osobistą, w szczególności poniżającego i upokarzającego traktowania, pozbawia wolności, pozbawia prawa do niezawisłego i bezstronnego sądu albo ogranicza prawo tych osób do obrony w postępowaniu karnym.

Czy nie są to przepisy ustanowione na czas wojny?

To nie są przepisy ustanowione tylko na czas wojny. Jest teraz naruszenie prawa międzynarodowego na naszej granicy. To co się dzieje obecnie na naszej granicy z Białorusią jest konsekwencją uczestnictwa naszych sił zbrojnych w przywracaniu demokracji w Afganistanie. A ponadto także w Iraku próbowaliśmy bronić granic Polski. Jeśli ktoś wywołuje wojnę w obcym kraju, to nie może się dziwić, że powstają konsekwencje.

Zwrócę uwagę też na art. 119 kk: Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności itd.

Dalej mamy art. 231 kk, który mówi o nadużyciu funkcji. Wchodzi tu oczywiście w grę także sprawstwo kierownicze tchórzliwych funkcjonariuszy w rządzie (art. 18 §1 k.k.). Za swój jednak czyn powinni ponieść odpowiedzialność odpowiadający za bezpieczeństwo i poszanowanie godności ludzi pogranicznicy.

Jeśli słyszę, że na granicy jest pas ziemi niczyjej, to ktoś, kto pozbawia Polski terenu, odrywa od naszego kraju część obszaru, podlega odpowiedzialności karnej To jest zamach stanu ujęty w art. 127 §1 k.k.. Ziemia niczyja? Nie ma takiego pojęcia, bo trzeba by przesunąć granice państwa, albo wejść w terytorium obcego państwa.

Czy Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCz) w niedawnym orzeczeniu wobec Polski mógł powiedzieć więcej niż tylko, że należy udzielić pomocy medycznej, dostarczyć odzież, jedzenie i picie uchodźcom?

Konwencja Praw Człowieka dotyczy ochrony życia (art. 2 Konwencji), wolności od tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania. A art. 3 Konwencji nie zawiera bezpośrednio prawa do azylu. Tym tłumaczę treść orzeczenia nakazującego Polsce zadbanie o ludzi na granicy. Pozbawienie ludzi wody, jedzenia i schronienia w warunkach, kiedy proszą o azyl, narusza te prawa. Pośrednio to nakaz wszczęcia procedury azylowej. Znając działania reżimu Łukaszenki nie można się wykręcać tym, że uchodźcy mogą to zrobić na Białorusi. W ten sposób realizujemy politykę Łukaszenki i naruszamy obowiązujące nasz prawo. Stawiamy drogi płot kolczasty, a nie stać nas na to, by ludziom dać wodę?

  Czy zagrożeniem dla Polski jest 30 osób? Polska przecież przyjęła ok 100 tys. Czeczenów, ale po cichu. Teraz nagle garstka ludzi na granicy zagraża istnieniu narodu i państwa?  A wszak wiadomo, że pogranicznicy przepuścili bez wymaganej kontroli setki ludzi, którzy udali się dalej do państw Europy Zachodniej.  Czy aby więc rząd polski nie wykorzystuje życia, zdrowia, godność garstki ludzi, aby przykryć nieudolność władzy? Traktujemy tych ludzi jako żywe tarcze, nie obawiając się konsekwencji nierespektowania wyroku ETPCz.

Jak wyegzekwować wyrok ETPCz?

Możemy przekazywać słowo, czyli obowiązujące prawo. Wbrew narracji władz o zarazie, terroryzmie, prowokacji.

 

Wojciech Brzozowski, Adam Krzywoń, Marcin Wiącek

Sprawdź  
POLECAMY