- Sami policjanci są zdezorientowani, różnie te zakazy interpretują w różnych częściach Polski, za to samo jeżdżenie na rowerze wlepiają mandaty lub tylko pouczają. Jak ma się tłumaczyć obywatel, że "premier powiedział"? - mówi Alina Czyżewska z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. - Są zalecenia rządu, a na stronie Kancelarii Premiera nie ma wykazu aktów prawnych ograniczających prawa obywatelskie. Co więcej np. Ministerstwo Środowiska o zakazie wejścia do lasu poinformowało na facebooku i z tego wywiodło ograniczenie poruszania się - dodaje prawniczka.

Czytaj: Zakaz wstępu do lasów fikcyjny?>>

Konferencje zamiast projektów aktów

Sieć Obywatelska Watchdog Polska ocenia, że władza, zbyt często zarządzając poprzez konferencje, a nie akty prawne i nie respektując podstawowych standardów, przyczynia się do dezorganizacji życia społecznego i zwiększa chaos.

Alina Czyżewska przypomina anegdotyczną sytuację związaną z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 24 marca 2020 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie ogłoszenia na obszarze RP stanu epidemii, które – zanim zostało opublikowane i poznaliśmy jego treść – zostało „opowiedziane” i zinterpretowane na rządowej stronie, a następnie „opowiedziane” i zinterpretowane na konferencji prasowej – nie trzeba przypominać, jak bardzo te interpretacje różniły się w temacie wyjścia na spacer.

Czytaj: Ograniczenia przedłużone - matury później, do kościołów najwyżej 5 osób, obowiązkowe maseczki>>
 

Inny przykład – to Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 20 marca 2020 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. Projekt tego rozporządzenia również nie został opublikowany, w związku z czym nie było okazji do zwrócenia Ministerstwu uwagi, że tworzy sytuację prawną, w której jednocześnie zawiesza prowadzenie działalności edukacyjnej i wskazuje, że ta zawieszona de facto działalność edukacyjna ma być prowadzona na odległość.

 


Kolejny przykład: komunikatem z 3 kwietnia br. Ministerstwo Środowiska obwieściło, że jednak myśliwi nie mogą także wchodzić do lasu. Tymczasem nadal obowiązuje rozporządzenie z 1 kwietnia o możliwości odstrzału sanitarnego dzików w związku ze zwalczaniem świńskiej grypy. Nigdy dotąd komunikat nie uchylał rozporządzenia. I nie uchyla, więc powstał w umysłach odbiorców zamęt.

Apel do rządu

Sieć Obywatelska zwróciła się zatem do rządu z apelem, na podstawie art. 241 kpa o:

  • informowanie na jednej stronie internetowej o wszystkich aktach prawnych obowiązujących w związku z COVID-19.
  • niezwłocznie, najpóźniej przed konferencją prasową, publikowanie tych aktów na wskazanej wyżej stronie, by można było przedyskutować projekty
  • publikowanie projektowanych aktów prawnych na stronie www.legislacja.gov.pl oraz w wyżej wyznaczonym miejscu.
  • napisanie, które przepisy obowiązują, a które już nie, np. poprzez sporządzanie jednolitych wersji obowiązujących aktów prawnych i publikowanie ich na wyżej wyznaczonej stronie

Czytaj: Rodzinne święta na razie tylko niezalecane>>

Wolność zgromadzeń i wyrażania opinii

Wprowadzenie zakazu zgromadzeń w formie rozporządzenia może budzić pewne wątpliwości natury konstytucyjnej, chociaż jest uzasadnione z medycznego punktu widzenia - przyznaje prof. Andrzej Wróbel, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku i były sędzia Trybunału Konstytucyjnego.

W obecnym stanie prawnym wątpliwości te są tym większe, że zakaz gromadzeń wprost ogranicza wolność słowa i prawo każdego do wyrażania poglądów a na poziomie politycznym praktycznie uniemożliwia prowadzenie skutecznej kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi zaplanowanymi na maj tego roku.-dodaje prof. Andrzej Wróbel.

Pojęcie "przemieszczanie się w niezbędnych celach życiowych" używane w tych aktach jest  niejasne, ale nie tylko u nas, także w Niemczech. Te przepisy na pewno budzą wątpliwości konstytucyjne, bo nie mieszczą się w kategoriach stanu nadzwyczajnego - twierdzą prawnicy.

Prawnicy zauważają też, że z tym wiąże się ograniczone prawo do wyrażania opinii. - Mogą nas zamknąć nie dlatego, że krzyczymy nieprawomyślne hasła, lecz dlatego, że wychodzimy na ulicę nie dla zaspokojenia swoich bieżących potrzeb - wskazują.

Jeśli by ulicą przemaszerowało 100 osób z flagami i banerami, i gdyby wszystkie te osoby zachowały odstęp, jaki jest wymagany, to jest wątpliwość, czy można by je rozwiązać jako zgromadzenie nielegalne.