Posiedzenie przygotowawcze, na którym Sąd Okręgowy w Warszawie zaplanował przebieg postępowania dowodowego w sprawie afery GetBack, odbyło się 15 października. Samodzielna Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie przekazała, że przewodnicząca składu sądu poinformowała strony o tym, że planuje wyznaczyć pierwszy termin rozprawy głównej w styczniu. Przewidywane jest wyznaczanie terminów rozpraw raz w tygodniu, a terminy będą uzależnione od tego, czy pozostali członkowie składu orzekającego będą w tych dniach dyspozycyjni. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu 26 października 2020 roku.

Przewodniczącą składu jest sędzia Iwona Strączyńska. Na jej wniosek, z uwagi na szczególną zawiłość sprawy, zdecydowano o rozszerzeniu składu orzekającego. Wraz z sędzią Strączyńską orzekać będzie sędzia Maciej Gruszczyński, sędzia Monika Niezabitowska-Nowakowska oraz sędzia Anna Ptaszek.

Sąd ustalił, że rozpocznie postępowanie dowodowe od przesłuchania oskarżonych. Jako pierwszy wyjaśnienia złoży Konrad K., były prezes zarządu GetBack. K. jest jedyną osobą tymczasowo aresztowaną w związku z tą aferą. W izolacji przebywa od czerwca 2018 roku, a w sierpniu sąd przedłużył mu areszt do 11 marca przyszłego roku.

Sekcja prasowa sądu podała, że kolejność przesłuchania pozostałych oskarżonych Sąd uzależni od wniosków stron. Po przesłuchaniu oskarżonych Sąd przystąpi do słuchania świadków, zawnioskowanych w akcie oskarżenia, o kolejności słuchania świadków również będą mogły zadecydować strony.

Rozprawy będą całodniowe, oznacza to, że będą mogły trwać nawet około 7-8 godzin.

 

1200 stron aktu oskarżenia, 16 oskarżonych

Sprawa głównego wątku tzw. afery GetBack, która w styczniu 2022 roku trafi na wokandę, dotyczy 16 oskarżonych osób, w tym Konrada K. Oskarżeni zostali także Jarosław A. i Tobiasz B. - byli prezesi Idea Banku oraz Dariusz N. i Małgorzata Sz. - członkowie zarządu Idea Banku.

Akt oskarżenia liczy 1200 stron, a akta zawierały 1600 tomów. Oskarżonym zarzucono popełnienie przestępstw oszustwa, nadużycia udzielonych uprawnień, wyrządzenia szkody w wielkich rozmiarach oraz prowadzenia działalności maklerskiej bez wymaganego zezwolenia, za co grozi im kara do 15 lat pozbawienia wolności.

W sprawie przez blisko rok nie wyznaczono terminu rozprawy, z uwagi na wątpliwości jakie sędzia Iwona Strączyńska zgłosiła w kwestii zebranego przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie materiału dowodowego.

 

Zwrócony akt oskarżenia i kolejne kroki

17 lutego br., cztery miesiące po przesłaniu materiałów sprawy, Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że zwróci prokuraturze akt oskarżenia. Wnioskowali o to m.in. obrońcy oskarżonych. Sąd zarzucił prokuraturze m.in. nieprzesłuchanie wszystkich pokrzywdzonych (ponad 9 tys. osób), naruszenie praw oskarżonych do końcowego zaznajomienia się z aktami, czy luki w opiniach biegłych.

Prokuratura Regionalna w Warszawie decyzję sądu o zwrocie aktu oskarżenia niezwłocznie zaskarżyła. Sąd Apelacyjny w Warszawie wyznaczył terminy rozpoznania zażalenia, najpierw w kwietniu, później w maju, ale żadne się nie odbyło. Dopiero 4 sierpnia Sąd Apelacyjny w Warszawie zdecydował, że materiały zgromadzone przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie w sprawie tzw. afery GetBack są wystarczające, by Sad Okręgowy w Warszawie mógł ją rozpoznać i wydać sprawiedliwy wyrok.

Trzyosobowy skład sądu apelacyjnego, któremu przewodniczyła sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak uznał, że zebrane przez prokuratora dowody nie mają braków, albo – jeśli takowe są – nie przekraczają możliwości sądu, który na Sali rozpraw będzie je musiał przeprowadzić.

Braki opisane przez sędzię Strączyńską były głównie, zdaniem SA, "brakami natury technicznej, a nie merytorycznej", np. brak odpisu postanowienia o powołaniu biegłych z zakresu finansów i rachunkowości. Sąd odwoławczy uznał, że wystarczyłoby, by przewodnicząca poprosiła o uzupełnienie tych dokumentów podczas posiedzeń w przedmiocie zwrotu sprawy, które "odbywały się na przestrzeni miesiąca".

- Celem postępowania przygotowawczego nie jest wszechstronne wyjaśnienie sprawy, ale wyjaśnienie jej okoliczności w stopniu pozwalającym na ustalenie, że został popełniony czyn zabroniony stanowiący przestępstwo, poparte zabezpieczonymi i w niezbędnym zakresie utrwalonymi dowodami – napisała sędzia Leszczyńska-Furtak.

Sąd odwoławczy przypomniał sądowi okręgowemu, że "za istotne braki postępowania przygotowawczego przyjmuje się takie, które stanowią przeszkodę w dokonaniu prawdziwych ustaleń faktycznych, tym samym uniemożliwiają realizację zasady prawdy materialnej, (...) przewyższają poziomem trudności zwykłe, a zatem wymagają dużego trudu i wysiłku", a także, że sprawy w sądach powinny być rozpoznawane sprawnie i szybko. Sprawę można zwrócić prokuraturze do uzupełnienia tylko wtedy, gdy uzupełnienie ewentualnych braków przez oskarżyciela miałoby ten proces przyspieszyć.

- Niezasadne jest stanowisko Sądu Okręgowego jakoby wskazane rozbieżności w opisach czynów (...) a także rozbieżności czy niespójności w zarzutach stawianych poszczególnym oskarżonym miały mieć charakter uchybień".(…) Odmienne zapatrywania sądu co do opisu czy kwalifikacji prawnej czynów w akcie oskarżenia nie mogą być podstawą zwrotu. (…) Sąd nie jest związany opisem czynu, a po wyjaśnieniu wszystkich istotnych okoliczności może i powinien nadać mu w wyroku dokładne określenie" – podkreślił Sąd Apelacyjny w Warszawie.

Sąd odwoławczy nie dostrzegł także zgłaszanych przez obrońców oskarżonych i sąd okręgowy braków możliwości zaznajomienia się z aktami, które były dostępne dla nich w formie papierowej, zdigitalizowanej oraz – już później – także w sądzie. SA nie uznał za uchybienie odstąpienie od przesłuchania przez prokuratora wszystkich 9 tysięcy osób pokrzywdzonych, bo stało się tak ze względu na ekonomię procesową i nie miało istotnego znaczenia dla ustaleń faktycznych.

- Ta sprawa wymaga szybkiego osądu – napisał Sąd Apelacyjny w Warszawie i przekazał sprawę Sądowi Okręgowemu w Warszawie "do merytorycznego rozpoznania" w dniu 4 sierpnia. Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczęła śledztwo ws. afery GetBack 24 kwietnia 2018 r.

Czytaj również: Klienci pozywają Idea Bank za obligacje GetBack >>

Następnego dnia po złożeniu zawiadomienia przez Komisję Nadzoru Finansowego, powołano specjalny zespół śledczy. 11 maja 2018 r. dokonano pierwszych przeszukań i zabezpieczeń dokumentów, nośników informacyjnych i mienia, a w czerwcu 2018 r. zatrzymano Konrada K., byłego prezesa GetBacku. W związku ze śledztwem zabezpieczono kwotę 400 mln zł, w tym kosztowności, biżuterię, nieruchomości, papiery wartościowe i pieniądze na rachunkach bankowych.

Już w październiku ub. r. Święczkowski informował, że kolejne akty oskarżenia będą sukcesywnie przesyłane do sądu. Toczące się w Prowadzone w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie śledztwo dotyczy jeszcze blisko 60 osób. Jedną z nich jest Leszek Czarnecki, podejrzany o dokonanie oszustw na szkodę klientów Idea Bank S.A. oraz wyrządzenie bankowi szkody w wielkich rozmiarach. W lipcu ub.r. prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu Czarneckiemu zarzutów w związku z tzw. aferą GetBack, ale nie zostały mu one formalnie ogłoszone, bo biznesmen na stałe przebywa za granicą. Prokuratura uważa, że Czarnecki się ukrywa. W kwietniu br. sąd prawomocnie oddalił wszelkie wnioski prokuratury, która domagała się aresztowania biznesmena.

W połowie października br. Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało kolejnych 8 osób w związku ze sprawą GetBacku.

 

Historia wzrostu i upadku spółki GetBack

Do marca 2018 r. spółka GetBack S.A. była jedną z najszybciej rozwijających się firm w branży finansowej i istotnym uczestnikiem rynku obrotu wierzytelnościami. W lipcu 2017 r. akcje spółki trafiły na Giełdę  Papierów Wartościowych w Warszawie, 16 kwietnia 2018 r. obrót akcjami i obligacjami został zawieszony, a inwestorzy zostali pozbawieni możliwości odzyskania środków. 2 maja 2018 r. spółka złożyła wniosek o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego w formie przyspieszonego postępowania układowego.
Zgromadzenie wierzycieli 22 stycznia 2019 r. przegłosowało zawarcie układu, zgodnie z którym wierzytelności niezabezpieczone mają zostać spłacone tylko w części wynoszącej 1/4 ich wartości nominalnej, w 16 ratach rozłożonych na osiem lat. To oznacza, że z zainwestowanych 100 tys. obligatariusz odzyska 25 tys. zł w 16 ratach po 1562,50 zł. Szacuje się, że ponad 9 tys. obligatariuszy nie odzyska zainwestowanych pieniędzy. 

 

AM/PAP