Temat sprzedaży praw zwierząt i praw karpi jak bumerang wraca przed każdymy świętami. Te są szczególne. Dzięki działaniom obrońców praw zwierząt, ale też presji klientów większość dużych sieci handlowych wycofała się ze sprzedaży żywych karpii. Jedna z dwóch, które jednak żywe ryby sprzedają, zapewniła że za rok już będzie inaczej. Aktywiści liczą, że do tego czasu uda się wprowadzić zakaz - jak mówią to też jeden z priorytetów posłów należących do parlamentarnych zespołów zajmujących się prawami zwierząt. 

Patrycja Rojek-Socha: Kilka tygodni temu złożyła pani zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Głównego Lekarza Weterynarii. 

Katarzyna Topczewska:  Ściślej, złożyłam do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa urzędniczego przez dwóch kolejnych Głównych Lekarzy Weterynarii. Chodzi o art. 231 Kodeksu karnego w związku z art. 35 ust.1 a ustawy o ochronie zwierząt czyli przestępstwo urzędnicze, którego skutkiem jest znęcanie się nad zwierzętami. Wskazałam, że przynajmniej od listopada ubiegłego roku Główny Lekarz Weterynarii miał informacje, że takie traktowanie zwierząt jest łamaniem prawa. 

 

Dlaczego? 

Chodzi o wytyczne, które wydaje każdego roku, a które pozwalają na sprzedawanie żywych ryb w plastikowych torbach bez wody. I to jest właśnie gehenna tych ryb. Z procesem sprzedaży żywych ryb łączy się często ich trzymanie w zbiornikach, które nie są odpowiednio natlenione, a ryby są stłoczone tak, że ocierają się o siebie, ranią i nie mogą swobodnie pływać – dlatego uważam, że powinien zostać wprowadzony generalny zakaz sprzedaży żywych ryb, za wyjątkiem ryb ozdobnych. Najgorsze jest jednak wkładanie sprzedanych, żywych karpi do torebek foliowych. Mamy filmy pokazujące, że się duszą i nic nie możemy zrobić, bo sklepy powołują się na wytyczne. 

Czytaj: Zwierzęta odzyskują głos, gorzej z ochroną ich praw>>
 

Główny Lekarz Weterynarii, też nie dał się przekonać? 

Wraz z Fundacją Viva, jeszcze w ubiegłym roku przed świętami, wezwaliśmy ówczesnego Głównego Lekarza Weterynarii, do zmiany wytycznych. Dołączyliśmy opinie prawną mojego autorstwa, że takie traktowanie ryb jest przestępstwem, bo jest znęcanie się na nad zwierzętami i opinię potwierdzającą, że tak przenoszona ryba się dusi. Mimo to wytyczne nie zostały zmienione. 

Zakaz sprzedaży żywych ryb by pomógł? 

Musi być jak najszybciej wprowadzony i liczę na to, że tak będzie jeszcze przed kolejnymi świętami. Zresztą taki zakaz był już zawarty w projekcie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, który przeleżał w sejmowej szufladzie cztery lata i nie został rozpatrzony. To jest jedyny sposób, by tym rybom zapewnić jako taki dobrostan. Przecież nikt nie oczekuje, ze łososie będą pływać w basenach w hipermarkecie. Łososie kupuje się z lodu lub są hermetycznie próżniowo pakowane. Karp nadal poddawany jest barbarzyńskiemu rytuałowi rodem z PRL. Tradycji trzymania go w wannie i własnoręcznego zabijania. 

Czytaj: Kuszlewicz: Prawa zwierząt w Polsce wciąż lekceważone>>
 

Ta tradycja jest dla wielu osób ważna. 

Tylko, że w czasach komuny tak sprzedawano karpie, bo sklepy nie miały wielkich chłodni, a niektórzy ludzie lodówek. W dzisiejszych czasach nie ma już żadnego uzasadnienia, żeby karpia tak dręczyć przez kilka dni przed świętami. 

Dla sieci sklepów to nie problem? 

Nie, po prostu ustalają z dostawcami, producentami,  że muszą dostosować technologię produkcji pod ich oczekiwania, czyli że nie będzie żywego karpia w sklepach. Wtedy karpie są zabijane zaraz po złowieniu. 

Co powinno się jeszcze zmienić, w zakresie ochrony praw zwierząt? 

Wiele. Te podstawowe kwestie, poza zakazem sprzedaży żywych ryb, to także zakaz hodowli zwierząt na futra, wykorzystywania ich w cyrkach, zakaz trzymania psów na łańcuchach, utworzenie azylu dla zwierząt nieudomowionych. Jest szansa, bo w Sejmie powstały dwa zespoły - Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt i Parlamentarny Zespół do Spraw Ochrony Zwierząt Hodowlanych. Posłowie deklarują, że to jest liście ich priorytetów. 

 


Pseudohodowle? 

Również wymagają zmian, bo obecne przepisy pozwalają na obchodzenie zakazu sprzedaży zwierząt nierodowych. Kolejna kwestia to schroniska i uszczelnianie systemu ich finansowania przez gminy. Taka propozycja była, ograniczała podmioty, które mogą prowadzić schroniska – proponowano by nie robiły tego osoby prywatne i przedsiębiorcy. Proponowano też by jednostki gminy miałyby obowiązek kontrolowania co się ze zwierzętami dzieje - począwszy od momentu odłowienia do adopcji, czyli miały by prowadzić własną ewidencję zwierząt i sprawdzać, czy pieniądze są wykorzystywane zgodnie z celem.