Jak usprawnić zarządzanie kancelarią prawną w kilku krokach?
Zmień język strony
Prawo.pl

Ustawa frankowa już obowiązuje. Pozew bankowi doręczony, rat kredytu nie trzeba płacić

Pozew doręczony bankowi z automatu wstrzyma konieczność uiszczania przez frankowicza rat kredytu, a bank nie będzie mógł tego traktować jako niewykonywanie lub nienależyte wykonanie umowy kredytu - to jedna z głównych zmian wprowadzonych tzw. ustawą frankową, która od piątku obowiązuje. Co więcej, sądy będą miały większe możliwości w zakresie posiedzeń niejawnych, a zdalne przesłuchanie świadka będzie możliwe nawet wtedy, gdy strona zgłosi sprzeciw. Prawnicy nowe rozwiązania co do zasady chwalą, choć podkreślają, że są spóźnione.

franki banknoty
Źródło: iStock

Można powiedzieć, że to jedna z najbardziej wyczekiwanych regulacji, nie tylko z punktu widzenia frankowiczów, ale też samych sądów. Sprawy frankowe w ostatnich latach stały się bowiem swoistym liderem wśród tych najbardziej obciążających zarówno I, jak i II instancję. Z niedawno upublicznionych danych MS wynika, że w sądach okręgowych sprawy frankowe to wciąż 25 proc. całej kolejki spraw cywilnych procesowych, w sądach apelacyjnych aż 70 proc. wszystkich oczekujących spraw, a 76 proc. „załatwień” dotyczy właśnie tego typu spraw. Nadal też, mimo mniejszego wpływu spraw, ujednoliconego orzecznictwa i większej liczby ugód, sprawy w pierwszej instancji trwają średnio dwa lata, a w apelacji mogą trwać trzy lata lub nawet dłużej.

Czytaj: Ustawa frankowa zacznie obowiązywać 7 sierpnia>>

Bank dostał pozew? Od 7 sierpnia br. frankowicz nie musi płacić kolejnych rat

Jedną z głównych zmian jest to, że pozew frankowicza z chwilą doręczenia bankowi, z mocy prawa, wstrzyma spłatę kredytu do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia. Co więcej, bank nie będzie mógł uznać tego za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy kredytu. Nie będzie też mógł podejmować czynności związanych z niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem umowy kredytu, w szczególności rozwiązać umowy kredytu ani zgłosić lub udostępnić informacji o niespełnieniu tych świadczeń, np. do baz dłużników.

Są też przepisy przejściowe. Zgodnie z nimi frankowicz, którego pozew dotarł już do banku, ale sąd nie zdążył rozpatrzyć wniosku o zabezpieczenie lub wstrzymanie spłaty rat kredytu, nie będzie już musiał ich uiszczać. Przy czym bank nie będzie mógł odmówić przyjęcia takiego świadczenia, jeżeli łączna wysokość dotychczasowych wpłat wynikających z rat będzie niższa od kwoty kredytu udzielonego kredytobiorcy.

Czytaj: Pozew frankowy doręczony bankowi wstrzyma spłatę kredytu>>

Częściej posiedzenia niejawne, zmiany w uzasadnieniach

Co więcej, zgodnie z obowiązującymi już zmianami, sąd pierwszej instancji będzie mógł rozpoznać sprawę na posiedzeniu niejawnym również w przypadku, gdy strona złożyła wniosek o wysłuchanie jej na rozprawie. Przy czym w takiej sytuacji przewodniczący będzie wskazywał „zasadnicze powody uzasadniające rozpoznanie sprawy na posiedzeniu niejawnym”. Ma też wyznaczać co najmniej dwutygodniowy termin do złożenia pism procesowych.

Czytaj też w LEX: Czy każdy kredyt walutowy ocenia się tak samo? O granicach stosowania orzecznictwa frankowego >

Również w apelacji sprawy frankowe będą mogły być rozpatrywane na posiedzeniu niejawnym, i to mimo złożenia przez stronę wniosku o przeprowadzenie rozprawy. To nie wszystko, bo sąd drugiej instancji ma rozpoznawać takie sprawy w składzie jednego sędziego, z uwzględnieniem art. 367(1) par. 3 Kodeksu postępowania cywilnego (sprawy rozpoznawane w pierwszej instancji w składzie trzech sędziów na podstawie art. 47 par. 4, które podlegają rozpoznaniu w składzie trzech sędziów).

I w tym zakresie przewidziano też, że jeśli przed wejściem w życie ustawy do sprawy wyznaczono skład trzech sędziów, to w takim składzie ma być ona rozpoznawana.

Zmiany obejmują też uzasadnienia. Jeżeli okoliczności sprawy nie stoją temu na przeszkodzie, uzasadnienie wyroku sądu pierwszej instancji będzie mogło się ograniczyć do: powołania się na pozew, odpowiedź na pozew lub dalsze pisma przygotowawcze doręczone stronie przeciwnej przed zamknięciem rozprawy oraz powołania przepisów prawa, na których sąd się oparł.

Ustawa zakłada również, że sąd będzie mógł przesłuchać świadka poza salą sądową w ramach posiedzenia zdalnego mimo złożenia sprzeciwu przez jedną ze stron. Z kolei strona będzie mogła zostać przesłuchana przez złożenie zeznań na piśmie, jeżeli nie zachodzi potrzeba odebrania przyrzeczenia i sąd tak postanowi. W takim przypadku sąd będzie doręczał jej listę pytań wraz z pouczeniem, że może zostać wezwana na rozprawę.

Czytaj też w LEX: Przedawnienie roszczeń kredytodawcy z nieważnej umowy kredytu frankowego. Omówienie wyroków TS z dnia 16 kwietnia 2026 r., C‑752/24 (Jangielak), C-753/24 (Rzepacz) i C-901/24 (Falucka) >

Zmiany ważne, byleby sędziowie chcieli korzystać

Damian Nartowski, radca prawny, partner w kancelarii WN Legal Wątrobiński Nartowski, zaznacza, że jest „gorącym zwolennikiem wprowadzanych zmian”.

 Uważam, że wiele z nich usprawni postępowania i może być punktem wyjścia do wprowadzenia takich rozwiązań w innych sprawach. Oczywiście można krytykować, że ta ustawa nie pojawiła się wcześniej, że nie przyjęto takich rozwiązań kilka lat temu, że dotyczy ona tylko spraw powiązanych z CHF, ale pomija sprawy dotyczące indeksacji czy denominacji w innych walutach, rozróżnienia na kredyt i pożyczkę hipoteczną (sam taką krytykę uprawiam). Moim zdaniem bardzo ważne jest jednak to, że sądy będą mieć już od dziś narzędzia wskazane w specustawie. Jej rozwiązania dotyczące rozszerzenia możliwości orzekania na posiedzeniu niejawnym w pierwszej, a zwłaszcza w drugiej instancji, oraz odformalizowanie uzasadnień to nowa jakość dostępna dla orzekających. Oby sędziowie chcieli z nich skorzystać i tak organizować pracę oraz własne referaty, by rzeczywiście upłynnić orzekanie nie tylko w sprawach powiązanych z CHF, ale też w innych – mówi.

Czytaj też w LEX: Koszty procesu w sprawie przeciwko frankowiczowi. Omówienie wyroku TS z dnia 27 listopada 2025 r., C‑746/24 (Gryczara) >

Ustawa goni odjeżdżający pociąg?

Daniel Ostaszewski, radca prawny, mediator, syndyk FIROST Firlej & Ostaszewski Kancelaria Radców Prawnych sp. j., zwraca uwagę, że Ministerstwo Sprawiedliwości z dumą ogłasza wejście w życie nowej ustawy frankowej i chwali się rozwiązaniem, które ma rzekomo diametralnie odciążyć sądy i skutecznie chronić obywateli, ale ustawa tak naprawdę spóźniona jest o co najmniej cztery lata.

 Nie spodziewam się żadnej rewolucji, ponieważ kluczowe problemy sądów pozostają nierozwiązane, a rynek poszedł już dawno do przodu. Z oficjalnych komunikatów płynie przekaz o wielkim sukcesie i rosnących statystykach zakończonych spraw frankowych. Prawda jest jednak zgoła inna. Ten „sukces” to w dużej mierze efekt masowo zawieranych ugód. Większość spraw z takimi podmiotami jak PKO BP, Bank Millennium czy mBank kończy się obecnie właśnie przy stole negocjacyjnym. Praktycznie nie ma już nowych pozwów o kredyty we frankach, większość osób, które miały pozwać bank, już to dawno zrobiła – podsumowuje.

I dodaje, że można śmiało powiedzieć, iż banki oraz pełnomocnicy kredytobiorców sami, w ramach wypracowanej praktyki rynkowej, rozwiązali już problem frankowy.

Czytaj też w LEX: Sądowy podział majątku wspólnego a roszczenia małżonków wynikające z potencjalnej nieważności umowy kredytu frankowego >

Wstrzymanie spłaty rat może nie zadziałać szybko?

W ocenie Nartowskiego problematyczne w przypadku wstrzymania spłat rat kredytu jest natomiast to, że ma ono obowiązywać od momentu doręczenia pozwu bankowi.

Niestety nadal dochodzi do takich sytuacji, że takie doręczenie trwa bardzo długo, nawet kilka miesięcy, zwłaszcza w większych ośrodkach najbardziej obciążonych tymi sprawami. Tymczasem obecnie sądy stosują takie zabezpieczenia stosunkowo sprawnie, nie można więc wykluczyć, że na podstawie zmienionych przepisów wcale nie będzie szybciej i lepiej. Moim zdaniem, co wymaga krytyki, ogranicza to dotychczasowe uprawnienia konsumenta, który mógł żądać zabezpieczenia już od chwili wniesienia pozwu. Odsuwa zatem w czasie moment wstrzymania obowiązku dokonywania spłat – mówi.

Mecenas dodaje, że w tym przypadku duże znaczenie będzie miało to, jak długo sąd będzie doręczał pozew, czyli ile czasu sekretariat będzie wykonywał zarządzenie o doręczeniu pozwu.

– Niestety, w jednym z najbardziej kuriozalnych przypadków z mojej praktyki pozew był wysyłany do banku przez siedem miesięcy. Znam od koleżanek i kolegów przypadki jeszcze dłuższego oczekiwania. Dopiero moja skarga na przewlekłość doprowadziła do tego, że ktoś wziął te akta i wykonał zarządzenie – mówi.

Zobacz w LEX: Aktualne problemy spraw frankowych związane z najnowszym orzecznictwem TSUE i SN >

Michał Kaczmarski, adwokat z kancelarii Kaczmarski Żurowski Adwokaci, zaznacza, że mechanizm automatycznego wstrzymania obowiązku spłaty rat kredytu po doręczeniu bankowi odpisu pozwu jest najważniejszą zmianą.

 Rozwiązanie to wyeliminuje konieczność rozpoznawania przez sądy tysięcy indywidualnych wniosków o zabezpieczenie, a następnie zażaleń na wydane w tym przedmiocie postanowienia. Ta zmiana z całą pewnością odciąży sądy, w szczególności sądy drugiej instancji, które dotychczas musiały rozpoznawać liczne zażalenia dotyczące zabezpieczeń – mówi.

I dodaje, że jeśli chodzi o dotychczasową praktykę, to w większości spraw na rozpoznanie wniosku o zabezpieczenie czekało się około 1-2 miesięcy.

 Zdarzały się jednak przypadki, w których na decyzję w przedmiocie zabezpieczenia kredytobiorcy musieli czekać nawet półtora roku. Z kolei rozpoznanie zażalenia zajmowało najczęściej od około 6 do 12 miesięcy. Pozostałe rozwiązania przewidziane w ustawie, choć mogą usprawnić prowadzenie poszczególnych postępowań, w mojej ocenie nie wpłyną w sposób istotny na ogólne tempo rozpoznawania spraw frankowych – podsumowuje Kaczmarski.

 

Posiedzenia niejawne sprawdzą się nie tylko we frankach

Mecenas Nartowski wśród rozwiązań, które przyspieszą sprawy frankowe, wymienia możliwość orzekania na posiedzeniach niejawnych.

 To rozwiązanie, które moim zdaniem jest bardzo ważne i powinno być rozważone do wdrożenia w innych obszarach postępowania sądowego. Dziś jest trochę tak, że rozprawa, zwłaszcza jeżeli nie dzieje się na niej nic takiego jak zeznania świadków, ustna opinia biegłego czy przesłuchanie stron, staje się niepotrzebna, a wymóg jej przeprowadzenia wydłuża postępowanie. Trzeba ją wyznaczyć i czekać na określony, często odległy termin. Na przykład w Gdańsku mamy terminy na 2028 r. i później, w Krakowie w 2025 r. miałem wyznaczony termin już na 2027 r., a raz w Sądzie Okręgowym w Warszawie nie dosłyszałem roku i dziękowałem sądowi za szybki termin, na co sąd zwrócił uwagę, że chodzi o styczeń, ale 2027 r., a nie 2026 r. Rozszerzenie możliwości orzekania na posiedzeniach niejawnych jest po prostu dostosowaniem przepisów do współczesnych czasów – mówi.

– Mamy oczywiście zasadę jawności postępowania i rozpoznawania spraw na rozprawach, ale są to trochę relikty przeszłości, tworzone w innych realiach. Współcześnie mocno przeszliśmy na formę pisemną, co jedynie ulegnie wzmocnieniu przy elektronizacji sądownictwa. Nie narzucajmy więc sądowi konieczności wyznaczania rozprawy, jeśli nie jest to uzasadnione interesem stron czy postępowania – podsumowuje.

Tomasz Konieczny, radca prawny i partner w Konieczny, Polak Partnerzy, dorzuca do zalet ustawy uproszczenia w zakresie uzasadnień wyroków.

 Zamiast wielostronicowych dokumentów zajmujących sędziemu lub jego asystentowi cały dzień pracy (lub więcej), sędziowie będą mogli odetchnąć i w zasadzie jednego dnia napisać po kilka lub więcej krótkich uzasadnień. Wystarczy, że powołają się w nich na stanowiska stron zawarte w pismach procesowych oraz przytoczą przepisy prawa będące podstawą orzeczenia. Efekt może być taki, że zamiast oczekiwania nierzadko od 3 do 12 miesięcy na uzasadnienie wyroku pojawi się szansa, że zostanie ono przygotowane w ustawowym terminie 14 dni. O takich ułatwieniach zapewne marzą sędziowie rozpatrujący inne sprawy cywilne. Choć jeśli ten eksperyment się sprawdzi, to może środowisko sędziowskie będzie mogło liczyć na pewne uproszczenia w tym zakresie (w materii uzasadnień wyroków) także w innych kategoriach spraw – podsumowuje.

Czytaj też w LEX: Potrącenie (ewentualne) a prawo do odsetek i rozkład kosztów procesu w sprawach kredytów waloryzowanych w świetle orzecznictwa TSUE (Herchoski, Lubrecznik i Jangielak) >

Wąskie gardło w apelacji, a nie w sądach I instancji

Mikołaj Baczyński, radca prawny prowadzący własną kancelarię, ocenia, że nowa ustawa dotycząca postępowań frankowych niewątpliwie zawiera rozwiązania korzystne dla konsumentów.

 Ostatecznie zrezygnowano z najbardziej kontrowersyjnych propozycji, takich jak szczególny mechanizm potrącenia, który mógłby pozbawić kredytobiorców należnych odsetek. Wprowadzono również automatyczne zawieszenie obowiązku spłaty rat od chwili doręczenia bankowi pozwu, eliminując konieczność prowadzenia odrębnego postępowania zabezpieczającego. Trudno jednak uznać tę ustawę za przełom. Ustawodawca skupił się na rozwiązaniu części problemów proceduralnych, pozostawiając bez odpowiedzi kwestie, które dziś w największym stopniu odpowiadają za przewlekłość postępowań – mówi.

I dodaje, że największym problemem nie są już sądy pierwszej instancji.

 Coraz częściej prawdziwym „wąskim gardłem” stają się postępowania apelacyjne. Banki nadal zaskarżają znaczną część niekorzystnych dla siebie wyroków, mimo że orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Sądu Najwyższego oraz sądów powszechnych jest od kilku lat jednolite i nie pozostawia większych wątpliwości co do sposobu rozstrzygania zdecydowanej większości spraw frankowych. Statystycznie zdecydowana większość apelacji składanych przez banki kończy się ich oddaleniem. Dla konsumenta oznacza to jednak kolejne miesiące, a często nawet lata oczekiwania na prawomocny wyrok – mówi.

Podkreśla również, że nie można przy tym mówić o działaniu podejmowanym w warunkach niepewności prawnej. Dodaje, że banki doskonale znają aktualną linię orzeczniczą i mają pełną świadomość niewielkich szans powodzenia większości wnoszonych środków odwoławczych.

Czytaj też w LEX: Restrukturyzacja banku a zabezpieczenie powództw frankowiczów. Omówienie wyroku TS z dnia 8 maja 2025 r., C-324/23 (Myszak) >

 Decyzja o składaniu apelacji jest więc najczęściej świadomym elementem strategii procesowej, której celem nie jest zmiana rozstrzygnięcia, lecz odsunięcie w czasie chwili ostatecznego rozliczenia z konsumentem. Z perspektywy ekonomicznej każdy dodatkowy miesiąc trwania procesu oznacza dla banku możliwość dalszego dysponowania środkami finansowymi oraz opóźnienie wykonania obowiązków wynikających z niekorzystnego wyroku. Właśnie dlatego nowa ustawa powinna przewidywać rozwiązania zdecydowanie piętnujące nadużywanie prawa do wniesienia apelacji – podsumowuje.

I dodaje, że prawo do kontroli instancyjnej jest jednym z podstawowych elementów rzetelnego procesu i nie może zostać ograniczone. - Nie oznacza to jednak, że ustawodawca, powinien pozostawać bierny wobec sytuacji, w której środek odwoławczy jest wykorzystywany wyłącznie jako instrument przewlekania postępowania – mówi Baczyński.

 

Polecamy książki prawnicze