Lex ODO Oferta specjalna
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

„Nowi” sędziowie w TK będą mieli większość, ale mogą być kwestionowani jak dublerzy

Mimo wątpliwości środowiska prawniczego dotyczących kandydatury Macieja Berka na ósmego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, jego wybór daje „nowym” teoretyczną przewagę. W praktyce bowiem czworo z nich, a z Berkiem - pięcioro, musiałoby zostać dopuszczonych do orzekania i do udziału w Zgromadzeniu Ogólnym. Powstaje pytanie czy cel osiągnięty zostanie siłowo, czy może działać będą dwa Trybunały? Konstytucjonaliści widzą szansę w "resecie" i przypominają, że spór wokół TK może skończyć się kwestionowaniem także nowych składów i ich orzeczeń.

trybunal konstytucyjny
Autor: Adrian Grycuk | Prawa autorskie: CC BY-SA 3.0 pl

Trybunał Konstytucyjny obchodzi właśnie swoje 40-lecie, a w tle są ogromne podziały. Wyroki obecnego TK nie są formalnie publikowane od grudnia 2024 r., kiedy obecny rząd wydał w tej sprawie uchwałę, uzasadniając ją m.in. składami z udziałem tzw. sędziów dublerów. Rocznicowe uroczystości i konferencje odbywać się więc będą w dwóch różnych miejscach: w siedzibie TK i w Krajowej Radzie Sądownictwa, która od 15 maja 2025 r. ma „nowy”, sędziowski skład. W pierwszej z nich uczestniczyć będą przedstawiciele Kancelarii Prezydenta, w drugiej m.in. byli prezesi TK. Tymczasem na swoje ślubowanie czeka ósmy sędzia TK, Maciej Berek, wybrany przez Sejm 4 września br. Duże nadzieje pokłada w nim m.in. premier Donald Tusk. Prezydent Karol Nawrocki nie ukrywa jednak swego sceptycyzmu względem tego wyboru. Nawiązując do Berka, mówił, że polityk w TK to ostatnie, czego potrzebują obywatele. Nieoficjalnie mówi się, że jest już gotowy plan B. Może on zakładać ślubowanie w Sejmie kolejnego już z „nowych” sędziów, w obecności notariusza i „wobec” nieobecnego prezydenta. Tyle że do orzekania nadal niedopuszczana jest czwórka sędziów: Krystian Markiewicz, Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska i Maciej Taborowski, która w tym zakresie przecierała szlaki. Co nas czeka dalej?

Czytaj: Rząd może próbować, ale posłowie raczej nie mogą "zagłodzić" Trybunału>>

Maciej Berek wybrany przez Sejm na nowego sędziego TK>>

Prof. Haczkowska: Nowy sędzia TK powołany w miejsce dublera? Mogą być wątpliwości dot. statusu>>

Sędzia TK, wybrany we wrześniu przez Sejm, może być kolejnym dublerem?>>

Nowi sędziowie TK chcą pilnego zwołania Zgromadzenia Ogólnego – dla dobra TK>>

Nowi sędziowie mają większość, a prezydent związany jest Konstytucją

Jerzy Stępień, prezes Trybunału Konstytucyjnego w latach 2006–2008, podkreśla, że wybór ósmego sędziego do TK stwarza nową jakość w postaci uzyskania przez nowych sędziów większości.

– Do tego momentu ci sędziowie, którzy zostali w ostatnich miesiącach prawidłowo wybrani przez Sejm i złożyli ślubowanie wobec prezydenta, stanowili mniejszość. Teraz, po wyborze ósmego sędziego, pojawią się nowe możliwości, bo pewne działania mogą być podejmowane wprost w oparciu o art. 195 Konstytucji, zgodnie z którym, sędziowie Trybunału w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji – mówi prezes Stępień.

Nie ma wątpliwości, że wszyscy nowi sędziowie powinni zostać dopuszczeni do orzekania i do udziału w Zgromadzeniu Ogólnym Trybunału Konstytucyjnego.

Prezydent, nie zapraszając czwórki z nich na ślubowanie do Pałacu Prezydenckiego, próbował zawłaszczać kompetencje Sejmu w odniesieniu do składu TK, bo to Sejm wybiera sędziów TK. Udział prezydenta w tej procedurze jest zerowy. Prezydent nie może kontrolować tej decyzji Sejmu. Jest władzą wykonawczą, a nie „nadustawodawczą” i kontrolną w odniesieniu do Sejmu. Uważam, że jeżeli przepisy o statusie sędziów TK są wykorzystywane ze złą intencją i w celu ograniczenia roli właśnie Sejmu, czyli innego konstytucyjnego organu, to nie obowiązują sędziów TK. Obowiązuje ich Konstytucja, a nie ustawa zwykła uchwalona w złej intencji – przekonuje prezes Stępień.

Czytaj też w LEX: Co wymaga zmiany w procedurze wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego w Polsce? >

Mowa oczywiście o słynnym art. 4 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego (ustawa z 30 listopada 2016 r.). Zgodnie z nim osoba wybrana na stanowisko sędziego TK składa wobec prezydenta ślubowanie. Odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału. Z kolei, w myśl art. 5, stosunek służbowy sędziego Trybunału nawiązuje się po złożeniu ślubowania.

 Ślubowanie wynika z ustawy, a nie z Konstytucji. Obowiązkiem prezydenta nie jest ocenianie sędziów wybranych do TK przez Sejm, ale odebranie od nich ślubowania, oczywiście jeśli Sejm przy wyborze dokonał wszystkich przewidzianych prawem formalności – wskazuje prezes Stępień.

Dr hab. Joanna Juchniewicz, konstytucjonalistka, profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, dodaje, że „teoretycznie, w normalnie funkcjonującym państwie wybrani sędziowie do Trybunału Konstytucyjnego przychodzą do prezydenta i składają wobec niego ślubowanie”.

– Tak to powinno wyglądać, bo tak procedurę wyboru sędziów do Trybunału Konstytucyjnego kształtuje sama Konstytucja. Następnie powinni przystąpić do orzekania. Tyle że, powtórzę, mówimy o sytuacji idealnej, wynikającej z przepisów prawa. Jeśli do tego dołożymy politykę, a z tym mamy obecnie do czynienia, to ja dużych szans na wyjście z tego pata wokół TK nie widzę. Wybór ósmego sędziego do Trybunału Konstytucyjnego w momencie, w którym status czwórki jest cały czas kwestionowany, nic tak naprawdę nie zmienia, bo nie mamy pewności, co zrobi prezydent Karol Nawrocki z nowo wybranym sędzią – podsumowuje profesor.

Czytaj: Kancelaria Prezydenta pyta Sejm o wybór dra Macieja Berka na sędziego TK>>

Dwa Trybunały? Mało prawdopodobne

Konstytucjonalistka dodaje, że jeśli prezydent nie zaprosi Macieja Berka na ślubowanie do Pałacu Prezydenckiego, to będzie pięciu sędziów niedopuszczanych do orzekania.

 A w praktyce będzie to sytuacja, w której tak naprawdę, w zależności od poglądów i punktu widzenia, każda strona będzie mogła kwestionować np. składy sędziów TK, orzeczenia Trybunału itd. – mówi Juchniewicz.

Pytana, czy wyobraża sobie sytuację, że będą działać, przynajmniej okresowo, dwa TK, mówi, że nie wydaje jej się to prawdopodobne.

 No cóż, być może na poziomie słownym jakoś to brzmi. Sposób na wyjście z kryzysu poprzez uruchomienie drugiego Trybunału, z nowymi sędziami, któremu gdzieś tam znajdziemy miejsce. Tyle że to teoria, bo w praktyce, żeby Trybunał mógł działać, muszą do niego wpływać sprawy. Czysto hipotetycznie - gdzie one będą wpływać? Do jednego czy do drugiego? Kto się na taką skargę zdecyduje? Co z pełnym składem? – zastanawia się.

Czytaj też w LEX: Znaczenie trójpodziału władzy dla wymiaru sprawiedliwości > 

Dr hab. Andrzej Olaś, prof. UJ w Zakładzie Postępowania Cywilnego na Wydziale Prawa i Administracji, adwokat i niezależny arbiter, uważa, że alternatywny Trybunał czy siłowe przejęcie budynku Trybunału byłyby „jedynie atrapą rozwiązania problemu”.

 Być może takie działania zadowoliłyby część wyborców koalicji rządowej, trudno jednak uznać je za rzeczywiste rozwiązanie kryzysu konstytucyjnego, przywrócenie ładu konstytucyjnego czy zapewnienie prawidłowego funkcjonowania sądu konstytucyjnego. Trzeba pamiętać, że pozycja sądu konstytucyjnego z natury rzeczy opiera się nie tylko na formalnie przyznanych mu kompetencjach, lecz również na zaufaniu społecznym oraz autorytecie samej instytucji i zasiadających w niej sędziów. Siłowe rozstrzygnięcie obecnego konfliktu oznaczałoby w istocie dalszą erozję tego autorytetu i zaufania, jeszcze głębszą polaryzację społeczną oraz dalsze upartyjnienie sporu wokół Trybunału – podkreśla.

 

Z ósmym sędzią będzie problem?

Kandydatura dra Macieja Berka od samego początku budziła wątpliwości i to, co znamienne, po jednej i po drugiej stronie trybunalskiego sporu. Chodziło m.in. o fakt, że do niedawna był ministrem, szefem Stałego Komitetu Rady Ministrów, odpowiedzialnym za wdrażanie polityki rządu. Druga kwestia to wymogi formalne, które według części prawników nie zostały spełnione, a według innych, których spełnienie nie zostało przez Sejm zweryfikowane.

Były prezes Stępień przyznaje, że z punktu widzenia praktycznego sytuacja nowego sędziego może być kłopotliwa.

 Ze względu na udział w pracach nad projektami ustaw, których mogą dotyczyć skargi, będzie musiał się z wielu spraw wyłączać. Będzie natomiast mógł uczestniczyć skutecznie w Zgromadzeniu Ogólnym. Jako byli prezesi TK zwracaliśmy uwagę, że ta kandydatura powoduje różnego rodzaju komplikacje i niestety idzie w stronę przeciwną niż deklarowane wcześniej, w czasie prac nad ustawą o TK, rozwiązania wprowadzające m.in. czteroletnią karencję dla polityków. Ale rzeczą większości parlamentarnej jest dokonanie własnej oceny, a obowiązkiem byłych prezesów zwrócenie uwagi na ryzyko naruszania pewnych podstawowych zasad, bo przecież sędzia nie może biernie przypatrywać się naruszeniom. Przy czym, powtórzę, decyzja o tym, kto ma być sędzią Trybunału, należy, zgodnie z naszym porządkiem konstytucyjnym, wyłącznie do Sejmu i Sejm bierze za dokonany wybór pełną, niedzieloną z innymi organami odpowiedzialność – wskazuje.

Czytaj też w LEX: Przyszłość sądownictwa konstytucyjnego w Polsce >

Prof. Olaś zaznacza, że ten wybór trudno pogodzić z wysokimi standardami oraz oczekiwaniami, jakie, z punktu widzenia gwarancji niezależności i bezstronności, należy stawiać osobom powoływanym na urząd sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

– Co najmniej równie niepokojąco przedstawia się jednak sprawa od strony czysto formalnoprawnej. Przypomnę, że w przypadku tej kandydatury pojawiły się zasadnicze wątpliwości co do spełnienia ustawowych wymogów objęcia urzędu sędziego TK. Ustawa o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego odsyła w tym zakresie do wymagań niezbędnych do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego. W świetle tych regulacji kandydat powinien legitymować się stopniem doktora habilitowanego nauk prawnych albo odpowiednim, co najmniej dziesięcioletnim stażem w jednym z zawodów lub na jednym ze stanowisk prawniczych wskazanych w ustawie, w szczególności sędziego, prokuratora, adwokata, radcy prawnego czy notariusza. Informacje przedstawione publicznie w toku procedury wyboru dra Berka pozostawiają poważne wątpliwości co do tego, czy wymóg ten został w jego przypadku spełniony – mówi. W jego ocenie jeszcze bardziej niepokojący jest jednak sam przebieg procedury.

 Wskazujący na to, że Sejm w istocie zaniechał pełnej weryfikacji spełnienia rzeczonej przesłanki formalnej, mimo podnoszonych w tym zakresie przez posłów opozycji konkretnych i rzeczowych zarzutów. Nie chodzi przy tym o wymóg czysto techniczny. Stanowi on ustawową konkretyzację konstytucyjnego wymagania, aby sędziowie Trybunału wyróżniali się wiedzą prawniczą. W tych okolicznościach pojawienie się wątpliwości dotyczących prawidłowości, a w konsekwencji także skuteczności dokonanego wyboru, nie może zaskakiwać – podsumowuje.

Czytaj też w LEX: Konstytucyjne standardy procedury wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego >

Czas na publikowanie wyroków TK?

To problem, który bezpośrednio uderza w interes obywateli. Od blisko dwóch lat wyroki Trybunału Konstytucyjnego, na podstawie uchwały rządu, nie są publikowane. I nawet konstytucjonaliści mają problem ze wskazaniem najlepszego w tym przypadku rozwiązania. Oliwy do ognia dolało zresztą zawiadomienie prokuratora generalnego przez Helsińską Fundację Praw Człowieka o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłą prezes Trybunału Konstytucyjnego Julię Przyłębską. Chodzi o podejrzenia bezprawnego, zdaniem Fundacji, kształtowania i zmieniania składów orzekających Trybunału Konstytucyjnego w latach 2015–2020. Fundacja uważa, że mogło dochodzić do takiego dobierania składów, aby sprawy o istotnym znaczeniu ustrojowym i politycznym rozstrzygały osoby dające gwarancję wydania orzeczenia o oczekiwanej treści.

Dr Marcin Szwed, koordynator Programu Spraw Precedensowych HFPCz, przyznaje, że w obecnej sytuacji, przy ostrym sporze wokół Trybunału, może dojść do sytuacji, w której kwestionowane będą zarówno składy z „nowymi”, jak i starymi sędziami.

 Szczególnie jeśli zostanie wybrany jakiś radykalny scenariusz, który miałby skutkować istnieniem jakichś dwóch odrębnych trybunałów – jednego uznawanego przez parlament i rząd, a drugiego – przez prezydenta i opozycję. Natomiast jeśli chodzi o niepublikowanie wyroków Trybunału, to ja oczywiście dostrzegam, że były one obarczone poważnymi wadami, takimi jak udział sędziów dublerów w składach czy, jak wynika z naszych analiz, arbitralne kształtowanie składów, ale moim zdaniem te orzeczenia powinny zostać opublikowane. Warto jednak rozważyć wprowadzenie jakichś możliwości wznowienia postępowań – podsumowuje dr Szwed.

– W moim przekonaniu już sama teza, że rząd kiedykolwiek dysponował podstawą prawną do odmowy publikacji orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, jest co najmniej wątpliwa – mówi z kolei prof. Olaś. I dodaje, że z całą pewnością podstawy takiej nie mogła stanowić uchwała Sejmu, na którą powoływała się Rada Ministrów.

 Uchwała Sejmu nie jest bowiem źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Pomijając jej znaczenie polityczne, może ona wywoływać skutki wiążące zasadniczo w sferze wewnętrznej, wobec samego Sejmu oraz podległych mu organów i instytucji. Rada Ministrów takim organem nie jest. W konstytucyjnym systemie podziału i równowagi władz nie istnieje stosunek podległości Rady Ministrów wobec Sejmu, który pozwalałby temu ostatniemu, w drodze uchwały, wiążąco nakazywać rządowi określony sposób wykonywania jego prawnych obowiązków. Mamy przecież do czynienia z odrębnymi konstytucyjnymi organami należącymi do dwóch różnych władz: ustawodawczej i wykonawczej. (…) Jeżeli zatem pytamy, czy rząd może obecnie powrócić do ich publikowania, powiedziałbym raczej, że zasadnicze pytanie brzmi odwrotnie: na jakiej podstawie prawnej miałby nadal odmawiać wykonania obowiązku ich publikacji? – podsumowuje.

Co dalej? Albo reset, albo uderzenie w obywateli

Prof. Juchniewicz podkreśla, że biorąc pod uwagę, jak daleko zaszedł spór dotyczący Trybunału Konstytucyjnego, potrzebny byłby reset.

Tylko że znowu powstaje pytanie, co przez ten reset rozumiemy. Po pierwsze, potrzebny jest do tego prezydent, który będzie realizował normy Konstytucji i normy ustawowe i nie będzie sobie dokładał czy też wyinterpretowywał nowych kompetencji, których, powiedzmy wprost, nie ma. I mówię tutaj o decydowaniu o tym, kto jego zdaniem może, a kto nie powinien trafiać do Trybunału Konstytucyjnego. Oczywiście mam świadomość wszelkich wątpliwości dotyczących kształtowania składu TK. Zmiany miała wprowadzić przecież ustawa o Trybunale Konstytucyjnym. Można też analizować, czy organ, który obecnie funkcjonuje w składzie, w którym, przypominam, nadal jest np. sędzia dubler, jest Trybunałem, który może skutecznie działać. Ale pierwszym krokiem powinno być dopuszczenie do orzekania sędziów wybranych przez Sejm – podsumowuje.

Prof. Olaś podkreśla, że nie można też tracić z pola widzenia obywateli, którzy są, jak zaznacza, „de facto ofiarami tego konfliktu”.

 Potrzebują oni sądu konstytucyjnego, którego orzeczenia będą respektowane niezależnie od tego, kto sprawuje władzę, i którego status nie będzie każdorazowo kwestionowany w zależności od politycznej perspektywy oceniającego. Samo przejęcie kontroli nad budynkiem czy stworzenie konkurencyjnego ośrodka orzekania tego problemu nie rozwiąże, przeciwnie, grozi jego utrwaleniem na kolejne lata – podsumowuje.

 

Polecamy książki prawnicze