Większość zmian w procedurze cywilnej weszła w życie siódmego listopada. Jak przyznają prawnicy, to jedna z najobszerniejszych reform od lat. Wprowadza też rozwiązania, których dotąd nie było, jak np. możliwość poinformowania przez sędziego stron o kierunku rozstrzygnięcia. Kolejnym nowum - jest obligatoryjne posiedzenie przygotowawcze, które ma być wyznaczane przez sędziów i ma służyć zachęcaniu do ugody. Przewodniczący będzie mógł jednak z niego zrezygnować, jeżeli okoliczności sprawy wskazują, że przeprowadzenie posiedzenia nie przyczyni się do sprawniejszego rozpoznania sprawy. 

 


Patrycja Rojek-Socha: Reforma jest duża, Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratura widzi potrzebę szkolenia sędziów? 

Adam Czerwiński: Nie tylko widzi, ale przygotowywała się do organizacji całego cyklu szkoleń niezwłocznie po tym jak parlament zakończył pracę nad nowelą. Prowadzone są one już od października i w tym roku są organizowane we wszystkich siedzibach sądów apelacyjnych, na obszarze wszystkich apelacji. Adresatami są oczywiście sędziowie, referendarze i asystenci. A zaletą jest to, że szkolenia są na miejscu. Prowadzą je doświadczeni wykładowcy KSSiP, z którymi współpracujemy od wielu lat, autorzy komentarzy, artykułów. 

Czytaj: Zażalenia poziome zablokują sądy rejonowe>>
 

Ministerstwo Sprawiedliwości uczestniczy w szkoleniach?

Tak. Ich uzupełnieniem jest to, że jedne z zajęć prowadzą przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości, którzy uczestniczyli w konstruowaniu przepisów. Przedstawiają uczestnikom pewne podstawowe, generalne założenia, które leżały u podstaw tej nowelizacji. Natomiast wykładowcy KSSiP koncentrują się już na praktycznych zagadnieniach i tematach. Zajęcia mają formę przede wszystkim dyskusji, seminariów.

Zainteresowanie jest duże?  

Bardzo duże. Z części apelacji przyszły prośby o to, żeby zorganizować kolejne edycje tych szkoleń, na co się zgodziliśmy. Ma to swoje uzasadnienie, to jedna z tzw. dużych nowelizacji. Jej obszerność jest duża, dotyczy bardzo różnych materii - zarówno postępowania przed sądem pierwszej instancji, jak i odwoławczego. Są pewne instytucje całkowicie nowe, w tym nowe formuły postępowania dowodowego, dowód pisemny z zeznań świadka dla przykładu, kwestie związane z całkiem innym rozumieniem i prowadzeniem obowiązku przygotowania rozprawy. 

Analizowali państwo, co budzi największe wątpliwości sędziów? 

Zrobiliśmy pewnego rodzaju rozeznanie, pomogli nam w tym nasi wykładowcy, którzy są praktykami - sędziowie przede wszystkim sądów odwoławczych, pełniący funkcję wizytatorów. To co budzi najwięcej wątpliwości, to jest kwestia postępowania dowodowego. I przede wszystkim - czy wprowadzamy twarde zasady prekluzji dowodowej, czy dalej mamy do czynienia z zasadą kierownictwa sędziego i decydowania przez niego, w jakim terminie i jakie środki dowodowe dopuszcza. Kolejny problem, to postępowanie odwoławcze,  które dla wielu sędziów, w związku z wprowadzeniem na tak szeroką skalę instytucji zażalenia poziomego, będzie stanowiło swoistą nowość. Chodzi szczególnie o sędziów pierwszej instancji, sędziów sądów rejonowych i okręgowych również, którzy do tej pory zażaleniami się nie zajmowali - może jedynie może pod kątem analizy formalnej, czy jest dopuszczalne, czy spełnia wymogi. 

Czytaj: Luka w prawie - sądy zwracają nieopłacone wnioski o uzasadnienie>>
 

Teraz będą musieli kontrolować rozstrzygnięcia wydawane przez swoich kolegów. Muszą uczyć się procedur? 

Nie, w tym zakresie nie. Po prostu jest to potrzeba wyrobienia pewnego stanowiska, podejścia i kwestia jednolitości orzekania. Już nie mówię o skali całego kraju, ale choćby o skali sądu okręgowego, czy sądu apelacyjnego. Kiedyś w tym zakresie istniały dobre tendencje, były specjalnego rodzaju narady czy szkolenia.  Teraz w pewnym sensie każdy wydział będzie mógł prowadzić politykę odrębności. Wydaje mi się, że tutaj bardzo mocno wzrosła rola, odpowiedzialność prezesów sądów. I równie dużą rolę widzę dla KSSP podczas działalności szkoleniowej. 

To znaczy? 

Choćby w zakresie propagowania pewnych jednolitych modeli rozwiązań orzeczniczych. 

I to przy założenie, że każdy sędzia ma być niezawisły. 

I w ramach niezawisłości, w zbliżonych stanach faktycznych, mogą się znaleźć orzeczenia o różnej treści, i to absolutnie jest zgodne z zasadami. Szkoła prowadziła badania nad profilami kompetencyjnymi, m.in. nad tym czego oczekują adresaci działań sądów. I bardzo mocno podkreślano coś takiego jak jednolitość orzecznictwa w pewnych kategoriach spraw. Przykład? Choćby jak przedsiębiorcy podchodzą do tego w kontekście procesowym. Oczywiście zakładają pewne ryzyko, ale chcą mieć możliwość oceny, czy w przybliżonych warunkach wygrają, czy przegrają i zabezpieczyć to w kosztach swoich działalności. Taka pewnego rodzaju „spodziewalność” podstawowych linii orzeczniczych to też duża wartość dla obywateli. 

Kolejna zmiana - sędzia będzie mógł powiedzieć jaki jest kierunek rozstrzygnięcia. 

Rewolucyjna zmiana, bo do tej pory sąd miał być "Sfinksem". Nie zdradzał absolutnie swojego stanowiska co do meritum sprawy, dopiero wyrok, czy postanowienie kończące było głosem sędziego. Wszystkie wcześniejsze aktywności, które by zdradzały jego pogląd ,skłaniałyby i dawały podstawy do wniosku o wyłączenie. Teraz mamy odwrócenie tej sytuacji. Jest to przyjęcie rozwiązań, które funkcjonują w wielu różnych krajach i bardzo dobrze się sprawdzają. Wydaje mi się, że wewnętrzna niezawisłość, rzetelność i obiektywność sędziowska, która musi istnieć, bo bez tego nie ma sprawiedliwego wyroku, nie pozwoli sędziemu na  jakiekolwiek dywagowanie, czy spekulacje. 

Możemy mówić o plusach tej zmiany? 

Widzę w tym taki plus, że dochodzi do pewnego rodzaju procesu, który można rozumieć, jako lojalne działanie wymiaru sprawiedliwości. Sąd sygnalizuje wcześniej, co jest pewne i daje szanse stronie żeby uzupełniła postępowania dowodowe, zgłosiła dodatkowe wnioski, oczywiście o ile to będzie możliwe z innych przyczyn. Zdradzenie stanowiska da możliwość realnego przyspieszenia rozstrzygnięcia sporu, albo ukierunkowania na te okoliczności, które rzeczywiście są sporne z punktu widzenia końcowego rozstrzygnięcia. Często zgłaszano wiele wniosków dowodowych na tzw. zapas, ponieważ w ocenie pełnomocników wszystko może stanowić materiał dowodowy. Dlatego taka możliwość będzie - moim zdaniem - pożyteczna. 

 


Dla sędziów wybranie dobrego momentu i samo przedstawienie jak widzą rozstrzygnięcie może być trudne.

Myślimy o czymś takim jak przygotowanie swoistego poradnika, kompendium, które byłoby pomocne, gdzie byłyby przykłady, jak taki dialog prowadzić, jak przedstawiać stanowisko. W tym roku realizujemy też interesujące szkolenia za środki pozyskane w ramach projektów finansowanych z programu POWER, dotycząc komunikacji na sali rozpraw i rozwiązywania sporów. To są zajęcia nie tylko z prawnikami, ale z psychologami, osobami, które zajmują się kwestiami wypowiedzi, formułowania jej.