Projekt przygotował resort sprawiedliwości. Jeszcze w piątek - 7 czerwca związkowcy z sądów i prokuratur, protestujący przed Ministerstwem Sprawiedliwości, przekazali 45 uwag do tej regulacji. Nie kryją rozczarowania planowanymi rozwiązaniami. Na jutro zaplanowano kolejne rozmowy - związki liczą, że resort uwzględni przynajmniej część ich propozycji zmian.  

- Rozumiem, że siadamy do stołu z ministrem i negocjujemy, bo wątpliwości jest wiele. W tym kształcie ta ustawa to gwóźdź do trumny pracowników sądów i prokuratur  - mówi w rozmowie z Prawo.pl przewodnicząca "Solidarności" Pracowników Sądownictwa Edyta Odyjas. Związkowcy prokuratury też mówią, że propozycji nie traktują jako ostatecznej. - Dyskusja o ustawie będzie trudna, a zegar polityczny bije nieubłaganie. Dlatego, prowadząc ją, nie można tracić z pola widzenia naszego postulatu podniesienia płac o 1000 złotych, co byłoby rekompensatą za lata zamrożenia - mówi Urszula Leniec z ZZPiPP. 

Czytaj: 
Pat w sprawie pracowników sądów - projekt ustawy odbiega od ich oczekiwań>>
Protest pracowników sądów - MS idzie na ustępstwa?>>

Wójcik: Nie ma zgody, rozmowy w następnej kadencji

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik w rozmowie z Prawo.pl podkreśla, że projekt ma charakter rewolucyjny. 

- Oznacza, że pracownicy sądów i prokuratur będą otrzymywali wyższe wynagrodzenie. Będą funkcjonariuszami publicznymi i będą mieli przewidzianą jasną ścieżkę awansu. Jeśli nie ma na to zgody, to jesteśmy gotowi rozmawiać o tym w następnej kadencji - dodaje. 

Sprawdź w LEX: Oceny kwalifikacyjne pracowników sądów i prokuratury >

Zastrzega, że do tego czasu będzie obowiązywał obecny system. - We wtorek spotkamy się ze sztabem protestacyjnym i będziemy rozmawiać - mówi. 

 


 

Zamieszanie ze stawkami, związki: maksimum po 88 latach pracy

Obecne akcje protestacyjne związkowców pracowników wymiaru sprawiedliwości trwają od połowy grudnia. Związki nie są zgodne i podejmują działania na własną rękę, ale ich postulaty są podobne - podwyżki i systemowe zmiany w wynagrodzeniach. Od 7 maja Porozumienie Związków Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości protestuje przed resortem sprawiedliwości. "Solidarność" od początku pokładała nadzieję w projekcie ustawy o pracownikach wymiaru sprawiedliwości, jej przedstawiciele włączyli się w prace specjalnego zespołu nad założeniami do niej. Teraz nie kryją rozczarowania, ale też mają nadzieję, że zmiany uda się jeszcze wynegocjować. 

Sprawdź w LEX: Wynagrodzenie urzędników i innych pracowników sądów i prokuratur >

Najwięcej emocji budzą wynagrodzenia. Początkowo resort proponował uzależnienie mnożnika od płacy minimalnej, w końcu przystał - tak jak było w założeniach - na przeciętną krajową.  

Zgodnie z projektem, system wynagrodzeń urzędników ma polegać na wprowadzeniu, jako podstawowego, wynagrodzenia zasadniczego, określanego w 22 stawkach opartych na kwocie przeciętnego wynagrodzenia, w drugim kwartale roku poprzedniego, ogłaszanego w Dzienniku Urzędowym RP „Monitor Polski". Pierwsza stawka ma wynosić 60 proc. tak określonego wynagrodzenia i będzie to podstawa do ustalania wysokości stawek od drugiej do jedenastej. Druga stawka ma stanowić już 110 proc. pierwszej,  trzecia - 120 proc. pierwszej , kolejna - odpowiednio 130 proc. - i tak aż do jedenastej w wysokości 200 procent.

Od jedenastej, 200-procentowej stawki, będą liczone kolejne - od stawki dwunastej do dwudziestej drugiej. Przy czym dwunasta stawka to 112 proc. wynagrodzenia jedenastej stawki, a dwudziesta druga to.. 232 procent. Zasadą ma być też, że urzędnikowi z chwilą zatrudnienia przyznaje się wynagrodzenie zasadnicze w najniższej stawce dla danego stanowiska. Tylko w uzasadnionych przypadkach kierownik jednostki, zatrudniając go, może przyznać stawkę wyższą od tej najniższej dla danego stanowiska, jeżeli - jak uzasadniono - przemawia za tym dotychczasowe doświadczenie zawodowe lub szczególne kwalifikacje. 

Wyższa stawka uzależniona ma być od oceny pracy, uzyskania wyższych kwalifikacji, a kierownik jednostki może ją przyznać w ramach posiadanych środków i nie wcześniej, niż po czterech latach od przyznania poprzedniej. 

- Innymi słowy, w kwestii awansów niewiele się zmienia. Bo nadal uzależnione są od tego, czy są na nie aktualnie pieniądze, czy nie. Już teraz pracownicy sądów, którzy powinni dostać awans, czekają bo pieniędzy nie ma - mówi nieoficjalnie jeden ze związkowców.  I dodaje, że perspektywa możliwości uzyskania wyższej stawki, nie wcześniej niż po czterech latach, może oznaczać, że na "godne pieniądze" pracownicy sądów będą czekać latami. - To nie jest śmieszne, ale można powiedzieć, że maksimum będzie można uzyskać po 88 latach pracy - nie sądzę żeby ktokolwiek dotrwał nawet do połowy - dodaje.

Przewodnicząca "Solidarności" Edyta Odyjas podkreśla, że sprawa będzie poruszona podczas rozmów z resortem, związkowcy chcą między innymi zapoznać się z siatką płac, by dowiedzieć się jakie będą konsekwencje takiego rozwiązania.  - Widzimy zielone światło bo przecież zmieniono zapis dotyczący mnożnikowego systemu wynagradzania – płace minimalną zastąpiono średnią - dodaje.

Sprawdź w LEX: Jak należy rozumieć w kontekście urzędów państwowych i prokuratur przeniesienie do pracy w innym urzędzie? >

Związkowcy obawiają się też, że system będzie faworyzował pracowników na wyższych stanowiskach. 

Sceptyczni są też pracownicy prokuratury, choć dostrzegają plusy.  - Niewątpliwie zaproponowany system jest rozwiązaniem dobrym, bo ustawa przewiduje system mnożnikowy. Zakłada też powiązanie z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce. Dynamika wzrostu tego wynagrodzenia w ostatnich latach jest o wiele większa, niż w przypadku płacy minimalnej. Oczywiście, jak zwykle, diabeł tkwi w szczegółach. Przede wszystkim pełna analiza nie jest możliwa bez znajomości rozporządzeń wykonawczych - mówi Urszula Leniec z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim (z Rady Głównej Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury). 

Sprawdź w LEX: Czy przeniesienie sekretarza sądowego na inne stanowisko pozbawia go statusu pracownika mianowanego? >

Dodaje również, że istotne jest to, ile pieniędzy rząd kładzie na stole dla sądów i prokuratury. - Interesujący jest przedstawiony system stawek awansowych, ale awans raz na 4 lata jest fakultatywny. Zróbmy obligatoryjny - tak jak mają zagwarantowane sędziowie i prokuratorzy - zaznacza.

Czytaj:
"Ostatki u premiera" coraz bliżej, "Solidarność" Pracowników Sądów publikuje założenia do ustawy>>|

Podwyżki dla pracowników albo paraliż sądów - zapowiada "Solidarność">>

Kary za naruszenia - nawet do 30 proc. pensji 

Ustawa dzieli pracowników sądów i prokuratur na urzędników i pracowników administracyjnych. Ci pierwsi - np. protokolanci - mają dzięki temu być chronieni jak funkcjonariusze publiczni. W uzasadnieniu zmian podkreślono, że to istotne m.in. ze względu na ich styczność ze świadkami czy stronami.  

- Ten zapis ma nam dawać ochronę, ale z drugiej strony - pracownicy sądów nie są przecież decyzyjni, wykonują polecenia sędziów. Tymczasem zmiany wprowadzają dotkliwe kary, które mogą być na nas nałożone – dodaje Odyjas. I dodaje, że nie regulują kwestii nadgodzin.

Kary - to część projektu, która budzi duże emocje. Zapisano, że urzędnik ponosi odpowiedzialność porządkową za naruszenie obowiązków służbowych, nieprzestrzeganie ustalonej organizacji i porządku w pracy, przepisów bezpieczeństwa, higieny pracy, przepisów przeciwpożarowych, przyjętego sposobu potwierdzania przybycia i obecności w pracy oraz usprawiedliwiania nieobecności. 

Sprawdź w LEX: Czy urzędnik prokuratury uprawniony jest do odbioru dni wolnych za nadgodziny poza przyjętym okresem rozliczeniowym? >

Karami mają być upomnienie, nagana, nagana z ostrzeżeniami i obniżenie wynagrodzenia zasadniczego. Przy czym kara finansowa - mogła by być nakładana na okres od  1 miesiąca do 3 miesięcy, w wysokości od 10 do 30 proc. wynagrodzenia zasadniczego. Dodatkowo, urzędnik ukarany karą inną, niż upomnienie, przez pięć lat nie mógłby otrzymać wyższej stawki wynagrodzenia. 

- Przy naszych wynagrodzeniach 30 procent, a nawet 10 procent to duże kwoty - podkreślają rozmówcy Prawo.pl. Porozumienie Związków Zawodowych Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości w swoim oficjalnym stanowisku dodaje, że takie uregulowania mogą prowadzić do karania urzędników "pod byle pretekstem", bez możliwości odwoływania się. 

Otwarcie drogi do nepotyzmu?

Związkowcy podnoszą, że projekt nie wprowadza jasnych zasad zatrudnienia. Mają one być - jak wynika z regulacji - określone w drodze rozporządzenia. W ustawie zapisano wymogi stawiane kandydatom na urzędników. Zgodnie z nią, obsadzenie wolnego stanowiska ma się odbywać na podstawie konkursu, awansu, ale też zapisana jest możliwość obsadzenia wolnego stanowiska z pominięciem konkursu - w szczególnie uzasadnionych przypadkach. 

- W praktyce dojdzie do likwidacji konkursów i otworzy się droga do nepotyzmu i zatrudniania rodziny czy znajomych w sądach oraz prokuraturze. Obecne przepisy chronią przed tym lepiej - ocenia Porozumienie.

Wątpliwości budzą też propozycje regulujące na jakich zasadach urzędnik może podejmować dodatkowe zatrudnienie. Może to zrobić za pisemną zgodą kierownika jednostki - pod warunkiem, że zajęcia ani sposób zarobkowania nie będą sprzeczne z jego obowiązkami i nie będą podważać zaufania do sądu albo prokuratury

Zapisano równocześnie, że jeżeli będą wymagać tego potrzeby jednostki, jej kierownik będzie mógł skierować urzędnika, na okres do trzech miesięcy w ciągu roku, do innej pracy niż określona w umowie o pracę, ale zgodnej z kwalifikacjami. Jego wynagrodzenie ma być stosowne do tych zadań, ale nie niższe niż dotychczasowe. 

Standardowo 40 godzin pracy tygodniowo, ale ...

 W myśl projektu, pracownicy sądów i prokuratur mają pracować 40 godzin tygodniowo, i nie więcej niż osiem godzin na dobę. W ustawie zapisano jednak, że jeżeli wymagają tego potrzeby jednostki organizacyjnej, urzędnik może być zatrudniony "poza normalnymi godzinami pracy, a w wyjątkowych wypadkach także w nocy oraz w niedziele i święta". Przysługiwać ma za to wolne albo wynagrodzenie. 

 


Sytuacja dramatyczna, zmiany potrzebne

Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Marek Celej mówi, że sytuacja - jeśli chodzi o pracowników sądów - jest "gorzej, niż dramatyczna" i wymaga zmian. 

-  Wielu z nich odeszło z dwóch prostych powodów - niskie płace i brak możliwości awansu - nie tylko finansowego, ale i zawodowego. Nikt się nad tym nie pochylił, a przecież nie jest tak, że tacy pracownicy chcą przez całe życie protokołować. Po jakimś czasie następuje choćby znużenie, "zmęczenie materiału". Jeśli ktoś wiąże swoją przyszłość z sądem, to musi mieć perspektywę ścieżki zawodowej - argumentuje sędzia Celej. 

Sędziowie podkreślają, że najtrudniejsza sytuacja, która też istotnie wpływa na szybkość postępowań, dotyczy protokolantów. Zmieniają się szybko, nawet co dwa lata. - Sędziowie oczywiście cenią osoby świetnie wyszkolone. Jeśli dostajemy nowego pracownika, który wolniej pisze, to i wolniej wszystko przebiega, postępowanie się wydłuża. A to przecież często sążniste protokoły, które trzeba sprawdzić . Dodatkowo z powodu braków kadrowych protokolanci są nawet pięć razy w tygodniu na sesji. Pytanie jak długo tak można pracować? - pyta Marek Celej.  I wskazuje, że możliwość awansu dopiero po czterech latach może być demotywująca, tym bardziej, że część z tych osób już teraz decyduje się na odejście wcześniej.