Prof. Romanowski: Sąd pracy może nakazać dopuszczenie sędziów TK do orzekania
Osoba kierująca Trybunałem Konstytucyjnym nie ma prawa oceniać statusu powołanych do tego organu sędziów. Nie może też ograniczać im dostępu do pracy, na którą zawarli „umowę” z Narodem, a nie z prezesem, ani z prezydentem – twierdzi prof. Michał Romanowski z Uniwersytetu Warszawskiego. I dodaje, że po wielu wyrokach sądów krajowych i europejskich, sprawa ta jest obecnie znacznie prostsza od powadzonej przez niego, jako adwokata, batalii w mieniu Pawła Juszczyszyna i kilkorga innych sędziów zawieszanych w obowiązkach.

Krzysztof Sobczak: Nowi sędziwie Trybunału Konstytucyjnego, których prezes tej instytucji nie chce dopuścić do orzekania, zapowiadają skierowanie sprawy do sądu pracy. Czy prowadzona kilka lat temu przez Pana, jako adwokata, batalia w sprawie sędziego Pawła Juszczyszyna może być punktem odniesienia w tej sprawie, czy jakieś doświadczenia można tu przywołać?
Prof. Michał Romanowski: Z tamtych doświadczeń w sprawie Pawła Juszczyszyna, a następnie innych reprezentowanych przeze mnie sędziów, jak Igor Tuleya, Marzanna Piekarska-Drążek, Ewa Gregajtys, Ewa Leszczyńska-Furtak, jest do wykorzystania bogata linia orzecznicza sądów pracy. Kluczowe wnioski płynące z tamtych spraw, z których pierwsza sędziego Juszczyszyna pochodzi dokładnie sprzed 5 lat, bo z kwietnia 2021 r., przydatne dla nowych sędziów TK są następujące: - każdy sędzia bez względu na sąd w jakim orzeka (powszechny, wojskowy, administracyjny, Sąd Najwyższy, Trybunał Konstytucyjny), jest pracownikiem w rozumieniu prawa pracy. W konsekwencji każdy sędzia podlega ochronie prawa pracy określonej w Konstytucji RP; każdy sędzia ma prawo domagać się poszanowania jego praw pracowniczych, w tym dopuszczenia go do świadczenia pracy, zapewnienia odpowiednich warunków do świadczenia pracy i wynagrodzenia. Sędziemu przysługuje prawo dochodzenia przed sądem pracy, a także w postępowaniu karnym ochrony jego praw pracowniczych. Sędzia jest stroną stosunku publicznego prawnego i stosunku służbowego pracy, które są ściśle i nierozerwalnie powiązane ze sobą kształtując prawa i obowiązki pracownicze sędziego.
Czytaj: Bydgoski sąd nakazał przywrócić sędziego Juszczyszyna do orzekania>>
Sędzia Juszczyszyn przywrócony do orzekania i... ponownie zawieszony>>
Na ile to jest podobna sytuacja, a na ile odmienna? Bo są różnice w statusie TK i sądów powszechnych, inaczej są powoływani sędziowie. Ale z drugiej strony, prawidłowo powołany sędzia powinien być dopuszczony do pracy, czyli do orzekania.
Różnica w sytuacji sędziego Pawła Juszczyszyna, a także sędziego Tuleyi, polegała na tym, że byli oni zawieszeni w wykonywaniu obowiązków orzeczniczych na mocy uchwał Izby Dyscyplinarnej SN. Problem, z jakim wówczas musiałem zmierzyć się, polegał nie tylko na wykazaniu, że mogą domagać się przywrócenia do orzekania przed sądem pracy, co wówczas dla wielu było dyskusyjne, ale musiałem przekonać sąd rejonowy, że sąd powszechny może dokonywać oceny orzeczeń zapadających w SN , które były źródłem zawieszenia w ramach postępowania dyscyplinarnego mającego swój odrębny tryb i odrębne organy, jeżeli mają one wpływ na prawa pracownicze sędziego. Zastosowałem wtedy koncepcję orzeczenia nieistniejącego jako wydanego przez byt, który nie miał statusu sądu ze względu na powołanie dokonane z udziałem tzw. neoKRS, a także zarzuty wobec samej Izby Dyscyplinarnej. Już wtedy wywodziłem z relacji między prawem UE a ustawodawstwem krajowym, że sędzia krajowy, będąc zarazem sędzią europejskim, ma prawo i obowiązek pomijać orzeczenia sądów wyższej instancji, w tym SN i TK , a także te przepisy prawa krajowego, które są w sprzeczności z prawem UE i orzecznictwem TSUE. Wykazywałem, że źródłem takiej kompetencji sądu jest wprost prawo UE na podstawie upoważnienia wynikającego z Konstytucji RP (art. 87, 90-91 w zw. z art. 9 i 7 Konstytucji RP, określające sposób usuwania kolizji między normami prawa krajowego a prawa UE). Sędziowie w Bydgoszczy, którzy jako pierwsi w Polsce orzekali w takiej sprawie, wykazali się wielką wiedzą i odwagą. Pamiętajmy, że był to czas kiedy rozpoczęły i nasilały się represje wobec niezawisłych sędziów, zmierzające do wywołania efektu mrożącego. Kilka lat później TSUE potwierdził ten kierunek rozumowania. Pierwszy raz wybrzmiało to w wyroku TSUE z 3 lipca 2025 r. (dotyczącym tzw. Lex Raczkowski). Następnie zostało to wyraźnie podsumowane w wyroku TSUE z 18 grudnia 2025 r., a także w ostatnim wyroku TSUE z 24 marca 2026 r. Sytuacja dzisiaj jest moim zdaniem znacznie prostsza. Nie ulega bowiem wątpliwości - jak sądzę dla żadnego prawnika, który kieruje się prawem - że 4 nowych sędziów TK od chwili powołania ich przez Sejm ma status sędziego TK. Konstytucja tu jest jednoznaczna (art. 194 ust. 1), mówiąc (a wręcz krzycząc), że sędziów TK wybiera SEJM. Sędziów sądów powszechnych innych niż sędziowie TK powołuje Prezydent RP na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa (art. 179 Konstytucji). Z jednej strony ma Pan rację, że tryb powołania jest inny, ale z drugiej strony, z punktu widzenia stosunku służbowego pracy sędziego i jego prawa do wykonywania pracy gwarantowanego przez Konstytucję (art. 65 ust. 1), nie dostrzegam tu żadnej różnicy. Różnica, którą dostrzegam między sprawami represjonowanych sędziów, których reprezentowałem, jak Paweł Juszczyszyn i Igor Tuleya, ale także wielu innych, polega na tym, że w przypadku nowych czworga sędziów TK ich sytuacja prawna z punktu widzenia prawa pracy jest dużo prostsza, aby nie rzec oczywista już na pierwszy rzut oka. Tak jak Pan trafnie zauważył, prawidłowo powołany sędzia, w tym sędzia TK, powinien być dopuszczony do pracy. Nie jest to kompetencja pracodawcy (tu: Prezesa TK reprezentującego TK), ale jego obowiązek, któremu uchybienie wiąże się z sankcjami przewidzianymi w prawie pracy i prawie karnym.
Sędzia, a chyba tym bardziej sędzia Trybunału Konstytucyjnego, nie jest zwykłym pracownikiem. Na ile prawo pracy i sąd pracy są właściwe w rozstrzyganiu ich sporów z pracodawcami?
Nie jest. To prawda. Nie jest jednak zwykłym pracownikiem także sędzia sądu powszechnego, wojskowego, administracyjnego, SN, poseł i senator, członek rządu. Prowadzone są rozważania czy status pracownika - szczególny, ale jednak - nie przysługuje Prezydentowi RP. Specyficzna jest sytuacja jako pracownika radcy prawnego, prokuratora, a także członka zarządu spółki kapitałowej. To co łączy wszystkich sędziów, w tym sędziów TK, to fakt, iż są oni stroną stosunku publiczno-prawnego z Państwem, którego źródłem i uzasadnieniem jest prawo do sądu obywatela jako gwarantowane Konstytucją, Kartą Praw Podstawowych UE i Europejską Konwencją Praw Człowieka. Z tego stosunku publicznego-prawnego, który nawiązuje się między sędzią, w tym sędzią TK, z chwilą powołania na urząd sędziego, a Państwem, wynika obowiązek (nie prawo, ale obowiązek) właściwego statio fisci Skarbu Państwa nawiązania z sędzią, w tym sędzią TK, stosunku służbowego pracy. Stosunek publiczno-prawny sędziego z Państwem i jego służbowy stosunek pracy przenikają się. Źródłem obowiązku nawiązania stosunku służbowego pracy z sędzią jest bowiem nawiązanie stosunku publiczno-prawnego na skutek aktu powołania na urząd sędziego, w tym sędziego TK. To wydaje się być skomplikowane, ale jest logiczne. Źródłem roszczenia osoby powołanej na urząd sędziego, w tym sędziego TK, o przyznanie jej statusu pracownika, a więc nawiązanie stosunku służbowego, jest akt publiczno-prawny jakim jest powołanie na urząd sędziego. W tym przypadku jest to uchwała Sejmu RP powołująca określoną osobę na urząd sędziego TK. Proszę zwrócić uwagę, że podstawowe prawa i obowiązki, w tym pracownicze (orzecznictwo) sędziego TK wynikają z Konstytucji. Ustawa o statusie sędziego TK ma charakter swoistego aktu wykonawczego do Konstytucji w tym sensie, że nie jest podstawą uzyskania przez sędziego TK statusu sędziego TK, ale uszczegółowieniem owego statusu.
Podstawą do podjęcia pracy jest najczęściej umowa o pracę lub mianowanie. O jakiej formie można mówić w tym przypadku?
Można by rzec, że Sejm wybierając określoną osobę na urząd sędziego TK za zgodą tej osoby, spowodował skutek zgodnego oświadczenia woli pracodawcy i pracownika nawiązania stosunku pracy pod warunkiem złożenia przez pracownika (tu: sędziego TK) ślubowania, o którym mowa w art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziego TK. Ślubowanie to jest składane Narodowi, a nie Prezydentowi RP. Wszak w imieniu i na rzecz Narodu sędzia TK ma stać na straży, aby inne organy władzy publicznej, w tym Prezydent RP, nie sprzeniewierzyły się wolnościom i prawom gwarantowanym Narodowi (suma konkretnych jednostek), przez Konstytucję. To jest wyraz przenikania się owego stosunku publiczno-prawnego i służbowego każdego sędziego, w tym sędziego TK. Bodaj jako pierwszy o wyjątkowości stosunku publiczno-prawnego sędziego bardzo trafnie pisał jeden z najwybitniejszych polskich sędziów Izby Cywilnej SN pan sędzia Jacek Gudowski. Proszę zwrócić uwagę, że odmowa złożenia ślubowania wywołuje skutek zrzeczenia się (akt indywidualny) przez sędziego urzędu, a więc statusu sędziego TK (art. 4 ust. 2 ustawy o statusie sędziów TK). Prawa, obowiązki i zakazy dotyczące sędziego TK określone w rozdziale 2 ustawy o statusie sędziów TK mają zastosowanie wobec sędziego TK z chwilą rozpoczęcia przez niego kadencji sędziego TK, a więc wyboru dokonanego przez Sejm. Chwilą tą nie jest złożenie ślubowania. Obowiązki i zakazy dotyczące sędziego TK ingerują w interesie publicznym - bardzo głęboko w wolności i prawa osobiste osoby pełniącej urząd sędziego TK. Dotyczy to m.in.. ograniczenia prawa do zarobkowania i związania Kodeksem Etycznym Sędziego Trybunału Konstytucyjnego uchwalonym przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego. W tym kontekście należy dokonywać wykładni art. 5 ustawy o statusie sędziego TK, który mówi, że stosunek służbowy sędziego TK rozpoczyna się z chwilą złożenia ślubowania. Jest to zresztą dość niefortunnie sformułowany przepis wymagający wykładni - jak każda zresztą ustawa - w zgodzie z Konstytucją. Inna wykładnia jest sprzeczna z funkcją sędziego TK, który ma obowiązek służyć Narodowi.
Jakie znaczenie dla ewentualnych orzeczeń sądu pracy mogą mieć takie fakty, jak wpuszczenie sędziów do budynku TK, pogratulowanie przez prezesa wyboru na urząd sędziego TK, czy przygotowanie listy obecności, na której ci sędziowie odnotowują przyjście do pracy?
Bardzo istotne. Pracownik powinien stale wykazywać gotowość do świadczenia pracy. Sędzia Paweł Juszczyszyn na bieżąco stawiał się do sądu i składał pisma wzywające ówczesnego prezesa Macieja Nowackiego do dopuszczenia go do orzekania. Okoliczności takie jak wpuszczenie do budynku TK, złożenie gratulacji przez pełniącego obowiązki prezesa TK Bogdana Święczkowskiego wyboru na urząd sędziego TK, przygotowanie listy obecności, aby ci sędziowie TK mogli odnotowywać stawiennictwo w pracy, stanowią dowód, że czworo nowo wybranych sędziów TK jest uznawanych za pracowników. Selektywność w uznawaniu ich praw pracowniczych, np. odmowa udostępnienia gabinetów, komputera, telefonu oraz innych świadczeń przysługujących sędziemu TK, a w szczególności niedopuszczenie do orzekania, dowodzi braku konsekwencji prezesa Święczkowskiego. Liczba takich zdarzeń i przedłużający się czas owego wybiórczego „blokowania” praw pracowniczych sędziów TK, ma bezpośredni wpływ na ocenę prawną skali naruszenia ich praw przez prezesa Święczkowskiego. A jest ona i tak już rażąca. To wszystko sąd pracy będzie musiał brać pod uwagę. Prezes Święczkowski obecnie trochę uznaje, a trochę nie uznaje tych czworga sędziów TK jako pracowników. Tertium non datur. Nie istnieje trzecia, pośrednia możliwość. W klasycznej logice i teorii bytu (ontologii) uznaje się, że każdy byt albo istnieje, albo nie istnieje. Tu jest tak samo.
Czytaj: Olsztyn: Juszczyszyn domaga się przywrócenia do orzekania, Nawacki nadal odmawia>>
Jest wniosek o egzekucję postanowienia sądu o przywróceniu Juszczyszyna do orzekania>>





