Na problem ten, w swoim najnowszym  wystąpieniu zwraca uwagę Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Jest ono związane ze zgromadzeniem z 7 sierpnia br., które było sprzeciwem wobec tymczasowego aresztowania Margot, działaczki kolektywu Stop Bzdurom. Po pojawiły się tedy zarzuty, że działania policji były niewspółmierne do sytuacji.

Na wymóg wizualnej identyfikacji funkcjonariuszy policji wcześniej zwrócił uwagę Komitet ds. Zapobiegania Torturom (CAT). W jednej z rekomendacji adresowanych bezpośrednio do Republiki Federalnej Niemiec wskazał on na konieczność zagwarantowania, że wszyscy funkcjonariusze policji w trakcie wykonywania przez nich czynności służbowych będą efektywnie identyfikowalni, tak aby można było pociągnąć ich do odpowiedzialności w razie dopuszczenia się przez nich nieludzkiego lub poniżającego traktowania. 

 

Jacek Kudła, specjalista w zakresie czynności operacyjno-rozpoznawczych zwraca jednak uwagę, że identyfikacja policjantów, także tych z pododdziału zwartego, jest już teraz możliwe - a to dzięki załącznikowi do Zarządzenia Nr 20 Komendanta Głównego Policji z 13 lipca 2020 r., w sprawie metod i form przygotowania i realizacji działań policyjnych, w związku ze zdarzeniami szczególnymi (Dz.Urz. KGP z 2020r., poz. 35). - W rozdziale V jest mowa o podaniu stopnia, imienia i nazwiska oraz stanowiska – dowódcy akcji/ operacji, zastępcy dowódcy akcji/ operacji, zastępcy dowódcy akcji/ podoperacji do spraw taktyki działań, dalej szefa sztabu, a co najważniejsze: dowódcy odcinka/ podoperacji – który zna dane i potrafi ocenić działania podległych mu funkcjonariuszy działających na odcinku lub w podoperacji - mówi. 

 

Policjantów w hełmach nie odróżnisz 

W ocenie prawników zmiany są jednak konieczne i to pilnie. Helsińska Fundacja Praw Człowieka apeluje o zmianę rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 20 maja 2009 r. w sprawie umundurowania policjantów. To właśnie ono przewiduje ogólną zasadę wymagającą wyposażenia funkcjonariusza policji w znak identyfikacji indywidualnej i znak identyfikacji imiennej. Ten pierwszy to napis POLICJA i numer indywidualny funkcjonariusza. Drugi obejmuje pierwszą literę imienia oraz nazwisko. Zgodnie z par. 28 obu z nich nie umieszcza się jednak na mundurach policjantów występujących w pododdziale zwartym.

- Sytuacja ta bezpośrednio nie pozwala na identyfikację policjantów, którzy występując w poddziale zwartym dopuścili się np. przypadków nieuzasadnionego lub nieproporcjonalnego użycia środków przymusu bezpośredniego. Co więcej, panujący w Polsce stan epidemii i wymóg publicznego zasłaniania twarzy przez osoby znajdujące się w miejscach publicznych dodatkowo pogarsza szansę jednostek na ustalenie tożsamości funkcjonariusza dopuszczającego się nadużyć i ewentualne ukaranie ich sprawcy przez odpowiednie organy policji - wskazuje Fundacja. 

Czytaj: Aktywistka zatrzymana jak bandyta - kolejne pytania o standardy pracy policji>>

Przypomina też orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Hentschel i Stark p. Niemcom. Zwrócił on uwagę, że gdy władze krajowe podejmują decyzje o użyciu zamaskowanych jednostek policji, to powinny dołożyć starań, aby zapewnić wizualną identyfikację poszczególnych funkcjonariuszy, chociażby poprzez umieszczenie numerów identyfikujących każdego z nich.

- Z perspektywy osób, które uczestniczą w demonstracjach jest niezwykle istotne aby mogły wskazać, choćby po symbolu, policjanta, który dopuścił się zachowania sprzecznego z prawem. To może być wulgarna odzywka, dyskryminujący komentarz lub użycie środków przymusu bezpośredniego w sposób nieuzasadniony, czy nieproporcjonalnych do sytuacji – mówi adwokat Marcin Wolny z HFPC. 

By ukarać, trzeba udowodnić winę

Dodaje równocześnie, że ukaranie funkcjonariusza karą dyscyplinarną, czy pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej wymaga udowodnienia mu winy. - Nie da się tego zrobić bez zebrania materiału dowodowego, w tym nagrań czy zeznań świadków identyfikujących danego policjanta - mówi adwokat. 

Podobnie sprawę ocenia adwokat Małgorzata Mączka-Pacholak z kancelarii Pietrzak Sidor & Wspólnicy, wiceprzewodnicząca Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. - Każde rozwiązanie zmierzające do tego, że działania policji będą transparentne jest potrzebne, zarówno dla obywateli, jak i dla samej policji. W przypadku ewentualnego nadużycia uprawnień przez policjantów, czy nieprawidłowości, które mogą wystąpić np. przy zabezpieczaniu zgromadzeń, do pociągnięcia kogokolwiek do odpowiedzialności, czy to cywilnej, czy karnej konieczne jest ustalenie osoby sprawcy. Nie można tak po prostu „pozwać policji”, ani tym bardziej jej oskarżyć o to, że w następstwie działania jednego z funkcjonariuszy doszło do choćby złamania czyjejś ręki. Uniemożliwienie takiej identyfikacji konkretnego sprawcy powoduje, że osoba poszkodowana napotka trudności w dochodzeniu swoich praw – będzie musiała podjąć starania, by ustalić kto konkretnie jest odpowiedzialny za szkodę, którą poniosła - dodaje adwokatka. 

Czytaj omówienie w LEX: Polska odpowiada za nieludzkie traktowanie na komisariacie. Omówienie wyroku ETPC z dnia 23 maja 2019 r., 37023/13 (Kanciał) >

Interes policjantów też będzie chroniony

Prawnicy dodają, że takie rozwiązanie jest w interesie nie tylko uczestników manifestacji ale też samych policjantów. - To jest trochę tak, jak z kamerami na policyjnych mundurach, gdyby były w powszechnym użyciu, to pewnie wielu niesłusznych oskarżeń policjantów można by uniknąć, a z drugiej strony w sytuacjach, w których do nieprawidłowości doszło, ułatwić wszystkim poszkodowanym dochodzenie swoich praw - mówi mecenas Mączka-Pacholak. 

W jej ocenie żaden interes nie przeważa jednak nad tym, by taką identyfikację wdrożyć także w przypadku szyku zwartego. - Przecież funkcjonariusze w takich sytuacjach podejmują czynności w ramach czynności służbowych, oficjalnych. To jak, się nazywają, czy jaki mają stopień służbowy powinno być informacją łatwo dostępną. Każdy, kogo zatrzymuje policja, czy inny organ, ma prawo zażądać okazania legitymacji służbowej, gdzie te wszystkie informacje się znajdują – wskazuje adwokatka.   

Także zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka "w głębokim interesie policji leży to, aby funkcjonariusze, którzy dopuścili się łamania prawa mogli być identyfikowani i pociągani do odpowiedzialności". - Atmosfera anonimowości, pewnego rodzaju bezkarności, tego, że w pododdziale zwartym wolno funkcjonariuszowi więcej, nie służy budowaniu zaufania do policji i jej etosu jako formacji służącej społeczeństwu - dodaje Wolny. 

 


Szczególne warunki, wymagają szczególnych rozwiązań? 

Nieco inaczej na sprawę patrzą sami policjanci. Podkreślają, że zabezpieczenie manifestacji jest operacją szczególną, wymagającą określonego podejścia. - Są duże emocje. Często niełatwo nad nim zapanować. W takich warunkach trudno wymagać od obywatela by bezbłędnie zapamiętał numer identyfikacyjny czy nazwisko policjanta - mówi nieoficjalnie jeden z nich. 

Zdaniem Jacka Kudły do identyfikacji policjantów z pododdziałów zwartych wystarczy zarządzenie Komendanta Głównego Policji z 13 lipca br., zgodnie z którym w planach dotyczących zabezpieczania tego typu zdarzeń mają być m.in. podane dane dowódcy odcinka/podoperacji.  

- Dowódca ten bezpośrednio widzi jak działają jego funkcjonariusze, zna przebieg zdarzeń. Wydaje, przekazuje odpowiednio bezpośrednio polecenia i rozkazy. Stąd to on pomoże zidentyfikować funkcjonariuszy - mówi. 

W jego ocenie są plusy, ale i minusy noszenia identyfikatorów przez funkcjonariuszy pododdziałów zwartych. - Uważam, że obecny stan prawny jest właściwy ze względu na to, że działania takich pododdziałów są działaniami dynamicznymi, obie strony podlegają określonym emocjom, ale te ze strony tłumu są o wiele większe. Istnieje duże zagrożenie, że będą popełniane błędy przy odczytywaniu nazwisk, numerów identyfikacyjnych - dodaje.