Prof. Dziurda: Przyczyną kryzysu wokół TK jest niedopuszczanie części sędziów do orzekania
Przyczyną kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego jest niedopuszczanie przez prezesa Bogdana Święczkowskiego części sędziów do orzekania. Z kolei wniosek prezydenta o rozstrzygnięcie rzekomego sporu kompetencyjnego w sprawie ślubowania w Sejmie jest oparty na oczywiście nieprawdziwych założeniach i służy jedynie stworzeniu prezesowi TK pretekstu do uniemożliwiania prawidłowo wybranym sędziom wykonywania konstytucyjnych obowiązków. Każdy z nas ślubował bowiem wobec prezydenta i kierował swoje słowa wyłącznie do niego – mówi profesor Marcin Dziurda, jeden z sędziów TK wybranych przez Sejm 13 marca.

Patrycja Rojek-Socha: Panie Profesorze, jak obecnie wygląda Państwa sytuacja?
Marcin Dziurda: Niezmiennie, od momentu naszego ślubowania, które miało miejsce 9 kwietnia, zwracamy się do prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego o dopuszczenie nas do orzekania, ponieważ wynika to już nie tylko z przepisów polskiej Konstytucji – myślę tutaj o art. 194, który jest w tym zakresie bardzo klarowny – ale także z zabezpieczenia udzielonego w naszej sprawie przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Przypomnę, że ETPCz 5 maja 2026 r. nakazał wszystkim polskim organom, a więc również prezesowi TK, żeby nie przeszkadzały sędziom wybranym przez Sejm 13 marca w wykonywaniu obowiązków sędziowskich.
Czytaj: Prezes TK do ETPCz ws. czwórki sędziów TK – w Polsce sprawa nie jest zakończona>>
Jest zabezpieczenie ETPCz w sprawie czwórki nowych sędziów TK>>
Nowi sędziowie TK domagają się wyłączenia trzech sędziów ze składu>>
TK: przepisy nie zobowiązują prezydenta do przyjęcia ślubowania sędziów TK>>
Apel sędziów Trybunału o zwołanie zgromadzenia ogólnego>>
Prezes Święczkowski w piśmie przesłanym ETPCz wskazuje, że nie może państwa dopuścić do orzekania, bo według niego nie ma podstawy do nawiązania stosunku służbowego i wraca do kwestii m.in. ślubowania.
Rzeczywiście, prezes Święczkowski z uporem odmawia określania nas mianem sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Tymczasem Konstytucja reguluje tę kwestię w sposób jednoznaczny i całościowy. Powiem wprost – zrozumiały dla studenta drugiego roku prawa. Zgodnie z artykułem 194 Konstytucji sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera Sejm. Konstytucja nie przyznaje w tym zakresie żadnych uprawnień innym organom, w tym prezydentowi. I tak się stało 13 marca, kiedy w indywidualnych glosowaniach Sejm wybrał 6 sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Nie ma żadnych wątpliwości, że wybór był prawidłowy i skuteczny. Potwierdził to pośrednio sam prezydent, który 1 kwietnia zaprosił na ślubowania do Pałacu Prezydenckiego dwójkę spośród sędziów wybranych – sędzię Magdalenę Bentkowską i sędziego Dariusza Szostka. A przecież cała szóstka sędziów została wybrana dokładnie tak samo – ja nawet wcześniej niż sędzia Szostek. Prezes Święczkowski, nie dopuszczając nas do orzekania, powołuje się na pismo Szefa Kancelarii Prezydenta, który z kolei twierdzi, że prezydent miał prawo „wyboru” dwóch spośród sześciu sędziów. A to przecież jest sprzeczne z Konstytucją. Jest krystalicznie jasne, że nie przyznaje ona prezydentowi prawa wyboru, którego z prawidłowo, zgodnie z art. 194 Konstytucji wybranych sędziów TK dopuści do orzekania.
Przez Kancelarię Prezydenta wskazywane są wątpliwości dotyczące choćby tego, że Sejm wybrał sześciu sędziów równocześnie i ich kadencja rozpoczęła się tego samego dnia, a powinno to zostać zróżnicowane. Kolejną kwestią jest to, że według ministrów prezydenta nie wiadomo, na miejsce których sędziów zostali Państwo wybrani.
Zacznijmy od tego, że nam te wątpliwości nie zostały na żadnym etapie zakomunikowane. Skierowałem dotąd do pana prezydenta pięć pism, na żadne nie dostałem z Kancelarii Prezydenta jakiejkolwiek odpowiedzi. Wielokrotnie deklarowałem, że w każdym wskazanym przez prezydenta terminie stawię się i wyjaśnię wszelkie ewentualne wątpliwości. Co do terminu mojego wyboru, nie miałem żadnego wpływu na to, kiedy Sejm dokonał wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Zostaliśmy wybrani po wygaśnięciu kadencji naszych poprzedników. Jeżeli Kancelaria Prezydenta uważa, że mój wybór nastąpił zbyt późno, to przecież nie da się tego naprawić przez dalsze odwlekanie dopuszczenia mnie do orzekania. Takie działania mogą jedynie pogłębiać problem, na który wskazuje Kancelaria Prezydenta, ale przecież nigdy go nie rozwiążą. Wręcz przeciwnie, mogą jedynie go pogłębić. To kwestia elementarnej logiki. W dalszym ciągu deklaruję, że jeżeli prezydent mnie zaprosi, niezwłocznie się stawię. Jestem gotowy udzielić wszelkich informacji i wyjaśnień. Ale Kancelaria Prezydenta uparcie ignoruje moje pisma. Najważniejszy urząd w państwie nie powinien tak działać.
A czy wiedzą Państwo, na miejsce których sędziów TK zostali wybrani?
Konsekwencją tego, że procedura wyboru sędziego rozpoczęła się już po zakończeniu kadencji naszych poprzedników, było to, że nie zostały wskazane konkretnie wakaty, na które zostaliśmy wybrani. Było ich sześć i Sejm je wszystkie uzupełnił. Potrzeba wskazania, na miejsce którego sędziego następuje wybór, zachodzi tylko wtedy, gdy następuje on jeszcze w trakcie kadencji dotychczasowego sędziego. W tym przypadku tak nie było. Zwlekanie z dopuszczeniem nas do orzekania tylko pogłębia kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego i dodatkowo opóźnia jego rozwiązanie. Moja kadencja – powtórzę – trwa od 13 marca. Upłynęło już prawie 3 miesiące, a ja nadal nie mogę wykonywać swoich obowiązków.
To przypomnijmy ostatni argument prezesa Święczkowskiego – wskazuje, że na rozpoznanie przez TK czeka wniosek prezydenta dotyczący sporu kompetencyjnego pomiędzy nim a Sejmem. A chodzi konkretnie o Państwa ślubowanie, które odbyło się właśnie w Sejmie.
Tyle, że ten wniosek przygotowany przez Kancelarię Prezydenta opiera się na całkowicie bezpodstawnym założeniu, jakobym ja, podobnie pozostali sędziowie, składał ślubowanie wobec marszałka Sejmu. Powiem mocnie – to jest założenie w sposób oczywisty nieprawdziwe, które służy tylko temu, by wykreować nieistniejący spór kompetencyjny. Przecież ślubowanie było transmitowane, powstały akty notarialne, czyli dokumenty urzędowe. Każdy z sędziów ślubując podkreślał, że dokonuje tego wobec prezydenta. Zwracaliśmy się wyłącznie do prezydenta, a nie do jakiejkolwiek osoby, w szczególności marszałka Sejmu (zresztą oprócz niego w sali kolumnowej było kilkadziesiąt osób). Chyba to ja wiem, wobec kogo składałem ślubowanie. A skoro uczyniłem to tylko i wyłącznie wobec prezydenta, to nie ma żadnego sporu kompetencyjnego. Jest tylko pretekst do tego, by nie dopuszczać prawidłowo wybranych sędziów do orzekania.
Początkowo pojawiły się informacje, że rozważają Państwo wystąpienie z pozwami przed polskimi sądami.
Jest orzeczenie Sądu Najwyższego, z którego wynika, że nie ma drogi sądowej w zakresie stosunku służbowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. A nam zależy na dopuszczeniu do orzekania. Dlatego też zdecydowaliśmy się zwrócić o ochronę wynikającą z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W dniu 5 maja udzielił nam zabezpieczeń i wyznaczył termin na złożenie skarg, które 2 czerwca wnieśli nasi pełnomocnicy – mec. Sylwia Gregorczyk-Abram i dr Paweł Filipek.
Jakie są podstawy państwa skarg?
Jest ich kilka grup. Podnosimy w skardze, że zgodnie z polskim porządkiem konstytucyjnym wybór dokonany przez Sejm skutecznie kreuje status sędziego Trybunału Konstytucyjnego, a żaden organ państwa, w tym prezent ani prezes TK, nie ma kompetencji do weryfikowania lub blokowania skutków tego wyboru. Druga grupa zarzutów dotyczy tego, że uniemożliwia się nam wykonywanie konstytucyjnie powierzonego urzędu. Pokazujemy równie, jak takie działania wpływają na nasze życie prywatne i zawodowe. Każdy z sędziów wraz z wyborów do Trybunału Konstytucyjnego musiał zrezygnować ze swojej dotychczasowej aktywności zawodowej. Przykładowo ja zrezygnowałem m.in. z bycia radcą prawnym, z prowadzenia arbitraży i mediacji, z funkcji wicedziekana Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie oraz członkostwa w Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego. Kolejną kwestią jest sama sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego. Zgodnie z Konstytucją Trybunał liczy 15 sędziów. Skoro bezprawnie nie dopuszcza się do orzekania 4 z nich i składy wyznacza się spośród 11 sędziów, to są to składy wyznaczone w sposób wadliwy. W konsekwencji TK nie może wypełniać swoich zadań, czyli nie może chronić praw i wolności konstytucyjnych obywateli.
Co dalej? Apelowali Państwo o zwołanie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK?
Tak, ale prezes Święczkowski nie wyraził na to zgody. Nietrudno przy tym zauważyć, że obecnie w zasadzie w każdej sprawie orzeka tych samych 4 sędziów ( w tym prezes i wiceprezes). Jedynie piąty jest wyznaczany, ale tylko jako kwiatek do kożucha, może co najwyżej zgłosić zdanie odrębne. To jest całkowite zaprzeczenie tego, w jaki sposób powinien działać Trybunał Konstytucyjny. Zgodnie z Konstytucją składa się z 15 sędziów, a nie z 4. Nie mamy możliwości rozmawiania z innymi sędziami – nie jesteśmy dopuszczani, decyzją prezesa, do ich gabinetów. Natomiast dostrzegamy zarówno zdania odrębne, jak i publikacje oraz wypowiedzi części z nich. To pokazuje, że obecnie w Trybunale Konstytucyjnym są sędziowie, którzy rozumieją, na czym polega ich sędziowska służba.
Wyroki Trybunału Konstytucyjnego nadal nie są publikowane, czy dobrym momentem byłoby dopuszczenie do orzekania całej szóstki sędziów?
Powiem tak – dopóki składy Trybunału Konstytucyjnego wyznaczane są z pominięciem 4 prawidłowo wybranych sędziów, wszystkie wydawane przez TK orzeczenia są wadliwe.






