ezpłatny e-book 5 dylematów prawnika in-house: interpretacje, ryzyka, wątpliwości Sprawdź analizy prawne ekspertów i odpowiedzi LEX Expert AI
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Wrażliwy jak policjant? Coraz częstsze zarzuty naruszenia nietykalności funkcjonariusza

Policjant ma chronić porządku publicznego, a protestujący - pokojowo wyrażać swoje poglądy. Manifestacje mają jednak to do siebie, że jednym i drugim puszczają nerwy. Wraca więc dyskusja nad tym, czy uszczypnięcie lub szarpniecie funkcjonariusza to rzeczywiście naruszenie jego nietykalności albo nawet - czynna napaść. Bo choć służby coraz częściej tak to widzą, prawnicy, podobnie jak sądy, mają sporo wątpliwości.

policja radiowoz kogut
Źródło: iStock

Policjanci nie mają w ostatnim czasie szczęścia do zgromadzeń. Praktycznie każde kończy się filmikami z policyjnych działań i licznymi memami. Tak było choćby ostatnio, gdy zatrzymanie aktywistki Babci Kasi zakończyło się na sali sądowej. Kobieta odpowiadała za naruszenie nietykalności i znieważenie policjanta, a social media obiegło nagranie funkcjonariusza, który przed sądem zeznawał, że został przez aktywistkę... uszczypnięty. W internecie opublikowany został też filmik z samej interwencji kilku policjantów, którzy kobietę obezwładnili, a następnie przenieśli do radiowozu.

Prawnicy podkreślają, że policja i prokuratura wręcz nadużywają art. 222 Kodeksu karnego, dotyczącego naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Problemem może być też stosowanie, w przypadku demonstrujących, zarzutów czynnej napaści na funkcjonariusza, bo w ocenie ekspertów, choć i to może się zdarzyć, protesty rządzą się własnymi prawami, a szarpnięcie, odepchnięcia czy wpadnięcie na policjanta - nie powinno być w ten sposób kwalifikowane.  

Czytaj: Pałką demonstrantkę - policja ma problem z proporcjonalnością reakcji>>

Z policjantem jak z jajkiem, bo konsekwencje poważne

Radca prawny Agata Bzdyń, powołując się na swoją praktykę podkreśla, że często w sprawach dotyczących osób protestujących stawiane są zarzuty dotyczące naruszenia nietykalności funkcjonariusza. Zastrzega równocześnie, że w jej ocenie przepisy same w sobie nie są złe, problemem natomiast jest błędna kwalifikacja czynów, której dokonuje policja. 

Czytaj w LEX: Analiza konstytucyjności ograniczeń w korzystaniu z wolności religii podczas pandemii koronawirusa w Polsce >

- Funkcjonariusz policji jest powołany do tego, by działać w sytuacjach nawet agresywnych protestów, z narażeniem swojego życia i zdrowia, broniąc porządku prawnego Rzeczpospolitej. Natomiast my mamy do czynienia z sytuacjami, kiedy policja zabezpiecza daną manifestację i następnie pacyfikuje uczestniczące w niej osoby, przykładowo wlecząc je w jakichś niewygodnych pozycjach do radiowozów. A kiedy te próbują się poprawić, ewentualnie zasłonić i dotkną funkcjonariusza, nawet przypadkowo jego munduru - mają zarzuty naruszenia nietykalności - wskazuje prawniczka. 

W jej ocenie to nic innego jak szykanowanie takich osób. - Ale oczywiście od tego są sądy i praktyka, żeby korygować takie błędne kwalifikacje prawne. W mojej ocenie nie ma sensu zmieniać w tym zakresie przepisów. Spraw jest dużo, bo ludzie manifestują w obronie sądów, w sprawie ograniczenia prawa do aborcji, w obronie swojej godności i mają prawo to robić. Natomiast wszczynanie wobec nich interwencji, które są niezasadne, ciągnięcie do radiowozu, wleczenie po bruku, w efekcie którego ktoś policjanta dotknie i traktowanie tego jako naruszenie nietykalności - uważam za złą wolę policji - mówi. 

Dodaje, że policjant to nie płatek śniegu, a służba rządzi się swoimi prawami, w tym koniecznością kontaktu z ludźmi. 

Zobacz linię orzeczniczą w LEX: Naruszenie nietykalności cielesnej, przemoc, groźba oraz znieważenie funkcjonariusza publicznego w ramach jednego zdarzenia - ilość czynów >

Nieco inaczej patrzą na to sami funkcjonariusze, skarżąc się, że takiej agresji i niechęci w stosunku do nich nie było od lat.
- Naszą rolą jest zabezpieczenie manifestacji, dbanie o to, by komuś nie puściły nerwy i nie doszło do zamieszek. Oczywiście możemy odpuszczać, tylko pytanie do czego to doprowadzi. Tym, którzy uważają, że policjanci obecnie przesadzają, polecam opisy demonstracji górników z 2003 roku, kiedy rannych zostało kilkudziesięciu funkcjonariuszy i zdewastowano pół miasta - mówi jeden ze stołecznych policjantów. I dodaje, to co zresztą od miesięcy powtarza Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, że policjant też musi czuć się bezpiecznie. 

 

Protest rządzi się swoimi prawami - trzeba to uwzględniać

Prawnicy podkreślają jednak, że każdy protest jest inny, a rolą policji jest ocena zagrożenia, ryzyka i przegotowanie zabezpieczenia.
Przy okazji rodzi się też pytanie o to, czy i kiedy w związku z protestami, powinny być stawiane zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza. W tym przypadku zagrożenie - przypomnijmy - to nawet 10 lat więzienia. - Oczywiście trudno rozróżniać czynną napaść standardową, podczas interwencji i na manifestacji. W rozumieniu ustawy Kodeks karny to jest jedno i to samo, ale moim zdaniem ocena faktyczna tego powinna być inna. Czym inna jest napaść na funkcjonariusza związana z próbą odebrania mu broni, pobiciem w czasie akcji przez członków grupy chuligańskiej, atakiem agresora w czasie interwencji związanej z przemocą w rodzinie, a czym innym incydenty w czasie manifestacji - mówi Jacek Kudła, biegły ekspert z zakresy czynności operacyjnych policji.

I dodaje, że kiedy na proteście rusza odział zwarty policjantów - może dochodzić do odpychania, a nawet przypadkowego uderzenia funkcjonariusza. - Dlatego w mojej ocenie te przepisy, dotyczące czynnej napaści, powinny zostać przeanalizowane i być może - w przypadku protestów - spenalizowane jako inne przestępstwo. Np. czynna napaść w czasie manifestacji - dodaje. 

Przyznaje równocześnie, że oceny ekspertów mogą być w tym zakresie różne. - Pewnie część osób będzie podkreślać, że czynna napaść jest jedna i nie ma co tego rozdzielać. W mojej ocenie strona podmiotowa powinna zostać ta sama, ale trzeba przeanalizować stronę przedmiotową i zawinienie. Przy manifestacjach są inne sytuacje. Często jest tak, że manifestant ruszy tylko ręką, a już ma zarzut czynnej napaści czy naruszenia nietykalności - wskazuje.

Czytaj: Szyk zwarty, szykiem bezkarnym? Prawnicy chcą identyfikacji policjanta na proteście>>

Ratunek w sądach 

Z kolei w ocenie dr Piotra Kładocznego, członka zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, problemem nie są obowiązujące przepisy ale praktyka ich stosowania.  - Oprócz napaści na funkcjonariusza mamy też przestępstwo naruszenia jego nietykalności. Więc już istnieje ustawowa możliwość wyboru łagodniejszej kwalifikacji prawnej i potraktowania zachowania w inny - łagodniejszy - sposób. Może to zrobić sąd - a w postępowaniu przygotowawczym - już prokurator. Może też uznać, że w ogóle nie doszło do czynu zabronionego, jeżeli np. ktoś się szarpie podczas przenoszenia do radiowozu  - mówi. 

Jego zdaniem nie da się tego uregulować bardziej ściśle. - Do każdego przypadku trzeba podchodzić indywidualnie i bardzo wnikliwie go oceniać. Mogę bowiem sobie wyobrazić sytuację, w której grupa manifestantów próbuje gdzieś się przedostać i osłabić kordon policji, atakując jednego z funkcjonariuszy. Wtedy kwalifikacja napaści jest jak najbardziej do rozważenia. Natomiast trzeba też pamiętać, że policja i prokuratura podlegają władzy wykonawczej i mogą dokonywać kwalifikacji prawnej zgodnie z otrzymanymi wytycznymi - więc równie dobrze w przypadku uderzenia policjanta mogą nawet stawiać zarzut usiłowania zabójstwa. To sąd ma i musi mieć decydującą rolę w prawidłowej ocenie konkretnego zachowania- kwituje.

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki prawnicze