Warto przy tym wskazać na wydziały penitencjarne, które w statystykach przodują. Sami sędziowie podkreślają, że wynika to z charakteru spraw, które w ten sposób są rozpatrywane. To te, w których do tej pory stosowano wyjazdowe posiedzenia w zakładach karnych, dotyczące np. wniosków o przedterminowe zwolnienie z wykonywania kary. 

Przypomnijmy, możliwość e-rozpraw w spraw karnych wprowadziła tarcza antykryzysowa 4, co więcej przepisy umożliwiają też - co budzi duże kontrowersje i wśród prawników i obrońców praw człowieka - stosowanie tego trybu przy posiedzeniach aresztowych. Z danych zebranych m.in. przez Helsińską Fundację Praw Człowieka wynika jednak, że sądy też mają wątpliwości w tym zakresie i rzadko z tej możliwości korzystają. 

Czytaj: Sądy przechodzą na tryb online, ale wolniej niż by ministerstwo chciało>>

E-rozprawa a prawo do obrony 

Największe wątpliwości budzi oczywiście to jak przy e-rozprawach karnych zapewnić oskarżonemu choćby prawo do obrony. Część prawników podkreśla, że w tej kategorii spraw powinno się online przesłuchiwać świadków i biegłych, inni z kolei przywołują przykłady z międzynarodowego podwórka. Bo e-rozprawy w sprawach karnych, e-posiedzenia dotyczące środków zabezpieczenia nie są niczym szczególnym np. w Kanadzie czy części Stanów Zjednoczonych. Pilotaż był też prowadzony w sądach Wielkiej Brytanii i ku zaskoczeniu tamtejszych sędziów, takie rozwiązania miały swoich zwolenników także wśród samych oskarżonych. Rozmówcy Prawo.pl mówią o zaletach, jak choćby oszczędność czasu i zmniejszenie kosztów związanych z konwojami. Z drugiej jednak strony - bez rozwiązania problemów technicznych i doprecyzowania, jak mają takie rozprawy przebiegać, o błąd skutkujący choćby odwołaniami od wyroku, nie trudno. 

Czytaj w LEX: Pandemia COVID-19 a dostęp do prawa. Polska na tle wyników badania międzynarodowego >

Warto przy tym przypomnieć, że możliwość przesłuchiwania świadków "na odległość" w sprawach karnych była już w przepisach wcześniej, przed pandemią, a sądy - choć niezbyt chętnie - z niej korzystały. 

Zgodnie z artykułem 374 par. 4 zmienionego Kodeksu postępowania karnego, przewodniczący może zwolnić z obowiązku stawiennictwa na rozprawie oskarżonego, który jest pozbawiony wolności, oskarżyciela posiłkowego albo oskarżyciela prywatnego - jeżeli zostanie zapewniony udział tych stron w rozprawie przy użyciu urządzeń technicznych, umożliwiających udział w rozprawie na odległość z jednoczesnym bezpośrednim przekazem obrazu i dźwięku. W takiej sytuacji w miejscu ich przebywania ma być referendarz sądowy lub asystent sędziego, a także obrońca, chyba że ten stawi się w sądzie. Co ważne, wyłączone są z tego m.in. sprawy o zbrodnie - w takich przypadkach obecność oskarżonego na sali sądowej jest obowiązkowa. 

Czytaj w LEX: Niekonstytucyjna nowelizacja Kodeksu karnego w związku z epidemią COVID-19 >

Jest też przepis art.  177, który określa możliwość przesłuchania na odległość świadków. - I w tym są zasadnicze różnice pomiędzy e-rozprawami w sprawach cywilnych i e-rozprawami w sprawach karnych. W tych ostatnich regulacja pozwala na przesłuchiwanie oskarżonego online tylko w sytuacji gdy jest pozbawiony wolności. Czyli musimy bazować na zakładach karnych i możliwościach także technicznych, które one mają - mówi Prawo.pl jeden z sędziów. 

Czytaj: Odwoływanie rozpraw ostatecznością, tryb online zasadą - zaleca sądom Ministerstwo Sprawiedliwości>>

Jak sprzęt jest, to nie ma...ludzi

Przepisy przepisami, a rzeczywistość jest jaka jest - mówią sędziowie. Początkowo dużym problemem były kwestie techniczne. Wiele bowiem zależy od zakładów karnych i możliwości jakimi dysponują, a te szwankowały. Jeszcze kilka miesięcy temu prawnicy skarżyli się więc choćby na niewystarczającą przepustowość łączy internetowych i, że oskarżonego nie zawsze słychać i nie zawsze on słyszy co się na sali sądowej dzieje. Brakowało też procedur - np. w sytuacji gdy i oskarżony i świadkowie byli osadzeni w jednym zakładzie karnym i trzeba było ich przesłuchiwać jednocześnie ale przy zagwarantowaniu izolacji. 

Czytaj w LEX: E-rozprawa w sprawach karnych w związku z regulacjami z tarczy 4.0 >

Teraz na pierwszy plan zaczynają wysuwać się kwestie kadrowe. - Problemem, nad którym się obecnie głowimy jest to, że przy e-rozprawach karnych, w miejscu gdzie jest oskarżony, oskarżyciel posiłkowych, musi być pracownik sądu w postaci asystenta lub referendarza. A np. w naszym sądzie jest mało asystentów i nie ma referendarzy w sprawach karnych, więc trzeba by się posiłkować referendarzami z wydziałów cywilnych. W tym tkwi szkopuł, to jest rozwiązanie niefortunne, że w przypadku strony ustawodawca wymaga obecności pracownika sądu, a w przypadku świadka wystarczy funkcjonariusz służby więziennej - mówi jeden z sędziów.

I dodaje, że trwają analizy jak to rozwiązać. - U nas jest przykładowo trzech asystentów i sześciu sędziów liniowych. Gdyby na danej sesji wszyscy wyznaczyli sprawy online trzeba by przygotować harmonogram. Np. danego dnia w zakładzie karnym jest jeden asystent, a sprawy są wyznaczane po kolei - mówi sędzia. 

Podkreśla równocześnie, że on sam jest zwolennikiem stosowania zdalnej formuły. - Jest to prostsze, nie trzeba czekać na konwój, nie ma takich kosztów, są oszczędności dla Skarbu Państwa. Każdego osadzonego staram się w ten sposób wysłuchać - dodaje. 

Zobacz procedury w LEX:

 


Raczej częściowo, nie całościowo - sprawy karne szczególne

Wielu prawników jednak uważa, że tryb online nie zawsze i nie we wszystkich sprawach można stosować. Wśród tych "szczególnych" wymieniają właśnie sprawy karne. Wskazują przy tym choćby zna znaczenie możliwości kontaktu z oskarżonymi i świadkami, obserwowania ich zachowań podczas rozprawy, przesłuchania i składanych wyjaśnień.  

Czytaj w LEX: Przesłuchanie małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem >

- Jest na pewno kategoria spraw gdzie to rozwiązanie może mieć zastosowanie i być bardzo użyteczne. Przykładowo w jednej z moich spraw sprawca wyjechał na stałe do Anglii, a chodzi o zaginięcie zegarka na jednej z imprez, którego wartość kwalifikowała ten czyn jako przestępstwo. Jak wystawić ENA żeby się nie narazić na śmieszność, że szukam kogoś w sprawie kradzieży zegarka? Gdybym mogła go wysłuchać na teamsach byłoby to i szybsze i pomocne - mówi sędzia Marta Kożuchowska-Warywoda z Sądu Rejonowego Warszawa-Wola. 

Czytaj w LEX: Obowiązki adwokatów i radców prawnych w świetle ustawy o doręczeniach elektronicznych >

Dodaje, że w jej praktyce problemem są sprawy dotyczące osób np. wykluczonych cyfrowo. - I tak jest np. ze skazanymi w prowadzonych przeze mnie sprawach. Są to najczęściej osoby biedne, w problemie bezdomności, z marginesu społecznego. Tu nie ma możliwości e-rozpraw bo np. chodzi o osobę mieszkającą na terenie ogródków działkowych. Rozprawa online byłaby fikcją, bo jak ta osoba ma się z sądem połączyć, mogłoby dojść do naruszenia prawa do obrony - wskazuje sędzia.

W jej ocenie istotna jest więc elastyczność, to sąd powinien decydować czy i kiedy taki tryb stosować. - Jest bowiem ryzyko, że stosując takie rozwiązanie we wszystkich sprawach ograniczymy prawo do obrony. Bo ktoś z powodów materialnych nie będzie miał możliwość połączenia się z sądem, albo zrobi to z telefonu komórkowego i połączenie będzie złej jakości. A to z kolei może skutkować tym, że nie złoży istotnych wyjaśnień. Jak będziemy to stosować we wszystkich sprawach, bez przemyślenia, to może to skutkować naruszeniem praw osób oskarżonych - podkreśla sędzia. 

 

 

W podobnym tonie wypowiada się Krzysztof Jarzmus, prawnik w Programie Spraw Precedensowych w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Mamy duże wątpliwości co do powszechnego stosowania e-posiedzeń i e-rozpraw. W niektórych obszarach oczywiście taki tryb mógłby się przydać i powinien zostać, ale z drugiej strony mamy np. posiedzenia aresztowe, jest możliwość prowadzeniach ich online, ale nawet orzecznictwo ETPC wskazuje, że nikt kto fizycznie nie stanął przed sądem nie powinien być pozbawiony wolności - dodaje.

Czytaj: Sądy zamykają się przed koronawirusem, w części już tylko pilne sprawy>>

Sprawy rodzinne też problematyczne

Podobne odczucia mają zresztą prawnicy, którzy na co dzień zajmują się sprawami rodzinnymi. - E-rozprawy budzą u mnie mieszane uczucia. Biorąc udział w takim posiedzeniu widzimy tylko tę osobę, która się wypowiada. Nie widzimy jej otoczenia, więc w mojej ocenie bardzo łatwo wpłynąć na treść zeznań świadka. Kolejną kwestią jest to, że świadkowie, którzy będą przesłuchani nie powinni słyszeć treści zeznań osób wcześniej przesłuchiwanych. Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie spełnić tego warunku - mówi adwokat Joanna Szewczyk-Stępień z Kancelarii Adwokackiej Szczurek Szewczyk-Stępień. 

Zobacz procedurę w LEX: Rozpoznawanie spraw w postępowaniach cywilnych w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ogłoszonego w związku z COVID-19  >

I dodaje, że w sprawach rodzinnych stan faktyczny polega na wyłapaniu, ustaleniu odczuć świadka. - Detale w jego zachowaniu mogą wskazywać, że jest wiarygodny lub nie. I uważam, że obecnie jesteśmy w stanie zapewnić warunki dla pełnomocników, stron gwarantujące bezpieczeństwa. Uczestniczyłam w takich rozprawach gdzie sala była wietrzona, były przerwy, zachowane odległości, szyby pleksi - podsumowuje.    

Zobacz procedurę w LEX: Wydanie wyroku na posiedzeniu niejawnym >