Ostatnie miesiące dobitnie pokazały, że informatyzacja wymiaru sprawiedliwości staje się koniecznością. "Odmrażające" się sądy same zaczęły szukać i stosować rozwiązania, które umożliwiłyby choćby ograniczenie liczby interesantów - jak czat czy elektroniczna komunikacja. Problem dostrzegło też Ministerstwo Sprawiedliwości wprowadzając choćby możliwość e-rozpraw w sprawach cywilnych i karnych.  

Tyle, że jak mówią sędziowie i inni prawnicy, chodzi o naczynie połączone, a same sądy są jednym z jego elementów. Jako przykład wskazują syndrom "dwóch dziurek", czyli wszędobylski papier.  - W kwestii informatyzacji nadal podstawowym problemem jest to, że oczekiwania są wielkie, ale jak przychodzi co do czego to się okazuje, że wszyscy naokoło są "papierowi" a nie "elektroniczni". Jak dostaję pozwy to widzę, że faktury do firmy przesłano elektronicznie, bo mam dołączone wydruki maili z załącznikami, ale nadzwyczaj często te maile i te faktury mają po lewej stronie dwa kółeczka po dwóch dziurkach będących efektem wpinania wcześniej do segregatorów. Oznacza to, że nie drukowano jej "dla sądu" tylko wcześniej - mówi sędzia Wojciech Łukowski, prezes Sądu Okręgowego we Wrocławiu. 

Zobacz linię orzeczniczą w LEX: Składanie pism procesowych drogą elektroniczną >

 


COVID-19 stawia na nowe technologie

Koronawirus - jak mówią eksperci - pokazuje, że od informatyzacji także w wymiarze sprawiedliwości nie ma już odwrotu. Co więcej dla obciążonych sądów (tylko w trakcie lockdownu spadło z wokandy ponad 230 tys. spraw, a zaległości w wielu sądach sięgają kilku miesięcy) może to być szansa na "oddech". Problem w tym, że nadal są liderzy - którzy choćby rozpatrują coraz więcej spraw online, czy stosują telekonferencje przy przesłuchaniu świadków lub biegłych i "reszta", która z różnych powodów nowinek technicznych unika.  

Czytaj w LEX: „Pozwy zbiorowe” jako odpowiedź na czasy „niedyspozycji” wymiaru sprawiedliwości w czasach epidemii koronawirusa >

- Kilka miesięcy pandemii pokazało, że nowe technologie mogą być przyczynkiem do usprawnienia polskiego wymiaru sprawiedliwości. Już teraz coraz bardziej zainteresowane są nimi kancelarie prawnicze i działy prawne. Środowisko ma pewne obawy, ale to co do niedawna było fantastyką naukową dziś staje się rzeczywistością. Są też obszary - jak choćby notariat – w których do wprowadzenia zmian brakuje właściwie jedynie zmian w prawie - mówi w rozmowie z Prawo.pl Ernest Frankowski, specjalista legaltech, IT9 oraz Nowy Wymiar Prawa.

Czytaj: Od obiegu dokumentów, po zespoły śledcze - innowacje wchodzą do polskich kancelarii>>

Nie ma on wątpliwości, że to pociągnie za sobą też zmiany w samych sądach, przy czym jak dodaje trudno liczyć, że będą gwałtowne. - Jak zaczęły być wprowadzane pierwsze elementy systemu e-raportowania podatkowego, tylko promil ludzi i firm z nich korzystał. I to naprawdę trwało bardzo długo, zanim - mówiąc kolokwialnie zagrało i znaleźliśmy się w sytuacji, że podatki są z zasady cyfrowe. Z e-sądami będzie podobnie, będzie dużo różnych zmian, pewien chaos, bo każda zmiana wymuszona przez okoliczności zewnętrzne to nie to samo co uporządkowany projekt obliczony na lata wdrożenia - mówi Ernest Frankowski. I dodaje, że przez najbliższe dwa, trzy lata będzie to raczej będzie metoda prób i błędów, będą różne pomysły i punktowe zmiany. 

Czytaj w LEX: Zabezpieczenie roszczeń w czasie epidemii >

Coś się w sądach rusza

Część sędziów mówi jednak nieoficjalnie, że pewne przyspieszenie już widać i to również w działaniu MS. - Nastąpiły zmiany w departamencie informatyzacji ministerstwa. A generalnie jest tak, że postęp widać jeśli chce się coś zrobić. Są koncepcje, które pokazują chęć zmiany - mówi nieoficjalnie jeden z nich. Tarczą antykryzysową z 31 marca wprowadzono zmianę do Prawa o ustroju sądów powszechnych i zgodnie z nią, minister sprawiedliwości w drodze rozporządzenia ma określić sposób zaprojektowania, wdrożenia, eksploatacji, integracji i rozwoju systemu teleinformatycznego, który będzie obsługiwać postępowania sądowe. Przy takim systemie - jak wskazano - mają być brane pod uwagę możliwości techniczne i organizacyjne sądów oraz potrzeba sprawnego działania systemu, przy jednoczesnym zapewnieniu odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa.

Czytaj: E-rozprawy są na Ukrainie i w Chinach, a polskie sądy nadal ich unikają>>

Braki sprzętowe, braki systemowe

O pilne działania związane z informatyzacją sądów apelowało już na początku epidemii Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia. Sędzia Anna Wypych–Knieć, jego członkini orzekająca w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Mokotowa podkreśla, że obecnie brak jest rozwiązań systemowych jak i problemem jest wyposażenie programowe i sprzętowe poszczególnych sądów. - Po pierwsze jeśli chodzi o sposób prowadzenia rozpraw on–line to powinno być tak, że istnieje możliwość rejestrowania dźwięku i obrazu w aplikacji, w której prowadzona jest rozprawa zdalna, co pozwoliłoby osiągnąć tożsamy efekt jak z nagrywaniem rozpraw on-line. W wielu sprawach dla oceny wiarygodności lub jej braku istotne znaczenie ma mimika twarzy czy zachowanie podczas składania zeznań – czego w zakresie rozpraw zdalnych na chwile obecną nie możemy utrwalać - mówi sędzia. 

Czytaj w LEX: Odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkody w trakcie pandemii >

I dodaje, że wskazane byłoby również wprowadzenie możliwości weryfikacji tożsamości uczestników postępowania, do czego mogłyby być przydatne istniejące już  w administracji rozwiązania informatyczne. Kolejne postulaty sędziów w tym zakresie to choćby wprowadzenie przy rozprawach nagrywanych, transkrypcji automatycznej oraz wdrożenie systemu informatycznego pozwalającego na wnoszenie pism drogą elektroniczną. 

Sędziowie, ale też związki zawodowe skarżą się na problemy kadrowe w zakresie informatyków. Ernest Frankowski podkreśla jednak, że problem tkwi nie w dostępności ludzi ale raczej konkretnych specjalizacji. - W sądach na co dzień potrzebni są technicy helpdeskowi, którzy pomagają w podłączeniu sprzętu, instalują poprawki do podstawowego oprogramowania, aktualizacje i doradzają co zrobić w przypadku usterek. I są tak samo przygotowani do wprowadzania e-rozpraw jak sędziowie - mówi. W jego ocenie do sprawy trzeba bowiem podejść nie z poziomu sądów ale... centralnego. - Sukces e-sądu tak naprawdę głównie zależy od jakości i determinacji centralnej koncepcji i zespołu wdrożeniowego. Taki nowy system to kompetencje bardziej chmurowe - mówi. 

Czytaj: Dalkowska: Nadal planujemy e-doręczenia oraz e-rozprawy w sprawach karnych>>

Rzeczywistość? Tony papieru

Rocznie w sądach zużywane są setki tysięcy ryz białego papieru, a tony akt wymagają specjalnych pomieszczeń do przechowywania. Coraz głośniej mówi się więc o konieczności choćby dygitalizacji akt. I tu rodzi się kolejny problem. - Nawet przy obrocie elektronicznymi dokumentami ich wykorzystanie nadzwyczaj często wiąże się z drukowaniem i te nawyki są faktem. Chciałbym przykładowo by dzienniki budowy były "w chmurze" albo chociaż w wersji elektronicznej do wydruku, czytelne, jednoznaczne, a nie wypisane ręcznie, atramentem z różnych długopisów, rozmazanym na deszczu. Tylko że dla wygody sędziego nikt nie karze budowlańcom prowadzić ich w ten sposób - mówi prezes wrocławskiego sądu okręgowego Wojciech Łukowski. 

I dodaje, że jeśli mówimy o dygitalizacji, to trzeba też zastanowić się nad tym, kto miałby to zrobić. - Jeżeli wszyscy albo co najmniej wyraźna większość naokoło są "papierowi", nawet - co jest absurdem - gdy posługują się elektroniką, to kto ma to ponownie przetwarzać na postać elektroniczną. Do sądów wpływają miliony spraw. Każda z nich to tomy akt, przetworzenie tego na formę elektroniczną jest więc barierą nie do przejścia - mówi. 

 


Jeśli więc sądy mają iść w kierunku e-akt to - według sędziów - muszą być kierowane do nich e-pisma. Tyle że - na co wskazywało swego czasu Ministerstwo Sprawiedliwości i o czym mówią też prawnicy - wiele osób jest nadal wykluczonych cyfrowo, co trzeba uwzględnić. -  Oczekiwanie, że wszystkie koszty poniosą sądy jest absolutnie nierealne, tym bardziej, że nie chodzi o pieniądze, a raczej o ludzi. Nikt nie zwiększy zatrudnienia w sądzie tylko dlatego, że trzeba przetworzyć dokumenty w formie papierowej na formę elektroniczną. Jeżeli ma nastąpić digitalizacja, to koszty muszą ponieść wszyscy - mówi prezes Łukowski. 

W ocenie prawników w tym kierunku trzeba jednak pójść. - Nie ma odwrotu od digitalizacji i zdalnego dostępu do akt sprawy. To jest rzeczywiste ułatwienie pracy dla adwokatów i obywateli. Korzyści dla sądów i prokuratur są również oczywiste. W zasadzie eliminuje to żmudne czynności techniczne związane z udostępnianiem akt, prowadzeniem czytelni, angażowaniem pracowników etc. Korzyści są znaczące, wymierne - mówi adwokat Przemysław Rosati. 

Czytaj w LEX: Zasady doręczania pism procesowych po reformie postępowania cywilnego z lipca 2019 r.  >

Algorytm kary długo nie wyliczy 

Sędzia Wypych-Knieć wskazuje, że wśród rozwiązań międzynarodowych już teraz są te związane z e-orzecznictwem np. w sporach majątkowych o standardowej strukturze logicznej. - Skoro sztuczna inteligencja wchodzi w świat medycyny i już dzisiaj ratuje życie i zdrowie, to dlaczego nie można pomyśleć o niej w sprawiedliwości? Kiedy jednak mówimy o sztucznej inteligencji, to musimy pamiętać o tym, że wymiar sprawiedliwości jest sprawowany w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, a błędy nie tylko podważają zaufanie do państwa, ale również tworzą przestrzeń do roszczeń np. wobec Skarbu Państwa. Stąd w pierwszej kolejności „zaprzęgłabym” sztuczną inteligencję do procesów pomocniczych – administracyjnych - mówi. 

Legal Cost Bot - sprawdź jak działa pierwszy kalkulator opłat sądowych w formie chatbota! >

Także w ocenie prezesa Łukowskiego, przez kolejne co najmniej pół pokolenia raczej nie zapowiada się, by wyroki były wydawane z automatu, czyli poprzez wykorzystanie algorytmu. - Ale oczywiście można zautomatyzować poszczególne elementy potrzebne do ostatecznego rozstrzygnięcia. Można w pewnym zakresie rozważać zautomatyzowanie np. wydawania nakazu zapłaty. Jest to możliwe, ale wymagałoby zmian ustawowych, powiązania z jednolitym plikiem kontrolnym, i np. przyjęcia, że jak ktoś VAT odliczył, to uznał wierzytelność. Nakaz może zostać wydany z automatu, tylko że to wymaga integracji z innymi systemami państwa i zmiany ustawowej - podkreśla. 

Czytaj: Sądy testują rozprawy online, w Łodzi pierwsza z udziałem publiczności>>

Po pierwsze wspólny system 

Rozmówcy Prawo.pl podkreślają, że obecnie najważniejszą sprawą jest wprowadzenie jednolitego systemu sądowego, bo te różne, które obecnie obowiązują, uniemożliwiają choćby z szybką komunikację m.in. sądami. Identyczny system - w ich ocenie umożliwiłby z kolei e-komunikację, na zasadzie wzajemnego udostępniania potrzebnych danych. 

- Są już tego zajawki. Choćby w regulaminie urzędowania sądów powszechnych mamy przepis (paragraf 155), że odezwa o udzielenie pomocy sądowej może być przesłana drogą mailową, jeśli jest z adresu zaufanego w naszej domenie. Pewne rzeczy z definicji powinny być w komunikacji elektronicznej, ale do tego potrzebny jest w miarę jednolity system - mówi prezes wrocławskiego sądu okręgowego. 

Łukasz Małecki–Tepicht, ekspert współpracujący z Zespołem Cywilnym SSP "Iustitia", audytorem wewnętrznym (CIA) oraz audytor sektora publicznego (CGAP) ocenia, że nadszedł czas kiedy na informatyzację sądów trzeba spojrzeć nie jak na luksusowy koszt, ale jak na niezbędną inwestycję. - Świadomość prawna obywateli rośnie – chociażby z powodu zwiększenia dostępności usług prawnych oraz otwarcia zawodów prawniczych. To zwiększa liczbę spraw, które wpływają do sądów. Po stronie sądów muszą się znaleźć rozwiązania techniczne, które bezpośrednio będą wspierać pracę sędziów - podsumowuje.