Chodzi - jak wyjaśnia w piśmie skierowanym do minister rodziny, pracy i polityki społecznej - o poprawienie procedur poprzedzających decyzję sądu o zgodzie na adopcję dziecka przez osoby spoza Polski. A przede wszystkim skuteczniejsze zapewnienie trzech generalnych zasad: dobra dziecka, nierozdzielania rodzeństwa i pierwszeństwa adopcji krajowej. 

 


- Podjęte przez resort działania legislacyjne dawały nadzieję na poprawę sytuacji. Tak się jednak nie stało. W związku z upływem kadencji Sejmu w 2019 r. nie zakończono bowiem prac nad rządowym projektem noweli ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Odpowiadał on częściowo postulatom Rzeczników - Praw Obywatelskich i Praw Dziecka - wskazał.

Po pierwsze - problem z dokumentacją

Kodeks rodzinny i opiekuńczy pozwala na przysposobienie dziecka w innym państwie, jeśli tylko w ten sposób można mu zapewnić odpowiednie zastępcze środowisko rodzinne. Zasada pierwszeństwa adopcji krajowej wynika również z Konwencji o prawach dziecka i Konwencji o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego.

Czytaj: Za nielegalną adopcję grozi nawet pięć lat więzienia>>

Zgodnie z ustawą z 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i  systemie pieczy zastępczej, warunkiem zakwalifikowania dziecka do adopcji zagranicznej jest wyczerpanie wszystkich możliwości znalezienia kandydata na rodziców zastępczych w Polsce. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy między przysposabiającym a przysposabianym dzieckiem istnieje stosunek pokrewieństwa lub powinowactwa albo gdy dani rodzice zastępczy adoptowali już siostrę lub brata przysposabianego dziecka. Adopcja zagraniczna musi też się zawsze odbywać z poszanowaniem generalnych zasad: dobra dziecka, nierozdzielania rodzeństw i  pierwszeństwa adopcji krajowej.

I tu - jak wskazuje RPO - rodzą się problemy. Przykładowo powiatowe centrum pomocy rodzinie oraz organizator rodzinny pieczy zastępczej powinny gromadzić i przekazywać wszelkie informacje, w tym m.in. o rodzeństwie. Nie sprecyzowano jednak ich zakresu, terminu aktualizacji. 

- Obowiązkowi przekazywania informacji nie towarzyszą też formalne sankcje za jego zaniechanie. Nie ma też instrumentów pozwalających na domaganie się jego realizacji. Szczególnie niekorzystne będzie to wtedy, gdy powiat nadzorujący podmioty, które nie przekazują tych informacji, będzie takie zachowania aprobował - dodaje RPO. 

Czytaj: Sprzedam dziecko w dobre ręce - w Polsce kwitnie szara strefa adopcji>>

To z kolei prowadzi do braków w dokumentacji dziecka. I ryzyka rozdzielenia rodzeństwa, szczególnie w sytuacji sporej różnicy wieku.

Podobnie jest z przekazywaniem właściwemu ośrodkowi adopcyjnemu informacji i dokumentacji na temat dziecka. W tym przypadku istotne dane o rodzeństwie dziecka mogą nie zostać zgromadzone i wpisane do Karty Dziecka. A powinna ona zawierać informacje o jego sytuacji prawnej, aktualnym miejscu pobytu rodzeństwa oraz czy rodzeństwo zgłoszono do adopcji. 

Szwankuje kwalifikacja do adopcji zagranicznej

Kolejną kwestią budzącą wątpliwości RPO, jest sporządzanie opinii o zasadności adopcji zagranicznej dziecka - mającej na celu stwierdzenie, że leży to w jego najlepszym interesie. Jest to zadanie organizatora rodzinnej pieczy zastępczej, zespołu ds. okresowej oceny sytuacji dziecka umieszczonego w instytucjonalnej pieczy zastępczej oraz dyrektora placówki opiekuńczo-wychowawczej typu rodzinnego. Przy sporządzaniu opinii trzeba brać pod uwagę możliwość zapewnienia dziecku rodziny zastępczej w Polsce.

- Przepis ustawy wymaga doprecyzowania. Nie wynika bowiem z niego, aby przed wydaniem opinii o zasadności adopcji zagranicznej dany organ jest zobowiązany do uzyskania formalnego rozstrzygnięcia (lub informacji) o tym, że nie ma możliwości adopcji w kraju. Brak takiego obowiązku uzyskania jakiegokolwiek dokumentu potwierdzającego wyczerpanie możliwości poszukiwania dla dziecka rodziny w Polsce powoduje, że wydawana opinia nie jest poparta żadnym materiałem dowodowym gwarantującym realizację zasady prymatu adopcji krajowej - wskazuje. 

W ocenie Rzecznika, konieczne jest też określenie standardów działań podejmowanych przez ośrodki adopcyjne na rzecz poszukiwania kandydatów na rodziców adopcyjnych dziecka. 

- A w przedsądowym postępowaniu adopcyjnym nie stosuje się Kodeksu postępowania administracyjnego. Nie można zatem postawić ośrodkowi adopcyjnemu zarzutu niedopełnienia obowiązków czy niewłaściwego dokumentowania postępowania adopcyjnego. Wszystko to powoduje, że opinia, która ma na celu stwierdzenie, że adopcja zagraniczna leży w najlepszym interesie dziecka, przybiera charakter uznaniowy i może budzić wątpliwości co do jej rzetelności - dodaje. 

Monitorowanie losów dziecka po adopcji zagranicznej

RPO przypomina też, że adopcja zagraniczna to nie tylko oddanie dziecka pod władzę rodzicielską osób z innego państwa, ale również we władztwo tego państwa. - Państwo pochodzenia jest odpowiedzialne, aby na adopcji zagranicznej nie ucierpiał interes dziecka. Dlatego należy wprowadzić przepis umożliwiający uzyskanie wiedzy o polskich dzieciach adoptowanych za granicę – postuluje Rzecznik.

I dodaje, że dziś nie ma podstaw do śledzenia losów takich dzieci. - Istniejąca dobra praktyka polega na przesyłaniu przez zagraniczne organizacje adopcyjne i organy innych państw raportów postadopcyjnych, opisujących adaptację dziecka. Wątpliwości może jednak budzić, czy ta formuła jest zawsze bezwzględnie realizowana - pisze. 

Kary za nielegalne adopcje 

Od listopada rodzicom, którzy zgodzą się na adopcję swojego dziecka, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej i zatajając ten fakt przed sądem orzekającym w postępowaniu o przysposobienie grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Tak samo w przypadku osób, które zdecydują się na taką adopcje. 

 


Wcześniej Kodeks karny przewidywał kary dla organizatorów adopcji dzieci wbrew przepisom ustawy. A prawnicy i osoby na co dzień zajmujące się prawami dziecka szacują liczbę nielegalnych adopcji w Polsce od kilkuset do nawet kilku tysięcy rocznie. Resort sprawiedliwości, w uzasadnieniu zmian w prawie adopcyjnym, szacował, że jest ich ok. 2 tysięcy.

Stawki - jak nieoficjalnie mówią rozmówcy Prawo.pl - też są różne: 15 tysięcy, 50 tysięcy, a nawet kilkaset tysięcy złotych. Wypłacane są biologicznym matkom w różny sposób. Zdarza się, że dostają one część tej kwoty już w czasie ciąży - na tzw. opiekę ciążową - bywa, że całość otrzymują po oddaniu niemowlaka. Z kolei najczęstszym sposobem przekazania dziecka jest wskazanie jeszcze w szpitalu przez matkę biologiczną rzekomego ojca, który oczywiście to potwierdza i następnie zrzeczenie się na jego rzecz praw rodzicielskich. Następnie żona mężczyzny uznaje i adoptuje dziecko z fikcyjnej zdrady małżeńskiej.  Bywa też tak, że ciąża jest ukrywana, kobieta nie korzysta z porad lekarskich, a poród odbierany jest w domu i dziecko od razu trafia do nowych rodziców lub wszystko odbywa się poza granicami Polski.