Najnowszy pomysł rządu w Atenach ma zachęcić do przeprowadzki i osiedlenia się na stałe w Grecji. Chodzi o wykorzystanie epidemii koronawirusa i faktu, że wiele osób pracuje teraz zdalnie i właściwie nie ma dla nich znaczenia, czy swoje obowiązki wykonują z Warszawy, Sopotu, Krakowa, Paryża czy Aten. W zamian nowi mieszkańcy zostaną zwolnieni przez siedem lat z połowy podatku dochodowego od osób fizycznych. W momencie, gdy tradycyjne biura nie mają już znaczenia, taka oferta może wydawać się korzystna. Wszystko zależy jednak od szczegółów. Jednym z nich jest kwestia tzw. rezydencji podatkowej. To ona bowiem przesądza o tym, gdzie finalnie płaci się podatek dochodowy.

Rezydencja podatkowa przesądza o miejscu opodatkowania

Praca z innego kraju może wiązać się z dodatkowymi konsekwencjami w zakresie podatków, ubezpieczeń czy też spraw związanych z szeroko rozumianymi kwestami imigracyjnymi. Wyjazd do innego kraju i praca zdalna, o ile ma charakter stricte tymczasowy i nie wpływa w sposób szczególny na związki pracownika z Polską (np. stałe miejsce zamieszkania, rodzina, mąż, żona, dzieci, pobyt), nie powinien nieść za sobą negatywnych konsekwencji. Należy jednak podkreślić, że im pobyt jest dłuższy, a związki osobisto-ekonomiczne z Polską maleją (np. poprzez rezygnację z umowy najmu w Polsce czy sprzedaż mieszkania), tym w większym stopniu wzrasta ryzyko, że pobyt pracownika za granicą może wiązać się z powstaniem dodatkowych obowiązków w kraju, gdzie praca jest obecnie wykonywana. W szczególności należy mieć na uwadze kwestie związane: z rezydencją podatkową pracowników tj. potencjalny obowiązek deklarowania wszystkich swoich światowych dochodów w kraju, gdzie obecnie przebywają, powstaniem obowiązku rejestracji w lokalnym systemie podatkowym oraz ubezpieczeniowym, w tym konieczności odprowadzania podatków opłacania składek społecznych, w kraju w którym pracownik wykonuje pracę oraz obowiązkiem związanym z rejestracją pobytu oraz pracy w odpowiednich organach danego kraju. Grecji chodzi teraz właśnie o to, by związki nowych mieszkańców z Atenami były jak najsilniejsze. Przesądza o tym m.in. miejsce zamieszkania dłuższe nic 183 dni w roku.

 - Każdy przypadek pracy zdalnej z zagranicy powinien być analizowany oddzielnie, gdyż o obowiązkach podatkowo-ubezpieczeniowych powstających w miejscu, gdzie osoba wykonuje swoje obowiązki pracownicze, decydują zarówno przepisy lokalne, jak i przepisy umów międzynarodowych. Co istotne, lokalne przepisy nakładające obowiązki czy to rejestracyjne czy wprowadzające obowiązek rozliczenia w danym kraju mogą nie tylko dotyczyć pracownika, ale również pracodawcy, który wypłaca takiemu pracownikowi pensje. Taki obowiązek niejednokrotnie może wiązać się z koniecznością poniesienia dodatkowych obciążeń i kosztów – mówi Grzegorz Grochowina, starszy menedżer w dziale doradztwa podatkowego w zespole ds. PIT w KPMG w Polsce.

Zobacz więcej: Praca zdalna wykonywana za granicą może być podatkową pułapką >>

Na ulgę abolicyjną trzeba uważać

W kontekście ewentualnej przeprowadzki trzeba też mieć na uwadze ostatni pomysł rządu na ograniczenie ulgi abolicyjnej. Ustawa jest już przyjęta przez Sejm, pod koniec listopada zajmie się nią Senat. Od stycznia przyszłego roku korzystanie z ulgi abolicyjnej zostanie więc istotnie ograniczone. Może się okazać, że wielu pracujących zagranicą, jeśli ich rezydencja podatkowa cały czas będzie w Polsce, będzie musiało dopłacić podatek.

Rząd najpierw chciał całkowitej likwidacji ulgi. Sejm zdecydował jednak, by ograniczyć ją do kwoty 1360 zł. Ministerstwo Finansów tłumaczyło, że takie działanie jest konieczne, ponieważ zauważono negatywne konsekwencje związane z  wykorzystywaniem ulgi do agresywnej polityki podatkowej, przy wykorzystaniu postanowień umów o unikaniu podwójnego opodatkowania.

 


Jak podkreśla Małgorzata Trzęsimiech, senior associate w Kancelarii Ożóg Tomczykowski, ratyfikując Konwencję MLI, Polska zadeklarowała, że będzie dążyć do ujednolicenia sposobu eliminacji podwójnego opodatkowania, poprzez wprowadzenie w umowach podatkowych metody odliczenia proporcjonalnego oraz zastąpienie nią dotychczas stosowanej metody wyłączenia z progresją w obowiązujących umowach.

- Zaproponowany limit nie będzie jednak wystarczający dla Polaków uzyskujących dochody z pracy m.in. z Holandii czy Irlandii (tj. z krajów, z którymi Polska zawarła UPO przewidujące metodę odliczenia proporcjonalnego) - będą oni niestety w większości przypadków zobowiązani do zapłaty wyższego podatku w Polsce za 2021 r. w porównaniu do podatku, który zostanie przez nich zapłacony w Polsce za 2020 r. – zwraca uwagę Małgorzata Trzęsimiech.

Ograniczenie ulgi abolicyjnej spowoduje też, że niekorzystne zmiany dotkną Polaków pracujących w: Australii, Austrii, Belgii, Danii, Finlandii, Holandii, Irlandii, Izraelu, Japonii, Kanadzie, Litwie, Norwegii, Nowej Zelandii, Słowacji, Słowenii i Wielkiej Brytanii.