Od początku stycznia część przedsiębiorców musi korzystać z kas fiskalnych online. Za kilka miesięcy obowiązek ten dotknie kolejnej grupy firm. To jednak nie koniec rewolucji w zakresie dokumentowania sprzedaży i wydawania paragonów. Przedsiębiorców czekają kolejne zmiany - najprawdopodobniej już w kwietniu. Pojawią się nowe typy kas i elektroniczne paragony. Potwierdziło to właśnie Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na interpelację poselską nr 1909. Resort wyjaśnił w niej, jaki jest postęp prac nad stworzeniem systemu elektronicznego paragonu. Wskazał również, czy w 2020 roku uda się wdrożyć system kas fiskalnych w formie aplikacji na telefon.

System elektronicznego paragonu coraz bliżej

Ministerstwo Finansów zwróciło uwagę, że nowe przepisy pozwolą na wprowadzenie możliwości przesyłania paragonów fiskalnych w postaci elektronicznej do klienta, za jego zgodą i w uzgodniony z nim sposób. Nowelizacją zajmuje się już Sejm. 12 lutego odbyło się pierwsze czytanie projektu. Przesyłanie paragonów fiskalnych w postaci elektronicznej będzie możliwe najprawdopodobniej od 1 kwietnia 2020 r.

Czytaj w LEX: Kalendarz najważniejszych zmian w podatkach w 2020 r. >

Ministerstwo Finansów wyjaśniło także, że projekt rozporządzenia ministra finansów w sprawie kas rejestrujących mających postać oprogramowania został przekazany Komisji Europejskiej do notyfikacji. Po zakończeniu procesu notyfikacji rozporządzenie zostanie podpisane i opublikowane. - Nowe kasy wirtualne będą wówczas mogły być poddane procesowi certyfikacji, który będzie prowadzony przez Główny Urząd Miar. Tego rodzaju kasy będą mogły pojawić się na rynku w drugiej połowie 2020 r. – przewiduje Ministerstwo Finansów.

 


- To dobrze, że prace nad wdrożeniem e-paragonów oraz tzw. kas wirtualnych, czyli przyjmujących postać oprogramowania wgrywanego na komputery, tablety czy smartfony nabrały tempa. Rozwiązanie to niewątpliwie obniży koszty prowadzenia działalności, a także da podatnikom możliwość rozbudowy aplikacji kasy o nowe funkcje analityczne i kontrolne, które usprawnią ich własną działalność oraz będą stanowić wsparcie w nadzorze nad pracownikami – ocenia Agnieszka Bieńkowska, doradca podatkowy, partner w kancelarii Gekko Taxens. Jej zdaniem, otrzymywanie paragonu w formie elektronicznej będzie również wygodniejsze dla konsumentów. - Wielu z nas zdarzało się przecież poświęcać godziny na poszukiwania zagubionego paragonu, aby zareklamować nabyty towar. A jak już się ten paragon znalazło, to ze zdziwieniem odkrywało, że niewiele na nim widać, bo większość zapisów wyblakła – zaznacza ekspertka. I dodaje, że nowe przepisy będą dawały wybór – nabywca będzie mógł żądać wystawienia paragonu w formie tradycyjnej, ale też będzie mógł zgodzić się na to, że sprzedawca wystawi mu i wyda w uzgodniony z nim sposób paragon w postaci elektronicznej.

Sprawdź w LEX: Czy podatnik może kupić kasę z elektronicznym zapisem kopii i ją użytkować również po 2023 roku? >

Ciekawą propozycją jest również możliwość niedrukowania paragonów do sprzedaży w automatach. W takim przypadku wystarczy, że paragon zostanie kupującemu wyświetlony. Sprzedaż za pomocą automatów zostanie w ten sposób znacznie ułatwiona.

Zobacz również: Skarbówka tropi karuzele VAT, ale łamie przy tym prawo >>

- Szkoda tylko, że wirtualnych kas nie będą mogły stosować największe podmioty, tj. te o obrotach powyżej 10 mln euro. Zwolennicy tego rozwiązania argumentują, że nie można było pozwolić na ich stosowanie wszystkim, ponieważ z art. 111b ust. 1 ustawy o VAT wynika, że kasy wirtualne można wprowadzić jedynie dla niektórych grup podatników lub rodzajów czynności, więc komuś trzeba było zabronić. To mało przekonywujący argument, mając na uwadze, że najwięksi podatnicy wystawiają najwięcej paragonów, a koszt obsługi tego procesu po ich stronie jest olbrzymi. Jeśli więc faktycznie – jak wynika z uzasadnienia – wdrożenie kas fiskalnych odbywa się w ramach realizacji programu Polska cyfrowa, którego celem jest między innymi ochrona środowiska, to nie do końca się to udało – zauważa Agnieszka Bieńkowska.

Zobacz procedurę w LEX: Czynności podlegające obowiązkowi ewidencjonowania przy zastosowaniu kas online >

 


Kasy fiskalne online już działają

Zanim pojawi się jednak nowy typ urządzeń, niektórzy muszą korzystać już z kas online. Ministerstwo Finansów przypomniało, że od początku 2020 r. stosowanie kas online, które przesyłają dane o sprzedaży bezpośrednio do organów podatkowych, w niektórych branżach jest już wymagane. Obowiązkiem tym objęto:

  1. sprzedaż benzyny silnikowej, oleju napędowego, gazu przeznaczonego do napędu silników spalinowych oraz świadczenie usług naprawy pojazdów silnikowych oraz motorowerów (w tym naprawy opon, ich zakładania, bieżnikowania i regenerowania) oraz w zakresie wymiany opon lub kół dla pojazdów silnikowych oraz motorowerów – od 1 stycznia 2020 r.,
  2. świadczenie usług związanych z wyżywieniem wyłącznie świadczonych przez stacjonarne placówki gastronomiczne, w tym również sezonowo, oraz w zakresie krótkotrwałego zakwaterowania, a także sprzedaż węgla, brykietu i podobnych paliw stałych wytwarzanych z węgla, węgla brunatnego, koksu i półkoksu przeznaczonych do celów opałowych – od 1 lipca 2020 r.,
  3. świadczenie usług fryzjerskich, kosmetycznych i kosmetologicznych, budowlanych, w zakresie opieki medycznej świadczonej przez lekarzy i lekarzy dentystów, prawniczych, oraz związanych z działalnością obiektów służących poprawie kondycji fizycznej (wyłącznie w zakresie wstępu) – od 1 stycznia 2021 r.

Podatnicy z pozostałych branż mogą stosować kasy rejestrujące online, jednak nie są do tego obowiązani.

Remigiusz Fijak, doradca podatkowy w TPA Poland, zwraca jednak uwagę, że ministerstwo nie planuje żadnych dodatkowych zachęt dla podatników mających ich nakłonić do dobrowolnego rozpoczęcia korzystania z kas online.

Sprawdź w LEX: Czy prawo do ulgi przysługuje w sytuacji gdy podatnik zakupi kasy online i dokona „podmiany” kas pomiędzy punktami? >

- Jedyną zachętą pozostanie więc tzw. ulga na zakup kas fiskalnych, która pozwala na odliczenie od podatku należnego 90 proc. ceny zakupu kasy (bez podatku), nie więcej jednak niż 700 zł – tłumaczy ekspert.