MF: Nie będzie obniżki PIT ani zwiększenia ulg
Ministerstwo Finansów nie planuje podwyższenia progu dochodów 120 tys. zł, po przekroczeniu którego podatnicy płacą 32 proc. PIT. Nie będzie też podwyżki limitu dochodów dla osób korzystających z ulgi na jedno dziecko. Resort wyjaśnia, że w obecnej sytuacji budżetowej takie działania byłyby "nierozważne". W Sejmie już ponad rok temu odbyło się pierwsze czytanie projektu, który zakłada podniesienie kwoty wolnej od podatku z 30 tys. zł do 60 tys. zł. Nie zanosi się jednak na to, by prace miały być kontynuowane.

15 lutego rozpoczął się okres rozliczenia PIT za 2025 rok. Podatnikom, tak jak w poprzednim roku, przysługuje kwota wolna od podatku, wynosząca 30 tys. zł. Podatek płacą według stawki 12 proc. i - od nadwyżki ponad 120 tys. - 32 proc.
To nie czas na obniżkę podatku
Niezmieniane od lat progi podatkowe sprawiają, że osoby rozliczające PIT płacą de facto coraz wyższe podatki. Stanowisko Ministerstwa Finansów wskazuje jednak, że nie należy spodziewać się zmian w tym zakresie. Resort wyjaśnia, że brak jest uzasadnienia do podwyższenia obecnego progu dochodów.
- Nie można zapominać, że podatek PIT stanowi źródło dochodów publicznych oraz, że Polska znajduje się w procedurze nadmiernego deficytu uruchomionej przez Radę UE w lipcu 2024 r. Wyjście z tej procedury wymaga od rządu realizacji planu naprawczego, którego celem jest sprowadzenie deficytu finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB oraz stabilizacja długu publicznego. Rada UE zaleciła Polsce realizację tego planu do 2028 roku. Działaniem nierozważnym byłoby zatem podejmowanie inicjatyw ustawodawczych, które nie sprzyjają realizacji tego celu. Za takie działanie w chwili obecnej należy uznać podwyższenie progu dochodów z obecnych 120 000 zł, czyli obniżenie obciążenia z tytułu podatku PIT dla osób o dochodach wyższych, niż przeciętne - napisał wiceminister Neneman w odpowiedzi na interpelację poselską nr 15526.
Na problem zwrócili uwagę posłowie Kacper Płażyński i Jerzy Polaczek, według których dewaluacja progu podatkowego, która nastąpiła w ciągu ostatnich kilku lat, oznacza, że coraz większa rzesza przedstawicieli klasy średniej lub osób aspirującej do takiej (będących w istocie zwykłymi pracownikami zatrudnionymi na umowie o pracę: nauczycielami, pielęgniarkami, pracownikami biurowymi czy przedstawicielami służb mundurowych), musi płacić podatek dochodowy według stawki właściwej dla osób bogatych.
Ministerstwo odpowiada, że od 2009 r. obowiązuje skala podatkowa z dwiema stawkami podatku, dwoma przedziałami dochodów oraz jednym progiem. Początkowo stawki podatku wynosiły 18 proc. i 32 proc., próg dochodów 85 528 zł, a kwota wolna 3 091 zł. Od 2022 r. obowiązuje skala ze stawkami 12 proc. i 32 proc., jednym progiem dochodów w wysokości 120 tys. zł oraz roczną kwotą wolną wynoszącą 30 tys. zł.
Według tak skonstruowanej skali podatkowej podatek oblicza co roku około 25 mln podatników, w tym zdecydowana większość wyłącznie według niższej stawki podatku (12 proc.). W rozliczeniu PIT za 2024 r. było to 92,4 proc. Oznacza to, że 7,6 proc. osób uzyskało dochody powyżej progu 120 000 zł i stosowało stawkę podatku w wysokości 32 proc. Co istotne, stawka 32 proc. ma zastosowanie jedynie do nadwyżki ponad kwotę 120 000 zł. Do dochodów nieprzekraczających progu dochodowego podatek oblicza się według stawki podatku w wysokości 12 proc.
Kwota wolna na starych zasadach
Nie zanosi się też na zmiany kwoty wolnej od podatku. W lutym 2025 r. Sejm głosował nad projektem zmian w PIT autorstwa posłów Konfederacji (nr 773), który zakłada podniesienie kwoty wolnej od podatku do wysokości równej dwunastokrotności minimalnego wynagrodzenia za pracę, ale nie mniejszej niż 60 tys. zł. Zgodnie z decyzją Sejmu, projekt został skierowany do dalszych prac w w sejmowej komisji finansów publicznych. I od ponad roku pozostaje na tym etapie.
Wiceminister Neneman informował na początku 2025 r. w odpowiedzi na interpelację poselską nr 7357, że "chociaż w umowie koalicyjnej nie zapisano podwyższenia kwoty wolnej od podatku z 30 tys. zł do 60 tys. zł, to rząd nie zrezygnował z tego planu. Jego realizacja zależy od stanu finansów państwa oraz sytuacji geopolitycznej. Koszt wprowadzenia tej zmiany dla roku 2025 wyniósłby 52,5 mld zł, co znacząco wpłynęłoby na uszczuplenie dochodów sektora publicznego z PIT".
- Brak waloryzacji progów podatkowych jest uważany za ukrytą formę podwyżki podatków. Próg 120 tys. zł został wprowadzony w 2022 r., a od tego czasu skumulowana inflacja jest szacowana na ok. 40 proc. Nie dziwią więc oczekiwania, by dostosować progi podatkowe do realiów ekonomicznych. Z drugiej jednak strony obecna sytuacja geopolityczna i zwiększenie wydatków na obronę nie daje podstaw do tego, by oczekiwać obniżki podatków. Nie można też zapominać, że Polska znajduje się w procedurze nadmiernego deficytu, a ostatnio uruchomione zostały działania mające na celu ustabilizowanie cen paliw. Należy się więc spodziewać zaostrzenia polityki fiskalnej - mówi Paweł Lewandowski, ekonomista i doradca biznesowy.
Ulga na jedno dziecko bez zmian
Ministerstwo Finansów zajęło też negatywne stanowisko w sprawie podniesienie progu ulgi dla rodziców jedynaków. W tej sprawie wystąpiło do MF Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, argumentując, że limit dochodów uprawniających do odliczenia ulgi podatkowej na jedno dziecko - 112 tys. zł - nie został podniesiony od jego wprowadzenia w 2013 r. Tymczasem w 2013 r. minimalne wynagrodzenie wynosiło 1600 zł, a w 2025 r. - 4666 zł. W efekcie rodzice, których roczne dochody przekraczają ten stosunkowo niski próg, nie mogą skorzystać z ulgi, mimo że koszty wychowania dziecka rosną z każdym rokiem, również z uwagi na skumulowaną inflację.
- Obowiązujące regulacje dotyczące ulgi na dzieci, w tym kryterium dochodowe dla podatników wychowujących jedno dziecko, mieszczą się w granicach swobody ustawodawcy i realizują konstytucyjne zasady ochrony rodziny. W obecnych uwarunkowaniach budżetowych i geopolitycznych nie planujemy wprowadzenia rozwiązań skutkujących mniejszymi wpływami podatkowymi - napisał Jarosław Szatański, dyrektor Departamentu Podatków Dochodowych MF.
Problem w tym, że limit dochodów odnosi się tylko do rodziców wychowujących jedno dziecko.
- Ograniczeń nie mają natomiast co do zasady osoby wychowujące dwoje lub więcej dzieci. Odliczą ulgę bez względu na wysokość swoich zarobków. Celem wprowadzenia tego przepisu było promowanie dużych rodzin. Jednak niezmieniany od lat limit stawia osoby wychowujące jedno dziecko w coraz gorszej sytuacji. Obecnie jest on na tyle niski, że coraz mniej rodzin spełnia ustawowe wymogi - mówi Grzegorz Grochowina, szef zespołu zarządzania wiedzą w departamencie podatkowym KPMG w Polsce.








