Lex Budownictwo z czetem AI
Zmień język strony
Prawo.pl

Włoscy piraci na polskich blachach szaleją bez OC na europejskich drogach

Kierowcy na polskich rejestracjach dziennie powodują prawie 200 zdarzeń na europejskich drogach. W ciągu roku aż dwukrotnie wzrosła liczba szkód wyrządzonych przez nieubezpieczone pojazdy. Duży wpływ ma na to proceder transgranicznej rejestracji włoskich pojazdów w Polsce. Tracą na tym polskie zakłady ubezpieczeń, a pośrednio: wszyscy posiadacze samochodów w naszym kraju.

wypadek zderzenie stluczka
Źródło: iStock

Z danych Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK) wynika, że kierowcy z polskimi blachami w 2025 r. byli sprawcami 71,7 tys. zdarzeń drogowych -  o 900 więcej niż rok wcześniej.

- Kolejny z rzędu wzrost, tym razem o 1,3 proc. w stosunku do poprzedniego roku, potwierdza, że mamy do czynienia z trwałym i niepokojącym zjawiskiem – ocenia cytowany w komunikacie Mariusz Wichtowski, prezes Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK).

Szczególnie alarmujące są dane dotyczące zdarzeń powodowanych przez kierujących pojazdami bez ważnego ubezpieczenia OC. W 2025 r. PBUK zarejestrowało 3188 takich przypadków, podczas gdy w 2024 r. było ich 1574. Oznacza to wzrost aż o 102,5 proc. Kwota wypłaconych przez PBUK świadczeń z tego tytułu wzrosła z 25,7 mln zł do 41,7 mln zł (wzrost o 62,4 proc.).

Włosi na polskich blachach – na czym polega proceder?

Tradycyjnie najwięcej szkód wyrządzają polscy kierowcy w Niemczech, ale coraz więcej kolizji i wypadków ma miejsce we Włoszech. W ostatnich latach szczególnie duży wpływ na to miał proceder transgranicznej rejestracji włoskich pojazdów w Polsce. Chodzi o samochody i motocykle, które formalnie posiadają polskie tablice rejestracyjne, ale są użytkowane na terytorium Włoch – często bez ważnego ubezpieczenia OC. Prezes PBUK ocenia, że proceder ten odpowiada za niemal wszystkie włoskie szkody wypłacane przez PBUK.

Jak uważa Paweł Stykowski, radca prawny (Studio Prawnicze Paweł Stykowski Kancelaria Radcy Prawnego), przyczyną tego zjawiska jest ogromna różnica w wysokościach składek za OC posiadaczy pojazdów mechanicznych pomiędzy Polską a krajami Europy Zachodniej i Włochami. W Polsce średnia składka to nieco ponad 500 zł, we Włoszech – ok. 1000 EUR. Jeśli bardzo szkodowy kierowca chce we Włoszech ubezpieczyć nowe auto, musi się liczyć z wydaniem kilku tysięcy euro.

Skala zjawiska narasta w tempie, którego nie można traktować jako zwykłego wzrostu statystycznego. W latach 2021–2025 liczba szkód wypłacanych przez PBUK za zdarzenia we Włoszech wzrosła prawie 17-krotnie, a kwota wypłat z tego tytułu zwiększyła się prawie 10-krotnie. Oznacza to, że problem, który jeszcze kilka lat temu był jedną z wielu zagranicznych kategorii szkodowych, stał się jednym z najpoważniejszych obciążeń finansowych Biura Gwaranta – wyjaśnia Mariusz Wichtowski.

Czytaj też w LEX: Prawo przeciwko ekonomii: uwagi na tle sporu o dopuszczalność obliczania odszkodowań ubezpieczeniowych metodą kosztorysową >

Mec. Stykowski wskazuje też na kryminalny aspekt problemu.

- Grupy przestępcze wpadły na prosty sposób na biznes – jeśli jesteś posiadaczem samochodu np. we Włoszech, zapewnimy ci ubezpieczenie w Polsce dużo taniej niż lokalnie. Taki pojazd jest rejestrowany w Polsce, przechodzi badania techniczne w Polsce i jest tu ubezpieczany, często przez internet. Ubezpieczenie jest kupowane na osobę, której tożsamość skradziono, na „słupa” lub na spółkę wydmuszkę. Jako że jest to grupa przestępcza, to często nawet nie wpłaca składki za ubezpieczenie (kogo ubezpieczyciel ma ścigać o zapłatę?). Dla przestępców to świetny biznes, dla posiadaczy aut w Europie Zachodniej sposób na tanie ubezpieczenie – zwłaszcza jeśli mają paskudną szkodowość – tłumaczy Paweł Stykowski.

Użytkownicy aut na polskich rejestracjach wymykają się systemowi

Jak podaje PBUK, większość tych zdarzeń wiąże się z niedużymi szkodami rzeczowymi, a tylko niewielka część z nich jest udokumentowana przez włoską policję. W większości przypadków odpowiedzialność ustalana jest na podstawie oświadczeń świadków lub uczestników zdarzenia.

Skąd jednak taka duża liczba nieubezpieczonych pojazdów? Posiadanie polisy OC jest przecież kontrolowane przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG).

- UFG posiada dostęp do baz danych – między innymi rejestrów publicznych, dotyczących pojazdów i ich posiadaczy oraz bazy danych o polisach OC komunikacyjnego, a w ramach wykonywania swoich zadań wyznaczonych przez ustawodawcę sprawdza historię ubezpieczeniową posiadaczy w odniesieniu do posiadanych przez nich pojazdów. Naszym narzędziem są określone algorytmy, czasem nazywane „wirtualnym policjantem” - mówi Damian Ziąber, rzecznik prasowy UFG.

Okazuje się, że wielu posiadaczy aut, użytkujących samochody za granicą, wymyka się systemowi.

Czy ktoś na tym traci? – pytamy eksperta.

- Bezpośrednio: polskie zakłady ubezpieczeń – ta część portfela jest całkowicie nierentowna - duża szkodowość przy znikomym wpływie składki. Pośrednio: wszyscy polscy posiadacze aut, dlatego że taryfy składek w Polsce muszą uwzględniać wysoką szkodowość we Włoszech – wyjaśnia mec. Stykowski.

Regulowanie zobowiązań za szkody powstałe w wyniku zdarzeń spowodowanych przez polskich zmotoryzowanych prowadzących nieubezpieczone pojazdy należy do Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Po zaspokojeniu roszczeń poszkodowanych PBUK każdorazowo występuje do sprawców o zwrot całości poniesionych kosztów. Oznacza to, że zagraniczna podróż bez ważnego OC może zakończyć się dla kierowcy nie tylko mandatem lub sankcją przewidzianą przez lokalne prawo, ale także wieloletnim zobowiązaniem finansowym wobec Biura.

Jak zatrzymać proceder włoskich rejestracji

Przeciwdziałanie procederowi nie jest proste.

- Kluczowe jest skuteczniejsze wykrywanie przypadków, w których pojazd jest tylko formalnie związany z Polską, a faktycznie użytkowany niemal wyłącznie za granicą. Potrzebna jest też sprawniejsza współpraca między instytucjami państw członkowskich, lepsza wymiana informacji i szybsze identyfikowanie przypadków wykorzystywania różnic pomiędzy krajowymi systemami ubezpieczeniowymi – uważa radczyni prawna Kinga Kozłowska-Witek, DSK Kancelaria.

W jej ocenie sedno problemu nie leży więc dziś przede wszystkim w braku przepisów, lecz w skuteczności ich egzekwowania. Im lepiej system będzie przypisywał ryzyko tam, gdzie ono rzeczywiście powstaje, i im skuteczniej będzie dochodził roszczeń wobec sprawców, tym mniejsza będzie presja na przerzucanie kosztów na cały rynek OC.

Czytaj też w LEX: Odpowiedzialność sprawcy wypadku komunikacyjnego i zakładu ubezpieczeń za szkodę wyrządzoną właścicielowi drogi polegającą na zanieczyszczeniu jezdni >

Jak wyjaśnia mec. Stykowski, prawo unijne zabrania różnicowania składek w zależności od kraju użytkowania pojazdu, więc nawet jeśli ustalimy, że pojazd będzie użytkowany za granicą, nie można podnieść składki z tego powodu. Szkody zagraniczne są zgłaszane do Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, które musi wypłacać w każdym przypadku, gdy pojazd sprawcy wypadku za granicą ma polskie tablice rejestracyjne - tak stanowi Porozumienie Wielostronne, ewidentnie pisane w innych czasach.

- Organy ścigania starają się walczyć z tym procederem, lecz skala problemu jest tak wielka, że te działania to kropla w morzu. Najłatwiej byłoby dokonać drobnej zmiany prawa – zobowiązać stacje kontroli pojazdów do fotografowania kontrolowanego auta. Obecnie zagraniczne auta przechodzą taką kontrolę „zaocznie” – bez przyjeżdżania do Polski. Mówi się o tym pomyśle od jakiegoś czasu. Drugi sposób, chyba nawet pewniejszy – to obowiązek okazywania pojazdu urzędnikowi, który rejestruje go w Polsce. W tej chwili urzędnik tylko odbiera wniosek i wydaje tablicę rejestracyjną. Dlatego tablice rejestracyjne są wysyłane do Włoch całymi paczkami – tłumaczy Paweł Stykowski.

Czytaj też w LEX: Pojazd zabytkowy w prawie polskim i orzecznictwie sądów administracyjnych >

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

 

 

 

Polecamy książki biznesowe