Postanowieniem z 22 stycznia Sąd Rejonowy dla Warszawy Woli skierował do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dwa pytania prejudycjalne - tak wynika z postu opublikowanego na Twitterze przez członka Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu. To już kolejne zapytanie polskiego sądu po wyroku TSUE w sprawie Dziubak z października 2019 roku. Pod koniec grudnia pięć pytań skierował Sąd Okręgowy w Gdańsku, o czym pisaliśmy tutaj. O co pyta warszawski sąd?

Czytaj również: SN kolejny raz stanął po stronie frankowiczów >>

Dwa pytania do TSUE z warszawskiego sądu rejonowego

W pierwszym sąd pyta, czy zapis umowy określający kurs kupna i sprzedaży waluty obcej musi być sformułowany w sposób jednoznaczny, tj. czy tak, aby kredytobiorca mógł samodzielnie określić ten kurs w danym dniu. Czy tez w świetle rodzaju umowy, jej długoterminowego charakteru, oraz faktu, że wysokość waluty obcej podlega ciągłym ( w każdej chwili) zmianom, możliwe jest sformułowanie postanowienia umownego w sposób ogólniejszy, a mianowicie odnoszący się do rynkowej wysokości waluty uniemożliwiający wprowadzenie znaczącej nierównowagi ze szkodą dla konsumenta.

Gdyby TSUE odpowiedział twierdzącą na to pytanie, SR pyta, czy możliwa jest interpretacja takiego ogólnego  zapisu umownego na korzyść konsumenta w ten sposób, że określa ona kurs nie w sposób dowolny, ale wolnorynkowy, zwłaszcza w sytuacji, gdy obie strony tak samo zrozumiały ten zapis, a kredytobiorca nie był zainteresowany kwestionowaniem go, a także nie zaznajomił się z treścią umowy w trakcie jej zawarcia i przez cały czas jej trwania. Jak prawnicy broniący frankowiczów oceniają najnowsze dwa pytania?

 

Jacek Czabański, Mariusz Korpalski, Tomasz Konieczny

Sprawdź  
POLECAMY

Humbuk warszawskiego sądu

Prawnicy broniący frankowiczów wskazują, że te pytania nie wnoszą nic nowego, odpowiedzi na nie są już od dawna są znane. - Odesłanie do warunków rynkowych nie spełnia testu jednoznaczności i transparentności  klauzul w umowach konsumenckich. Jest to wskazane już w wyrokach Sądu Najwyższego, Sadu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a także wyrokach TSUE C-51/17, C-186/16 oraz postanowieniu  C-126/17 – mówi Mariusz Korpalski, radca prawny, wspólnik w kancelarii Komarnicka Korpalski, współautor książki pt. "Przewodnika frankowicza". Dodaje, że odpowiedź na nie można tez znaleźć w orzeczeniu TSUE w sprawie Dziubak.

Podobnie uważa Anna Dombska, adwokat prowadząca sprawy frankowiczów. - Brak jest przejrzystości choćby dla terminu kurs rynkowy, a nawet gdyby uznać iż odnosi się do do rynku międzybankowego to klient nie jest w stanie weryfikować go, a dostęp do serwisów transakcyjnych jest płatny i niedostępny dla konsumentów. Co najistotniejsze, pytania dotyczą kwestii kursu, a jak sam TSUE wskazał, istotą kredytów powiązanych z walutą jest ryzyko kursowe wprowadzone do umowy i obciążające kredytobiorców – tłumaczy mec. Dombska.

Radca prawny Tomasz Konieczny, współautor "Przewodnika frankowicza", radca prawny i wspólnik kancelarii Konieczny, Polak i Partnerzy uważa wręcz, że oba pytania prejudycjalne są wewnętrznie sprzeczne, a poza tym oparte na założeniu nie tylko utrzymania umowy kredytu w mocy za wszelką cenę, lecz także jej zmiany przez sąd w trybie uzupełnienia luki powstałej po niedozwolonej klauzuli indeksacyjnej/denominacyjnej.

Prawnicy zgodnie zadane pytania nazywają humbukiem. Piotr Zientała, wiceprezes Stowarzyszenia SBB dodaje, że bank szuka ratunku w przypadku np. nieprzeczytania umowy przez konsumenta, choć Komisja Europejska od dawna stoi na stanowisku, że to nie zwalnia przedsiębiorcy z zaproponowania uczciwej, zgodnej z prawem umowy. - Pytania przedłużą postępowania w sądach, a sektor zapłaci większe odsetki, gdyż są naliczane od dnia złożenia pozwu - dodaje wiceprezes. Czy sądy będą zawieszać sprawy przez te pytania? zdaniem prawników mogą, choć nie jest to uzasadnione.

Czy będą zawieszane sprawy

Tomasz Konieczny obawia się, że skutkiem pytań może być nieuzasadnione zawieszanie spraw. Taki efekt wywołały pytania sądu gdańskiego. Anna Dombska też uważa, że część spraw może poczekać na rozstrzygnięcie, a na pewno te prowadzone przez autora pytań.  Z praktyki Mariusza Korpalskiego wynika, że sprawy zawieszają niektóre sądy w Gdańsku, a zwłaszcza odwoławcze w Warszawie. – W innych miastach, np. Łodzi, sprawy są prowadzone – dodaje mec. Korpalski. Uważa jednak, że  o ile przez pierwsze pięć pytań do TSUE, a także dwa do Sądu Najwyższego (jedno dotyczy orzeczenia nieważności postanowień abuzywnych, a drugie domagania się zwrotu świadczeń, gdy doszło do bezpodstawnego wzbogacenia) część spraw może zostać zawieszonych, to nie przez te dwa ostatnie, które są oczywiste. Podobnie uważa adwokat Michał Zuchmantowicz. -  Sprawy nie powinny być zawieszane z powodu pytań, które nie wnoszą prognozy nowego istotnego zapatrywania na kwestie faktycznie rozliczeniowe. A TSUE nie ma za zadanie zastępowania sądu krajowego w analizie przepisów krajowych. Ponadto sądy zadając takie pytania,  jak gdyby nie dostrzegały SOKiK i ich prawomocnych wyroków powszechnie obowiązujących - mówi.

Mec. Korpalski uważa, że TSUE na tak oczywiste pytania może odpowiedzieć szybko.– TSUE może wydać postanowienie, jak we wspomnianej sprawie C-126/17 bez rozprawy, a nawet opinii rzecznika generalnego – uważa Mariusz Korpalski. Pytania w sprawie Dziubak sędzia Kamil Gołaszewski skierował w kwietniu 2018 rok, a TSUE odpowiedział w październiku 2019.

 

 

Jacek Czabański, Mariusz Korpalski, Tomasz Konieczny

Sprawdź  
POLECAMY