SZKOLENIA ONLINE AI Act i ustawa o systemach sztucznej inteligencji a RODO – co nowa regulacja zmienia (a czego nie zmienia) w ochronie danych osobowych 9.09.2026r. godz.: 12:00
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Rola geoblokady w ochronie praw własności intelektualnej - do oceny

Geoblokada może potwierdzać terytorialne ograniczenie działalności, ale sama w sobie nie gwarantuje braku naruszenia cudzych praw wyłącznych. W każdej sprawie należy ocenić, czy zastosowana blokada jest prawnie uzasadniona, technicznie wystarczająca i rzeczywiście ogranicza terytorialny zasięg działania – mówi Natalia Basałaj, radca prawny w Kancelarii Tomkiel.

Natalia Basalaj

Tomasz Ciechoński: W 2018 roku wszedł w życie unijny zakaz geoblokowania w e-commerce, czyli blokowania dostępu do strony internetowej dla osób z określonego państwa. Branża jednak nadal interesuje się tym zagadnieniem. Dlaczego?

Mec. Natalia Basałaj: Wbrew potocznej opinii rozporządzenie 2018/302 nie wprowadziło ogólnego zakazu blokad geograficznych. Zabroniono nieuzasadnionego różnicowania klientów ze względu na przynależność państwową, miejsce zamieszkania lub miejsce prowadzenia działalności, ale nie wprowadzono bezwzględnego obowiązku oferowania towarów i usług we wszystkich państwach członkowskich.

Dostęp można jednak zablokować lub ograniczyć, przykładowo gdy jest to konieczne do wykonania wymogu prawnego zgodnego z prawem UE. Geoblokada może więc służyć wykonaniu konkretnego obowiązku wynikającego z terytorialnej ochrony praw własności intelektualnej, np. orzeczenia o udzieleniu zabezpieczenia, lecz nie powinna być jedynie wygodnym instrumentem podziału rynku.

Zdarzają się sytuacje, w których przedsiębiorca może legalnie oferować produkt w jednym kraju członkowskim UE, podczas gdy na innym terytorium to samo oznaczenie towaru koliduje z wcześniejszym prawem, na przykład zarejestrowanym krajowym znakiem towarowym.

Dlatego przy działalności prowadzonej na wielu rynkach konieczne jest każdorazowe zweryfikowanie zakresu ochrony praw własności intelektualnej w poszczególnych państwach.

Niedawno temat geoblokowania stał się głośny w kontekście prawa autorskiego. Co wynika z orzeczenia TSUE ws. Anne Frank Fonds?

Ponadgraniczny charakter internetu i jednolity rynek cyfrowy od lat pozostają w napięciu z terytorialnością praw autorskich, a wspomniana sprawa doskonale to obrazuje.

We tej sprawie Dziennik Anny Frank wszedł do domeny publicznej w Belgii i kilku innych państwach członkowskich UE, ale w Holandii pozostaje chroniony do 2037 roku. W 2021 roku wydanie naukowe utworu zostało opublikowane na belgijskiej stronie internetowej, z wprowadzoną blokadą geograficzną, uniemożliwiającą holenderskim użytkownikom dostęp do niego.

W wyroku z 9 lipca 2026 r. (C-788/24) TSUE uznał, że jeżeli dostęp dla użytkowników w państwie ochrony został skutecznie zablokowany, owi użytkownicy nie należą do kręgu odbiorców, do którego wydawca kieruje przekaz. W takim przypadku nie dochodzi w tym państwie do publicznego udostępniania utworu. Geoblokada może być więc skutecznym środkiem technologicznym i nie musi zapewniać całkowitej niemożności obejścia zabezpieczenia.

Nie wystarcza natomiast oświadczenie użytkownika o miejscu, z którego uzyskuje dostęp do strony, jeżeli prawdziwość deklaracji zależy wyłącznie od jego dobrej woli. Co więcej, gdy zastosowane środki nie są skuteczne, dostęp do utworu może zostać uznany za skierowany także do odbiorców w państwie, w którym utwór nadal podlega ochronie.

Samo ryzyko obejścia blokady, na przykład za pomocą VPN, nie czyni jej automatycznie nieskuteczną. Ocena konkretnego rozwiązania należy do sądu krajowego. Jeżeli blokada okaże się nieskuteczna, publiczne udostępnianie nadal przypisuje się wydawcy strony internetowej, a nie dostawcy VPN, ponieważ to wydawca podjął świadomą decyzję o udostępnieniu utworu w Internecie.

Trybunał ostrzegł ponadto, że uznanie każdej możliwości obejścia geoblokady za wystarczającą do stwierdzenia publicznego udostępniania nadawałoby prawu autorskiemu nadmierny zakres terytorialny. Utrudniałoby to legalne udostępnianie utworów w państwach, w których weszły już one do domeny publicznej.

 

Na rozpoznanie przez TSUE czeka podobne pytanie, ale w kontekście znaku towarowego. Czy ta sprawa „znakowa” różni się od prawnoautorskiej? 

Na rozstrzygnięcie czeka obecnie sprawa C-584/26, Fassbinderei, zainicjowana przez Oberster Gerichtshof - austriacki Sąd Najwyższy.

Obie strony sporu prowadzą działalność w branży bednarskiej w Austrii. Powódka jest właścicielką austriackich znaków towarowych „PAUSCHA” i „KLAUS PAUSCHA”, natomiast pozwana posługuje się oznaczeniem „Pauscha” m.in. w celach reklamowych oraz domeną „pauscha.at”.

Po wydaniu postanowienia o zabezpieczeniu pozwana zablokowała dostęp do strony dla austriackich adresów IP i zamieściła na niej informację, że strona nie jest skierowana na rynek austriacki. Nadal jednak prowadzi stronę z Austrii, posługuje się krajową domeną „.at” i oferuje towary oraz usługi odbiorcom zagranicznym. Jak ustalił Trybunał pozwana używa oznaczenia  „Pauscha” konkurując bezpośrednio z powódką w wielu krajach.

Pytanie prejudycjalnedotyczy tego, czy zasada terytorialności prawa znaków towarowych oraz art. 10 ust. 2 i 3 dyrektywy 2015/2436 w sprawie znaków towarowych sprzeciwiają się zakazowi używania takiego oznaczenia jako nazwy domeny i na stronie internetowej, jeżeli strona jest niedostępna dla użytkowników w państwie ochrony znaku i zawiera wyraźne zastrzeżenie, że oferta nie jest kierowana na ten rynek.

Pozwana nie twierdzi, że zaprzestała posługiwania się oznaczeniem w ogóle. Przeciwnie – nadal korzysta z oznaczenia, prowadzi działalność z Austrii i wykorzystuje austriacką domenę „.at”, ale jednocześnie za pomocą geoblokady wyłącza użytkowników z Austrii z dostępu do strony i deklaruje, że nie kieruje oferty na rynek austriacki. Jednak pojawia się pytanie, czy działania pozwanej nadal nie będą wprowadzać odbiorców w błąd. Przykładowo, odbiorcy mogą wejść na stronę pozwanej, pomylić ją ze stroną powódki, a w konsekwencji uznać, że powódka nie świadczy usług na terenie Austrii, i zrezygnować z ich poszukiwania lub skorzystania z jej oferty. TSUE będzie więc musiał odpowiedzieć, czy geoblokada tylko na terenie Austrii jest wystarczająca, aby uznać, że używanie oznaczenia nie narusza terytorialnego zakresu ochrony austriackiego znaku towarowego.

Podobieństwo do sprawy Anne Frank Fonds jest więc widoczne: w obu sprawach geoblokada ma oddzielić terytorium, na którym obowiązuje ochrona, od terytoriów, na których określone działanie ma być dozwolone. Konstrukcja prawna jest jednak inna. W prawie autorskim TSUE analizował przede wszystkim krąg odbiorców „publicznego udostępniania” oraz skuteczność środków technologicznych. W prawie znaków towarowych trzeba natomiast ustalić, gdzie dochodzi do używania oznaczenia w obrocie handlowym, czy używanie to jest skierowane na terytorium ochrony oraz czy może naruszać funkcje znaku.

Moim zdaniem właśnie ten ostatni element będzie jednym z najciekawszych aspektów sprawy. TSUE będzie musiał rozważyć, czy uprawniony do krajowego znaku towarowego może uzyskać zakaz używania identycznego oznaczenia również w sytuacji, gdy konkurent prowadzi działalność z terytorium ochrony, korzysta z krajowej domeny, ale jednocześnie technicznie wyłącza dostęp użytkowników z tego terytorium i deklaruje, że nie kieruje do nich swojej oferty. Odpowiedź wymaga rozdzielenia miejsca technicznego wykonywania czynności od rynku, na który czynności rzeczywiście oddziałują. To właśnie na tym tle sprawa Fassbinderei może mieć istotne znaczenie dla praktyki e-commerce i ochrony marek w internecie.

 

Pytania do TSUE pochodziły z Niderlandów i z Austrii, czy orzeczenia te mogą mieć wpływ na polskie prawo i polskie podmioty?

TSUE interpretuje przepisy unijnych dyrektyw, a polskie sądy powinny wykładać przepisy krajowe zgodnie z tą interpretacją. Wyrok w sprawie Anne Frank Fonds jest zatem istotny dla oceny publicznego udostępniania utworów z Polski, a przyszły wyrok w sprawie Fassbinderei może wpłynąć m.in. na to, jak szeroko należy rozumieć bezprawne używanie krajowego znaku towarowego.

Praktyczny wniosek jest taki, że geoblokada może potwierdzać terytorialne ograniczenie działalności, ale sama w sobie nie gwarantuje braku naruszenia cudzych praw wyłącznych

W każdej sprawie należy więc ocenić, czy zastosowana blokada jest prawnie uzasadniona, technicznie wystarczająca i rzeczywiście ogranicza terytorialny zasięg działania. Wyrok w sprawie Anne Frank Fonds udzielił pierwszej odpowiedzi w odniesieniu do prawa autorskiego. Sprawa Fassbinderei pokaże natomiast, czy podobna logika znajdzie zastosowanie w prawie znaków towarowych.

Jeżeli TSUE uzna, że samo zastosowanie geoblokady nie wyłącza możliwości naruszenia krajowego prawa do znaku towarowego, może to mieć istotne znaczenie dla przedsiębiorców działających online. Przedsiębiorcy będą musieli ostrożniej operować na unijnym rynku i analizować nie tylko to, czy blokują dostęp do oferty w określonym państwie, ale również to, czy sposób prowadzenia działalności online nie oddziałuje na funkcje znaków chronionych na danym terytorium. Może to również oznaczać więcej sporów w e-commerce, ponieważ granica między działaniem dozwolonym a naruszającym cudze prawa może stać się mniej wyraźna.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki biznesowe