Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii zmienia art. 485 Kodeksu postępowania cywilnego dotyczący  postępowania nakazowego. W projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia zatorów płatniczych dodało do niego par. 2b. Zgodnie z nim w sprawach o wartości roszczeń nieprzekraczających 75 tys.  zł sąd wyda nakaz w postępowaniu nakazowym na podstawie:

  • dołączonej do pozwu umowy;
  • dowodu doręczenia dłużnikowi faktury (rachunku);
  • uprawdopodobnienia przez powoda spełnienia świadczenia wzajemnego.

Projektodawcy łagodzą więc jeden z wymogów uzyskania nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym. Wystarczy bowiem, że powód jedynie „uprawdopodobni” spełnienie własnego świadczenia niepieniężnego. Obecnie taką okoliczność musi udowodnić. Ponadto zgodnie z dodanym par. 2 c. sąd automatycznie wyliczy i zasądzi powodowi należne odsetki. Te propozycje mają przyczynić się do zmniejszenia „zatorów płatniczych” i przyspieszyć  egzekwowanie należności. O ile perwsza propozycja nie budzi emocji prawników, drugą jest przedmiotem ostrej krytyki.

Złagodzenie rygorów batem na dłużników

- Złagodzenie rygorów związanych z uzyskaniem nakazu zapłaty może przełożyć się na usprawnienie płatności na poziomie mniejszych firm uczestniczących w inwestycjach budowlanych - uważa radca prawny Łukasz Mróz, który prowadzi kancelarię specjalizującą się w projektach budowlanych. -  W przypadku budownictwa sumy do 75 tys. zł pojawiają na wokandach najczęściej w relacjach pomiędzy generalnym wykonawcą a podwykonawcami oraz pomiędzy podwykonawcą i dalszymi podwykonawcami. Przemysław Własienko, radca prawny w kancelarii Argon Legal również uważa, że to  może być instrument mobilizujący kontrahentów zalegających z płatnościami.

 


Groźna broń do wywierania nacisku

Paweł Kwiatkowski, adwokat w kancelarii GESSEL zauważa, że może to być również bardzo groźna broń, wykorzystywana do wywierania - nie zawsze uczciwego i zasadnego - nacisku na kontrahenta w celu spełnienia świadczenia, jeszcze przed prawomocnym zakończeniem sprawy. -  Tym bardziej, że walka z takim zabezpieczeniem już obecnie bywa bardziej czasochłonna i skomplikowana, niż jego uzyskanie – podkreśla Kwiatkowski.

Mariusza Haładyja, wiceministra przedsiębiorczości nie przekonuje jednak taka argumentacja. - Teraz, w praktyce, najczęściej podstawą do wydania nakazu zapłaty jest protokół odbioru. Jeśli jednak ktoś nie chce komuś zapłacić, to raczej nie podpisze protokołu odbioru, bo nie będzie mu się to opłacało. Skoro nie chce zapłacić, będzie wyszukiwał nawet błahe powody, by nie podpisywać protokołu. Dlatego my proponujemy, aby powód mógł poprzestać tylko na „uprawdopodobnieniu” spełnienia własnego świadczenia niepieniężnego - obecnie musi taką okoliczność udowodnić – tłumaczy wiceminister.

Łukasz Mróz przyznaje, że zastąpienie wymogu udowodnienia uprawdopodobnieniem wywiązania się z umowy otwiera pole do kreatywnych nadużyć. - Sądzę, że nie sposób wdrożyć ułatwień mających usprawnić obieg pieniądza w gospodarce, któremu nie dałoby się postawić podobnego zarzutu – uważa Łukasz Mróz.

Obowiązkowe odsetki

Prawników znacznie bardziej niepokoi kolejny nowy przepis - par. 2c. Zgodnie z nim  sąd z urzędu zasadza na rzecz powoda odsetki za opóźnienie w transakcjach handlowych oraz kwoty stanowiące rekompensatę za koszty odzyskiwania należności w rozumieniu ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych. Przemysław Własienko zauważa, że po nowelizacji  obowiązkiem sądu będzie ustalenie wymagalności każdej z dochodzonych pozwem kwot oraz zasądzenie odsetek za opóźnienie w transakcjach handlowych i rekompensaty – nawet gdy powód nie zgłosi takiego żądania.  Jego zdaniem to zbyt duża ingerencja w postępowanie. – Dlaczego w przypadku roszczeń z tytułu transakcji handlowych, gdzie po obu stronach stosunku prawnego mamy profesjonalistów, odsetki ma zasądzać sąd z urzędu – pyta mec. Własienko.  - Wierzyciel, chcąc uzyskać należne mu odsetki od dłużnika, winien oznaczyć je w pozwie. Ustawodawca tymczasem z jednej strony wyręcza profesjonalistów z ich obowiązków procesowych, a z drugiej dokłada pracy i tak przeciążonym sądom. Tymczasem powód powinien sam decydować o zakresie ochrony, której domaga się od sądu. - zauważa mec. Własienko.

Łukasz Mróz również uważa, że to  rozwiązanie na nadmiernie przesadne. - Nie widzę podstaw do obciążenia sądów obowiązkiem wyręczania powoda w ustalaniu jakich dokładnie pieniędzy się domaga – podkreśla.

Postępowanie nakazowe to szybkie zabezpieczenie 

Obecnie zgodnie z art. 485 kpc sąd wydaje nakaz zapłaty, jeśli:

  • wierzytelność została stwierdzona przy pomocy dokumentu urzędowego lub zawierającego uznanie długu przez pozwanego (również poprzez takie czynności jak np. zaakceptowanie rachunku);
  • w odniesieniu do wierzytelności z weksla, czeku, warrantu lub rewersu;
  • na podstawie dołączonej do pozwu umowy, dowodu spełnienia wzajemnego świadczenia niepieniężnego (np. podpisanego przez pozwanego potwierdzenia odbioru towaru) czy dowodu doręczenia dłużnikowi faktury lub rachunku.

Jeśli więc firma chce wywalczyć zapłatę za dostarczenie towaru czy usługi i spełni warunki postępowania nakazowego, to wówczas sąd – na posiedzeniu niejawnym i przed przekazaniem pozwu stronie pozwanej – wyda nakaz zapłaty. Stanowi on tytuł zabezpieczenia, wykonalny bez nadawania mu klauzuli wykonalności. Za wystarczające zabezpieczenie uznaje się  wpłacenie przez pozwanego spornej kwoty na rachunek depozytowy Ministra Finansów. Sąd nakazuje pozwanej firmie, aby spełniła żądanie powoda (kontrahenta) w całości (i wraz z kosztami procesu) w terminie dwóch tygodni lub wniosła w tym terminie „zarzuty”.  Ich odrzucenie spowoduje, że nakaz stanie się prawomocny. Łukasz Mróz dodaje, że nie bez znaczenia jest też zdecydowanie niższa niż w klasycznym procesie opłata sądowa. Aktualnie od pozwu w sprawach nakazowych stanowi ona 25 proc. „normalnej” opłaty.