Spółki Skarbu Państwa będą pionierami local content
Nie można ustawowo narzucić obowiązku uwzględniania local content w zamówieniach sektora publicznego, ale można go promować przez zmianę zasad ładu korporacyjnego – uważa Ministerstwo Aktywów Państwowych i dlatego spółki Skarbu Państwa będą tu polem doświadczalnym. Resort przygotował już dla nich odpowiednie wytyczne.

Chodzi o tzw. dobre praktyki w zakresie zwiększenia przez spółki z udziałem Skarbu Państwa udziału komponentu krajowego w kluczowych procesach inwestycyjnych. Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP) opublikował ten dokument zaraz po ogłoszeniu w czwartek definicji i projektu local content.
- Spółki Skarbu Państwa są zaangażowane w realizację szeregu inwestycji, które będą miały pozytywny wpływ na bezpieczeństwo i odporność państwa jak też rozwój polskiej gospodarki. Wraz z wieloma instytucjami publicznymi mogą stanowić przykłady dla prywatnego biznesu w zakresie podejmowania działań w zakresie zwiększania udziału komponentu krajowego przy realizacji kluczowych inwestycji. Świadome i systemowe uwzględnianie komponentu krajowego w kluczowych procesach inwestycyjnych może sprzyjać tworzeniu nowych miejsc pracy, budowie stabilnych łańcuchów dostaw, zwiększaniu odporności gospodarczej oraz ograniczaniu ryzyk geopolitycznych i logistycznych - podkreślał podczas prezentacji Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych.
Czytaj też w LEX: Idea local content a zamówienia publiczne >
Nie ustawą, ale dokumentami korporacyjnymi
Nie jest możliwe wprost narzucenie ustawowo local content, przez zmianę np. ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1320).
Dobre praktyki dotyczą udzielania zamówień przez spółki z udziałem Skarbu Państwa w zakresie nieobjętym przepisami PZP. Wytyczne w zakresie udzielania zamówień publicznych objętych przepisami tejże ustawy są zawarte w Polityce Zakupowej Państwa na lata 2026-2029 przyjętej przez Radę Ministrów 31 marca 2026 r. - zastrzega też MAP w swoich wytycznych.
MAP znalazł więc inny sposób, aby spółki Skarbu Państwa zaczęły realnie wdrażać local content. Chce wykorzystać art. 7 ust. 3 pkt 2 ustawy z 16 grudnia 2016 r. o zasadach zarządzania mieniem państwowym (Dz. U. z 2026 r. poz. 373). Co to za przepis? W celu koordynacji wykonywania uprawnień przysługujących Skarbowi Państwa Prezes Rady Ministrów może określać zasady nadzoru właścicielskiego oraz dobre praktyki (w szczególności w zakresie kształtowania wynagrodzeń członków organów) skierowane do podmiotów uprawnionych do wykonywania praw z akcji należących do Skarbu Państwa. Można też określać dobre praktyki (w zakresie ładu korporacyjnego, społecznej odpowiedzialności biznesu oraz sponsoringu) skierowane do spółek z udziałem Skarbu Państwa. I właśnie z tej metody korzystają rząd i MAP, choć też nie narzucają spółkom jakichś konkretnych terminów na wdrożenie local content. W praktyce egzekwowanie wytycznych będzie się odbywało za pomocą korporacyjnego nadzoru właścicielskiego, w tym sprawozdawczości.
Co czeka państwowe spółki? Mają one z wyprzedzeniem planować swoje zakupy i szeroko informować otoczenie rynkowe o swoich planach inwestycyjnych. MAP sugeruje również im systematyczny dialog techniczny z rynkiem, konsultacji rynkowych, dni otwartych i spotkań dla przyszłych dostawców i usługodawców - pozwoli to identyfikować dostępne rozwiązania technologiczne, potencjalne ryzyka realizacyjne oraz bariery wejścia. Celem jest znalezienie większej liczby potencjalnych wykonawców.
Czytaj też w LEX: Zmiany w dostępie do zamówień publicznych dla wykonawców z państw trzecich – analiza i praktyka >
Instrumentami prawnymi do wdrożenia tych zalecań są zmiany w dokumentach korporacyjnych spółek, np. uchwał w sprawie ładu korporacyjnego, strategii dla poszczególnych kategorii zakupowych na potrzeby kluczowych procesów inwestycyjnych, różnych wytycznych itp.
- Wskazane jest wprowadzenie do wewnętrznego ładu korporacyjnego spółek z udziałem Skarbu Państwa, na potrzeby realizacji kluczowych procesów inwestycyjnych, wymogu w zakresie konieczności sporządzania wewnętrznej analizy dotyczącej potrzeb danej spółki z udziałem Skarbu Państwa obejmującej możliwe warianty realizacji zamówienia lub zamówień na potrzeby kluczowego procesu inwestycyjnego, możliwości podziału wybranych zamówień w ramach kluczowego procesu inwestycyjnego na części, możliwości uwzględnienia aspektów środowiskowych czy w zakresie cyberbezpieczeństwa zamówienia. Analiza może obejmować też wstępne badanie rynku uwzględniające w szczególności identyfikację krajowych wykonawców potencjalnie zdolnych zrealizować zamówienie, do których można skierować zaproszenie do złożenia oferty, oszacowanie ryzyka związanego z zależnością spółki z udziałem Skarbu Państwa od wykonawców/podwykonawców niekrajowych, w tym w zakresie ciągłości realizacji kluczowego procesu inwestycyjnego oraz korzystania z efektów zrealizowanej inwestycji po jej zrealizowaniu, bezpieczeństwa dostaw niezbędnych komponentów czy dostępności oraz kosztów serwisu - czytamy w wytycznych MAP.
Zobacz też w LEX: Zmiany w postępowaniu odwoławczym przed Krajową Izbą Odwoławczą >
Inne zalecenia to np. rozważenie podziału zamówienia na części (np. pod względem geograficznym, ale też funkcjonalnym albo technicznym), szersze dopuszczenie do ubiegania się o zamówienia przez konsorcja, mniej barier formalnych i administracyjnych. W przypadku nowoczesnych technologii np. w IT, resort sugeruje, aby nie opierać się tylko na międzynarodowej certyfikacji, ale promować krajową. MAP zwraca też uwagę, że nie powinno się sztywno podchodzić do kwestii dokumentowania doświadczenia, gdyż w praktyce faworyzuje to wąską grupę „starych graczy” i nie daje szansy nowym firmom.
To samo jest z kryteriami ocen – to nie cena powinna być zawsze decydująca, ale też jakość. MAP tłumaczy, że model oceny bazujący wyłącznie na cenie zwykle prowadzi do wyboru rozwiązań minimalizujących koszt początkowy kosztem trwałości, bezpieczeństwa lub jakości. Docelowo podnosi to jednak koszty ponoszone przez spółki z udziałem Skarbu Państwa i może być przyczyną długotrwałych problemów z realizacją inwestycji, w tym opóźnień lub wręcz ich zatrzymania. Z kolei uwzględnienie mierzalnych elementów pozacenowych pozwala identyfikować oferty wykonawców zapewniających wyższy poziom organizacyjny, stabilniejsze zaplecze techniczne oraz realny wkład w rozwój kompetencji i łańcucha dostaw funkcjonującego w kraju. Ważne są także usługi i serwisy posprzedażowe. Resort żąda też od państwowych spółek poprawienia jakości ich zespołów zakupowych.
Żeby plusy nie przysłoniły nam minusów
Narzędzia wspierające rozwój local content to m.in. definicja i metodologia liczenia komponentu krajowego, czyli wartości towarów lub usług wyprodukowanych lub świadczonych przez podmiot krajowy. Zajmie się tym Główny Urząd Statystyczny (GUS), który będzie mierzył wartość krajowego wkładu w inwestycje. Zamawiający w rządowym projekcie inwestycyjnym oraz jego dostawcy i poddostawcy wypełnią formularz dla GUS, w którym ujawnią strukturę łańcucha dostaw w tym projekcie. Formularz ten będzie wysyłany po podpisaniu umowy, a formularze za kolejne lata realizacji umowy – po zakończeniu danego roku referencyjnego. W ten sposób Zamawiający będzie mógł ustalić procent komponentu krajowego. Dodatkowo w procesie zapytania ofertowego, Zamawiający będzie informował swoich oferentów o konieczności raportowania podwykonawstwa w projekcie.
Czytaj w LEX: Zamówienia o wartości poniżej 170.000 zł netto >
Dr Damian Kaźmierczak, członek zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (PZPB), zauważa, że ogłoszona przez rząd definicja jest bardzo bliska optyce PZPB. Polonizacja zamówień państwowych ma obejmować spółki krajowe, czyli wszystkie spółki rdzennie polskie, a także tylko te podmioty z rodowodem zagranicznym, które są mocno z Polską związane i nie traktują naszego rynku jedynie jako okazji do osiągnięcia jednorazowych zysków. Czyli takie, które w Polsce generują przychody, nad Wisłą płacą podatki i tu zatrudniają ludzi. Jednak w promowaniu local content to może nie wystarczyć.
Nasza gospodarka jest już na tyle dojrzała, że powinniśmy z całą mocą wspierać budowę polskich czempionów w duchu patriotyzmu gospodarczego, ale patriotyzmu racjonalnego i realnego, a nie życzeniowego czy utopijnego. Sposobów jest kilka, ale ograniczę się do dwóch. Pierwszy to wyrównywanie szans w dostępie do kapitału, którego w Polsce wciąż brakuje. W tworzenie systemu mechanizmów finansowania dedykowanych polskim spółkom powinny jeszcze intensywniej zaangażować się państwowe instytucje rozwoju oraz komercyjne instytucje finansowe kontrolowane przez państwo. Drugi obszar obejmuje jak najszersze włączanie polskich spółek do udziału w realizacji projektów infrastrukturalnych oraz nieblokowanie im dostępu do najtrudniejszych inwestycji pod pretekstem rzekomego braku doświadczenia, ponieważ nie są to przedsięwzięcia wykraczające poza kompetencje polskich firm. To właśnie one powinny stać się największym beneficjentem rekordowej fali inwestycji infrastrukturalnych, która jest przed nami. Jeśli zmarnujemy najbliższe 5–10 lat, to rodzime przedsiębiorstwa na dobre utkną na niskich szczeblach globalnego łańcucha wartości, a Polska utrzyma status państwa półperyferyjnego, balansującego między centrum a obrzeżami – podkreśla dr Kaźmierczak, który jest zwolennikiem jak najszerszego wykorzystania polskich możliwości przy budowie np. elektrowni atomowej.
Zobacz też szkolenie online w LEX: Prawo zamówień publicznych 2025/2026 – najnowsze zmiany i ich praktyczne konsekwencje >
Na jeszcze inny aspekt rządowego projektu local content – któremu nie będzie łatwo przeciwdziałać - zwraca uwagę w obszernej analizie prof. Jan Fazlagić, ekonomista, wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.
Jest pewien haczyk i ekonomiści wiedzą o tym od dziesięcioleci. Niewygodna prawda jest taka, że local content może być iluzją. Oto problem, który można przeoczyć: kontrakt przyznawany jest polskiej firmie – wygląda to na wygraną dla local content. Ale potem: komponenty są importowane; technologia jest licencjonowana z zagranicy; marże płyną do zagranicznych partnerów. I nagle duża część wartości po cichu wycieka z gospodarki. A oto sedno sprawy: można mieć w stu procentach „lokalnego wykonawcę” i nadal mieć wysoki wyciek wartości – pisze prof. Fazlagić w swojej analizie.
Jego zdaniem, innym przykładem pokazującym, dlaczego należy brać pod uwagę podstawowe zasady ekonomiczne (poza wyciekiem wartości), jest prosta zasada: wraz ze wzrostem popytu ceny zazwyczaj rosną.
Obserwujemy już tę dynamikę w kontekście unijnych programów zamówień obronnych. Na przykład w Rumunii pojawiły się napięcia wokół rzekomych podwyżek cen przez Rheinmetall, ponieważ rządy przyspieszają zakupy amunicji – podkreśla Fazlagić przywołując przykład rumuńskiej części programu SAFE.
Czytaj w LEX: Certyfikacja wykonawców – co się zmieni i jak się przygotować w praktyce >
Po ogłoszeniu projektu już dwie znane państwowe firmy ogłosiły przystąpienie do niego – to Poczta Polska S.A. i Totalizator Sportowy Sp. z o.o.
Sprawdź w LEX:
- Czy wykonawca mający siedzibę w UE może zaoferować przedmiot zamówienia, który został wyprodukowany w innych państwach niż państwa członkowskie Unii Europejskiej oraz innych niż państwa będące stronami Porozumienia Światowej Organizacji Handlu? >
- Jak należy traktować oświadczenie wykonawcy o udziale towarów pochodzących z państw członkowskich UE lub państw, z którymi UE zawarła umowy o równym traktowaniu przedsiębiorców? >
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





