Fałszywe opinie w sieci: zleceniodawcy również mogą obawiać się kar
UOKiK poinformował o nowych karach, jakie nałożył na przedsiębiorców „produkujących” na zlecenie fałszywe komentarze o usługach lub towarach, publikowane m.in. w wizytówkach Google, na Facebooku czy serwisach takich jak Znany Lekarz, Ceneo, Gowork, Tripadvisor. Prawnicy są zgodni: odpowiedzialność mogą ponieść także ci, którzy nieprawdziwe opinie na swój temat zamawiają.

Wolnoamerykankę w publikowaniu niewiarygodnych i nieautentycznych komentarzy ukróciło implementowanie 1 stycznia 2023 r. unijnej dyrektywy Omnibus, m.in. poprzez nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.
Od tego dnia za nieuczciwą praktykę zgodnie z art. 7 tejże ustawy uważa się m.in. twierdzenie przez przedsiębiorcę, że udostępnia przez niego opinie pochodzą od prawdziwych konsumentów, w sytuacji gdy nie podjął uzasadnionych i proporcjonalnych kroków, aby sprawdzić, czy autorzy komentarzy rzeczywiście używali danego produktu lub go nabyli.
Nieuczciwą praktyką jest także zamieszczanie lub zlecanie zamieszczania innej osobie nieprawdziwych opinii lub rekomendacji konsumentów albo zniekształcanie opinii lub rekomendacji konsumentów w celu promowania produktów.
Zaznaczmy, że „produkt” ma tu znaczenie szersze niż potocznie – zgodnie z dyrektywą o nieuczciwych praktykach handlowych, oznacza „każdy towar lub usługę, w tym nieruchomości, usługi cyfrowe i treści cyfrowe, a także prawa i obowiązki”.
Kary UOKiK dla reviewagency.eu i bow24.pl
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w tym tygodniu poinformował o dwóch nieprawomocnych decyzjach wydanych na podstawie tych przepisów. W pierwszej z nich nałożył 70 tys. zł kary na spółkę R4E, która za pośrednictwem serwisu reviewagency.eu oferowała pakiety recenzji do wizytówek Google. Organ twierdzi, że komentarze pisały osoby, które w rzeczywistości nie testowały danych produktów. Kary po 25 tys. zł otrzymały też dwie osoby fizyczne z zarządu spółki. R4E zaprzestała już kwestionowanej działalności.
Wyższą karę, bo 102 tys. zł, otrzymał w drugiej z decyzji jednoosobowy przedsiębiorca prowadzący stronę bow24.pl. W ofercie jej usług znalazło się m.in. dodawanie fanów na Facebooku oraz publikowanie opinii w Google i ponad 20 innych serwisach, np. Znany Lekarz, Ceneo, Gowork, Tripadvisor. UOKiK nakazał przedsiębiorcy zaniechanie kwestionowanej praktyki oraz opublikowanie na jego stronie oświadczenia.
Fałszywe opinie: odpowiada też zleceniodawca
A co z tymi, którzy komentarze na temat swojej działalności zamawiali?
- Przedsiębiorcy, którzy w ramach swoich działań „marketingowych” wybierali nieuczciwy marketing szeptany, tj. zlecali publikowanie nieprawdziwych opinii dotyczących swoich produktów w celu ich promowania, swoim zachowaniem naruszają przepisy ustaw z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym – nie ma wątpliwości Tomasz Mankiewicz, adwokat, Russell Bedford Legal Dmowski i Wspólnicy Kancelaria Adwokacka S.K.A.
- Przepisy nie pozostawiają wątpliwości, że odpowiedzialność za fałszywe opinie nie ogranicza się do firm zawodowo zajmujących się ich publikowaniem. Art. 7 pkt 26 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym wprost zakazuje nie tylko zamieszczania nieprawdziwych recenzji, ale także zlecania ich publikacji – potwierdza Marlena Sztyber-Popko, radca prawny w Lawspective Litwiński Valirakis Radcowie Prawni.
Mimo to dotychczas UOKiK koncentrował swoją uwagę na tych, którzy na zlecenie innych masowo udawali klientów i publikowali rzekome recenzje w różnych portalach. W 2024 r. ukarane za to zostały firmy Best–Review (35 tys. zł) oraz SeoSem24 (50,6 tys. zł) – jak wynika z bazy decyzji organu, żadna z nich nie odwołała się do sądu. - W sprawdzonych publikacjach UOKiK nie znalazłem decyzji karzącej firmę za samo zamawianie opinii o sobie; opisane kary dotyczą brokerów. Nie oznacza to bezkarności zleceniodawców - mówi Martyna Popiołek-Dębska, radca prawny prowadząca własną kancelarię.
Adw. Tomasz Mankiewicz potwierdza, że dotychczasowa praktyka decyzyjna UOKiK w zakresie fałszywych opinii internetowych koncentruje się przede wszystkim na przedsiębiorcach zawodowo zajmujących się ich tworzeniem i publikowaniem.
Nie oznacza to jednak, że przedsiębiorcy zamawiający takie opinie pozostają poza zakresem odpowiedzialności. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym wprost zakazuje bowiem nie tylko zamieszczania, ale również zlecania zamieszczania nieprawdziwych lub zmanipulowanych opinii i rekomendacji konsumentów. Można zatem mówić o istniejącej podstawie prawnej do pociągnięcia zleceniodawców do odpowiedzialności, choć należy odróżnić tę możliwość od dotychczasowej praktyki nakładania kar – mówi prawnik.
Mec. Marlena Sztyber-Popko zgadza się, że konsekwencje mogą ponieść także zleceniodawcy nieprawdziwych opinii.
- Co więcej, działania te mogą jednocześnie stanowić naruszenie zbiorowych interesów konsumentów w rozumieniu art. 24 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, co wiąże się z ryzykiem nałożenia na nich kary pieniężnej w wysokości do 10 proc. obrotu z poprzedniego roku obrotowego – dodaje.
Czy platforma odpowiada za fałszywe opinie
Pozostaje jeszcze kwestia ewentualnej odpowiedzialności platform udostępniających nieprawdziwe opinie. Prawnicy potwierdzają, że może ona ponieść odpowiedzialność za nierzetelne opinie publikowane za jej pośrednictwem.
- Ilustrują to działania UOKiK wobec serwisów OLX i Nocowanie.pl – przypomina r.pr. Marlena Sztyber-Popko. Zastrzega jednak, że sama opinia osoby, która nie dokonała zakupu, nie przesądza jednak o naruszeniu prawa.
- Odpowiedzialność platform za treści użytkowników należy oceniać także w świetle art. 6, 8 i 16 aktu o usługach cyfrowych (DSA), które określają zasady wyłączenia odpowiedzialności hostingodawców, brak ogólnego obowiązku monitorowania oraz mechanizmy zgłaszania treści – mówi prawniczka.
- Platforma zajmująca się wyłącznie zamieszczeniem ogłoszeń użytkowników (hosting) nie ponosi automatycznej odpowiedzialności za zamieszczane na niej treści, ale ponosi odpowiedzialność, jeżeli sama promuje lub tworzy fałszywe opinie albo manipuluje ocenami – mówi mec. Mankiewicz.
- Przy samym hostingu cudzych treści art. 6 DSA co do zasady wyłącza odpowiedzialność, dopóki platforma nie wie o bezprawności; po uzyskaniu wiedzy musi szybko usunąć treść lub zablokować dostęp, aby zachować ochronę - dodaje mec. Popiołek-Dębska.
Jak legalnie publikować opinie klientów
Na odpowiedzialność może narazić się przedsiębiorca, który twierdzi, że opinie są autentyczne, a nie wprowadzi przynajmniej proporcjonalnych i uzasadnionych metod weryfikacji, czy faktycznie pochodzą one od konsumentów, którzy mieli styczność z danym produktem.
Jakie mogą być to metody? Adw. Tomasz Mankiewicz uważa, że najprostszą, ale też najbardziej rygorystyczną metodą zapewnienia zgodności z prawem jest umożliwienie wystawienia wyłącznie tym osobom, które faktycznie nabyły dany produkt na danej platformie, przy użyciu tzw. linków transakcyjnych.
Inne metody to:
- weryfikacja dowodu zakupu, jeżeli produkt został nabyty z innego źródła;
- możliwość wystawiania opinii wyłącznie z kont użytkowników, którzy nabyli dany produkt;
- korzystanie z zewnętrznych platform, które wysyłają zaproszenia do wystawienia opinii do konsumentów, którzy nabyli dany produkt.
- Wreszcie sama platforma na podstawie algorytmów wykrywających potencjalne oszustwa, powinna weryfikować, czy np. z danego IP, czy też konta użytkownika nie są masowo wystawiane opinie – mówi mec. Mankiewicz.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.








