Umowa franczyzy – na co tak naprawdę wyrażamy zgodę
Podpisanie umowy franczyzy nie oznacza zgody na każdą przyszłą zmianę w sieci franczyzowej. W praktyce sporów sądowych dużo zależy jednak od postawy franczyzobiorcy wobec awizowanych mu zmian – pisze Monika Mielnik-Kurek, wykładowca akademicki i doktorantka w Szkole Doktorskiej Uniwersytetu Opolskiego.

Poniedziałek, godzina 8.02. Na platformie franczyzowej pojawia się komunikat: w ciągu 45 dni placówka ma wdrożyć nowy system informatyczny, wymienić część wyposażenia i odświeżyć lokal. Koszt ponosi franczyzobiorca. Aneksu nie ma. Centrala wyjaśnia, że jest to „aktualizacja standardu przewidziana w umowie”. Przedsiębiorca może wykonać polecenie, gdyż obawia się kary lub utraty działającego biznesu. Może odmówić albo zapłacić, zakwestionować obowiązek i następnie żądać zwrotu pieniędzy. Podpisanie klauzuli adaptacyjnej nie jest zgodą na każdą przyszłą zmianę, ale odmowa wykonania polecenia również nie zawsze będzie uzasadniona.
Klauzula adaptacyjna to nie cyrograf
Pokazuje to rzeczywisty spór rozpoznany przez Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z 23 kwietnia 2013 r. (I ACa 1361/12). Strony łączyły trzy umowy franczyzy dotyczące prowadzenia stacji paliw. Franczyzodawca podwyższył o 50 zł za metr sześcienny cenę referencyjną paliwa, powołując się na postanowienie pozwalające zmienić cenę w razie powstania nowych, wcześniej nieznanych obciążeń prawnych wpływających na koszty. Jednak w chwili podwyżki wskazane w umowie okoliczności nie wystąpiły.
Franczyzobiorcy nie przerwali współpracy i nie odmówili zakupu paliwa. Płacili podwyższoną cenę, ale jeszcze przed kolejnymi płatnościami zakwestionowali zmianę i domagali się korekt. Następnie wystąpili o zwrot nadpłat. Sąd uznał, że jednostronne oświadczenie franczyzodawcy było nieskuteczne i nie zmieniło treści umów. Kwoty zapłacone ponad dotychczasową cenę stanowiły świadczenie nienależne podlegające zwrotowi na podstawie art. 410 kodeksu cywilnego.
Wykonanie żądania nie zawsze zamyka więc drogę do późniejszego rozliczenia. W tej sprawie istotne było jednak, że franczyzobiorcy przed płatnościami zgłaszali sprzeciw i żądali korekt. Sąd potraktował te pisma jako zastrzeżenie zwrotu w rozumieniu art. 411 pkt 1 k.c. Przedsiębiorca powinien jasno zakomunikować, że wykonuje żądanie po to, aby ograniczyć ryzyko gospodarcze, i zastrzega możliwość dochodzenia zwrotu.
Wyrok wyznacza również granicę między zwrotem nadpłaty a odszkodowaniem. Sąd nie oparł rozstrzygnięcia na art. 471 k.c., ponieważ spór nie dotyczył nienależytego wykonania istniejącego zobowiązania. Najpierw należało ustalić, czy zobowiązanie do zapłaty wyższej ceny w ogóle powstało. Skoro nie powstało, właściwym roszczeniem był zwrot świadczenia nienależnego.
Trudniej, gdy franczyzobiorca na polecenie centrali kupuje urządzenia od osoby trzeciej albo przebudowuje wynajęty lokal. Nie istnieje automatyczne roszczenie o „rekompensatę za niesprawiedliwą zmianę”. Trzeba ustalić podstawę odpowiedzialności, naruszenie umowy, szkodę i związek przyczynowy.
Odmowa wykonania polecenia
A co, jeżeli przedsiębiorca nie wykonuje polecenia? Wtedy spór szybko przestaje być teoretyczny. Pojawia się wezwanie, kontrola, kara umowna, a czasem wypowiedzenie. Wynik zależy przede wszystkim od tego, czy franczyzodawca wprowadził nowy obowiązek, czy tylko egzekwował obowiązek już uzgodniony.
Spójrzmy na wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 28 kwietnia 2017 r. (I ACa 994/16). Sąd zaakceptował kary umowne wobec franczyzobiorcy, który sprzedawał towary spoza uzgodnionej oferty i nie wykonywał zaleceń powizytacyjnych. Obowiązki wynikały z umowy, a wezwania wskazywały naruszenia i sposób ich usunięcia. Kontrola służyła zatem egzekwowaniu tego, co przedsiębiorca wcześniej przyjął na siebie.
Podobnie orzekł Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z 13 października 2017 r. (I ACa 529/17). Chodziło o restaurację działającą w sieci. Kontrole wykazały używanie produktów pochodzących spoza systemu oraz modyfikowanie receptury dań. Sąd uznał poszczególne udowodnione naruszenia za podstawę kar umownych. Spór faktycznie doprowadził również do złożenia przez franczyzodawcę oświadczenia o natychmiastowym rozwiązaniu umowy, chociaż przedmiotem postępowania apelacyjnego była już tylko kara w wysokości 3500 zł za określone naruszenia.
Oba orzeczenia przypominają, że kontrola franczyzodawcy nie jest z definicji nadużyciem. Bez możliwości ochrony receptur, oznaczeń, jakości produktów i jednolitego sposobu obsługi marka sieciowa traci wartość także dla uczciwie działających franczyzobiorców. Granica przebiega gdzie indziej. Jeżeli umowa nakazuje kupować określone produkty, protokół kontroli może wykazać zakup zamienników. Jeżeli natomiast umowa nie przewiduje modernizacji lokalu ani nie określa zasad jej wprowadzania, samo wpisanie do protokołu polecenia „wymienić wyposażenie w terminie trzydziestu dni” nie wyjaśnia jeszcze skąd taki obowiązek miałby wynikać.
Przed wykonaniem albo odrzuceniem nowego standardu trzeba więc ustalić jego podstawę, zdarzenie uruchamiające zmianę, dopuszczalny zakres i cel, rozkład kosztów oraz procedurę i termin dostosowania. Dopiero te odpowiedzi pozwalają odróżnić aktualizację systemu od jednostronnego rozszerzenia obowiązków.
Franczyzodawca nie wszystko może wymóc
Nie zawsze wystarczająca jest odpowiedź: „jeżeli się nie podoba, można wypowiedzieć umowę”. W uzasadnieniu uchwały Sądu Najwyższego z 26 października 2023 r. (III CZP 11/23), dotyczącej umowy agencyjnej, wskazano, że samo przyznanie agentowi prawa wypowiedzenia nie zawsze czyni klauzulę jednostronnej zmiany zgodną z art. 353(1) k.c. Nie jest to rozstrzygnięcie dotyczące franczyzy, ale trafna analogia. Wyjście z sieci po zainwestowaniu w lokal, wyposażenie i oznaczenia może oznaczać utratę znacznej części wartości przedsiębiorstwa. Formalne prawo do wypowiedzenia nie zawsze daje więc realną swobodę decyzji. Zależność ekonomiczna nie czyni automatycznie franczyzobiorcy stroną słabszą, a przewaga franczyzodawcy nie jest jeszcze nadużyciem. Czym innym jest wymóg stosowania jednolitej receptury, a czym innym kosztowna przebudowa oparta na ogólnym zdaniu, że centrala może zmieniać standardy „zgodnie z potrzebami sieci”.
Dobra umowa franczyzy nie powinna przewidywać ani całkowitego zamrożenia systemu, ani blankietowej władzy centrali. Powinna określać obszary dopuszczalnych zmian, okoliczności je uzasadniające, granice kosztów, sposób informowania, okres dostosowawczy oraz konsekwencje braku akceptacji. Im większy wydatek i im trudniej wykorzystać inwestycję poza daną siecią, tym większego znaczenia nabiera precyzja tych reguł.
Opisane spory przemawiają za uregulowaniem franczyzy w prawie polskim nie dlatego, że franczyzobiorcę należy z góry uznać za słabszego przedsiębiorcę. Potrzebne są natomiast przejrzyste zasady wykonywania kompetencji adaptacyjnych, ponoszenia kosztów zmian oraz zgłaszania sprzeciwu bez natychmiastowego narażenia całej inwestycji. Regulacja powinna chronić zdolność sieci do rozwoju, a zarazem pozwalać odróżnić zmianę uzasadnioną ochroną marki od jednostronnego dopisania drugiej stronie nowego rachunku. Stary podpis może obejmować zgodę na przyszłe zmiany. Nie powinien jednak działać jak podpis złożony pod pustą kartką.
Monika Mielnik-Kurek, wykładowca akademicki, mediatorka, doktorantka w Szkole Doktorskiej Uniwersytetu Opolskiego
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.








