Maciej Zabelski, zastępca dyrektora Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (pod taką nazwą od 1 stycznia 2019 r. działają trzy połączone szpitale kliniczne WUM) i dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego podkreśla, że stawki za wywóz odpadów medycznych wzrosły dramatycznie. Do tej pory płacili 1,23 zł netto za kg odpadów medycznych i rocznie na utylizację odpadów wydawali ok. 1,5 miliona złotych. Teraz podpisali aneks do umowy, w którym stawka wynosi już 3,70 zł, ale to nie koniec podwyżek. Trzy połączone szpitale generują około 1190 ton odpadów rocznie.

- Przygotowujemy się do ogłoszenia przetargu na cztery lata na wywóz i utylizację odpadów. Poprosiliśmy o ofertę szacunkową i zaproponowana cena wynosi 10 zł netto za kg, czyli jest ośmiokrotnie wyższa niż stawka, którą płaciliśmy jeszcze do niedawana – mówi Zabelski. I taki skokowy wzrost cen porównuje do wzrostu opłat za prąd, który w ubiegłym roku miał miejsce. Rząd zamroził je w roku wyborczym poprzez wejście w życie Ustawy zmieniającej ustawę o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw, ustawę o efektywności energetycznej oraz ustawę o biokomponentach i biopaliwach ciekłych. Reguluje ona sposób ustalania ceny i stawki opłat za energię elektryczną odbiorcom końcowym w 2019 r. Szpitale, po złożeniu odpowiedniego oświadczenia, mogą liczyć na czasowe utrzymanie ceny prądu.

- Tak duży wzrost stawek za śmieci w przypadku naszych trzech szpitali oznacza wzrost kosztów o 11 milionów złotych w skali roku – mówi Zabelski. – Firmy wywożące odpady nam tłumaczą, że podwyżki to efekt zmian przepisów oraz wzrostu kosztów mediów - dodaje.

Dariusz Madera, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Opolu potwierdza, że stawki za odbiór i utylizację odpadów medycznych w ostatnich czasie znacząco wzrosły. Na razie jeszcze przez chwilę ten problem nie dotyczy jego placówki, bo mają własną spalarnię. – Ale niestety nasza instalacja jest stara i trzeba będzie ją zamknąć, a wtedy będziemy musieli zacząć korzystać z zewnętrznej spalarni, a to oznacza wzrost opłat o ponad 100 procent – mówi Madera. I podaje, że teraz kilogram utylizacji opadów medycznych kosztuje ok. 2 zł, a jeśli zaczną korzystać z firm zewnętrznych, stawka wzrośnie do 4,35 zł.

Szpitale powiatowe ze stratą - kredytują się u dostawców - czytaj tutaj>>

 



Zaostrzenie systemu kontroli nad odpadami

Z uwagi na szczególną szkodliwość i niebezpieczeństwo związane z odpadami medycznymi określa się jako odpady niebezpieczne. Zostały one poddane odrębnej, w stosunku do odpadów komunalnych, regulacji prawnej. Przy tym przez odpady medyczne rozumie się odpady powstające w związku z udzielaniem świadczeń zdrowotnych oraz prowadzeniem badań i doświadczeń naukowych w zakresie medycyny. W świetle obowiązujących przepisów nie wszystkie odpady medyczne mają charakter odpadów niebezpiecznych, ich katalog wymienia rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 9 grudnia 2014 r. w sprawie katalogu odpadów (Dz. U. poz. 1923).

- W Polsce w ostatnim roku widzimy duży wzrost kosztów związanych z odbiorem i zagospodarowaniem odpadów – mówi Karol Wójcik ze Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami. - Jeśli chodzi o odpady komunalne mamy podwyżki nawet 100-procentowe i większe. - W Polsce generalnie rosną koszty legalnej gospodarki odpadami, a to co dzieje się z odpadami medycznymi jest tego pokłosiem - dodaje.

Odpady medyczne podlegają dużo surowszym przepisom dotyczącym ich przetwarzania, dlatego też realne koszty związane z ich utylizacją się dużo wyższe niż odpadów komunalnych.

Dlaczego teraz ceny tak rosną? -  Bo zaostrzono kontrole inspekcji ochrony środowiska dotyczące zagospodarowania odpadów – mówi Wójcik. - Media co jakiś czas temu donosiły o nielegalnych wysypiskach śmieci, na które trafiały także odpady medyczne. W sytuacji, gdy transport jest monitorowany i nie można już takich niebezpiecznych śmieci wrzucić do dołu tylko trzeba poddać je utylizacji, a koszt legalnej utylizacji tych odpadów jest o wiele większy niż deponowanie na wysypiskach. Wiele firm, które do tej pory w nielegalny sposób zagospodarowało odpady, mogło dawać niskie ceny. Szpital nie sprawdzał, co realnie dzieje się z odpadami, a w dokumentacji wszystko się mogło się zgadzać, ale po zaostrzeniu kontroli nie da się takiej sytuacji utrzymywać dłużej - mówi Karol Wójcik.


Sprawdź w LEX:

 

Maciej Białek z Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka przypomina, że w ubiegłym roku, w odpowiedzi na serię pożarów miejsc magazynowania odpadów, wprowadzono szereg obostrzeń dotyczących szerszej kategorii instalacji przetwarzania. Obejmują one m.in. obowiązek zabezpieczenia roszczeń wynikających z konieczności usunięcia odpadów lub powstania szkody w środowisku oraz obowiązek prowadzenia monitoringu wizyjnego.

- Te zmiany mogą przełożyć się na pewien wzrost kosztów zagospodarowania – zauważa Białek. - Podobnie, pewne przełożenie mogą mieć wydatki konieczne na dostosowanie do zaostrzających się stopniowo norm emisji atmosferycznych. Wreszcie należy zaznaczyć, że wzrost cen zagospodarowania dotyczy całej branży odpadowej i wynika zarówno z niedostatków infrastruktury, jak i regulacji prawnych mających w założeniu promować model gospodarki o obiegu zamkniętym.

Ministerstwo nie ujawnia danych o długach szpitali, bo ciągle je liczy i koryguje - czytaj tutaj>>
 

Wyższe ceny utylizacji i dodatkowe koszty

Gdy zaostrzono kontrole, firmy muszą liczyć realne koszty legalnej utylizacji odpadów, a te są wysokie. Wpływ na to ma także wzrost cen utylizacji śmieci. – Podnieśliśmy ceny, bo w spalarniach stawki poszły w górę o 100 procent. Doszło do tego, że koszty spalarni przekraczały kwoty, które pobieraliśmy od klientów. A gdzie jeszcze koszty utrzymania samochodów i kierowców? – mówi pracownik jednej z firm zajmującej się zbieraniem odpadów medycznych.

Paweł Wojciechowski, prokurent firmy Remondis Medison tłumaczy, że na wzrost kosztów odbioru i zagospodarowania odpadów wpływa kilka czynników. Po pierwsze: zmiana obowiązujących przepisów prawa, w tym ustawy z 14 grudnia 2012 r. o odpadach, która nałożyła na przedsiębiorstwa prowadzące działalność w zakresie zagospodarowania odpadów nowe obowiązki, związane m.in. z koniecznością dostosowania istniejącej infrastruktury. Chodzi o wymogi w zakresie monitoringu wizyjnego, konieczność wykonania dodatkowych operatów p-poż, wymóg wniesienia dodatkowych zabezpieczeń finansowych, konieczność aktualizacji wydanych decyzji administracyjnych.

- Wpływ na wzrost opłat ma także znaczący wzrost kosztów obsługi logistycznej, wynikający z trudności związanych z niedoborem kierowców na rynku pracy  - dodaje Wojciechowski. – Ale wpływa na to także niedostateczna moc przerobowa istniejących instalacji do przetwarzania odpadów. Kolejnym istotnym czynnikiem, w zakresie prowadzenia procesu utylizacji odpadów, jest wzrost kosztów energii elektrycznej oraz gazu - mówi. 

Wojciechowski zwraca uwagę na to, że duża część kontraktów zawierana jest na 12 miesięcy, co wymusza na podmiotach świadczących usługi konieczność uwzględnienia, w składanych ofertach, przewidywanego poziomu kosztów po tym okresie.

Czytaj w LEX: Bezpieczeństwo i higiena pracy przy wykonywaniu prac związanych z narażeniem na zranienie ostrymi narzędziami używanymi przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych >

Zasada bliskości monopolizuje rynek

Maciej Zabelski podkreśla, że dla nich kłopotliwa jest wprowadzona przez ustawodawcę tzw. zasada bliskości w zakresie odpadów, zgodnie z którą odpady w pierwszej kolejności powinny być poddawane przetwarzaniu w miejscu ich powstawania. Obowiązuje zatem zakaz przewozu odpadów medycznych pomiędzy województwami oraz ich unieszkodliwiania poza obszarem województwa, na którym zostały wytworzone.

- To sprawia, że rynek się monopolizuje – mówi Zabelski. – Do tej pory nasze odpady za niższe stawki odbierała firma z województwa łódzkiego, ale zgodnie z tą zasadą śmieci musimy oddawać do firmy z województwa mazowieckiego, która zwiększyła moc przerobową i nie możemy już wywozić do innego województwa, zatem jesteśmy skazani na firmę z Mazowsza, która oferuje dużo wyższe stawki - dodaje.

Czytaj w LEX: Zasady postępowania przy stosowaniu leków cytostatycznych >

NIK: nie działa unieszkodliwianie odpadów

O tym, że źle dzieje się w sprawie unieszkodliwiania odpadów medycznych Najwyższa Izba Kontroli alarmowała już w raporcie z 2015 r. Izba podała, że system utylizacji odpadów medycznych jest w Polsce nieszczelny. NIK zwraca uwagę, że zwykle niedoceniane i bagatelizowane procedury postępowania oraz rzetelna dokumentacja akurat w tym wypadku są zbyt ważne, by je zaniedbywać. Izba podkreślała, że prowadzi to do kłopotów z monitorowaniem niebezpiecznych odpadów, a spore ryzyko stwarza też przewożenie odpadów na duże odległości, bo szpitale często wybierają spalarnię najtańszą a niekoniecznie najbliższą, kierując się ceną za usługę zamiast bezpieczeństwem obywateli i środowiska.

Jak wynika z tamtego raportu, w Polsce średnio rocznie wytwarza się ok. 44 tys. ton odpadów medycznych (ok. 40 tys. podmiotów wytworzyło w latach 2011-2013 około 133 tys. ton odpadów medycznych). Aż 90 proc. z nich to odpady niebezpieczne, głównie zakaźne, dlatego bardzo istotne jest przestrzeganie wszelkich procedur bezpieczeństwa przy ich przechowywaniu, odbiorze, transporcie i utylizacji. Najwięcej odpadów medycznych - aż 1/5 - wytworzono łącznie w województwach śląskim i mazowieckim.

Najwyższa Izba Kontroli wykryła, że marszałkowie województw nie posiadali informacji dotyczących utylizacji prawie 7 tys. ton zakaźnych odpadów medycznych. Ogółem w latach 2011-2013 wytworzono w Polsce 120,8 tys. ton niebezpiecznych odpadów medycznych, a unieszkodliwiono 113,9 tys. ton. Oznacza to, że z systemu zniknęła ogromna masa groźnych dla życia ludzkiego odpadów. Nie wiadomo co się z nimi stało - czy  faktycznie zostały zniszczone, ale na skutek bałaganu nie można tego stwierdzić, czy też pozbyto się ich w inny sposób.

Sprawdź w LEX:

Pod jakim kodem należy zaklasyfikować odpad w postaci ostro zakończonej szklanej ampułki po antybiotyku? >

Jakie wymagania powinno spełniać pomieszczenie do magazynowania odpadów medycznych? >

Za mało spalarni

NIK podawała, że z roku na rok maleje w Polsce liczba spalarni odpadów medycznych. W 2011 r. było ich 54, dwa lata później - jedynie 42.  - Mniejsza konkurencja na rynku powoduje, że to spalarnie dyktują cenę za jaką odbierają odpady od szpitali. Stawki różniły się w zależności od czasu i regionu i wahały się w granicach od 1,22 zł/kg (Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu w 2011 r.) do 3,24 zł/kg (SPZOZ w Łapach) – podawała NIK.

Wożą dalej, bo taniej

Praktykę wożenia niebezpiecznych odpadów po całym kraju, w poszukiwaniu najtańszego odbiorcy miała ukrócić zasada bliskości. Jednak – jak podkreślała NIK - lokalizacja spalarni zakaźnych odpadów medycznych w Polsce nie zawsze gwarantuje możliwość unieszkodliwiania ich w tym województwie, w którym zostały wytworzone. Dlatego, w przypadku gdy istniejące spalarnie nie mają wolnych mocy przerobowych lub na terenie danego województwa spalarni po prostu nie ma, dopuszcza się transport odpadów do spalarni najbliżej położonej.

Jak wynika z ustaleń NIK aż połowa kontrolowanych szpitali nie przestrzegała zasady bliskości i odpady medyczne transportowane były nieraz setki kilometrów, do innych województw. Z szacunkowych danych wynika, że w latach 2011-2013 pomiędzy województwami przewieziono aż 45 proc. wszystkich wytworzonych odpadów zakaźnych (ok. 55 tys. ton). Nie zawsze o ryzykownej operacji transportu zakaźnych odpadów medycznych rozstrzygają powody obiektywne, czasem decydowały o tym czynniki ekonomiczne i traktowanie ceny jako głównego kryterium wyboru spalarni.

W latach 2011-2013 nie było np. czynnej instalacji unieszkodliwiania odpadów medycznych w województwie lubelskim, na terenie którego wytworzono w tym czasie 7,3 tys. ton odpadów medycznych (w tym 6,3 tys. ton zakaźnych). Z kolei na Mazowszu wydajność jedynej czynnej instalacji umożliwia unieszkodliwienie tylko ok. 5 proc. zakaźnych odpadów medycznych z tego województwa.