Bezdomne z nazwy - gminy domagają się zmian w przepisach
Gminy płacą coraz więcej za odławianie i utrzymanie bezdomnych zwierząt w schroniskach. Trafiają tam zwierzęta porzucone przez właścicieli lub takie, które uciekły z posesji. Samorządy uważają, że problem ograniczyłyby zmiany w prawie: obowiązek czipowania zwierząt oraz możliwość obciążania właścicieli kosztami ich odłowienia i pobytu w schronisku. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że porzucenie zwierzęcia to znęcanie się nad nim i może być przestępstwem.

Gmina Ożarowice w 2026 r. tylko za samą gotowość schroniska do przyjęcia bezdomnego zwierzęcia zapłaci pięć razy więcej, niż przed rokiem. W 2025 r. płaciła 2 tys. zł miesięcznie, obecnie 10 tys. zł. Odłowienie bezpańskiego zwierzęcia to koszt ok. 3 tys. złotych.
Zdarzają się często sytuacje, kiedy właściciele zwierząt chcą "naciągnąć" gminę, a właściwie jej podatników, na koszt "odłowienia" i pozbycia się zwierzęcia. Gmina ma obowiązek ponieść koszty odłowienia zwierzęcia i utrzymania go w schronisku, a następnie właściciel zwierzęcia w ciągu trzech dni się „cudownie” się odnajduje, odbiera zwierzaka ze schroniska, nie ponosząc żadnych kosztów z tym związanych – mówi Artur Banaś z Urzędu Gminy w Ożarowicach, który zgłosił problem w ramach naszej akcji „Poprawmy prawo”.
Problemem są także zwierzęta, które wydostaną się ze źle zabezpieczonej posesji. Prawo również traktuje je jako bezdomne. Gmina musi wszcząć wówczas odpowiednią, kosztowną procedurę.
I nagle właściciel znajduje się i odbiera zwierzę ze schroniska bez żadnych konsekwencji – wylicza Artur Banaś.
Podobna sytuacja ma miejsce w gminie Paczków (woj. opolskie).
U nas nie ma psów bezdomnych. Są tylko psy niezaopiekowane – podkreśla Artur Rolka, burmistrz gminy.
Co roku gmina oddaje do schroniska 4-6 psów. Zdarza się, że właściciele potem po nie przychodzą.
Gmina nie może z urzędu obciążać kosztami
Przepisy art. 11a ustawy o ochronie zwierząt, na podstawie których gmina ma co roku obowiązek uchwalenia Gminnego Programu Opieki Nad Bezdomnymi Zwierzętami nie przewidują możliwości nałożenia na właściciela odłowionego zwierzęcia obowiązku zwrotu kosztów, które gmina poniosła, związanych z odłowieniem czy umieszczeniem zwierzęcia w schronisku, jak również zapisu regulującego zasady zwrotu tych kosztów. Stanowiłoby to wykroczenie gminy poza delegację ustawową. Naruszałoby nie tylko art. 11a ust. 5 u.o.z., ale także art. 94 Konstytucji RP oraz zasadę praworządności wyrażoną w art. 7 Konstytucji RP i byłoby sprzeczne z dyspozycją art. 40 ust. 1 u.s.g. (zob. wyrok WSA w Kielcach z 21.09.2017 r., II SA/Ke 484/17, LEX nr 2384014).
Emilia Kudasik -Gil, radca prawny, prowadząca własną kancelarię, zauważa przy tym, że zwierzę, które z powodu ucieczki, zabłąkania się lub porzucenia, nie pozostaje pod pieczą właściciela, a następnie zostaje odłowione, jest zwierzęciem bezdomnym do chwili, kiedy nie zostanie ustalony jego właściciel (z reguły będzie to chwila zgłoszenia się tego właściciela po odbiór zwierzęcia) bądź do momentu, kiedy nie znajdzie ono nowego właściciela. Wskazuje, że w świetle art. 4 pkt 16 ustawy o ochronie zwierząt, dla uznania zwierzęcia za bezdomne, w konsekwencji zastosowania regulacji zawartych w programie opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt, nie ma znaczenia okoliczność, że po odłowieniu takiego zwierzęcia zostanie ustalony jego właściciel. Za zwierzę bezdomne ustawodawca uznaje także takie zwierzę, które ma właściciela, ale z powodu zabłąkania lub ucieczki zwierzęcia nie jest możliwe ustalenie jego właściciela w chwili odławiania zwierzęcia (wyrok WSA w Kielcach z 2.09.2020 r., II SA/Ke 653/20, LEX nr 3067953).
Obecnie gmina może natomiast próbować dochodzić zwrotu poniesionych w tym celu kosztów na zasadach ogólnych przed sądami powszechnymi, co potwierdza orzecznictwo – mówi Emilia Kudasik -Gil.
Zdaniem Artura Banasia rozwiązaniem problemu byłoby dodanie do art. 11a ustawy o ochronie zwierząt przepisu pozwalającego na dochodzenie roszczeń od właściciela zwierzęcia w zakresie kosztów akcji zabezpieczenia zwierzęcia.
To mogłoby powstrzymać nieodpowiedzialnych właściciel zwierząt przed tym, aby nie żyli na koszt pozostałych podatników, traktując zwierzę jak zabawkę. Warto także doprecyzować lub zmodyfikować definicję bezdomnego zwierzęcia – postuluje Artur Banaś.
Proponuje też wprowadzenie regulacji zobowiązującej właścicieli zwierząt do oznakowania ich pod rygorem grzywny oraz stworzenia bazy właścicieli zwierząt, do której dostęp miałyby także gminy.
Samorządowcy są za zmianami
Pomysł wprowadzenia przepisów umożliwiających dochodzenie roszczeń od właściciela zwierzęcia popierają samorządowcy.
Na pewno zwiększyłoby to poczucie odpowiedzialności właściciela za swojego czworonoga i zaoszczędziłoby nam procedury i kosztów, choćby odłowienia i sterylizacji. Nawet jeśli gmina ustali, że to pies właścicielski i jeśli nawet zainicjuje procedurę zwrotu kosztów od właściciela, to są to bardzo trudne sprawy – mówi Dariusz Cieślak, wójt gminy Sędziejowice (woj. łódzkie).
Popiera zobowiązanie właścicieli zwierząt do oznakowania zwierzęcia pod rygorem grzywny. Podkreśla, że gmina aktywnie współpracuje z fundacjami prozwierzęcymi, prowadzi adopcje oraz co roku realizuje akcję bezpłatnej sterylizacji i kastracji, przy okazji czipując psy – w zależności od pozyskanych dotacji lub środków własnych.
Zdaniem Henryka Macha, wójta gminy Przystajń (woj. śląskie), skoro istnieje obowiązek szczepień psów przeciw wściekliźnie, to przy okazji można wprowadzić obowiązkowe czipowanie.
Nikt z sąsiadów nie potwierdzi, że to akurat własność danej osoby. Nikt nie chce wchodzić w taki konflikt. A konkretna osoba tłumaczy się na przykład tym, że pies wczoraj przybłąkał się na jego posesję, on się nim zajął, ale właścicielem nie jest. Jeśli nie będzie wątpliwości, kto jest właścicielem, ciężary związane z ewentualną adopcją, umieszczeniem w schronisku, wykonaniem jakichś zabiegów weterynaryjnych możemy przerzucić na właściciela – tłumaczy wójt Mach.
Gmina wydaje rocznie około 50 tys. zł na realizację programu profilaktyki i opieki nad zwierzętami. Są to m.in. koszty sterylizacji, czipowania oraz przygotowania zwierząt do adopcji: odrobaczania i szczepień. Jak wyjaśnia wójt, przygotowanie psa do adopcji przez mieszkańców jest tańsze niż jego umieszczenie w schronisku.
Optymalne brzmienie przepisu
Zdaniem Emilii Kudasik-Gil dodanie do ustawy o ochronie zwierząt podstawy prawnej regulującej tę kwestię uprościłoby – z perspektywy gmin – procedurę odzyskiwania kosztów.
Należałoby jednak oczywiście zastanowić się nad optymalnym brzmieniem takiego przepisu – zaznacza ekspertka.
Zwraca też uwagę, że problem braku podstawy prawnej do uregulowania kwestii zwrotu kosztów w omawianym zakresie w programie opieki nad zwierzętami bezdomnymi, poruszony został również publikacji „Bezdomność zwierząt w Polsce. Ogólnopolski raport z realizacji gminnych programów opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt”. Całkowicie zgadza się przy tym postulatem wprowadzenia powszechnego obowiązku trwałego elektronicznego znakowania i rejestracji psów i kotów.
Obowiązek ten przyczyniłby się do rozwiązania szeregu problemów związanych z bezdomnością, jak i porzucaniem zwierząt, będącym niekiedy jej bezpośrednią przyczyną. Można założyć, że w dłuższej perspektywie obowiązek ten doprowadziłby do zmniejszenia bezdomności zwierząt, a tym samym do zmniejszenia obciążeń finansowych gmin – wskazuje Emilia Kudasik -Gil.
Podkreśla przy tym, że zgodnie z art. 6 ust. 2 pkt 11 u.o.z. porzucenie zwierzęcia stanowi znęcanie się nad nim i może być przestępstwem z art. 35 ust. 1a u.o.z.







