Ważą się losy fasiągów do Morskiego Oka
W weekend odbywa się protest obrońców zwierząt przeciwko wożeniu zaprzęgami konnymi turystów w Tatrach. Władze parku narodowego opowiadają się jednak za utrzymaniem tej formy transportu tłumacząc, że badania nie wykazują przeciążeń koni.

Fasiągi wożą turystów zmierzających nad Morskie Oko na trasie Doliną Rybiego Potoku od Palenicy Białczańskiej do polany Włosienica (drogą powiatową), skąd już piechotą trzeba przejść ok. 1,5 kilometra do schroniska. Ponadto w niektórych tatrzańskich dolinach można skorzystać z przejażdżki zaprzęgiem konnym latem (bądź saniami zimą). Chodzi o Dolinę Kościeliską (z Kir do Polany Pisanej), Dolinę Bystrej (z Kuźnic do schroniska na Kalatówkach - tylko zimą) i Dolinę Chochołowską (z Siwej Polany do schroniska). Opłaty ustalane są indywidualnie z organizatorami transportu, czyli właścicielami poszczególnych zaprzęgów.
Od kilku lat Tatrzański Park Narodowy (TPN) zdecydował się na regularne coroczne badania koni pracujących na drodze do Morskiego Oka, które ogłasza publicznie, a także ekspertyzy i inne dokumenty związane z organizacją transportu konnego (można je znaleźć na stronie internetowej TPN w zakładce „przewozy konne”). W 2024 r. TPN zaostrzył też specjalne regulaminy transportu wydawane jako zarządzenia dyrektora na podstawie art.8e ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z 2026 r. poz. 13). Materiały te stanowią podstawę do oceny dobrostanu zwierząt oraz dalszych działań podejmowanych przez TPN. Przed bieżącym sezonem letnim przebadano 282 konie, z czego dwa zostały wycofane z powodów ortopedycznych, a jeden skierowano na dodatkowe badania kardiologiczne. Park podkreśla, że wieloletni monitoring parametrów fizjologicznych nie wykazuje oznak chronicznego przeciążenia ani uszkodzeń aparatu ruchu u koni pracujących na trasie.
Protest obrońców zwierząt
Aktywiści zaczęli protest w sobotę przy drodze do Morskiego Oka w Tatrach, domagając się całkowitej likwidacji transportu konnego na tej trasie. Uczestnicy pikiety na Palenicy Białczańskiej (czyli w miejscu, gdzie na górskiej polanie znajduje się parking dla turystów i star wjazdu fasiągami) domagali się całkowitego zakazu przewozów konnych na tej trasie do Włosienicy. Protestujący zbierali podpisy pod petycjami wzywającymi do odwołania minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN) Szymona Ziobrowskiego.
Protestujący podkreślają, że wieloletnie zapowiedzi zmian, kolejne porozumienia i polityczne kompromisy nie doprowadziły do zakończenia wykorzystywania koni do przewozu turystów. Oczekują oni całkowitego zakończenia transportu konnego do Morskiego Oka.
Nas badania nie interesują. Absolutnie nie trzeba lekarzy weterynarii ani specjalistów, żeby wiedzieć, że konie są wykorzystywane i nie powinny tutaj jeździć. Dla mnie jest to świadome znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem, bo właściciele widzą, że konie są w złym stanie, są wyczerpane, a mimo to każą im ciągnąć wozy. My, jako organizacje prozwierzęce, nie pozwalamy na to i mówimy: stop – konie od dzisiaj jeździć nie będą. – mówi Krystyna Pietruszka z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt (cytowana przez Polską Agencję Prasową).
Pietruszka deklaruje też, że aktywiści są gotowi protestować przed Parlamentem Europejskim.
W związku z protestem w sobotę rano przewoźnicy konni ogłosili, że zawieszają kursy i nie wyjechali na trasę do Morskiego Oka.
Podjęliśmy trudną, ale jedynie słuszną decyzję o zawieszeniu kursów w dniu dzisiejszym. Na pierwszym miejscu stawiamy bezpieczeństwo. Nie pozwolimy, aby Tatry stały się areną konfliktów – mówi prezes Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka Andrzej Mąka (cytowany przez PAP).
Park broni przewoźników i proponuje busiki
TPN i eksperci odpowiadają, że przewozy odbywają się według rygorystycznych zasad i wdrażany jest uzgodniony model łączący transport konny z elektrycznym. Według dr. Marka Tischnera z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, który od lat uczestniczy w komisji badającej konie pracujące na trasie do Morskiego Oka, publiczna debata często opiera się na emocjach, a nie na wynikach rzetelnych badań i wiedzy o zwierzętach. Jak podkreśla, publikowane przez TPN wyniki badań klinicznych, kardiologicznych i ortopedycznych nie potwierdzają tezy o chronicznym przeciążaniu zwierząt.
Objawy naturalnego zmęczenia po wysiłku, takie jak szybszy, głęboki oddech czy spieniony pot, są w przekazach medialnych prezentowane jako dowód cierpienia zwierzęcia. Dla specjalistów zajmujących się końmi są to jednak standardowe, przejściowe reakcje zdrowego organizmu na wysiłek – wskazuje dr Tischner.
Dyrekcja TPN podkreśla, że obecnie na trasie do Morskiego Oka kursują cztery elektryczne busy, a park prowadzi przetarg na zakup kolejnych 16 pojazdów. Równolegle przygotowywana jest infrastruktura ładowania pojazdów. Jak zaznacza TPN, docelowy model zakłada połączenie przewozów konnych na skróconym odcinku z transportem elektrycznym, jednak termin jego pełnego wdrożenia zależy od zakończenia postępowania przetargowego, dostawy pojazdów, budowy zaplecza technicznego oraz uzgodnienia organizacji ruchu. Do tego czasu przewozy konne odbywają się na dotychczasowych zasadach, a pracujące konie pozostają objęte corocznymi badaniami i bieżącym nadzorem weterynaryjnym.
Z informacji Szymona Ziobrowskiego, dyrektora TPN, wynika, że wszystkie działania są prowadzone zgodnie z listem intencyjnym, który określił docelowy model łączący transport konny na skróconym odcinku z przewozami e-busami, ale nie wyznaczył wiążących terminów realizacji poszczególnych etapów. Do czasu pełnego wdrożenia zmian przewozy konne będą funkcjonować jeszcze na dotychczasowych zasadach, a konie poddawane będą corocznym badaniom oraz bieżącemu nadzorowi.
Dziesięciu pasażerów, 20 minut odpoczynku
Obecnie na wozie konnym może być przewożonych maksymalnie 10 osób. Konie mają obowiązkowy co najmniej 20-minutowy odpoczynek na Włosienicy, mogą pracować najwyżej 15 dni w miesiącu, a kursy są automatycznie wstrzymywane po przekroczeniu dopuszczalnych parametrów obciążenia cieplnego monitorowanych wskaźnikiem WBGT. Do pracy na trasie do Morskiego Oka dopuszczane są wyłącznie konie, które przed sezonem pomyślnie przejdą badania kliniczne, ortopedyczne i kardiologiczne. Każde stwierdzenie kulawizny lub pogorszenia stanu zdrowia skutkuje natychmiastowym wycofaniem zwierzęcia z pracy. System rotacji sprawia, że pojedyncze zwierzę wykonuje zazwyczaj jeden kurs dziennie, a obowiązujące przepisy ograniczają jego pracę do maksymalnie 15 dni w miesiącu.
Twierdzeń o przeciążaniu koni nie potwierdziły również prowadzone w poprzednich latach postępowania prokuratorskie. Główny Lekarz Weterynarii wskazywał natomiast, że przewozy zaprzęgami są zgodne z prawem, o ile odbywają się z zachowaniem przepisów dotyczących dobrostanu zwierząt. Przeciw całkowitej likwidacji transportu konnego opowiadają się także przedstawiciele części środowiska naukowego zajmującego się hodowlą koni oraz Polski Związek Hodowców Koni.
Według danych TPN na trasie do Morskiego Oka nie odnotowano przypadku padnięcia konia wskutek przeciążenia. Trzy przypadki śmierci zwierząt były związane - jak tłumaczą władze Parku - z nagłym pęknięciem aorty, kolką oraz spłoszeniem konia przez nisko przelatujący śmigłowiec ratowniczy. Park podkreśla również, że konie z objawami problemów zdrowotnych są niezwłocznie wycofywane z pracy.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.








