Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Pomoc publiczna może pogrążyć polski futbol

Jarosław Królewski, prezes Wisły Kraków, zapowiada skargi do Komisji Europejskiej na polskie kluby piłkarskie, które korzystają z pomocy lokalnych samorządów. Chodzi o obejmowanie kolejnych serii akcji, konkursy na promocję poprzez sport, pożyczki z miejskich budżetów albo od spółek komunalnych. Wniosek o zbadanie całej sprawy trafił też już do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Gdyby kluby musiały zwracać pomoc publiczną uznaną za niedozwoloną, to wiele z nich znalazłoby się na skraju bankructwa – a polski futbol czeka wtedy rewolucja.

kibic pilka nozna polska
Źródło: iStock

Prezes obchodzącej w tym roku 120-lecie Wisły Kraków jest podirytowany trwającym już trzeci rok bojkotem przez kibiców innych klubów po śmierci Łukasza Z. podczas bójki w 2023 r. w Radłowie koło Tarnowa (proces w tej sprawie toczy się w Bielsku-Białej). Większość klubów grających z Wisłą Kraków mniej lub bardziej chętnie przyłączyła się do „kibicowskiego bojkoty” nie chce wpuszczać jej kibiców na sektory gości tłumacząc to różnymi dziwnymi pretekstami np. względami bezpieczeństwa, remontami trybun, nagłym uszkodzeniem elementów zabezpieczających (siatek) albo wymianą kołowrotków liczących wchodzących na stadion fanów. Na udział 2000 kibiców Białej Gwiazdy w meczu w następny weekend nie godzi się teraz Śląsk Wrocław.

Niedozwolona pomoc publiczna?

Królewski – w odpowiedzi na działania Śląska Wrocław – zapowiada, że jego klub złoży formalną skargę do Komisji Europejskiej dotyczącą potencjalnie nielegalnego finansowania wrocławskiego klubu ze środków publicznych.

W szczególności w kontekście zasad pomocy publicznej oraz zakłócania uczciwej konkurencji w sporcie profesjonalnym oraz ograniczania praw kibiców. Klub równolegle skieruje sprawę do właściwych organów FIFA i UEFA w zakresie naruszenia zasad równej i uczciwej rywalizacji – zapowiada prezes Wisły w oświadczeniu opublikowanych na stronie internetowej klubu.

Prezes planuje otworzenie specjalnej strony w internecie, która na bieżąco będzie dokumentować postęp prac nad wnioskiem kierowanym do KE, jak również zespołu ekspertów. Królewskiemu do tej współpracy udało już się pozyskać – jak zadeklarował w niedzielę – m.in. prof. dr. hab. Piotra Dobosza, dziekana Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Królewski powołuje się m.in. na art. 107 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE), zgodnie z którym pomoc publiczna jest niedozwolona, gdy jednocześnie: pochodzi ze środków publicznych, ma charakter selektywny (czyli np. jest skierowana tylko do jednego klubu), daje korzyść ekonomiczną (warunki niedostępne dla prywatnego sponsora), wpływa na konkurencję i handel między państwami członkowskimi (wspólny rynek transferowy, prawa telewizyjne, sponsoring międzynarodowy). Królewskiemu nie chodzi zresztą tylko o Wrocław, gdyż podobne praktyki dofinansowujące kluby piłkarskie występują w wielu innych miastach.

Królewski powołuje się m.in. na pracę doktorską poznańskiego naukowca i prawnika Bartłomieja Gawreckiego „Pomoc państwa na rzecz podmiotów rynku sportowego - (nie)przejrzystość relacji pomiędzy państwem a beneficjentami”.

Do Urzędu Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) z wnioskiem o zbadanie finansowania przez samorządy klubów piłkarskich wystąpił natomiast Karol Michalak, działacz społeczny (autor bloga merytorycznie.com), który ustalił – składając wnioski o dostęp do informacji publicznej – że na szczytach polskiego futbolu 49 klubów dostał prawie 2 miliardy pomocy publicznej. Chodzi nie tylko o obejmowanie akcji, ale różnego rodzaju dotacje, pożyczki, środki na promocję, sponsoring. Michalak wskazuje, że oprócz naruszenia unijnego Traktatu, mogło też dojść do złamania ustawy z 30 kwietnia 2004 r. o postepowaniu w sprawach dotyczących pomocy publicznej (Dz. U. z 2025 r. poz. 468).

Cała Polska w cieniu Śląska (Wrocław)

W styczniu radni Wrocławia przegłosowali kolejne środki finansowe dla klubu – 30 milionów złotych. Według krążących w mediach danych (pozyskanych za lata 2016-2024) grający obecnie na zapleczu Ekstraklasy Śląsk Wrocław jest liderem uzyskiwanego wsparcia z miejskich budżetów. Otrzymał – według danych portalu www.sportmarketing.pl w różnych formach – minimum 104 miliony złotych. Kolejne silnie wsparte finansowo kluby piłkarskie to: Wisła Płock (102 mln zł), Piast Gliwice (ok. 100 mln zł), Górnik Zabrze (ok. 99 mln zł) oraz GKS Katowice (ok. 96 mln zł).

Inną listę stworzył Michalak. W piśmie do UOKiK wskazuje Śląsk Wrocław co prawda dopiero na drugim miejscu, ale za to z kwotą 170,3 miliona złotych pomocy publicznej. Na liście Michalaka są – oprócz tych wymienionych wyżej - także takie kluby jak ekstraklasowe Zagłębie Lubin (lider z 261,6 mln zł pomocy publicznej) i Lechia Gdańsk, walczące w tym sezonie o awans do elity Chrobry Głogów i Polonia Bytom, a nawet drugoligowe Zagłębie Sosnowiec.

Łukasz Kasztelanowicz, radca prawny i radny Wrocławia, ma odmienne zdanie od Królewskiego i uważa narracje, że gminy nie mogą finansować klubów piłkarskich (w tym być ich właścicielami) za niezasadną.

Otóż wręcz przeciwnie – na gruncie polskich przepisów gminy są wręcz do tego zachęcane. Art. 10 ust. 3 ustawy o gospodarce komunalnej wprost wskazuje, że prowadzenie klubu sportowego w formie spółki handlowej jest ważne dla rozwoju gminy, a w konsekwencji wprost umożliwia gminom tworzenie takich spółek lub nabywaniu ich udziałów/akcji – podkreśla Kasztelanowicz na swoim profilu na portalu X broniąc praktyki miasta.

Kasztelanowicz powołuje się też m.in. na przepisy ustawy z 25 czerwca 2010 r. o sporcie (Dz. U. z 2026 r. poz. 95).

Śledztwo w sprawie Ruchu Chorzów

Jedną z inspiracji dla Królewskiego jest sprawa klubu Ruch Chorzów. Trwa bowiem wielkie śledztwo z zarzutami niegospodarności w dysponowaniu środkami publicznymi dotyczące byłego prezydenta tego miasta Andrzeja K. Oprócz byłego prezydenta zarzuty usłyszały jeszcze dwie inne osoby, w tym były prezes nieistniejącej już chorzowskiej spółki komunalnej „Centrum Przedsiębiorczości” Sp. z o.o.

Prokurator osobiście przesłuchał ponad 100 świadków, zasięgnął szeregu opinii specjalistycznych m.in. z zakresu audytu, kontroli samorządu terytorialnego i finansów publicznych, zamówień publicznych, reklamy i marketingu, wyceny i analizy ekonomiczno-finansowej oraz księgowości, rachunkowości i finansów, a także uzyskał dokumentację od podmiotów objętych śledztwem, w tym w wyniku przeszukań – czytamy w komunikacie Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Śledczy zarzucają, że w latach 2011–2019 dochodziło do nieprawidłowości związanych z finansowaniem ze środków samorządowych klubu Ruch Chorzów, będącego spółką akcyjną (i notowanego na giełdowym rynku New Connect). Wsparcie miasta przybierało różne formy – od pożyczek, przez obejmowanie akcji emitowanych przez klub, po przetarg, którego warunki ustalono w praktyce w taki sposób, aby przesądzić zwycięstwo Niebieskich. Jedna z pożyczek (na kwotę 12 milionów złotych) udzielona została przez Centrum Przedsiębiorczości.

W zależności od konkretnego przypadku, finansowanie klubu odbywało się bez rzetelnego zapoznawania się z sytuacją finansową spółki, czy badania możliwości spłaty udzielonej pożyczki albo wręcz ze świadomością bardzo złej kondycji finansowej tej spółki. Za każdym razem przekazywane środki służyły de facto podtrzymaniu bieżącej płynności finansowej spółki, co nie należało do zadań własnych jednostki samorządu terytorialnego – Miasta Chorzów – twierdzi prokuratura.

Nadchodzi rewolucja w polskiej piłce

Królewski liczy na to, że nawet jeśli nie doprowadzi do uznania udzielonej klubom pomocy publicznej za niedozwoloną, co otworzyłoby furtkę do nakazania jej zwrotu, to i tak samorządy zmienią swoja dotychczasową praktykę i będą uważniej oglądać każdą złotówkę przekazywaną na lokalną piłkę nożną. Zarówno radni, jak i miejscy prawnicy, a także inne organy kontrolne (jak np. kolegia Regionalnych Izb Obrachunkowych), nie mówić już o różnych ruchach obywatelskich i lokalnych mediach, będą wnikliwie weryfikować, czy pomoc publiczna jest zasadna. Gdyby natomiast – trzymając się terminologii piłkarskiej – doszło w UOKiK i Komisji Europejskiej do ostrej prawniczej „weryfikacji VAR” samorządowych wydatków na kluby piłkarskie i zakwestionowania jej jako niedozwolonej pomocy publicznej, to oznaczałoby to tarapaty finansowe dla nawet 1/3 klubów Ekstraklasy i pierwszej ligi, a być może nawet ich bankructwo i degradację. Tsunami byłoby więc większe niż po ujawnieniu sprawy ustawiania meczów (tzw. afery Fryzjera) dwie dekady temu.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki prawnicze dla każdego