Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Prawnicy wskazują, co zmienią frankowe wyroki TSUE

Będzie więcej chłodnej kalkulacji, być może przybędzie ugód banków z frankowiczami, choć do sądów może trafić też kolejna fala bankowych kontrpozwów. - czwartkowe trzy wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawach przedawnienia roszczeń banków o zwroty kwot kredytów frankowych mają duże znaczenie dla postępowań toczących się przed sądami. Prawnicy wskazują, co się może zmienić.

frank szwajcarski
Źródło: iStock

Czwartkowe orzeczenia TSUE (opisujemy je dokładnie w tekście TSUE kredyty frankowe Jangielak) nie powinny spowodować trzęsienia ziemi w postępowaniach, w których frankowicze domagają się stwierdzenia nieważności umów kredytowych z powodu nieuczciwych klauzul. Frankowicze nadal będą górą w prawie wszystkich takich sprawach. Co się zaś stanie po ich wygranej w pierwszym procesie? Tu też frankowe wyroki TSUE nie spowodują jakiejś nagłej i dużej rewolucji, a raczej ugruntują obecną praktykę.

Argumentacja przedstawiona przez TSUE nie powinna być zaskoczeniem, gdyż pokrywa się z aktualnym stanowiskiem sadów powszechnych, które w sporach zainicjowanych przez banki w wyjątkowych sytuacjach uwzględniały zarzut przedawnienia podniesiony przez frankowiczów. W mojej ocenie frankowicze nadal będą wygrywać swoje sprawy, a banki będą domagać się zwrotu kapitału albo poprzez wytoczenie powództwa, albo w innej formule np. porozumienia czy ugody. Z pewnymi wyzwaniami mogą mierzyć się frankowicze, którzy - broniąc się przed powództwem banku - swoją argumentację oparli wyłącznie na zarzucie przedawnienia. W tej sytuacji, biorąc pod uwagę całokształt argumentacji TSUE, sady będę musiały zweryfikować stan faktyczny i prawny spraw oraz zważyć interesy stron oceniając, czy zachodzą wyjątkowe okoliczności powodujące możliwość zastosowania zarzutu przedawnienia – ocenia Wojciech Bochenek, radca prawny, wspólnik zarządzający w kancelarii Bochenek Ciesielski & Wspólnicy.

Więcej ugód i kontrpozwów

Rosną jednak szanse, że zarówno frankowicze, jak i banki, chętniej będą skłonne zawierać ugody – zarówno procesowe, jak i poza salami sądowymi. Po czwartkowych wyrokach TSUE, zdaniem Marcina Wojtachnio, dyrektora departamentu kredytów spornych w mBanku, szanse na skuteczne podniesienie przez konsumenta zarzutu przedawnienia roszczenia banku są praktycznie zerowe. To może prowadzić do większej skłonności frankowiczów, aby dogadywać się z bankami.

Rozstrzygnięcia te mają istotne znaczenie nie tylko dla sektora bankowego, ale także dla pewności obrotu i przewidywalności rozliczeń po unieważnieniu umów kredytowych. Potwierdzają, że skutki nieważności powinny być rozliczane w sposób uwzględniający prawa obu stron, bez tworzenia nieuzasadnionej przewagi procesowej po którejkolwiek z nich. Przewiduję również, że taki kierunek orzeczniczy będzie sprzyjał dalszemu wzrostowi zainteresowania ugodami jako racjonalnym i przewidywalnym sposobem zakończenia sporu – podkreśla dyrektor Wojtachnio.

Podobne wnioski można wyciągnąć analizując stanowisko Związku Banków Polskich (ZBP).

Przewidujemy również, że taki kierunek orzeczniczy będzie sprzyjał dalszemu wzrostowi zainteresowania ugodami jako racjonalnym i przewidywalnym sposobem zakończenia sporu – napisał dr Tadeusz Białek, prezes ZBP.

Tendencje do zawierania ugód zauważa też Stanisław Rachelski, radca prawny z kancelarii Rachelski i Wspólnicy. Po wyrokach TSUE precyzujących kwestię przedawnienia roszczeń, tendencja ta może przybrać na sile, gdyż obie strony bardziej precyzyjnie wiedzą, czego mogą się spodziewać, a na czego wywalczenie są małe szanse.

Równolegle z umacnianiem się korzystnej dla konsumentów linii orzeczniczej, banki rozwijają politykę ugód. W ostatnim czasie propozycje polubownego zakończenia sporu składane są coraz wcześniej, często zanim dojdzie do pierwszej rozprawy. Sama ugoda nie jest oczywiście rozwiązaniem wadliwym z definicji. Problem polega na tym, że bywa przedstawiana jako wybór oczywiście rozsądny i neutralny, podczas gdy w rzeczywistości jest to instrument służący ograniczeniu ryzyka po stronie banku. Każda ugoda powinna być analizowana nie przez pryzmat komfortu psychicznego czy zmęczenia sporem, lecz przez pryzmat realnego bilansu praw i pieniędzy, z których konsument rezygnuje. To właśnie tutaj najczęściej pojawia się podstawowy błąd. Kredytobiorca porównuje ugodę z dalszym procesem wyłącznie pod kątem czasu i stresu, a zbyt rzadko zadaje sobie pytanie, jaka jest wartość roszczeń, które zostają zamknięte definitywnie. Ugoda niemal zawsze oznacza zrzeczenie się części uprawnień. Dlatego może być racjonalna tylko wtedy, gdy poprzedza ją chłodna i precyzyjna analiza. W przeciwnym razie konsument godzi się na rozwiązanie wygodne dla banku, ale niekoniecznie dla siebie – wyjaśnia mec. Rachelski.

Może też przybyć spraw frankowych z powództw banków, gdyż – co podkreśla prezes Białek - banki zachowują prawo do odzyskania wypłaconego kapitału jako podstawowy element równowagi stron stosunku prawnego i mają prawo dochodzić roszczeń w sądzie poprzez składanie tzw. kontrpozwów.

Przy przedawnieniu nie ma automatyzmu

Najwięcej emocji i komentarzy budzi sprawa C-753/24, w której TSUE wypowiedział się o dopuszczalności braku uwzględnienia zarzutu przedawnienia roszczenia banku względem frankowicza np. ze względów słuszności. Eksperci podkreślają, że w tej kwestii, diabeł tkwi w szczegółach. TSUE uznał, że dyrektywa nie sprzeciwia się zastosowaniu w sprawie z powództwa banku zasad słuszności, gdy w wyjątkowych okolicznościach, mimo przedawnieni, sąd może uwzględnić roszczenie banku o zwrot należności wypłaconych na podstawie nieważnej umowy.

Co prawda w wyjątkowych okolicznościach, ale TSUE uznaje dopuszczalność stosowania wskazanych klauzul generalnych. TSUE nie daje przyzwolenia na pomijanie zarzutu przedawnienia. Każdy jednak przypadek powinien być wyważony przez sąd – podkreśla Katarzyna Gabrysiak, adwokat prowadząca indywidualną kancelarię we Wrocławiu.

Zdaniem mec. Gabrysiak podzielają też inni eksperci prowadzący na co dzień sprawy frankowe.

Uwzględnienie przedawnionego roszczenia banku będzie mogło mieć miejsce jedynie w wyjątkowych okolicznościach i gdy wymagają tego względy słuszności. Obowiązkiem sądu będzie indywidualne badanie sprawy i weryfikacja, czy takie wyjątkowe okoliczności zachodzą. Sąd nie może tracić z pola widzenia interesu konsumenta. Należy pamiętać, że to bank – podmiot profesjonalny - zaoferował kredytobiorcy umowę zawierającą postanowienia niezgodne z prawem, dlatego w sytuacji sporu między bankiem a konsumentem ten drugi - słabsza strona umowy, podlega szczególnej ochronie - zaznacza Marcin Szołajski, radca prawny specjalizujący się w sprawach kredytowych.

Również Agnieszka Sobczyk, radca prawny w kancelarii KL Legal, poleca dokładną lekturę motywów wyroku, a nie tylko samej sentencji. 

Przypominam, że obowiązujący w Polsce art. 117(1) k.c., dotyczący przedawnienia, został wprowadzony jednocześnie wraz z przyjęciem przez ustawodawcę stanowiska, iż sąd z urzędu uwzględnia przedawnienie roszczeń przedsiębiorcy kierowanych do konsumenta. TSUE nie orzekł więc, że do przedawnienia nie doszło, czy że przedawnienia nie należy uwzględniać w sprawach z udziałem konsumenta. W pkt 32 i 33 wyroku C-753/24 wyraźnie wskazano, że to sąd krajowy ma wyważyć istnienie zarówno wyjątkowych okoliczności i zasad słuszności, aby według obiektywnych kryteriów ocenić o nieuwzględnieniu zarzutu przedawnienia. Nie ma tu więc automatyzmu, zaś każdą sprawę należy ocenić odrębnie – podkreśla mec. Sobczyk.

Zauważa też, że choć TSUE zwrócił uwagę, że celem dyrektywy nie jest wzbogacenie konsumenta kosztem przedsiębiorcy, to nie wskazał jednak, że nie należy stosować instytucji przedawnienia do roszczeń banku. Tu duże znaczenie może mieć czas trwania spraw i koszty sądowe.
- TSUE nie oceniał też, czy czas trwania postępowania z pozwu konsumenta wpływa na żądanie banku. Jak wyjaśnili sędziowie w punkcie 29 wyroku C-753/24, to sąd krajowy zadający pytanie uznał, iż czas trwania postępowania z pozwu kredytobiorcy może prowadzić do naruszenia przysługującego bankowi prawa do sądu. Zwrócił jednak uwagę, że - nawet przy zasądzeniu z pozwu banku należności mimo przedawnienia – kredytobiorca nie powinien ponosić kosztów dochodzenia roszczeń nieproporcjonalnych z uwagi choćby na wysokość opłaty sądowej ponoszonej z tego tytułu przez bank - uważa mec. Sobczyk.

Darmowe mieszkania od nierzetelnych banków

Anna Sekura-Konopka, radca prawny w kancelarii Konieczny Polak i Partnerzy, zwraca uwagę, że wyroki TSUE nie mogą stanowić alibi dla banków przeciągających w nieskończoność sprawy frankowe, albo niestarannie i bez należytej ostrożności podchodzące do obrony swoich interesów.

Z treści wyroków można wysnuć wniosek, że konsument co do zasady powinien rozliczyć się z bankiem z kapitału uzyskanego na podstawie nieważnej umowy kredytu. Jeśli jednak bank spóźnił się z pozwem w sposób ewidentny, sąd krajowy może nadal uznać jego roszczenie za przedawnione – obowiązek zwrotu kapitału nie jest bezwzględny. Co istotne, w każdym z orzeczeń podkreślono, że uwzględnienie pozwu banku w żadnym przypadku nie powinno powodować dla kredytobiorcy dolegliwości finansowej, w tym zwłaszcza skutkować obciążeniem go wysokimi kosztami procesu. Konsument nadal zachowuje więc szeroką ochronę prawną, a bank może liczyć co najwyżej na nominalnie wypłacony kapitał – podkreśla mec. Sekura-Konopka.

Prawniczka zwraca też uwagę, że TSUE nie próbował podważać, od kiedy należy liczyć termin przedawnienia, a co ma mieć niebagatelne znaczenie w sprawach o zwrot kapitału kredytu.

Żaden z tych wyroków nie podważa zasady wyrażonej w uchwale pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 2024 r. (III CZP 25/22), że termin przedawnienia roszczenia banku o zwrot kapitału kredytu zaczyna biec od dnia następującego po dniu, w którym kredytobiorca zakwestionował względem banku związanie postanowieniami umowy.  Przedawnienie liczy się więc nadal tak samo, a spóźniony z pozwem bank jedynie wyjątkowo może się bronić np. uznaniem długu przez konsumenta w toku pierwszej sprawy sądowej czy zasadami słuszności – dodaje mec. Sekura-Konopka.

Wyroki TSUE nie ingerują też w długość polskich terminów przedawnienia, co ma niebagatelne znaczenie dla obu stron sporów frankowych, gdyż terminy te są inne dla konsumentów, a inne dla banków. Ma to zaś ogromne konsekwencje procesowe.

Roszczenia konsumentów, co do zasady, podlegają dłuższym terminom (aktualnie najczęściej sześć lat dla poszczególnych świadczeń), podczas gdy roszczenia banku jako przedsiębiorcy przedawniają się z upływem trzech lat. Różnica ta prowadzi do powstawania istotnych napięć procesowych oraz wykształcenia określonych strategii procesowych. Nabiera na znaczeniu zagadnienie tego, w jakim momencie rozpoczyna się bieg przedawnienia roszczeń banku, jakie zdarzenia mogą ten bieg przerwać oraz czy dopuszczalne jest ograniczenie skutków przedawnienia poprzez odwołanie się do konstrukcji o charakterze słusznościowym – przypomina mec. Gabrysiak.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki prawnicze dla każdego