Wypróbuj LEX Expert AI  przez 14 dni za darmo
Zmień język strony
Prawo.pl

Sejm pracuje nad ochroną dzieci przed pornografią, ale będzie spór o definicję

Dostęp dzieci i młodzieży do szkodliwych treści w internecie od wielu lat pozostaje nierozwiązanym problemem. Po wielu nieudanych próbach projekt ustawy o ochronie dzieci i młodzieży przed treściami szkodliwymi, niebezpiecznymi i pornograficznymi w internecie jest już przedmiotem prac sejmowych. Ale do rozwiązania problemu droga jeszcze daleka, a jedną z barier mogą okazać się trudności ze zdefiniowaniem treści szkodliwych, w tym określenie cech pornografii.

internet cenzura
Źródło: iStock

- Mimo wielu inicjowanych działań, nadal nie wdrożono rozwiązań, które wystarczająco skutecznie wspierałyby ochronę dzieci i młodzieży w internecie – wynika z najnowszego raportu NIK po kontroli w Ministerstwie Cyfryzacji.

Czytaj: NIK: Dzieci słabo chronione w internecie>> https://www.prawo.pl/szkoly-i-uczelnie/nik-dzieci-slabo-chronione-w-internecie,1548959.html

Zapowiedzi od lat, decyzji brak

Kontrola NIK dotyczyła lat 2020–2025, ale zapowiedzi uregulowania tej sfery sięgają znaczenie dalej, żeby tylko przypomnieć zapowiedź ówczesnego premiera z 2019 roku. - Musimy wprowadzić mechanizmy skutecznie blokujące dostęp do treści pornograficznych dla dzieci i młodzieży – stwierdził Mateusz Morawiecki podczas spotkania z powołaną wtedy Radą Rodziny. I zapowiedział szybkie przygotowanie projektu odpowiedniej ustawy.
- Jestem przekonana, że wypracujemy dobry projekt, który będzie zabezpieczał dobro i bezpieczeństwo naszych dzieci – mówiła na posiedzeniu tej Rady minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg.

Czytaj: Rząd przygotuje przepisy ograniczające dostęp dzieci do pornografii>> https://www.prawo.pl/prawo/dostep-dzieci-do-pornografii-rzad-zapowiada-nowe-przepisy,496635.html

Obietnica ta nie została zrealizowana, ale temat został podjęty przez nowy rząd, który swoją działalność rozpoczął pod koniec 2023 r. Jednak kontrolerzy NIK stwierdzili, że przygotowywane od lat projekty ustaw nadal nie weszły w życie. I podkreślili, że skala problemu jest dziś szczególnie duża, ponieważ osoby małoletnie nie miały wcześniej tak łatwego i powszechnego dostępu do internetu oraz jego zasobów, w tym mediów społecznościowych i serwisów udostępniających różnorodne treści. - Dzieci i młodzież regularnie korzystają z największych serwisów społecznościowych i komunikatorów, mimo że nie są one przeznaczone dla tej grupy wiekowej. Wnioski z najnowszych badań Fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, Centralnego Ośrodka Informatyki i Państwowego Instytutu Badawczego NASK wskazują, że najwięcej czasu online dzieci spędzają, korzystając z treści rozrywkowych, które mają charakter angażujący, długotrwały i wypierają inne formy aktywności. Z kolei na korzystanie z zasobów edukacyjnych dzieci przeznaczają tylko 1 proc. czasu w sieci. Blisko 32 proc. małoletnich miało kontakt ze stronami i aplikacjami zawierającymi treści erotyczne. Z mediów społecznościowych korzysta zaś 60 proc. dzieci poniżej 15. roku życia – można przeczytać w raporcie z kontroli.   - Mamy dziś do czynienia ze zjawiskiem, które wykracza poza ramy tradycyjnej edukacji i klasycznego rozwoju technologii. Świat cyfrowy, w którym dorastają nasze dzieci i zagrożenia z nim związane zdecydowanie wyprzedzają utrwalone i wypracowane metody reagowania, w tym procesy legislacyjne – ocenił prezes NIK Mariusz Haładyj podczas zorganizowanego w lipcu panelu eksperckiego poświęconego tej tematyce, z udziałem ekspertów oraz ministrów, przedstawiciela prezydenta, rzeczniczki praw dziecka.

Konieczność dostosowania prawa do nowych wyzwań

W debacie na ten temat wskazywana jest potrzeba różnorodnych działań na rzecz zapewnienia ochrony dzieci przed niebezpiecznymi treściami, jednak obecnie za główny problem uznawane jest przeciąganie się prac nad niezbędnymi do tego celu regulacjami prawnymi. W latach 2024-2025 minister cyfryzacji opracował projekty trzech istotnych aktów prawnych, które miały wzmocnić ochronę najmłodszych przed zbyt łatwym dostępem do pornografii, treści przemocowych i patostreamów. A NIK z uznaniem przyznała, że w projekcie Strategii Cyberbezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej na lata 2025-2029 (czerwiec 2025 r.) wśród celów i zadań uwzględniono działania odpowiadające na aktualne zagrożenia w cyberprzestrzeni, ze szczególnym uwzględnieniem trendów zagrażających dzieciom i młodzieży.

Opracowana w marcu 2024 r. ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz zmianie niektórych innych ustaw, wdrażająca do krajowego systemu rozporządzenie DSA o usługach cyfrowych w Unii Europejskiej, została uchwalona przez Sejm w grudniu 2025 r., jednak ostatecznie nie weszła w życie, bo została zawetowana przez prezydenta. Według Karola Nawrockiego wprowadziłaby w Polsce „administracyjną cenzurę” oraz dawała prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej „nadmierne kompetencje” bez „wystarczających gwarancji niezależności od bieżącej polityki”. Obecnie w Sejmie trwają prace nad nową wersją tej ustawy, ale na skutek weta w Polsce nie ma przepisów zapewniających stosowanie rozporządzenia DSA, w tym przewidzianych w nim rozwiązań chroniących małoletnich przed takimi zagrożeniami, jak: dostęp do szkodliwych treści, uzależniające mechanizmy angażowania użytkownika, cyberprzemoc czy profilowanie reklam. Polska jako jedyne państwo członkowskie UE nie ustanowiła koordynatora ds. usług cyfrowych (tymczasowego koordynatora powołano dopiero w maju 2025 r., po złożeniu przez Komisję Europejską skargi przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE, ale nie może w pełni wykonywać swoich zadań ze względu na brak wdrożenia DSA). A więc polscy użytkownicy usług cyfrowych pozbawieni byli możliwości m.in. korzystania ze środka ochrony indywidualnej w postaci skargi na dostawców usług pośrednich.

Ochrona dzieci i młodzieży dopiero powstaje

Natomiast w projektach z 2022 r. i 2024 r. rząd dwukrotnie podejmował próby ustawowego uregulowania zasad ochrony dzieci przed dostępem w internecie do treści nieodpowiednich i szkodliwych. Do Sejmu trafiały też projekty poselskie i obywatelskie, jednak żaden z nich nie został uchwalony. Istotna decyzja zapadła 2 czerwca br., kiedy to Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o ochronie małoletnich przed dostępem do treści pornograficznych w internecie. Projektowane przepisy przewidują obowiązki usługodawców, w tym przede wszystkim nałożenie na firmy prowadzące serwisy internetowe wymogu ograniczania dostępu małoletnich do treści pornograficznych. W tym obowiązek weryfikacji wieku poprzez wprowadzenie bezpiecznego i zgodnego z RODO sprawdzania wieku użytkowników. Powstać miałby też rejestr domen wraz z utworzeniem mechanizmu i procedur dotyczących wykazu oraz zgłaszania stron ze szkodliwymi treściami. Kilka dni później projekt został przekazany do Sejmu, gdzie został skierowany do pierwszego czytania w komisjach Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii oraz Komisji do Spraw Dzieci i Młodzieży. To czytanie odbyło się 1 lipca, ale jeszcze nie ma informacji, kiedy projekt trafi na plenarne posiedzenie Sejmu.

Kluczowa weryfikacja wieku

Największe zainteresowanie posłów wywołały propozycje dotyczące weryfikacji wieku osób chcących oglądać treści pornograficzne. W wystąpieniu pokontrolnym do ministra cyfryzacji NIK podkreśliła, że to podstawowy problem do uregulowania. - W polskich warunkach jedyną barierą, która – w cudzysłowie – „chroni” dzieci przed dostępem do treści pornograficznych, jest tzw. autoweryfikacja. To znaczy, komunikat: „Mam 18 lat, wchodzę dalej”, możliwość postawienia tzw. checkboxa przy tym komunikacie. Po postawieniu takiego znacznika wszystkie strony zawierające treści dla dorosłych stoją otworem dla dzieci i dla młodzieży – przyznaje koordynujący prace nad tymi przepisami sekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji Michał Gramatyka. A NIK zauważa, że w latach 2020-2025 ministerstwo nie wypracowało ani rekomendacji, ani dobrych praktyk dla dostawców usług elektronicznych, które do czasu wejścia w życie przepisów prawa wskazywałyby optymalny sposób postępowania w celu zdecydowanego ograniczenia negatywnego wpływu treści szkodliwych na dzieci i młodzież.

- Bardzo się cieszę, że w końcu jest ten projekt ustawy i że będzie zawierał narzędzie realnej weryfikacji wieku, powiązane z portfelem tożsamości elektronicznej – mówiła podczas debaty posłanka Monika Rosa z Koalicji Obywatelskiej. Zadowolenie z rozpoczęcia tych prac wyrażał też poseł Piotr Uściński z PiS, przypominając jednak, że to już kolejne podejście do uregulowania tych spraw. - Darmowy dostęp do pornografii dla dzieci nie jest w żaden sposób ograniczony. Przecież wszyscy zdajemy sobie sprawę, że zaznaczenie tego ptaszka, o którym mówił pan minister, w żaden sposób nie zabezpiecza dzieci i młodzieży przed dostępem do pornografii – mówił.

Portfel tożsamości elektronicznej sprawdzi wiek

- Każdy dostawca tego typu treści, każda platforma, która udostępnia treści pornograficzne, będzie musiała weryfikować wiek swoich użytkowników w taki sposób, żeby wykluczyć kontakt osób małoletnich z takimi treściami. Coś, co wydaje się naturalne, coś, co wydaje się, że powinno funkcjonować od zawsze, niestety naturalne nie jest – podkreślał minister Gramatyka. Wspomniany portfel tożsamości elektronicznej, z którym wiązane są takie nadzieje, to unijny projekt zakładający stworzenie interoperacyjnego narzędzia dostępnego dla wszystkich obywateli i rezydentów UE najpóźniej od listopada 2026 r. Jak mówi serwisowi Prawo.pl Mateusz Kupiec, prawnik z kancelarii Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy, asystent badawczy w Instytucie Nauk Prawnych PAN, zainteresowani usługodawcy będą mogli wbudować obsługę portfela w swoje systemy i – po spełnieniu wspólnych specyfikacji technicznych – aktywnie żądać z niego określonych poświadczeń, w tym informacji dotyczących wieku. - Jednym z kluczowych jego zastosowań jest weryfikacja wieku w oparciu o poświadczenia atrybutów, w tym atrybut pełnoletniości. Użytkownik uzyskuje od zaufanego organu publicznego poświadczenie wieku przechowywane w portfelu, a przy próbie dostępu do usługi objętej ograniczeniem wiekowym usługodawca kieruje do portfela standardowe żądanie weryfikacji. Portfel informuje użytkownika o tożsamości podmiotu weryfikującego oraz wymaganym progu wieku (np. 18+), a po świadomej zgodzie generuje kryptograficzny dowód potwierdzający spełnienie tego warunku – wyjaśnił ekspert. Czytaj: Mateusz Kupiec: Są sposoby na weryfikację wieku użytkowników internetu>> https://www.prawo.pl/prawo/sposoby-na-weryfikacje-wieku-uzytkownikow-internetu-mateusz-kupiec,1537972.html

Treści szkodliwe, czyli jakie?

Jednym z problemów do rozwiązania jest też sprawa definicji treści szkodliwych, w tym szczególnie pornografii. Zdaniem NIK przy pracach projektowych ustawy o ochronie małoletnich przed treściami szkodliwymi w latach 2024-2025 pominięto zasadniczą kwestię zdefiniowania treści szkodliwych. Czytaj: Brak definicji może osłabić ochronę dzieci przed pornografią>> https://www.prawo.pl/prawo/brak-definicji-moze-oslabic-ochrone-dzieci-przed-pornografia,535648.html

Legalnej definicji pornografii nie ma też w projekcie będącym przedmiotem obecnych prac sejmowych. Ministerstwo Cyfryzacji tłumaczy to trudnościami z precyzyjnym określeniem tego zjawiska i wskazuje, że Kodeks karny też nie zawiera takiej definicji. - Kodeks karny z różnych względów nigdy nie definiował zjawiska pornografii jako takiego, po prostu oddano tę definicję doktrynie. Ten model działa w prawie karnym, które z samej swojej istoty jest niezwykle precyzyjne, dlatego żeby skazać kogokolwiek za przestępstwo, trzeba przede wszystkim udowodnić, że zostały zrealizowane znamiona tego przestępstwa – twierdzi Michał Gramatyka. I dodaje, że dorobek doktryny w tym zakresie jest ogromny. - To jest kilkadziesiąt lat doświadczeń. To są wyroki. To są glosy. To jest orzecznictwo. To są publikacje. Uznaliśmy więc, że wpisywanie do tej ustawy definicji pornografii nie jest konieczne – podsumowuje. Jednak ta decyzja raczej nie zakończy debaty o potrzebie zawarcia definicji pornografii w ustawie.

- Zgłaszaliśmy poprawkę, sugestię doprecyzowania definicji, czym są treści pornograficzne. Jeszcze w ministerstwie usłyszeliśmy, że nie ma takiej potrzeby, bo mamy orzecznictwo sądów i że każdy wie, co to jest pornografia. Wydaje mi się jednak, że jest potrzebna przynajmniej dyskusja na ten temat – mówiła w Sejmie prezeska Fundacji Panoptykon Katarzyna Szymielewicz.
Także rzecznik praw obywatelskich (wtedy prof. Marcin Wiącek) w trakcie konsultacji projektu wskazywał, że brak definicji legalnych pojęć takich jak „treści pornograficzne” oraz „treści szkodliwe” może prowadzić do nakładania na adresatów obowiązku weryfikacji wieku bez precyzyjnego wskazania na jego zakres podmiotowy i przedmiotowy, co na dodatek połączono z wysokimi sankcjami. Również rzecznik praw dziecka Monika Horna-Cieślak w piśmie do resortu cyfryzacji zwracała uwagę, że brak precyzyjnego określenia tego pojęcia może powodować istotne trudności interpretacyjne przy ustalaniu kręgu podmiotów zobowiązanych do wdrożenia mechanizmów weryfikacji wieku. 

Polecamy książki prawnicze dla każdego