Wykorzystywanie dzieci w internecie wciąż niedostatecznie zwalczane
Dynamiczny rozwój technologii i mediów społecznościowych stwarza nowe zagrożenia dla prywatności, godności i bezpieczeństwa dzieci, a tempo zmian technologicznych często wyprzedza działania legislacyjne – wynika z opublikowanego właśnie międzynarodowego raportu o wykorzystywaniu seksualnym dzieci w internecie. W Polsce to opóźnienie ma szczególne znaczenie, bo prezydent już zawetował ważną regulację w tym zakresie, a na podpis czeka pierwsze wdrożenie unijnego Aktu o Usługach Cyfrowych. Wynik prac nad kolejnymi etapami tej legislacji stoi natomiast pod dużym znakiem zapytania.

O częstym bagatelizowaniu lub niewłaściwym rozumieniu tego zjawiska – nawet przez organy ścigania i specjalistów zajmujących się ochroną dzieci – mówiono na początku tego tygodnia przy okazji polskiej prezentacji w Sejmie raportu organizacji Protect Children „Doświadczenie przemocy ukształtowało całe moje życie. Konsekwencje wykorzystania seksualnego dzieci online i offline”. Międzynarodowe badanie przeprowadzono od 4 listopada 2023 r. do 30 listopada 2025 r. na grupie ponad 24 tys. 912 osób, a raport przetłumaczono na 36 języków.
Technologia zwiększa skalę przemocy
Autorzy raportu zwracają uwagę, że wykorzystywanie seksualne dzieci i ich seksualne krzywdzenie to powszechne naruszenie praw dziecka, dotykające miliony dzieci na całym świecie. Zjawisko to występuje zarówno w przestrzeni cyfrowej, jak i w świecie rzeczywistym, przy czym technologia w coraz większym stopniu kształtuje sposoby inicjowania i ułatwiania takich aktów przemocy. Do form wykorzystywania w internecie i z użyciem technologii należą m.in.: grooming (uwodzenie dziecka w sieci), zmuszanie do tworzenia treści o charakterze seksualnym (w tym manipulowanie dzieckiem lub zmuszanie go do dokonywania aktów przemocy seksualnej na samym sobie), wykorzystywanie transmitowane na żywo, przemoc z wykorzystaniem wizerunku oraz rejestrowanie lub rozpowszechnianie materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci za pośrednictwem platform cyfrowych. - Mimo poważnych i długotrwałych skutków, ta forma krzywdzenia jest wciąż często bagatelizowana lub niewłaściwie rozumiana – nawet przez organy ścigania i specjalistów zajmujących się ochroną dzieci – czytamy w opracowaniu.
Czytaj: Sejm pracuje nad ochroną dzieci przed pornografią, ale będzie spór o definicję>>
Sugestie, propozycje, wykorzystywanie
Z raportu, który powstał na podstawie badania "Our Voice Survivor Survey" skierowanego do osób powyżej 18 lat, które doświadczyły przemocy seksualnej w dzieciństwie wynika, że w przypadku pedofilii online 39,1 proc. były to propozycje lub sugestie o charakterze seksualnym; 30,2 proc. - obnażanie narządów płciowych podczas kontaktu online; 6,8 proc. wykonywanie czynności seksualnych w zamian za korzyści lub pod przymusem; 13 proc. tworzenie zdjęć lub nagrań wideo o charakterze seksualnym; 23,4 proc. zmuszanie do oglądania materiałów lub czynności o charakterze seksualnym; 33,9 proc. to inne. W przypadku wykorzystywania mieszanego: 38,4 proc. to były propozycje lub sugestie o charakterze seksualnym; 51,1 proc. - obnażanie narządów płciowych podczas kontaktu online; 12,7 proc. wykonywanie czynności seksualnych w zamian za korzyści lub pod przymusem; 21 proc. tworzenie zdjęć lub nagrań wideo o charakterze seksualnym; 29,4 proc. zmuszanie do oglądania materiałów lub czynności o charakterze seksualnym; inne 11,9 proc. W kategorii wykorzystywania w kontakcie bezpośrednim 15,5 proc. stanowiły propozycje lub sugestie o charakterze seksualnym; 3,9 proc. wykonywanie czynności seksualnych w zamian za korzyści lub pod przymusem; 2,8 proc. tworzenie zdjęć lub nagrań wideo o charakterze seksualnym; 9,3 proc. zmuszanie do oglądania materiałów lub czynności o charakterze seksualnym; inne to 11,9 proc. Z badania wynika, że większość skrzywdzonych doświadczyła wykorzystywania lub wyzyskiwania wielokrotnie: 89 proc. - wykorzystywania mieszanego; 81 proc. - w kontakcie bezpośrednim; 69 proc. to ofiary online.
Czytaj: Weto ustawy o blokowaniu treści w internecie. Karol Nawrocki przywołuje Orwella>>
Konsekwencje rozległe i długotrwałe
Jak mówiła podczas konferencji Katarzyna Staciwa, koordynatorka ds. badań i rozwoju w Państwowej Komisji do spraw przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15, zmieniły się miejsca, w których rozpoczyna się kontakt ze sprawcą wykorzystania. - To już nie są tylko anonimowe czaty, ale gra, transmisja online, grupa fanów, platforma społecznościowa, czy też społeczność zbudowana wokół bardzo popularnej osoby publicznej - powiedziała. Dodała, że celem kontaktu może być zdobycie materiału, nakłonienie dziecka do określonego zachowania, wywarcie presji, szantaż albo wykorzystanie zdobytych materiałów, żeby dalej krzywdzić. Zdaniem ekspertki dodatkowym czynnikiem jest sztuczna inteligencja, która wielokrotnie potęguje i skaluje możliwości manipulacji. - Dlatego coraz częściej powinniśmy pytać nie tylko o to, kto jest po drugiej stronie, ale co jest po tej drugiej stronie i kto za to odpowiada – oceniła. Jak podkreślają autorzy raportu, długoterminowe konsekwencje zgłosiło 88 proc. osób, które doświadczyły wykorzystywania mieszanego; 85 proc. ofiar molestowania w kontakcie bezpośrednim i 74 proc. - online. Do najczęściej zgłaszanych należały lęk, depresja oraz trudności w relacjach z innymi. - Dzieciom bardzo trudno jest zrozumieć, czym jest psychologiczna manipulacja - gdzie zanika granica pomiędzy przyjemną rozmową a dziwną dyskusją. Dlatego zaczynają obwiniać siebie i mają poczucie wstydu, jeśli dochodzi do wykorzystywania online, niż jeśli dochodzi do tego offline – powiedziała współzałożycielka i dyrektorka generalna Protect Children Nina Vaaranen-Valkonen.
Potrzebne skoordynowane działania dla ochrony dzieci
- Mówiąc o zagrożeniach w środowisku cyfrowym, nie sposób pominąć problemu seksualnego wykorzystywania dzieci. To jedno z najpoważniejszych naruszeń ich praw, które ma wpływ nie tylko na bezpieczeństwo w sieci, ale również na zdrowie psychiczne i funkcjonowanie dziecka poza nią – podkreśliła podczas konferencji rzecznik praw obywatelskich Sylwia Gregorczyk-Abram. I wskazywała zarówno na potrzebę działań związanych ze ściganiem sprawców, jak i rozwijaniem mechanizmów profilaktyki oraz wsparcia. Zaznaczyła jednak, że ochrona dzieci w środowisku cyfrowym jest dziś zadaniem, którego żadna instytucja nie jest w stanie realizować samodzielnie. - Wymaga współpracy organów państwa, organizacji społecznych, środowiska naukowego, szkół, rodziców, a także odpowiedzialności dostawców usług cyfrowych. Tylko wspólne i skoordynowane działania mogą zapewnić dzieciom realne bezpieczeństwo w świecie, w którym granica między rzeczywistością a przestrzenią cyfrową staje się coraz mniej wyraźna – stwierdziła RPO. I wskazała na dwa postulaty – pierwszy, aby regulację gospodarki cyfrowej traktować jako element polityki zdrowia publicznego i ochrony praw dziecka. Drugi to potrzeba debaty nad minimalnym wiekiem dostępu do platform społecznościowych oraz przeniesienia odpowiedzialności za skuteczną weryfikację wieku użytkowników na dostawców usług cyfrowych.
Prawo wciąż niedostatecznie chroni dzieci
Mówiąc o postulatach zmian legislacyjnych związanych z przeciwdziałaniem przemocy cyfrowej, Sylwia Gregorczyk Abram zwróciła uwagę m.in. na potrzebę implementacji dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2024/1385 w sprawie zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Wskazywała, że jej wdrożenie powinno w szczególności objąć poprawę skuteczności ochrony przed rozpowszechnianiem intymnych materiałów bez zgody osoby pokrzywdzonej, penalizacje seksualnych deepfake’ów, sextortion, cybernękania i cyberflashingu, a także wdrożenie skutecznych mechanizmów szybkiego usuwania szkodliwych treści z internetu. O potrzebie dalszych działań legislacyjnych w tym zakresie mówił podczas konferencji wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski. - Takie informacje, jak te z raportu Protect Children - którego wnioski są zatrważające - pokazują, że taka interwencja jest konieczna, szczególnie że wciąż są ludzie uważający, że nie stanowi to dużego problemu. Widzimy to przy omawianiu projektów zmierzających do większej ochrony dzieci przed wykorzystywaniem w internecie, gdy obok hasła „obrona dzieci” pojawia się hasło „cenzura”, szczególnie ze strony polityków skrajnej prawicy. Że ośmielamy się interweniować, kiedy treści o charakterze seksualnym są wysyłane do dzieci, kiedy wobec dzieci w internecie stosuje się przemoc – mówił wiceminister. Przypomniał, że już od stycznia tego roku powinny obowiązywać w Polsce przepisy Aktu o Usługach Cyfrowych (DSA), zapewniające pod tym względem lepszą ochronę, gdyby nie zawetował ich prezydent. – Mam nadzieję, że teraz pan prezydent podpisze przynajmniej pierwszą z ustaw wdrażających DSA. Ma termin do 25 września, więc jest jeszcze szansa na pierwsze wdrożenie w tym zakresie – stwierdził Dariusz Standerski.
Czytaj: Sejm za poprawką do pierwszego projektu wdrażającego DSA>>
Wiceminister cyfryzacji poinformował, że jednocześnie przygotowywana jest kolejna ustawa, wdrażająca do krajowego prawa unijne standardy dotyczące deepfake-ów. - Przed nami także ustawa wdrażająca ograniczenia w zakresie dostępu dzieci do internetu wraz z weryfikacją wieku. Dlatego w najbliższych miesiącach czekają nas niezwykle trudne decyzje o regulacji, która powinna być możliwie precyzyjna, żeby była skuteczna. Także odporna na nowe formy działania przestępców, bo trwa wyścig w internecie pomiędzy przestępcami i tymi, którzy chcą przeciwdziałać skutkom ich działania – stwierdził. Wyraził też nadzieję, że w przyszłym roku trafi do Sejmu ustawa o bazie SISAM, która ma wspomagać służby w walce z tym zjawiskiem. - Przed nami rzeczywiście jest ciężka praca zmierzająca do pełnego wdrożenia Aktu o Usługach Cyfrowych, mam nadzieję że z przepisami o weryfikacji wieku – dodała posłanka Monika Rosa, przewodnicząca sejmowej Komisji ds. Dzieci i Młodzieży. I potwierdziła, że opublikowany właśnie raport będzie w tych pracach jednym z mocnych argumentów.
Czytaj: Weryfikacja wieku w internecie – unijny portfel tożsamości cyfrowej albo mObywatel>>






