Rząd przyjął dwa projekty wdrażające DSA - wraca dyskusja o blokowaniu treści
Rada Ministrów przyjęła dwa projekty ustaw, które wdrożą unijny Akt o usługach cyfrowych (Digital Services Act, DSA). Poprzednią propozycję wprowadzenia tych przepisów zawetował prezydent Karol Nawrocki. Krytycy zarzucali im wprowadzanie cenzury w internecie.

Resort Cyfryzacji podaje, że przepisy znajdą się w dwóch projektach, „aby przyspieszyć wdrożenie”, ponieważ Polska jest jednym z nielicznych krajów UE, które nie wdrożyły DSA, i grożą nam w związku z tym kary finansowe.
Według ministerstwa projekty ustaw zostały przekazane do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów.
Projekt 1 dostosowuje krajowy porządek prawny do DSA
Pierwszy projekt ustawy dotyczy siatki instytucjonalnej właściwej w sprawach regulowanych przez DSA.
Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) będzie pełnił funkcję koordynatora ds. usług cyfrowych. To on będzie prowadził postępowania wobec dostawców naruszających przepisy rozporządzenia. Do jego zadań należeć będzie rozpatrywanie skarg, współpraca z Komisją Europejską oraz organami innych państw członkowskich.
Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT) będzie nadzorował platformy wideo i rozpatrywał wnioski o blokowanie nielegalnych treści.
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) będzie odpowiadał za ochronę konsumentów w relacjach z platformami i zwalczał stosowane przez nie nieuczciwe praktyki.
Nowo powołana Krajowa Rada ds. Usług Cyfrowych będzie organem doradczym przy prezesie UKE. Będzie opiniować kluczowe rozwiązania i wspierać rozwój bezpiecznego rynku usług cyfrowych.
Projekt 2 ustanawia krajową procedurę blokowania treści
Drugi projekt wprowadza krajową procedurę blokowania nielegalnych treści, związanych z wykorzystywaniem seksualnym dzieci, kradzieżą tożsamości, oszustwami czy naruszeniami praw autorskich. O wydanie decyzji będą mogły występować odpowiednie organy: prokuratura, policja, administracja skarbowa oraz Straż Graniczna.
- Natychmiastowe wykonanie decyzji o blokowaniu treści będzie możliwe wyłącznie w przypadku najpoważniejszych przestępstw związanych z wykorzystywaniem seksualnym małoletnich – zaznacza Ministerstwo Cyfryzacji.
Od decyzji będzie można wnieść sprzeciw do sądu powszechnego.
Projekt zawiera też przepisy działające w drugą stronę, tj. zapobiegające bezpodstawnemu usuwaniu treści w internecie. Osoby, które nie zgadzają się z decyzją platformy o usunięciu treści lub zablokowaniu konta, będą mogły skorzystać z nowych procedur odwoławczych przed UKE i KRRiT.
Poprzedni projekt - weto prezydenta
- Ustawa wdrażająca DSA w założeniu miała chronić obywateli, w szczególności dzieci. Po raz kolejny do dobrych rozwiązań doklejono przepisy, które są nie do obrony i po prostu szkodzą – uzasadniał swoją decyzję Karol Nawrocki w nagraniu zamieszczonym na YouTube.
Jak tłumaczył, już podczas prac nad ustawą miał poważne zastrzeżenia co do założeń, które „oddają kontrolę nad treściami w internecie urzędnikom podległym rządowi, a nie niezależnym sądom”. Uprawnienia do blokowania treści w internecie miały bowiem zyskać: Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w przypadku platform wideo oraz Urząd Komunikacji Elektronicznej w przypadku treści pozostałych.
Te przepisy złagodził jeszcze Senat, dodając do ustawy poprawki. Jedna z nich zakładała, że decyzje UKE i KRRiT o zablokowaniu treści nie będą miały rygoru natychmiastowej wykonalności - ale tylko, jeśli zostanie wniesiony wobec nich sprzeciw do sądu.
– Niestety, te wątpliwości nie zostały usunięte. Zamiast realnej kontroli sądowej, wprowadzono rozwiązanie absurdalne. Sytuacja, w której o tym, co wolno w internecie, decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki George’a Orwella „Rok 1984” - ocenił prezydent.
O wcześniejszych wątpliwościach pisaliśmy w tekście: Nie cenzura, ale pole do nadużyć. Projekt o blokowaniu treści poddany krytyce).
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.









