Polisa OC przyda się właścicielowi psa, ale obowiązku ubezpieczania raczej nie będzie
Liczba pogryzień ludzi przez psy jest tak duża – przekracza 30 tys. przypadków rocznie – że co jakiś czas powraca temat obligatoryjności zakupu ubezpieczenia OC przez posiadaczy tych czworonogów. Egzekwowanie tego obowiązku byłoby jednak trudne, a obowiązkowa polisa wszystkich problemów i tak by nie rozwiązała.

W Polsce według różnych szacunków żyje między 6,5 a 8,5 mln psów. Większość zwierząt ma opiekunów, jednak realizacja tej opieki w praktyce wygląda różnie.
- Z mojego raportu, na podstawie danych przekazanych w trybie dostępu do informacji publicznej, wynika, że w Polsce dochodzi do około 100 pogryzień dziennie - podaje Izabela Kadłucka, biolożka, psycholożka i ekspertka ds. dobrostanu zwierząt.
Jak wskazuje większość z tych pogryzień nie jest groźna, jednak niektóre są bardzo poważne i wymagają przeszczepów skóry, leczenia powikłań czy rehabilitacji.
Za szkody wyrządzone przez psa płaci opiekun
Zgodnie z art. 431 kodeksu cywilnego osoba, która zwierzę chowa lub się nim posługuje, jest zobowiązana do naprawienia szkody przez nie wyrządzonej, niezależnie od tego, czy zwierzę było pod jej nadzorem, czy też uciekło/zabłąkało się, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy.
Jeśli opiekun psa ma polisę OC w życiu prywatnym, to szkody te pokryje ubezpieczyciel.
Jak wyjaśnia Monika Olszewska, radca prawny w Polskiej Izbie Ubezpieczeń, dobrowolne ubezpieczenie OC w życiu prywatnym obejmuje swym zakresem szkody wyrządzone przez psy będące własnością ubezpieczonego. W przypadku psa pełniącego funkcję użytkową w gospodarstwie rolnym (np. stróżowanie, zaganiane bydła) szkody przez niego spowodowane objęte są obowiązkowym ubezpieczeniem OC rolnika.
Nie każdy jednak taką polisę ma, a może zdarzyć się sytuacja, gdy szkody będą wysokie, gdy pogryzienie spowoduje konieczność długiego leczenia, uniemożliwi pracę zawodową poszkodowanemu albo gdy pies spowoduje znaczne zniszczenia materialne.
Czy obowiązkowe ubezpieczenie rozwiąże problem?
Zdaniem Izabeli Kadłuckiej po pogryzieniu przez zwierzę, w tak trudnym momencie, który związany jest z utratą zdrowia, osoba poszkodowana powinna mieć ten komfort, żeby nie musieć się martwić o fundusze na leczenie.
Obowiązkowe OC dla posiadaczy psów mogłoby rozwiązać ten problem, gdyż gwarantowałoby szybkie odszkodowanie, niezależnie od sytuacji finansowej właściciela, bez konieczności czekania na wyrok sądu.
Branża ubezpieczeniowa ostrożnie podchodzi do tego postulatu.
- Wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia OC właściciela (posiadacza) psa powinno być poprzedzone ustanowieniem rozwiązań systemowych określających obowiązki właściciela (posiadacza) psa. Wprawdzie istnieje już obowiązek szczepienia psów przeciwko wściekliźnie, a także prowadzone są obecnie prace legislacyjnie dotyczące Krajowego Rejestrów Psów i Kotów - jednak otwarte pozostaje pytanie o kontrolę i skuteczne egzekwowanie tych przepisów w praktyce - mówi Monika Olszewska.
Z punktu widzenia ubezpieczycieli istotne są też inne regulacje, których aktualnie nie ma.
- Brakuje też ogólnokrajowych przepisów dotyczących obowiązku wyprowadzenia psów na smyczy lub w kagańcu. Ustawa o ochronie zwierząt nakłada jedynie ogólny obowiązek sprawowania opieki na zwierzęciem w taki sposób, aby nie stwarzało zagrożenia ani uciążliwości dla ludzi i innych zwierząt. Szczegółowe zasady mogą określać przepisy lokalne - podaje Monika Olszewska.
Trzeba też mieć na uwadze, że nie wszystkie psy stwarzają takie samo ryzyko.
- Mały, spokojny pies domowy to zupełnie inne zagrożenie niż duży pies, zwłaszcza rasy uznawanej za agresywna - wskazuje Monika Olszewska.
Inaczej podchodzi do tej kwestii Izabela Kadłucka, która uważa, że ubezpieczenia nie powinny stygmatyzować żadnej rasy - powinny dotyczyć każdego psa, bo każdy pies może ugryźć.
Polisa nie gwarantuje zrekompensowania szkody
Dr Kamil Szpyt, radca prawny prowadzący własną kancelarię, zwraca uwagę na to, że choć proponowane rozwiązanie posiada pewne zalety, to nie jest przysłowiowym "lekiem na całe zło".
- Z pewnością, wbrew niektórym wypowiedziom medialnym, nie wpłynie na uporządkowanie zagadnienia odpowiedzialności za szkody spowodowane przez takie psy. Ponieważ zasady odpowiedzialności nadal pozostaną te same. Wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia OC ani ich nie rozszerzy, ani nie zawęzi - podkreśla Kamil Szpyt.
Odpowiedzialność ubezpieczyciela będzie miała tutaj charakter akcesoryjny, czyli zaistnieje dopiero w sytuacji, gdy odpowiedzialność będzie ponosił sam ubezpieczony.
- Dodatkowo nie można zapominać o potencjalnych wyłączeniach oraz wysokości sumy gwarancyjnej - te dwa mogą sprawić, że w niektórych przypadkach odpowiedzialność nadal będzie ponosił właściciel psa, czy też - stosując bardziej kodeksowe określenie - osoba, która zwierzę chowa lub się nim posługuje - wyjaśnia Kamil Szpyt.
Kwestia uproszczenia dochodzenia odszkodowania/zadośćuczynienia w rozumienia uniknięcia postępowania sądowego też nie jest taka oczywista, gdyż ubezpieczyciele nie zawsze wypłacają kwoty, które wystarczają na zrekompensowanie poniesionych szkód.
- Jakkolwiek bowiem faktycznie zakład ubezpieczeń może być nieco bardziej skory do wypłaty kwoty bezspornej już na etapie postępowania likwidacyjnego, to nie oznacza to, że nie zdecyduje się wdać w spór co do wysokości roszczenia. A niekiedy także co do zasady - należy bowiem pamiętać, że jego odpowiedzialność nie będzie miała charakteru absolutnego. Tym samym przysługiwać mu będą identyczne zarzuty co ubezpieczonemu - podnosi Kamil Szpyt.
Obowiązek kupowania ubezpieczenia to też dodatkowe koszty dla opiekuna zwierzęcia. - Wprowadzenie obowiązkowego OC wymagałoby określania sankcji za jego naruszenie, a to - jak i sama składka ubezpieczeniowa - mogłoby stanowić dla niektórych posiadaczy psów - zwłaszcza osób starszych - nadmierne obciążenie finansowe. Część osób mogłaby zrezygnować z zamiaru adopcji, oddać psy do schroniska, a nawet w skrajnych przypadkach porzucić zwierzę - uważa Monika Olszewska.
Dużym plusem jest natomiast możliwość zapewnienia z ubezpieczenia środków na pokrycie szkód w przypadku bardziej drastycznych przypadków, kiedy doszło do mocnych pogryzień i uszkodzeń ciała lub nawet śmierci. W takiej sytuacji bowiem ubezpieczony opiekun psa może nie posiadać realnych środków potrzebnych do naprawienia szkody.
- To niewątpliwie może przełożyć się na wzrost poczucia bezpieczeństwa w społeczeństwie. Natomiast warunkiem będzie tutaj adekwatność sum gwarancyjnych do wysokości potencjalnych szkód - podsumowuje Kamil Szpyt.






